Kopernik wpadłby w kompleksy

Dodano przez Shellu | 16 listopada 2017 14:17
Licznik odwiedzin: 1482

Awansem, bo awansem, ale wkraczamy w rundę wiosenną sezonu 2017/18. Pół obecnych rozgrywek minęło jak z bicza strzelił. Ledwo potykaliśmy się z Pogonią Siedlce (albo raczej…na Pogoni Siedlce), a już w sobotę ponownie przyjdzie nam się zmierzyć z tym rywalem.

Ciężko zrozumieć pierwszą ligę. Ten hasztag #pierwszaligastylżycia to coś w rodzaju #rosjatostanumysłu. Tutaj nie ma żadnych reguł, jest wolna amerykanka, jakiś zespół przegrywa w fatalnym stylu mecz za meczem, a potem nagle zaczyna wygrywać ze wszystkimi – patrz np. Raków Częstochowa w pewnym momencie. To liga w której Ruch Chorzów nie może się wygrzebać z minusowej temperatury, a potem notuje niesamowite serię. Liga, w której GKS Katowice z drużynami ze ścisłej czołówki wygrywa lub remisuje, a z drużynami z ogona czy w rozsypce dostaje klasycznie po tyłku.

Liga, w której ten GKS Katowice na visus jest skreślony przez kibiców z walki o awans, ale okazuje się że mimo wielu tragicznych meczów, dzięki kilku dobrym jest niedaleko strefy awansu, bo tylko 6 punktów. Ta liga jest po prostu tak płaska, że Kopernik wpadłby w kompleksy. Jesteś w strefie spadkowej, ale wygrasz 2-3 mecze i bijesz się o awans.

Mecz GieKSy w Łęcznej idealnie oddał na przestrzeni 93 minut obraz tej właśnie naszej ukochanej pierwszej ligi mistrzów. GKS grał słabo, bez pomysłu, bez koncepcji, bojaźliwie, by w ciągu 7 minut strzelić trzy gole, w tym jeden do pustaka po szarży Sergiusza Prusaka.

Końcówka rudny klaruje nam – kibicom – kogo byśmy w tej GieKSie chcieli na wiosnę, a kogo nie. Niestety mecz w Łęcznej potwierdził wiele przewidywań. Defensorzy nie są może do całkowite do rezygnacji z ich usług, ale powstaje wielka wątpliwość, czy…są przydatni. Adrian Frańczak ponad pewien poziom już nie wejdzie, Mateusz Mączyński jest mocno przeciętny i liczyć można jedynie na przebłyski. Para Klemenz-Midzierski zupełnie nie okazała się wzmocnieniem, GieKSa traci mnóstwo bramek, a zawodnicy ostatnio lubują się w prokurowaniu rzutów karnych. Ogólnie nie grzeszą pewnością i nie zapewniają należytego spokoju w tyłach. Jeśli dodamy do tego elektrycznego Sebastiana Nowaka, mamy dość negatywny obraz defensywy. OK, Sebastian był bardzo ważną postacią i jednym z ojców wygranej w Łęcznej, ale nawet w tym meczu przydarzyły mu się klopsy – wypluwanie piłki czy ryzykowne wyjścia, przy których wszystkim nam tętno skakało do 200.

Środek pomocy zupełnie zawiódł. Tomasz Foszmańczyk już od końca zeszłej rundy powinien być poza klubem i swoją postawą to udowadnia, Bartłomiej Kalinkowski piłkarsko jest coraz słabszy i do tego sam się wyklucza głupimi zachowaniami. Łukasz Zejdler czasem pokazuje coś optymistycznego, by potem przez kilka minut znów miotać się na boisku bez większego celu.

Osobnym tematem jest Wojtek Kędziora. To jest tak specyficzny zawodnik, że aż się w głowie kręci. Gościu jest stary, często na boisku naprawdę wygląda jak emeryt, ale cholera strzela te gole i to naprawdę nie są byle jakie bramki. Bytów – 90-metrowy rajd po kontrze i bramka. Olimpia, piękny strzał z dystansu. Teraz stoicki spokój i gol w Łęcznej. W kluczowych momentach pokazuje swoje umiejętności i strzela gole w wygranych meczach. Podpadł mocno swoim zachowanie po bramce z Olimpią, ale w wywiadzie na oficjalnej stronie powiedział, że chce przeprosić kibiców golami. Nawet jeśli te przeprosiny były wymuszone przez klub, to niech realizuje to. Natomiast nie wiem, czy powinien zostać, ale…na pewno zostanie. Oby z dobrym strzeleckim skutkiem na wiosnę.

Tak naprawdę to jedyne nadzieje pokładany w bocznych pomocnikach, Oktawianie Skrzeczu i Andreji Prokiću, choć ten drugi z racji uprzedzenia trenera Mandrysza traci na skrzydle bardzo dużo ze swojej wartości. Potencjał ma Armin Cerimagić. Umiejętności na środku pokazuje Dawid Plizga, ale też mimo to nie gra tak dużo, jakby mógł. Sulek jest przyzwoity, ale ciągle ma kontuzję. Młody Mandrysz się cofa w rozwoju.

Jeszcze dwa mecze. W zasadzie klaruje nam się zestaw chcianych i niechcianych, choć oczywistym jest, że część z tych niechcianych zostanie, bo trener i zarząd uznają, że wszystkich wyrzucić nie można. Ale to jeszcze pół biedy. Prawdopodobnie trener jest święcie przekonany, że Foszmańczyk to świetny piłkarz i będzie opoką GieKSy na wiosnę.

Nie ma co się jednak denerwować w ten czwartkowy dzień. Poczekajmy na rewanż z Siedlcami, tymi Siedlcami, które tak ambitnie i skutecznie zagrały w pierwszej kolejce na Bukowej. Ambicją z tamtego meczu przerośli naszych zawodników o kilka klas. Miejmy nadzieję na odwet piłkarski.

3 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Boss — 19 listopada 2017 @ 07:03

    To ze wygrasz 2-3 mecze i się zbliżysz do czołówki nie oznacza ze grasz conajmniej jak czołówka. Bo w tym momencie chojniczanka czy miedź grają o wiele lepsza piłkę. I oni mogą powiedzieć ze są tam gdzie być powinni. A my tak naprawdę nawet samooceny nie potrafimy wystawić. Ja jednak jestem zwolennikiem teorii ze kolejne 2 zwycięstwa zamydlaja oczy i z miedzią przegramy. Kilka zwycięstw w całej rundzie, z czego kilka w końcówkach to za mało. Gramy o środek tabeli

  2. Alzek — 17 listopada 2017 @ 17:04

    Myślę że Adrian Błąd to też jest zawodnik, który musi zostać. Wtedy na jednym skrzydle gra młodzieżowiec Skrzecz na drudim Błąd a w ataku Prokic, a za nim moze grac Plizga. Tak to widze 🙂

  3. Seth — 16 listopada 2017 @ 22:10

    Dziekuje Bardzo Shellu…Nareszcie mam mała satysfakcje że tak jak pisałem o Fosie w poprzednim sezonie, że chłop nadaje się ino na jedną połowe….kolega Mecza mydlił mi oczy statystykami że Foszmańczyk ma je bardzo dobre hehe gdzie ja uważałem że jest…kiepskim grajkiem…..Kiedyś potrafiliśmy zaryzykowć choćby z takim Czerwińskim…miał ciężkie życie na prawej obronie….ale dał rade,pokazał nam wszystkim i tym co mu kilka chu.. wbijali,że warto było..Okazał się naszym Wojownikiem na prawej obronie….Dziś są pokraki i nieudacznicy….Trenerzy ciapowate kulfony co krzywdzą niektórych zawodników.Prokic bo o nim mowa, grając w ataku daje nam dużo, obrońcy przeciwnika maja pełne galoty….A co robi nasz ciapowaty trener??? Wystawia Prokiego na flance….Bez urazy ale Prokic na skrzydle jest może nie daremny, ale słaby…. Nie potrafi bronić, to nie jest typ zawodnika co wróci i pokryje…Mandrysz naszych i waszych redakcyjnych artykułów i komentarzy nie czyta bo po co….Może to i szpec od awansów… Ale tylko z gorolskimi zespołami….Tych co się nie nadają powinni wywalić od razu i zastąpić młodzieżą…..Oni będą walczyć a nie przechodzić obok meczu….

 

Dodaj komentarz

*