Echa Bukowej #54 – w oparach absurdu

Dodano przez Karol | 28 września 2018 07:55
Licznik odwiedzin: 508

Zbliżała się już północ kiedy piłkarze GieKSy wraz ze sztabem i chłopakami z Akademii podającymi piłki ruszyli biegiem w stronę Krzysztofa Barana by padając sobie w objęcia cieszyć się w rogu boiska z pokonania rywala z Ekstraklasy. To była euforia, której nie sposób było się spodziewać przed meczem. Poprzednie spotkania ligowe a nawet sam pucharowy pojedynek, podczas którego nasza drużyna cierpiała a goście ze Szczecina mieli mnóstwo sytuacji do strzelenia gola nie wskazywały na to, że po meczu kibice z Blaszoka będą z piłkarzami przybijać „piątki”…

…co było zresztą dziwne i na granicy dobrego smaku ale być może potrzebne dla dalszego losu drużyny. Całkowicie absurdalne już było natomiast śpiewanie o tym, że to jest ta GieKSa i że piłkarze zagrali jak za dawnych lat. Chociaż co do drugiej z przytoczonych przyśpiewek można by było pod pewnymi warunkami uznać ją za trafną – wszystko zależy od tego jakie to „dawne lata” mieli na myśli śpiewający. Zaledwie kilka dni po zasłużonych bluzgach w stronę piłkarzy tym razem Blaszok dał się ponieść pucharowym emocjom. Kiedyś panowała u nas zasada, że jedna wygrana nie zmienia niczego i w moim odczuciu tego należałoby się trzymać, zwłaszcza, że pokonanie Pogoni faktycznie niewiele zmieniło w naszej sytuacji, gdyż nie mogło zmienić naszego położenia w lidze, które jest tragiczne. Jest szansa na to iż środowy mecz będzie punktem zwrotnym w tym sezonie. Oby tak było! Tylko czy punkty zwrotne wymagają aż takiej fety?

Skrytykowany przeze mnie wyżej nadmiernie skierowany w kierunku piłkarzy entuzjazm po końcowym gwizdku nie może jednak przysłonić faktu, że Blaszok wyglądał i brzmiał w środę lepiej niż ostatnimi czasy. Chodzą słuchy, że cześć osób, które ostatnio przesiadły się na Główną, na to spotkanie wróciła do „młyna”. Byłby to bardzo dobry kierunek… Nie da się także ukryć, że Pogoń Szczecin przyciąga widzów na trybuny nieco bardziej niż przykładowo Puszcza Niepołomice. Dobrze było odpocząć trochę od ligowej presji wynikowej i słuchać dobrego dopingu wzmacnianego przez sytuacje boiskowe. W sobotę kolejne spotkanie przy Bukowej. W połączeniu ze skumulowanymi w tym okresie meczami hokeistów w Spodku, można mówić o prawdziwym sportowym maratonie w Katowicach. Oby w sobotę przynajmniej utrzymała się frekwencja ze środy.

Kibicom Pogoni kilka słów się należy bo po pierwsze dopingowali dobrze, zwłaszcza po zdobyciu gola przez ich zespół oraz podczas dogrywki, a po drugie ich wyjazd trwał prawie 24 godziny co w połączeniu z faktem rozgrywania meczu w środku tygodnia sprawia, że należy docenić każdą z ponad stu osób, które przyjechały za swoją drużyną do Katowic. Doceniamy ich eskapadę zwłaszcza my, bo 1. liga, w której utknęliśmy, jest co prawda stylem życia ale jednak dla niewielu osób w ściśle kibicowskim sensie i pusta trybuna gości to niestety częsty widok przy Bukowej.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 2800
Goście: 118
Wydarzenia: brak

6 komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Karol — 30 września 2018 @ 01:16

    @PanGoroli – ale właśnie nie dają tego czego się od nich oczekuje przez cały sezon i jeden lepszy mecz nie powinien zmieniać tak diametralnie naszej oceny ich poczynań. Tak jak napisałem wyżej: poklaskać, podziękować i iść do domu, a nie urządzać fetę.

    @jan – nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Nie mam pretensji do piłkarzy, ich reakcja była w 100% normalna. To nas – kibiców – poniosło.

  2. PanGoroli — 29 września 2018 @ 14:38

    A tam, marudzenie, i tyle! Po pierwsze, chłopaki nie są winni tego, jaka jest teraz sytuacja. Wprost przeciwnie, udowodnili, że wuefista nie miał racji, że ich odstawił. Pokazali charakter, ambicję, i serce do walki. Czyli to, z czego zawsze słynęła GieKSa. I jak dupa od srania, tak kibic jest od wspierania, jeśli chłopaki dają na boisku to, czego się od nich oczekuje.

  3. Marcin C. — 28 września 2018 @ 16:31

    Emocje były świetne. Zarówno mecz jak i doping był więcej niż dobry. Po ostatnim maraźmie, to taki promyk nadziei. Grało kilku graczy, których widzę w pierwszej 11. Im należą się brawa. Jednak racja z tą przyśpiewką. Zostawiłbym ją na inną okazję. Blaszok dał się chyba ponieść chwili.

  4. jan — 28 września 2018 @ 13:50

    Oglądając obecnie mistrzostwa w siatkówce każdy mały zdobyty punkcik okraszony jest dziką radością, rykami i przybijaniem piątek zawodników jak by to był wygrany match-point. Tymczasem na gieksie zarzuca się „piłkarzom”, że po meczu w którym wyeliminowali drużynę z wyższej ligi cieszyli się i fetowali. Chyba nie macie już pomysłów na pomeczowe artykuły.

  5. Robson — 28 września 2018 @ 12:56

    Jestem pierwszy kiedy obiektywnie trzeba jechać po kimś za piłkarskie leserstwo ale tym razem po raz pierwszy od kiedy paszudupek przejął GieKSę (czyli od początku tego roku)będę bronił piłkarzy bo widać było że chcieli że się starali że momentami było dobrze i chciało się to oglądać. Plusy że grali młodzi i że zostawili serducho minus za szybka zmiana Rumina na Śpiączkę który grał jak wszyscy widzieli. W sobotę liczę na powtórkę i 3 punkty w lidze a potem już z górki.

  6. PanGoroli — 28 września 2018 @ 11:36

    Karol, zupełnie się nie zgadzam z Tobą. Bardzo niefajny artykuł. Po co tyle jadu?

 

Dodaj komentarz

*