Andreja? To musi się udać!

Dodano przez Shellu | 2 lutego 2017 10:11
Licznik odwiedzin: 1306

Piłkarze GKS Katowice wrócili do treningów 12 stycznia. Na zgrupowaniu w Rybniku rozegrali trzy sparingi i można je podsumować dwoma słowami. Pierwsze to Andreja. Drugie – Prokić.

Serbski zawodnik, który początku obecnego sezonu gra w GieKSie, w trzech meczach zdobył trzy bramki – w każdym z meczów kontrolnych po jednej. Jest to o tyle istotna wiadomość, że grający jesienią na pozycji pomocnika piłkarz, spartaczył tę jesień kompletnie. Nie wychodziło mu praktycznie nic, gubił się na skrzydle, psuł szybkie kontry w zarodku, a gdy miał stuprocentowe sytuacje – koncertowo je marnował. Nic dziwnego, że mają miejsce w podstawowym składzie sukcesywnie się od niego oddalał, w niektórych meczach nie grał, w innych grywał same końcówki. Nieporadność była aż nadto widoczna, a wiele osób przypisywało zawodnikowi fatum związane z sytuacją z przedsezonowego sparingu z Podbeskidziem, kiedy to mając pustą bramkę przed sobą strzelił obok słupka. W kapitalnych sytuacjach w lidze – nie mógł się przełamać i ani razu nie trafił do siatki.

Prokić to na ten moment jeden z tych zawodników, którzy kiedyś strzelili bramkę GieKSie (Bełchatów – GKS 5:0), ale w barwach klubu z Bukowej nie potrafił ani razu trafić do siatki. Jest jednak jedno ALE…

Prokić to nie jest słaby zawodnik. To nie jest zawodnik bez potencjału. Nie jest to byle jaki kopacz. Bywało w przeszłości, że z niektórymi zawodnikami mieliśmy rację – że na przykład taki Alex Januszkiewicz wyżej niż 1% Bale’a nie przeskoczy, w innych sytuacjach uważamy, że talent niektórych piłkarzy został zmarnowany przez złe decyzje (odsunięcie Bętkowskiego), byli też tacy piłkarze, co do oceny których się pomyliliśmy. Prokića krytykowaliśmy za tę rundę, za niewykorzystywanie swoich „ostatnich szans”. Widać było jednak, że temu zawodnikowi klasycznie nie idzie – miał pecha, a to w konsekwencji powoduje utratę pewności siebie, każde złe zagranie gdzieś tam nakręca kolejne. Zobaczmy sobie Gonza – jak grał gdy miał maksymalną pewność siebie – to nie była tylko kwestia strzelania przez niego bramek, tylko sposobu, w jaki to robił. Z pewnością, siłą i po prostu tak, żeby nie było wątpliwości. Gdy tę pewność zatracił – problemem okazywało się oddanie soczystego strzału, bo obrońca gdzieś zawsze wsadził nogę itd.

Podobnie jest u Prokića – wydaje się, że kluczem na odblokowanie jego potencjału jest pewność siebie. Jeśli raz czy dwa uda mu się trafić w lidze, to dalej worek z bramkami się rozwiąże. A że zawodnik umie strzelać gole przekonał w Stali Mielec w poprzednim sezonie. Czy pozycja ma znaczenie? Na pewno, choć to jest pół prawdy. Oczywiście grając w ataku i mając inne obowiązki, Andreja może bardziej skupić się na wykańczaniu akcji – do czego go zresztą ciągnie, bo przecież oddał sporo strzałów na jesieni. Z drugiej strony – właśnie do poprawy jest skuteczność i wykorzystywanie tego, co ma. Widać, że wziął się do roboty już w sparingach i to dobry prognostyk. O ile bowiem przełożenie wyników meczów na ligę jest często nieadekwatne, to kilka strzelonych przez napastnika goli w sparingach może naprawdę dodać dużo pewności na mecze o punkty.

Może to jest opcja? Umówmy się – Gonzo na szpicy to już nie jest to, zawodnik jest takim trochę Waynem Rooneyem GieKSy, czyli przechodzi od strzelania bramek bardziej do zadań w rozgrywaniu piłki. Mikołaj Lebedyński pokazał jesienią kilka bardzo klasowych zagrań, ale strzelił tylko jednego gola, dodatkowo mało ważnego, bo na otarcie łez z Wigrami. Można zaryzykować stwierdzenie, że tak dobra runda jak ta w obronie już nam się nie powtórzy (a może jednak?), ale również tak zła jeśli chodzi o napastników nie ma racji bytu. Napad musi zacząć strzelać gole, bo strzelając tylko pomocnikami do tej ligi nie wejdziemy. Czy Prokić ma być naszym głównym snajperem? Chyba nikt w Katowicach nie ma nic przeciwko. A jeśli w ślad za nim pójdą – jeśli chodzi o skuteczność – Mikołaj i Grzegorz, możemy mieć naprawdę ciekawe wykończenia akcji, wiele bramek i w końcu pierwszy mecz, w którym strzelimy co najmniej trzy gole. Najlepiej już w Chojnicach!

Lista komentarzy (1) »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. stefan — 2 lutego 2017 @ 10:35

    Wszystko w rekach i głowie Brzeczka , oraz Prokic , kibicuje mu z całych sił bo ma chop power tylko czekac jak zacznie wpadac w lidze.

 

Dodaj komentarz

(wymagane)