[LIST CZYTELNIKA] Kilka słów w obronie Piotra Mandrysza

Dodano przez kosa | 21 września 2017 00:32
Licznik odwiedzin: 2551

Łamy portalu GieKSa.pl są dostępne dla każdego kibica GKS Katowice. Oczywiście priorytetem są dla nas osoby, które mogłyby się zaangażować w życie strony na stałe, ale z przyjemnością zamieszczać będziemy też jednorazowe teksty nadsyłane przez Was na naszą skrzynkę mailową. Zastrzegamy sobie możliwość niewielkiej edycji lub odmówienia publikacji, gdy tekst jest napisany źle językowo, godzi w dobre imię GKS Katowice lub jest po prostu niemerytoryczny. Poniżej prezentujemy felieton jednego z kibiców GieKSy – franckawki.

Kilka słów w obronie Piotra Mandrysza

Jeśli ktoś jest przesądny, może wierzyć w złą aurę, pecha lub fatum wiszące nad klubem z Katowic, jednakże wydaje się, że kibice GieKSy – nierozpieszczani w ostatnich latach wynikami swoich zawodników – dotychczas stąpali twardo po ziemi, a nawet słynęli z praktycznego podejścia i pragmatycznej oceny rzeczywistości.

Kiedy Piotr Mandrysz przejmował klub, spotkał się raczej z ciepłym przyjęciem, przeważały pozytywne głosy dotyczące jego osoby. Miał za sobą wszelkie argumenty, żeby osiągnąć sukces, jakiego oczekiwało środowisko klubu. Wprowadzał pierwszy raz do ekstraklasy m.in. Piasta Gliwice czy Termalikę, miał opinię rządzącego tzw. twardą ręką, co wydawało się pożądaną przeciwwagą dla spolegliwego i ugodowego Jerzego Brzęczka oraz postawy piłkarzy, którzy w końcowej fazie poprzedniego sezonu sprawiali wrażenie zupełnie niezainteresowanych awansem. W końcu styl prowadzonych przez niego zespołów był prosty i skuteczny, można by go określić nawet mianem ściśle fizycznego, a więc dokładnie w przeciwieństwie do Brzęczkowej wariacji, dającej się kpiąco scharakteryzować jako „katowicka tiki-taka”, której teoretyczne założenia nie znalazły odpowiednich wykonawców wśród naszych boiskowych wirtuozów.

Nie da się ukryć, że GieKSa pod wodzą Piotra Mandrysza – będąca na dobrej drodze do pobicia niechlubnego rekordu porażek z rzędu – nie spełnia pokładanych w niej nadziei. I nie chodzi nawet o same wyniki, które mogą być oczywiście różne. Chodzi głównie o zaangażowanie, o walkę, pot pozostawiony na boisku. To brakiem przede wszystkim tych czynników rozczarowani są kibice.

Jednak przy ocenie trenera Mandrysza – choć mam wątpliwości czy odpowiednim jest rozliczanie szkoleniowca po zaledwie kilku rozegranych meczach – należy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności i wydarzenia, których byliśmy świadkami w ostatnich tygodniach. Mimo zapewnień klubu, że drużyna została wzmocniona i cel na kolejny sezon jest jednoznaczny, mimo pompowania po raz kolejny trójkolorowego balonika, który napęczniał już do niebotycznych rozmiarów, sam Mandrysz raczej tonował nastroje, unikając jednoznacznych deklaracji („O awansach się nie mówi, awanse się robi”), mówiąc to o dwuletnim kontrakcie, to o potrzebnych wzmocnieniach zespołu itp.

Okoliczności, w jakich Piotr Mandrysz rozstawał się ze swoim poprzednim pracodawcą, zwolniony de facto przez własnych zawodników, powinny być dla GieKSy przestrogą i już w momencie zapadnięcia decyzji o jego zatrudnieniu należało podjąć odpowiednie działania dla uniknięcia podobnej kompromitacji, tym bardziej biorąc pod uwagę finisz ostatnich rozgrywek i charakter naszych piłkarzy. Nie wiadomo czy takie zabiegi podjęto, wiadomo, że jeśli nawet, to nie przyniosły one skutku. Wśród kibiców natomiast, obok naigrywania się z sytuacji w Zagłębiu, panowało przekonanie, że w GieKSie nie dopuści się do podobnej patologii, a trener w przypadku ewentualnego konfliktu z tzw. piłkarzami będzie miał pełne poparcie trybun. I oto na naszych oczach historia zatacza koło, gracze ewidentnie grają na zwolnienie Piotra Mandrysza, a wśród kibiców przeważają raczej głosy o jego współodpowiedzialności za ostatnie wydarzenia w klubie.

Zawodnicy występujący w koszulkach GieKSy wydają się jednak bardziej subtelni od swoich zagłębiowskich odpowiedników i nie wylewają swoich żali bezpośrednio przed kamerami telewizyjnymi. Choć należy przy tym zauważyć, że w Sosnowcu piłkarze swój cel osiągnęli i zwolnili trenera przed upływem dwóch miesięcy prowadzenia zespołu, jednakże prowodyrzy tamtego skandalu musieli pożegnać się z klubem niedługo po szkoleniowcu, którego „puścili z torbami”. Można więc chyba przyznać, że tzw. rada drużyny przerobiła lekcję przeprowadzoną przez sąsiadów. Tymczasem w mediach huczą kolejne informacje — stawiające w złym świetle tym razem warszawską Legię — według których grupa piłkarzy mistrzów kraju (na czele z reprezentantami kadry narodowej) swoją boiskową postawą (a także skargami kierowanymi do kierownictwa klubu) doprowadziła do usunięcia z funkcji trenera Jacka Magiery. Zagłębie, Legia, GKS – nasz klub znalazł się w fatalnym towarzystwie w niechlubnej kategorii, której nie potrafiłbym nawet nazwać, bo o ile przegrywanie meczów, słabsze serie czy nieadekwatne do zarobków umiejętności mieszczą się w wyobraźni przeciętnego kibica (tym bardziej pierwszoligowego klubu), o tyle cyniczne, wykalkulowane odpuszczanie meczów i zwyczajne oszukiwanie w wywiadach, zapewnieniach, deklaracjach jest chyba przekroczeniem szerokiej granicy GieKSiarskiej fantazji.

Do uszu zwykłych kibiców, niebędących na co dzień blisko klubu, dochodzą jedynie plotki o konflikcie na linii trener-piłkarze, o podziale szatni, o skargach i żalach piłkarzy na metody i styl pracy trenera Mandrysza. O ile oczywistym jest, że nie należy każdej plotce czy insynuacji dawać wiary, to – oprócz banalnego stwierdzenia, że w każdej plotce jest ziarno prawdy – należy zauważyć smutny fakt, że pasują one do obecnej sytuacji w klubie.

GKS przechodzi kolejne trzęsienie ziemi, serię ligowych porażek, rezygnację prezesa Wojciecha Cygana, niepewność co do nazwiska kolejnego prezesa, w końcu frustrację kibiców, potęgowaną jeszcze przez kuriozalne stwierdzenia prezydenta Marcina Krupy, który obecny sezon spisał już na straty. Wydaje się, że w tej zawierusze potrzebna jest odrobina spokoju, której efektem mogłyby być zdecydowane, a przemyślane działania w postaci odsunięcia od drużyny jej liderów, seniorów, rady czy jakkolwiek sami siebie zwą. Nic podobnego jednak na razie nie nastąpiło (pomijając oczywiście nieadekwatny przypadek Garbacika) i tym samym zwykły kibic może odnieść wrażenie, że w mniemaniu zarządzających klubem pierwszoligowy piłkarz jest jakimś niezastąpionym tworem i nie warto wymienić go na zawodnika niedoświadczonego, ale być może ambitniejszego (i co niezaprzeczalne – tańszego). Zresztą określenie zawodników, którym nie starcza umiejętności lub chęci na wymianę trzech podań, zagranie prostopadłej piłki, nie mówiąc o dośrodkowaniach przekraczających wysokość kolan przeciwników, mianem piłkarzy jest nadużyciem i czystym bolesnym eufemizmem.

Zatem wybór staje między doświadczonym trenerem, słynącym z żelaznej dyscypliny, mającym na swoim koncie szereg sukcesów, znającym realia zarówno ekstraklasy, jak i niższych szczebli rozgrywek, a zbieraniną cwaniaków, zorientowanych raczej na czerpanie finansowych korzyści niż na realizację ambitnych celów klubu, o których wiadomo, że nastawieni są zdecydowanie na pozbycie się trenera. Mimo tego nie jest to niestety sytuacja czarno-biała, w której należy dokonać wyboru między ściśle określonymi dobrem lub złem. Odsunięcie winowajców i obarczenie odpowiedzialnością młodych zawodników byłoby eksperymentem ryzykownym, niedającym gwarancji sukcesu nawet z trenerem Mandryszem u steru. Rzeczywistość jest niestety bardziej złożona, ale wątpliwe, by postulowana najprostsza metoda (wyrzucić wszystkich!), mogła faktycznie przynieść oczekiwane rezultaty.

Zwolnienie Piotra Mandrysza byłoby sensowne wyłącznie w przypadku zaangażowania do pracy w klubie szkoleniowca z wyraźnie lepszym warsztatem, doświadczeniem, sukcesami, ale niestety nie wygląda na to, by tacy fachowcy byli w zasięgu pierwszoligowego średniaka przechodzącego rok po roku kolejne rewolucje. Część kibiców chciałaby zapewne zdecydowanych działań, najlepiej efektownych, ale w dalszej perspektywie odsunięcie Piotra Mandrysza może przynieść zdecydowanie więcej negatywnych skutków niż pozytywów, tym bardziej że zawodnicy w oczywisty sposób realizują w Katowicach scenariusz sosnowiecki. Grunt to pragmatyczne spojrzenie na sprawę, zdefiniowanie problemu i podjęcie czynności ku jego zażegnaniu, a także pociągnięcie do odpowiedzialności odpowiednich osób. Nie wydaje się, żeby problem tkwił akurat albo przede wszystkim w Piotrze Mandryszu.

Trudno wyrokować jednoznacznie co robić w obecnej sytuacji, można jednak z doświadczeń ostatniej dekady wysnuć wniosek czego nie robić. Nowy trener przyniósłby ze sobą dokładnie to, co szereg jego poprzedników. Dograłby sezon, bezpiecznie utrzymując GieKSę w I lidze, dopiero w lecie doszłoby do tzw. wietrzenia szatni, nowi gracze potrzebowaliby oczywiście czasu na zgranie, wypracowanie schematów, trener miałby sporo argumentów, którymi tłumaczyłby pierwsze potknięcia aż do ujawnienia się nowych tzw. hamulcowych, eskalacji nastrojów na trybunach etc. Znamy to doskonale, to jakby realizowany z góry harmonogram, a zwolnienie w tym momencie Piotra Mandrysza idealnie się w niego wpisuje.

franckawka

19 komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Andrzej wesola — 22 września 2017 @ 09:32

    Ja zastanawiam sie czemu po rundzie tamtego sezonu nie zostawili Jojki tylko na sile wzieli Mandrysza ktory do skladu wziol swoich znajomych pilkarzy? Sternik podal sie do dymisji bo zauwazyl swoj blkad o przyjeciu Mandrysza. Nie widze dobrej gry przy tym trenerze!! Trzeba zmiany juz teraz by koncowka rundy byla spokojniejsza

  2. WIERNY — 22 września 2017 @ 07:35

    zorganizujmy protest

  3. WIERNY — 22 września 2017 @ 07:33

    KRUPA DRWI Z GIEKSY

  4. WIERNY — 22 września 2017 @ 07:33

    ZRÓBCIE COŚ Z TYM SYSTEMEM

  5. WIERNY — 22 września 2017 @ 07:33

    zaś cenzura

  6. Mecza — 22 września 2017 @ 07:06

    @Rafał tyle czasu? W takim czasie nawet w FM nie da się nic zrobić, zejdź na ziemie.

  7. Rafał — 21 września 2017 @ 22:58

    Mandrysz musi odejść, miał tyle czasu, spokoju, warunki by dobrze zbudować, ułożyć i przygotować drużynę i co efekty widać na boisku. Szukać innego trenera który jakoś da rade naprawić to co Motała z Mandryszem rozwalili w tak krótkim czasie.

  8. tombotleg — 21 września 2017 @ 22:09

    Mandrysz musi zostać, cel jest już tylko jeden utrzymanie, pisałem to przed sezonem że nawet możemy spaść jak piłkarzyki strzelą focha i się dużo nie pomyliłem, wybraliśmy im trenera i to im się bardzo nie spodobało, pewnie że Mandrysz pościągał kilku swoich którzy są w średniej formie ale na tą beznadziejnie słabą ligę powinno było wystarczyć, nie chciał bym być w ich skórze jak przejebiemy z ruchem, a wszystko na to wskazuje, trzeba wyjebać Goncerza i spółkę i budować skład na następny sezon niestety.

  9. darek — 21 września 2017 @ 21:33

    zostawic mandrysza. wszyscy winni tylko nie on. puknij sie w glowe

  10. Alex — 21 września 2017 @ 20:25

    Zostawic Mandrysza , wyjebac foszmanczyka kaminskiego goncerza! Gorzej nie bedzie napewno

  11. Jarek — 21 września 2017 @ 19:26

    Dobry feletion Shellu , a nie sorry to nie Shellu , ale i tak dobry;)

  12. darek — 21 września 2017 @ 17:28

    1

  13. roberto — 21 września 2017 @ 14:14

    Hans33@ To samo było w Podbeskidziu w jednym sezonie ledwo sie utrzymali w 1 lidze wszyscy chcieli wywiezdz na taczkach uwczesnego trenera Roberta Kasperczyka zarzad zostawil trenera wywalil kilku kluczowych zawodników(patrz starzyzna) i w nastepnym awans!! Zreszta na B1 wtedy z nimi 1-5!!!Wiec moim zdaniem pozegnac zawodnikow typu Goncerz,Kaminski itp jak sa dobrzy znajda sobie zatrudnienie w innych klubach.A my stawiajmy na sprowadzonych młodych Kulinskiego,Słomke,Juraszczyk, Skrzecz itp!! Juz gorzej byc przeciez nie moze!!Wszyscy na B1

  14. hans33 — 21 września 2017 @ 13:34

    Piast Gliwice – historia sprzed kilku lat. Piłkarze chcieli zwolnić Brosza, klub nie awansował, trener pozostał, zwolniono piłkarzy.
    Efekt- w kolejnym sezonie awans.
    Ten kierunek wydaje się być logiczny.

  15. Mecza — 21 września 2017 @ 12:10

    Bardzo dobry wpis, sam byłem/jestem (?) zwolennikiem Mandrysza i pisałem że może być ciężko i musimy stać po stronie trenera ale zacząłem wątpić. Ten wpis mnie jednak przekonuje a najbardziej zdanie, że ma na rynku fachowca lepszego który pcha się do GKS. Jedynym wolnym jest Kaczmarek ale on pewnie czeka na sygnał z ekstraklapy. Jedynie co mnie zastanawia, jeśli grają przeciwko trenerowi on z takim doświadczeniem (dokładnie takim) nie widzi tego i stawia nadal na tych samych? Ksawery, uważam że na takich grajkach jak Błąd trzeba oprzeć przyszłą kadrę. Nie oceniaj gościa bo kilku meczach gdzie sam na boisku nie ma nic do powiedzenia na razie a z czasem może stać się liderem, ma umiejętności, ambicje i wiek odpowiedni.

  16. KaTe — 21 września 2017 @ 12:03

    Niestety, wcale nie mamy pewności kto stał za sprowadzeniem gromady „wybitnych” futbolistów do Gieksy. Dość prawdopodobna jest teoria, że to menadżerowie wciskali Motale bezrobotnych akurat piłkarzy, a Mandrysz to tylko akceptował. Nijak nie mogę uwierzyć, że nalegał na sprowadzenie Yunisa, Sulka czy Słomki. Kto oprócz ich menadżera w ogóle o nich słyszał?

  17. Ksawery — 21 września 2017 @ 07:46

    Błąd – błąd, Kędziora – słaby emeryt, Klemenz – II liga, Kuliński – II liga, Mączyński – II liga , Midzierski – wypalony, niepewny , Mokwa – okręgówka , Pleva – okręgówka , Plizga – III liga, Skrzecz – ogrywamy Śląskowi , Słomka – ogrywamy Wiśle , Šulek – przyszedł z kontuzją i dalej sie leczy, dno , Jakub Yunis – III liga

  18. Ksawery — 21 września 2017 @ 07:42

    Po drugie: Wyniki katastrofa. Ja niechce czytać zimą o kolejnych wzmocnieniach piłkarzy wyrzuconych z Termaliki.

  19. Ksawery — 21 września 2017 @ 07:40

    Sorry, ale to on sprowadzał ten szrot. Żaden z tych zawodników nie prezentuje poziomu 1 ligowego. To już wystarczy aby mu podziękować.

 

Dodaj komentarz

*