Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Dziesięć goli w meczu. GieKSa rozbiła Olimpię czyli wielosekcyjny przegląd mass mediów
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Piłkarze wygrali na wyjeździe z Błękitnymi Stargard 3:1. Prasówkę na temat tego meczu znajdziecie tutaj. Piłkarki rozegrały ligowy mecz na boisku Podlesianki z Olimpią Szczecin i wygrały aż 7:3 (2:1). Siatkarze rozpoczęli przygotowania do sezonu 2019/20: przedstawiono terminy i przeciwników w sparingach. Hokeiści rozegrali pierwszy mecz w ramach Pucharu Wyszehradzkiego, ulegając JKH GKS Jastrzębie 0:3 (0:0, 0:2, 0:1).
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Dziesięć goli w meczu. GieKSa rozbiła Olimpię
Skończył się sen Olimpii. Po dwóch zwycięstwach z rzędu piłkarki ze Szczecina dostały lanie od katowickiej GieKSy. Ta w świetnym stylu pokonała przyjezdne aż 7:3.
Mecz idealnie rozpoczął się dla gospodyń, bo już w 7. minucie wynik otworzyła czarnogórska pomocniczka gospodyń Nadia Stanović. Mecz się zaostrzył. Obie drużyny miały swoje okazje, lecz bramki nie chciały wpaść. Dopiero zaczęło się pod koniec pierwszej połowy. Najpierw kiks Ludwiczak wykorzystała Amelia Bińkowska, wyrównując stan spotkania. Olimpijki cieszyć się mogły zaledwie parę naście sekund. Jeszcze przed przerwą po rzucie rożnym bitym przez Miłek drugą bramkę w meczu zdobyła Stanović.
Druga połowa już zdecydowanie pod dyktando GieKSy, która zdobyła aż pięć bramek. Dublet ustrzeliła Klaudia Miłek, gola dołożyła Joanna Olszewska oraz dwa rzuty karne wykorzystały Marlena Hajduk i Kasandra Parczewska. Na osłodę cierpień dwa gole dla Olimpii ustrzeliła Kornelia Grosicka.
radioszczecin.pl – Pogrom Olimpii na Górnym Śląsku
Szczecinianki przegrały w niedzielę w Katowicach z tamtejszym GKS-em 3:7 w trzeciej kolejce ekstraligi. To pierwsza porażka ekipy trenera Adama Gołubowskiego w tym sezonie.
SIATKÓWKA
siatka.org – Znamy plany sparingowe GKS-u Katowice
Siatkarze GKS-u Katowice zaczęli przygotowania do nowego sezonu. Przed nimi okres najcięższej pracy nad wytrzymałością, a we wrześniu zaczną rozgrywać mecze kontrolne. Inauguracja zmagań w PlusLidze nastąpi pod koniec października, a GKS w pierwszej kolejce zmierzy się z Asseco Resovią Rzeszów.
Zawodnicy GKS-u Katowice poświęcą sierpień na przygotowania w hali i siłowni, do tego będą trenować na boiskach do siatkówki plażowej. Od września rozpoczną serię sparingowych starć z rywalami z PlusLigi i pierwszej ligi, a pierwsze z nich zostaną rozegrane w Tomaszowie Mazowieckim. Siatkarze trenera Dariusza Daszkiewicza wyjadą także na zgrupowania do Zakopanego i Kielc, do tego wystąpią w towarzyskich turniejach w Legnicy, Kozienicach i Krośnie. W planie przygotowań GieKSy znalazły się także treningowe gry z Jastrzębskim Węglem, zaplanowane na 19 września i 1 października. Pierwsza z nich odbędzie się w Jastrzębiu-Zdroju, druga w Katowicach.
[…] Sparingi GKS-u Katowice przed startem sezonu 2019/2020 PlusLigi:
6-7 września: turniej w Tomaszowie Mazowieckim (Lechia Tomaszów Mazowiecki, PGE Skra Bełchatów, Chemik Bydgoszcz)
9-13 września: obóz treningowy w Zakopanem i sparingi z VK Ostrawa
14 września: mecz pokazowy z Aluronem Virtu CMC Zawiercie
21-22 września: turniej o Puchar Prezydenta Miasta Legnicy (Cuprum Lubin, Jastrzębski Węgiel, Asecco Resovia Rzeszów)
7-11 października: obóz treningowy w Kielcach
11-13 października: turniej w Kozienicach (Cerrad Czarni Radom, Indykpol AZS Olsztyn, Aluron Virtu CMC Zawiercie)
17-18 października: turniej w Krośnie (Cerrad Czarni Radom, Asseco Resovia Rzeszów, MKS Będzin)
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Pierwszy akord Pucharu Wyszehradzkiego. JKH pokonał GieKSę
W pierwszym meczu tegorocznej edycji Pucharu Wyszehradzkiego JKH GKS Jastrzębie pokonał na własnym lodzie GKS Katowice 3:0. Przy dwóch udział swój udział miał Radosław Nalewajka, a czyste konto zachował Ondřej Raszka. Obie drużyny przystąpiły do spotkania osłabione.
[…] Z kolei w ekipie GieKSy zabrakło kontuzjowanych: Mikołaja Łopuskiego oraz Tomasza Skokana. Katowiczanie w pierwszych minutach grali agresywniej i stworzyli sobie nieco więcej okazji strzeleckich, jednak Ondřej Raszka nie dał się pokonać. Gospodarze z minuty na minutę grali coraz lepiej. W 14. minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Tomasz Kulas, ale krążek po jego strzale zatrzymał się na słupku. W 16. minucie krążek po uderzeniu Jakuba Michałowskiego, zbił Łukasz Nalewajka, ale Robin Rahm był czujny.
[…] W 23. minucie o pod bandą krążek powalczył Radosław Nalewajka, a następnie dograł go do nadjeżdżającego Dominika Pasia. Wychowanek JKH przymierzył z prawego bulika i zaskoczył Robina Rahma. Pięć minut później Nalewajka sam wpisał się na listę strzelców, popisując się sprytnym strzałem z niemal zerowego kąta.
Podopieczni Roberta Kalábera od tego momentu przejęli całkowitą kontrolę nad meczem, a na początku trzeciej odsłony zadali trzeci i jak się później okazało decydujący cios. Māris Jass objechał bramkę i zostawił krążek Patrykowi Pelaczykowi. Ten pociągnął z nadgarstka i zdjął pajęczynę z okienka katowickiej bramki.
Goście mieli jeszcze okazje, by wrócić do meczu. W 50. minucie przez 27 sekund grali w podwójnej przewadze, a trener Risto Dufva wziął nawet czas, by dać swoim podopiecznym kilka wskazówek. Ale GieKSa nie zrobiła z niej użytku. Po szybkiej wymianie krążka między Teddym Da Costą i Tuukką Rajamäkim, przed dobrą okazją stanął Jussi Makkonen, ale nieczysto trafił w krążek.
Chwilę później znów hokeiści z alei Korfantego znów grali w piątkę przeciwko trójce rywali (16 sekund), ale i tym razem rozgrywali zamek zbyt wolno i statycznie.
dziennikzachodni.pl – Historyczna wygrana jastrzębian w Pucharze Wyszehradzkim
W pierwszym w historii meczu polskich zespołów w Pucharze Wyszehradzkim JKH GKS Jastrzębie pokonał na Jastorze GKS Katowice 3:0. Wszystkie gole w tym spotkaniu strzelili wychowankowie JKH. Dwie śląskie drużyny spotkały się po raz drugi w ciągu ostatniego tygodnia i po raz drugo wyraźnie lepsi okazali się w tym pojedynku jastrzębianie.
[…] Kluczowa dla losów rywalizacji na Jastorze okazała się druga tercja. Jastrzębianie strzelili w niej dwa gole. Radosław Nalewajka najpierw zaliczył asystę przy bramce Dominika Pasia, a później sam wpisał się na listę strzelców. W ostatniej odsłonie wygraną JKH przypieczętował Patryk Pelaczyk.
Katowiczanie nie tylko przegrali mecz, ale stracili także Jusso Salmi. Fin w pierwszej tercji tak nieszczęśliwie został uderzony krążkiem, że doznał kontuzji palca. Na razie nie wiadomo ile potrwa jego przerwa w grze.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Najnowsze komentarze