Piłka nożna
[Ligowcy #33] Im dłużej sezon trwa, tym lepiej grają
Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu w I lidze, GieKSa nie zawiodła w ostatnim spotkaniu, a i równie dobrze grali w ostatnim czasie nasi byli zawodnicy. Kolejny raz kilku z nich zapisało się w protokole sędziowskim, kończąc mecz z bramką. Jak to wyglądało w tej kolejce, jeśli chodzi o wszystkich zawodników, przeczytacie poniżej.
PLUS KOLEJKI – Sławomir Duda — Niestety dla nas popularny „Dudi”znajduje się w plusach tej kolejki. Zawodnik strzelił drugą bramkę w sezonie i tym samym pomógł zachować nadzieję na obronę I ligi w Bytowie. Miejmy nadzieję, że po ostatnim meczu będzie on umieszczony w innej rubryce.
HAMULCOWY KOLEJKI – Ciężko kogokolwiek wyróżnić skoro połowa spotkań była już o „pietruszkę”.
WARTE ODNOTOWANIA:
Indywidualnie kolejna bardzo dobra kolejka, jeśli chodzi o byłych graczy. Znowu mieliśmy bramki z ich strony i wygrane spotkania. W najlepszej ostatnio formie Szymon Skrzypczak, którego skuteczność w ostatnim czasie może imponować na boiskach pierwszej ligi. Zawodnik ten strzelił kolejną bramkę w Bielsku, ale nie przełożyło się to na wygraną czy też zdobycie punktu przez graczy z Opola.
Kolejną bramkę zaliczył Janoszka, który ze Stalą zdobywa 3 punkty kosztem Niecieczy. Mecz był swoistym rollercasterem, bowiem obie ekipy nastrzelały razem 9 bramek. Tym razem nie możemy wyróżnić Budziłka.
Pierwszą bramkę w sezonie zdobył Flis, który wraz z Sandecją wywalczył punkt w starciu z Rakowem Częstochowa. Sandecja spokojna o ligowy byt zakończyła sezon spotkań u siebie. W Rakowie 90 minut rozegrał Sapała, a na końcówkę wszedł Figiel. Zaskakuje, że w meczach o nic do składu nie wskakuje Damian Michalik.
Drużynowo najwięcej zyskała ekipa „Czwórki z Głogowa”, która po remisie w Bytowie zapewniła sobie utrzymanie. Zobaczymy, jaka przyszłość czeka byłych graczy, ponieważ w Głogowie będzie zmiana trenera.
Po wielu miesiącach poza pierwszym składem do gry wrócił Laskowski, czyli bramkarz Warty. Powrót wobec bramki Anona nie był udany, ale dla bramkarza była to szansa na pokazanie się przed nowym sezonem, w którym również Warta będzie mieć nowego trenera.
STRZELCY:
9 – Kujawa, Skrzypczak,
8 – Szymura,
4 – Prokic, Chmiel, Burkhardt, Janoszka,
3 – Trochim, Radionov, Lebedyński, Abramowicz,
2 – Duda,
1 – Dudzic, Kalinkowski, Ratajczak, Zejdler, Flis.
W nawiasach podajemy ogólną liczbę minut z I-ligowych boisk oraz liczbę bramek i kartek.
Raków
Figiel – 3 min – (580 min, 2 żk)
Sapała – 90 min – (1391 min, 3 żk)
Zachara – bez gry – (375 min, żk)
Michalik – bez gry – (0 min)
Termalica
Sadzawicki – bez gry – (942 min, 2 żk)
Słaby – bez gry – (291 min)
Budziłek – 90 min – (1080 min, 6 x czyste konto)
Bytovia
Burkhardt –bez gry – (2322 min, 7 żk, 4 bramki)
Duda – 90 min, bramka – (2014 min, 8 żk, 2 bramki)
Chojniczanka
Trochim – bez gry – (1207 min, 3 bramki)
Foszmańczyk – bez gry – (1089 min, 2 żk) – transfer do Ruchu Chorzów
Sandecja
Chmiel – 1 min – (2278 min, 5 żk, 4 bramki)
Dudzic –17 min, żk- (676 min, 1 bramka, 2 żk)
Flis – 90 min, bramka – (2250 min, 3 żk, 1 Bramka)
Wigry
Jurkowski – bez gry – (135 min)
Jastrzębie
Szymura – 90 min – (2835 min, 6 żk, 8 bramek)
Garbarnia
Siedlarz – bez gry – (5 min)
Tychy
Abramowicz – 90 min – (2365 min, 10 żk, 2 bramki)
Szołtys – bez gry – (0 min)
Odra
Skrzypczak – 85 min, bramka – (867 min, 9 bramek, żk)
Chrobry
Ratajczak – 90 min – (2668 min, 9 żk, 1 Bramka)
Zejdler – bez gry – (1601 min, 4 żk, 1 Bramka)
Abramowicz – 90 min – (2880 min, 12x czyste konto)
Lebedyński – 83 min – (796 min, 2 bramki, żk)
ŁKS
Radionow – bez gry – (636 min, 2 bramki)
Kalinkowski – bez gry – (1692 min, 1 bramka, 5 żk, cz.k)
Kujawa – 32 min – (1574 min, 9 bramek, żk)
Stal
Prokic – 90 min – (2523 min, 5 bramek)
Janoszka – 90 min, bramka – (975 min, 4 bramki, żk)
Podbeskidzie
Goncerz – (438 min, żk) – transfer do Stali Rzeszów
Warta Poznań
Laskowski – 90 min – (270 min).
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze