GKS Tychy: mecz z Rakowem był początkiem serii, czy może tylko wpadką przy pracy?

Dodano przez Witek | 17 maja 2018 21:20
Licznik odwiedzin: 525

W najbliższej, trzydziestej drugiej kolejce rozgrywek NICE I – Ligi GieKSa rozegra, u siebie, spotkanie z bardzo dobrze spisującą się wiosną drużyną GKS-u Tychy.

Spotkanie rozpocznie się w sobotę 19 maja 2018 roku o godzinie 15:00. Mecz będzie transmitowany przez kanał Polsat Sport.

 

Po rundzie jesiennej nikt z obserwatorów rozgrywek zaplecza ekstraklasy nie podejrzewał, że tyszanie będą na wiosnę walczyć o coś więcej niż o utrzymanie. Tychy po dziewiętnastu kolejkach zajmowały czternaste miejsce w tabeli, ze stratą piętnastu punktów do lidera Chojniczanki i z przewagą tylko dwóch punktów nad miejscem barażowym. Słabe wyniki uzyskiwane jesienią przez piłkarzy z Tychów spowodowały, że zarząd klubu rozstał się na początku października 2017 roku (po szesnastej kolejce spotkań), z trenerem Jurijem Szatałowem, podpisując nową umowę z Ryszardem Tarasiewiczem.

W całej historii zwolnienia Szatałowa ciekawostką jest fakt, że Tarasiewicz „lubi zmieniać” Szatałowa – do tej pory stało się tak trzeci razy: w 2006 roku w Jagiellonii Białystok, w 2013 w Zawiszy Bydgoszcz i w ubiegłym roku w Tychach.

Po podpisaniu kontraktu z GKS-em Tychy Tarasiewicz mówił:

Śledziłem wyniki i oczywiście miejsce GKS-u nie jest adekwatne do potencjału zespołu, ale myślę, że z takimi problemami borykają się lepsze zespoły. W każdej drużynie jest jakiś potencjał, tylko trzeba go uwypuklić. W Tychach jest wszystko, by GKS jak najszybciej znalazł się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Taki jest cel nie tylko ludzi w klubie, ale i całego miasta.

Drużyna z Tychów solidnie przepracowała przerwę zimową: Tarasiewicz przed startem rundy  wiosennej chwalił się, że parametry dynamiki piłkarzy poszły mocno w górę. Wyniki uzyskane przez drużynę na wiosnę potwierdzają lepszą formę GKS-u. W tabeli meczów rozegranych wiosną zespół jest liderem: w dwunastu meczach zdobył dwadzieścia sześć punktów i o punkt wyprzedza liderującą Miedź i wicelidera z Sosnowca.

Tychom dobrze ułożył się wiosną harmonogram gier, z tych dwunastu meczów, drużyna siedem rozegrała u siebie, a tylko pięć na wyjeździe. W meczach wyjazdowych GKS wygrał trzy razy (z Olimpią i Pogonią po 1:0 oraz Puszczą 2:1). Po jednym meczu zremisował (z Podbeskidziem 1:1) i przegrał ( z Bytovią 0:1).

Przedostatni mecz wyjazdowy Tychy grały w Siedlcach, z Pogonią, trochę przypadkowy (po strzale Abramowicza z wolnego piłka odbiła się od Tanżyny, zmyliła bramkarza i wpadła do bramki) gol w 26 minucie ustawił mecz. Od momentu zdobycia bramki GKS grał cofnięty, czekając na okazję w kontrataku.

Do ostatniego meczu wyjazdowego, w Niepołomicach, drużyna Tychów przystąpiła po domowym zwycięstwie nad liderem rozgrywek – Miedzią (1:0). Osłabiona Puszcza nie sprawiła większych problemów gościom, zdobywając honorowego gola w ostatnich minutach meczu. W pierwszej połowie lekką przewagę posiadali piłkarze z Niepołomic, ale było to przysłowiowe walenie głową w mur. W drugiej połowie obraz gry nie wiele się zmienił: Tychy kontrolowały grę, rozbijając ataki Puszczy.

Przed spotkaniem z GieKSą, formę Tychów tradycyjnie sprawdziła ekipa Rakowa. Tyszanie przegrali mecz u siebie, po raz pierwszy od osiemnastej kolejki (kolejnych sześć meczów), 0:3 (0:3). W trakcie całego meczu nie było złudzeń, że Raków jest lepszą drużyną i było to chyba najmniejszy wymiar kary. Przegrana w tym spotkaniu praktycznie pozbawiła szans GKS-u na awans do ekstraklasy, chociaż w I lidze różnie bywa…

W meczu z GieKSą nie wystąpi na pewno obrońca Maciej Mańka za nadmiar żółtych kartek. Od początku kwietnia kontuzjowany jest Piotr Ćwielong, który powoli wraca do treningów z pełnym obciążeniem i „rwie” się do gry w sobotnim meczu…

Na temat sobotnich derbów obrońca GKS-u Marcin Biernat powiedział:

– Te derbowe mecze są dla kibiców najważniejsze. Wiemy o tym. Wygraliśmy u siebie, do Katowic też jedziemy po 3 punkty. To świetna okazja do tego, by się szybko podnieść po meczu z Rakowem, bo wcale nie chodzi nam o to, by zabierać komuś szanse na awans. Po prostu chcemy punktować, dać frajdę kibicom i skończyć ligę jak najwyżej.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*