Piłka nożna
Dwugłos trenerski
Po meczu na konferencji prasowej głos zabrali trenerzy GKS Katowice i MKS Kluczbork – Piotr Piekarczyk i Andrzej Konwiński. Poczytajcie, co mieli do powiedzenia obaj szkoleniowcy.
Andrzej Konwiński (trener MKS Kluczbork):
Przede wszystkim gratuluję trenerowi zwycięstwa. W ciągu 3 lat mojej pracy w MKS nie zdarzyło mi się przegrać meczu tak wysoko, ale w tym meczu byliśmy zespołem słabszym, stąd taki wysoki wynik – graliśmy zaledwie 10 minut pierwszej połowy i 20 minut w drugiej. Można powiedzieć, że pierwsze minuty meczu były zdecydowaną dominacją zespołu z Katowic – co przyniosło bramki – i potem nie byliśmy się w stanie podnieść. W przerwie rozmawialiśmy, uważałem, że nawet mimo wyniku powinniśmy pozostawić po sobie dobre wrażenie, nie mieliśmy zamiaru się cofać, strzeliliśmy bramkę, ale potem był sporo niefrasobliwości w defensywie i straciliśmy dwie bramki. Na pewno jesteśmy w stanie grać lepiej i udowodnimy to w następnych meczach. Czasem trzeba upaść nisko, aby się podnieść.
Piotr Piekarczyk (trener GKS Katowice):
Dziękuję zawodnikom za determinację w pierwszej połowie. Po ostatnich meczach – szczególnie z Sosnowcem i Arką – udało nam się zamazać ten negatywny obraz. Ciężar gry w ofensywie wzięli na siebie Wojciech Trochim, Gonzo i Filip, te akcje się zawiązywały i miło było na to patrzeć w pierwszej połowie. W drugiej połowie chcieliśmy grać to samo, a początkowo graliśmy przez jakiś moment na stojąco, nie potrafiliśmy przetrzymać piłki, choć nie wynikało to z braku sił. Straciliśmy bramkę, ale naszych goli mogło być więcej – zabrakło precyzji. Cieszy wynik i to, że ten ostatni okres mieszany – raz lepiej, raz gorzej – zakończył się i udało nam się z tego wyjść.
Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej
Posłuchaj archiwalne podcasty:
Jesteśmy dostępni także na Spotify:.
Piłka nożna
Bliżej Żiliny
Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.
Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.
Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.
Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.
Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.
Zapraszamy do drugiej galerii z VII Turnieju „Tasi CUP”, który niedawno odbył się na Murckach i był połączony z rodzinnym piknikiem. Zdjęcia autorstwa Anny oraz Mariusza.

kibic64
22 sierpnia 2015 at 21:36
Brawo dla Gonza zamkal usta tym co w niego niewierzyli. Oby tak dalej. Nie moglem byc na meczu szkoda. Przegralem popoludniowke z majstrem po meczu z Arka. Nastepny mecz melduluje sie i drze ryja.
Irishman
23 sierpnia 2015 at 08:56
Też się z tego BARDZO cieszę! Facet ma wreszcie spokojną głowę i to zaraz widać na boisku.