(In)Statystycznie po sezonie – klasyfikacje indywidualne

Dodano przez Adi | 12 czerwca 2019 10:00
Licznik odwiedzin: 356

W poprzednich dwóch częściach analizy raportu InStat zajęliśmy się statystykami drużynowymi. Teraz czas przejść do liczb poszczególnych zawodników. Dziś przyjrzymy się wyróżniającym się wynikom na tle ligi.

Żaden z naszych zawodników nie znalazł się w top-20 pod względem InStat Index. Pierwsze miejsce z wynikiem 260 zajęli Soljic ze Stali Mielec i Kasperkiewicz z Rakowa. W klasyfikacji strzelców w ścisłej czołówce z 10 golami znalazł się Adrian Błąd. Więcej strzelili tylko Sabala (12) i Lech (10), z kolei taki sam wynik osiągnęli jeszcze Grzeszczyk i Kujawa. Wśród najlepszych asystentów ponownie nie mamy swojego przedstawiciela. Po rundzie jesiennej 14. miejsce z 3 asystami zajmował Śpiączka, jednak wypadł poza czołową 20-stkę. W klasyfikacji kanadyjskiej, czyli gole+asysty, Błąd zajął 10 miejsce ex aequo z Adamkiem, Kunem i Gergelem. Obie te klasyfikacje zdominował Ramirez z ŁKS-u. Błąd brał udział przy 23 naszych akcjach bramkowych (aż 68% wszystkich naszych goli), co jest 9. rezultatem w lidze. Jest natomiast zdecydowanym liderem w liczbie oddanych strzałów – uderzał aż 95 razy, a w 36% robił to celnie. W klasyfikacji strzałów w słupek i poprzeczkę znalazło się dwóch naszych zawodników – Lisowski i Anon dwukrotnie obijali obramowanie.

Na 13. miejscu w klasyfikacji pomyłek powodujących stratę bramki utrzymał się Lisowski, który według Instatu przyczynił się do utraty 10 goli. W czołówce podających nie znajdziemy żadnego piłkarza GKS-u, jednak w kluczowych podaniach Błąd zajął 10. miejsce z 63 próbami i 52% skutecznością. Jeszcze wyżej, bo na 3. miejscu, jest w tabeli z podaniami w pole karne. W ,,szesnastkę” przeciwnika zagrywał 308 razy i uzyskał 45% skuteczności. Do klasyfikacji najczęściej dośrodkowujących rzutem na taśmę załapał się Puchacz, który dzięki 68 takim zagraniom ze 26% skutecznością zajął 20. miejsce. W klasyfikacji dośrodkowań w pole karne ze stałych fragmentów gry Błąd ponownie znalazł się na najniższym stopniu podium. Dośrodkowywał 183 razy i osiągnął 54% skuteczności. W tabeli długich podań znaleźli się obaj nasi bramkarze. Warto zauważyć, że choć Pawełek wykopywał piłkę 346 razy, a Baran 208, to drugi z nich robił to aż o 10% skuteczniej. Podania Pawełka trafiały do naszego zawodnika w 71%, a Barana w 81%. W kolejnej tabeli znowu możemy zauważyć nazwisko Adriana Błąda, tym razem nie jest to jednak nic pozytywnego, ponieważ dotyczy ona podań na pozycję spaloną, a Błąd dogrywał tak 6 razy, z kolei wśród zawodników najczęściej łapanych na spalonym znalazła się cała trójka naszych napastników. Śpiączka dał się złapać 17 razy, Woźniak 11 razy i tyle samo Rumin, trzeba jednak pamiętać, że ostatni z nich grał zdecydowanie najrzadziej i jego średnia wyniosła raz na 90 minut, u Śpiączki 0,8, a u Woźniaka 0,6 (u niego z kolei trzeba pamiętać, że sporo grał także na boku pomocy).

Żaden z naszych zawodników nie znalazł się w czołówce piłkarzy najczęściej wchodzących w pojedynki, jeśli jednak ograniczymy się do pojedynków w defensywie, wówczas na 10. miejscu znajdziemy Wojciecha Lisowskiego, a zaraz za nim Bartłomieja Poczobuta (po rundzie jesiennej zajmowali odpowiednio 19. i 20. miejsce). Lisowski wygrał 62% z 331 pojedynków w defensywie, a Poczobut 55% z 327. Wśród najczęściej pojedynkujących się zawodników w ofensywie na 16. znalazł się Bartosz Śpiączka. Z 376 pojedynków wygrał ich 151. Wyżej znalazł się w klasyfikacji pojedynków w powietrzu – brał w nich udział aż 254 razy, co dało 8. miejsce, a wygrał 42% z nich (po rundzie jesiennej zaledwie 36%). Na ostatnie miejsce w top-20 tej kategorii załapał się także Arkadiusz Woźniak – wygrał niemal dokładnie połowę z 208 pojedynków o górną piłkę, z kolei w ilości pojedynków na ziemi na 13. miejscu znalazł się Poczobut. Brał udział w 375 takich pojedynkach, z czego wygrał 62%, co jest najlepszym wynikiem z czołowej 20-stki ligi. W dryblingach na 6. miejscu mamy Tymoteusza Puchacza, który próbował oszukać rywala 161 razy, a w 52% przypadków robił to skutecznie. W odbiorach bezkonkurencyjny był Bartłomiej Poczobut, który podejmował ich próbę aż 164 razy – o 23 więcej, niż drugi w tej kategorii Tront. Dokładnie 100 z jego prób odbiorów było udanych, co dało skuteczność na poziomie 61% – aż 10% więcej, niż po rundzie jesiennej. 8. miejsce zajął Lisowski (125 prób odbiorów, 63% skuteczności), a 11. Błąd (118, 47%).

Żaden z naszych piłkarzy nie znalazł się ani na liście top-20 w straconych piłkach, ani w odzyskanych, ani w przeciętych podaniach. W zbieraniu drugich piłek 11. miejsce zajął Poczobut, który dokonał tego 227 razy, w tym 102 razy na połowie przeciwnika. Spadła liczba jego fauli – po rundzie jesiennej zajmował 3. miejsce w lidze z 47 faulami, a na koniec sezonu zajął 5. miejsce z 65, więc w rundzie wiosennej dopuścił się tylko 18 przewinień. 16. miejsce z 56 faulami zajął Lisowski. Co ciekawe, obaj byli częściej faulowani, niż sami faulowali. Poczobut był 3 najczęściej faulowanym zawodnikiem ligi – był nieprzepisowo zatrzymywany aż 90 razy, z kolei Lisowski został sfaulowany dokładnie raz więcej, niż on sfaulował.

Raport po jesieni
Raport po całym sezonie

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*