Piłka nożna Prasówka
Stadion coraz bliżej! Czyli przegląd doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia
Zapraszamy do przeczytania prasówki z ubiegłego tygodnia, na temat związane z piłkarską GieKSą.
katowickisport.pl – Obrońca nie przekonał Paszulewicza
Po sobotnim sparingu z Miedzią Legnica katowiczanie dostali od trenera Jacka Paszulewicza dwa dni wolnego.
Już dziś jednak czeka ich podwójna dawka zajęć, a „zmiłuj się” nie będzie już do sobotniego wylotu na zgrupowanie do Side (3 lutego, czarterem z Katowic). Również i w Turcji szykuje się intensywna praca. Sztab proponował z tego tytułu nawet rezygnację z jednego z czterech zaplanowanych tam sparingów. Okazało się jednak, że niełatwo jest odstąpić od podpisanych wcześniej umów. Ostatecznie więc – zgodnie z planem – GKS zagra z VSC Debreczyn (7.02.), Stalą Kamieńskie (10.02.) i SKF Sered (16.02.). Jedyna zmiana dotyczy planowanej na 13.02. potyczki z Misami Orhei. Zamiast wicemistrza Mołdawii, GieKSiarze tego dnia zmierzą się z szóstym zespołem duńskiej pierwszej ligi (czyli drugiego szczebla rozgrywkowego), FC Fredericia.
Wiadomo już, że piłkarzem GKS-u nie zostanie obrońca Piasta Gliwice (ostatnio wypożyczony do Bytovii), Bartosz Waleńcik. Zagrał w sobotę przeciwko legniczanom i nie przekonał do siebie szkoleniowca z Bukowej.
GKS Katowice rozwiązał umowę z Piotrem Mandryszem
Już oficjalnie Piotr Mandrysz przestał być pracownikiem klubu z Katowic. Jego umowa została rozwiązana.
[…] W środę klub rozwiązał umowę z trenerem Mandryszem oraz Bartłomiejem Boblą. Piotr Mandrysz prowadził GieKSę od czerwca 2017 r. Jesienią zespół w rozgrywkach pierwszej ligi nie spisywał się najlepiej. Na półmetku rozgrywek GieKSa z dorobkiem 28 punktów (8 zwycięstw, 4 remisy, 7 porażek) zajmuje 7. miejsce.
Z daleka od karuzeli kadrowej
Z upływem kolejnych dni zimowych przygotowań wśród fanów z Bukowej rosła niecierpliwość, związana z brakiem ruchów kadrowych w GieKSie.
[…] Piątkowy angaż Bartłomieja Poczobuta tylko w niewielkim stopniu owe niepokoje rozwiał. Tym bardziej, że umowy z konkurentami ligowymi GKS-u podpisywali kolejni zawodnicy, łączeni w medialnych spekulacjach z Katowicami. Spytaliśmy więc „u źródła”, jak to z tymi rzekomymi (bądź faktycznymi) negocjacjami było.
– Sebastian Steblecki? Ja osobiście nie rozmawiałem z nikim na jego temat – mówi dyrektor sportowy klubu z Bukowej, Tadeusz Bartnik.
Być może więc w tym przypadku wyłącznie stugębna plotka łączyła tego akurat zawodnika z GieKSą.
[…] W przypadku kolejnego trzeba już jednak mówić o większej skuteczności konkurencji.
– Prowadziliśmy rozmowy, mieliśmy już nawet ustalone warunki ze wszystkimi stronami transakcji. Ale ostatecznie zawodnik wybrał ofertę Rakowa – tak dyrektor Bartnik streszcza kwestię niedoszłego angażu Dariusza Formelli. Owe „wszystkie strony” to nie tylko zawodnik, ale także Lech Poznań, z którego został on pod Jasną Górę wypożyczony – z opcją transferu definitywnego. I to ponoć ta ostatnia kwestia okazała się najistotniejsza przy wyborze dokonanym przez piłkarza i jego menedżera.
Z Rakowem katowiczanie „ścierają się” o jeszcze jednego piłkarza: Macieja Domańskiego z Puszczy Niepołomice.
– Rzeczywiście; był zawodnikiem, którego kandydaturę rozważaliśmy – potwierdza Tadeusz Bartnik. – W tym momencie nie prowadzimy jednak żadnych rozmów z tym piłkarzem.
[…] Już w oderwaniu od tego konkretnego przypadku, dyrektor sportowy GieKSy kreśli główną zasadę obowiązującej tej zimy polityki transferowej.
– Nie zamierzamy wchodzić na karuzelę o nazwie „rozkręcona spirala oczekiwań finansowych”. Jeżeli nie jesteśmy w stanie spełnić zeskalowanych żądań, zamykamy temat – wyjaśnia krótko.
Stąd właśnie – jak mówi – często błyskawiczne skreślanie ofert, masowo nadsyłanych przez agentów.
– Pojawia się wśród nich wielu cudzoziemców, ale także rodzimych piłkarzy: ogranych, owszem, ale równocześnie „wysokobudżetowych”. A my musimy pamiętać, czyje pieniądze wydajemy – zaznacza.
[…] Na razie więc – poza wspomnianym Poczobutem – jedyna nowa twarz na GieKSiarskich zajęciach to Bartosz Marchewka. 17-latek trenuje z ekipą z Bukowej od wtorku, realizując niejako podpisany kilka miesięcy temu układ o współpracy między GKS-em a Rozwojem Katowice. Na razie w treningach brać będzie udział do piątku. Dzień wcześniej zapadnie decyzja, czy znajdzie się dlań miejsce w gronie 26 zawodników, jacy w sobotę odlecą do Side na dwutygodniowe zgrupowanie.
W ramach wspomnianej umowy o współpracy, treningi z GieKSą podjąć miał też starszy o rok inny „młody zdolny” z ul. Zgody, Kacper Tabiś. Na przeszkodzie stanął jednak uraz pachwiny, z którym obecnie się zmaga.
sportslaski.pl – 25 leci do Turcji, ale lista nie jest zamknięta
GKS Katowice jutro rusza do Turcji, gdzie przez dwa tygodnie będzie przygotowywał się do rundy wiosennej Nice I ligi. Do Side ruszy 25 zawodników.
[…] Kto poleci do Turcji? Oczywiście nowy zawodnik Bartłomiej Poczobut, a także wychowanek Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” Patryk Wnuk. Niewykluczone, że do zespołu dołączy ktoś nowy już w trakcie zgrupowania.
Kadra GKS Katowice na zgrupowanie w Side
Bramkarze: Mateusz Abramowicz, Sebastian Nowak, Maciej Wierzbicki.
Obrońcy: Adrian Frańczak, Mateusz Kamiński, Lukas Klemenz, Mateusz Mączyński, Tomasz Midzierski, Tomasz Mokwa, Dalibor Pleva, Wojciech Słomka, Patryk Wnuk.
Pomocnicy: Adrian Błąd, Armin Ćerimagić, Tomasz Foszmańczyk, Bartłomiej Kalinkowski, Rafał Kuliński, Paweł Mandrysz, Dawid Plizga, Bartłomiej Poczobut, Oktawian Skrzecz, Łukasz Zejdler.
Napastnicy: Grzegorz Goncerz, Wojciech Kędziora, Andreja Prokić.
GieKSa zabrała czwartego bramkarza. Ostatnio grał na Cyprze
GKS Katowice dzisiaj rano wyleciał do Turcji. Tuż przed odlotem do zespołu dołączył bramkarz Patryk Procek.
Wczoraj – gdy GKS ogłosił kadrę na dwutygodniowe zgrupowanie – klub zaznaczył, że drużyna może jeszcze zostać wzmocniona. Nie minęła nawet doba i pojawiła się informacja, że do samolotu wejdzie też Patryk Procek, 22-letni bramkarz, który ostatnie 1,5 roku spędził w AS Ethnikos Achnas. W tym sezonie zawodnik rozegrał dwa spotkania w cypryjskiej ekstraklasie, w których puścił cztery bramki. W poprzednim za to wystąpił w 17 spotkaniach.
Wychowanek RKP Rybnik grał w zespołach młodzieżowych Górnika Zabrze, a później reprezentował barwy Nadwiślana Góra, Skry Częstochowa i ROW-u 1964 Rybnik, z którego trafił na Cypr. Procek jest wolnym zawodnikiem – kilka dni temu rozwiązał kontrakt z cypryjskim zespołem.
gol24.pl – Stadion coraz bliżej! Ogłoszono konkurs na wykonanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej
Ogłoszono konkurs na wykonanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej kompleksu sportowego stadionu miejskiego w Katowicach. Mimo, że w pierwotnym harmonogramie zakładano, że konkurs odbędzie się wcześniej – data zakończenia prac budowlanych zostaje utrzymana, czyli obiekt będzie gotowy w I kwartale 2021 roku. Przypomnijmy, że kompleks sportowy będzie realizowany w obszarze zbiegu ul. Dobrego Urobku i Bocheńskiego, którego dodatkowym atutem jest możliwość rewitalizacji kolejnego obszaru miasta.
[…] Planujemy, by przy stadionie powstało sześć pełnowymiarowych boisk piłkarskich (tj. 105 x 68 m) – część z naturalnej murawy, część z nawierzchnią ze sztucznej trawy. Rozważamy zadaszenie części dodatkowych boisk – powiedział Marcin Krupa, prezydent Katowic. – Takie rozwiązanie będzie także korzystne dla mieszkańców poszczególnych dzielnic Katowic, korzystających z obiektów dzielnicowych. Obecnie dzielą się obiektami z klubami sportowymi. Chcemy, żeby w dzielnicach było więcej czasu na rozgrywki amatorów – dodaje prezydent. Zgodnie z opracowanymi wytycznymi pojemność podstawowa stadionu to 12.000 miejsc siedzących z możliwą bezkolizyjną oraz bez ingerencji w główną konstrukcję stadionu rozbudową do docelowych 15.000 miejsc siedzących. Wszystkie miejsca będą zadaszone. Oprócz stadionu i kompleksu boisk przewidziano też lokalizację odpowiedniej ilości miejsc parkingowych, stworzenie ciągów pieszych, elementów małej architektury i oświetlenia oraz stworzenie dodatkowego pola treningowego dla bramkarzy o wymiarach 20 x 30 metrów. Do obiektu stadionu ma także przylegać hala sportowa o pojemności ok. 2500-3000 widzów.
[…] Termin składania projektów wyznaczono do 16 lutego. Kryteria, które będą brane pod uwagę w konkursie to walory urbanistyczne, w tym w szczególności: kompozycja założenia przestrzennego całego zespołu obiektów, rozwiązania funkcjonalne w skali urbanistycznej – 30%; walory architektoniczne, w tym w szczególności: kompozycja założenia przestrzennego obiektów kubaturowych, rozwiązania funkcjonalne w skali architektonicznej, walory zaproponowanych form architektonicznych i rozwiązań konstrukcyjnych – 50%; walory ekonomiczne projektu z punktu widzenia realizacji i kosztów przyszłej eksploatacji obiektów, budowli oraz utrzymania elementów zagospodarowania terenu – 20%. Zwycięzca w konkursie otrzyma 50 tys. zł oraz zaproszenie do udziału w postępowaniu o udzielenie zmówienia publicznego w trybie zamówienia z wolnej ręki. Przygotowano także nagrody dla drugiego i trzeciego miejsca, kolejno 30 tys. zł i 20 tys. zł.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze