Mogło być lepiej

Dodano przez Shellu | 31 października 2014 20:57
Licznik odwiedzin: 1513

Kibice GKS Katowice ze sporymi nadziejami jechali do Nowego Sącza. Nowy trener to nowe nadzieje, dlatego też zdania o „nowej miotle” mogliśmy używać jako argumenty przemawiające na naszą korzyść. Mogliśmy też wierzyć, że piłkarze GKS przy nowym szkoleniowcu będą chcieli się zaprezentować z jak najlepszej strony.

W składzie dość niespodziewanie od pierwszej minuty zagrał Jarosław Wieczorek. Ponadto jednak większych zaskoczeń nie było. W ostatnich meczach nieco lepiej prezentował się Rafał Kujawa i zawodnik ten wybiegł w pierwszej jedenastce. Nie było natomiast kontuzjowanego Przemysława Pitrego.

Tak naprawdę to co najciekawsze wydarzyło się w pierwszych kilkunastu minutach. To jednak gospodarze byli bliżsi strzelenia bramki. Przede wszystkim groźne były stałe fragmenty gry – po jednym z nich gospodarze trafili w słupek, w innych sytuacjach było zamieszanie pod bramką Antonina Bucka. Dużo szczęścia na początku meczu miał Mateusz Kamiński, który mógł wylecieć z boiska za faul taktyczny. Najlepszą sytuację w tej fazie meczu katowiczanie mieli po akcji Rafała Pietrzaka lewą stroną, gdy gospodarze nieomal wbili sobie piłkę do własnej bramki. Potem na boisku było raczej nudno, a GieKSa nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej okazji. Sandecja co jakiś czas miała okazję, jak np. Traore, ale czujny był Bucek.

Od początku drugiej połowy wyglądało to już nieco lepiej. GKS zaczął grać pressingiem i przejął inicjatywę. Katowiczanie raz po raz atakowali lewą stroną. Spory udział w grze ofensywnej naszego zespołu miał wprowadzony za Wieczorka w drugiej połowie Kamil Bętkowski. Bardzo groźnych sytuacji jednak nadal nie było. Najbliżej był Kujawa, który wyprowadzony sam na sam strzelił obok słupka. Bardzo dobrą okazję miał też Krzysztof Bodziony, który po dośrodkowaniu z lewej strony uderzył z woleja w światło bramki, ale futbolówka została wybita na róg. Gospodarze co jakiś czas próbowali skonstruować akcję, ale też nie mieli stuprocentowych okazji. Dopiero w 71. minucie po rzucie wolnym takową sobie stworzyli. Dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne, zamieszanie pod bramką Bucka i w końcu strzał do jego bramki. Do końca meczu pozostawało 20 minut, na boisko został wprowadzony Aleksander Januszkiewicz, który zaliczył niemal od razu jedną świetną akcję skrzydłem, ale dośrodkowanie okazało się nieudane. GKS nie miał pomysłu na skonstruowanie akcji ofensywnej, było sporo chaosu. Widać też było, że zawodnicy są już mocno zmęczeni. Najlepszą okazję na wyrównanie miał Grzegorz Goncerz, który w doliczonym czasie gry dostał dośrodkowanie i uderzył głową prosto w bramkarza rywali, choć tak po prawdzie mógł sobie tę piłkę przyjąć, bo gospodarze łapali zawodnika na spalonego.

GKS przegrał z Sandecją, choć tak naprawdę chyba bardziej sprawiedliwy byłby remis. Gra momentami była dość optymistyczna, ale z dużymi rezerwami. Były też słabe momenty i nad nimi musi popracować trener Skowronek. Nowy Sącz znów okazał się nieszczęśliwy dla GKS – znów mogąc wygrać spotkanie, nasza drużyna przegrała. Jak to powiedział trener Skowronek – w sposób „frajerski”. Na razie nie oceniamy tego w taki sposób, ale warto by było jednak takich spotkań nie przegrywać.

2 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Marcin piotrowice — 31 października 2014 @ 22:49

    W zimie trzeba sie ostro porozglądać za bardo dobrym bramkarzem i obrońcami!

  2. ursus — 31 października 2014 @ 21:56

    70 minuta i widać duże zmęczenie – to mówi samo za siebie o złym przygotowaniu. Do przerwy zimowej ciężko będzie cokolwiek wygrać.

 

Dodaj komentarz

*