Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka

Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: GKS Katowice. Rok hańby

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze, przegrali kolejny mecz na Bukowej – tym razem z Bytovią 1:2. Prasówkę po tym meczu znajdziecie tutaj.

Piłkarki rozegrały ligowy mecz w Żywcu z Mitechem w którym wygrały 2:1 (1:0).

Siatkarze zaplanowali pierwszy trening w hali we wtorek 13 sierpnia.

Hokeiści uczestniczyli w turnieju w Parubie, w ramach którego dwa mecze wygrali i dwa przegrali.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa górą w Żywcu

Drugi z rzędu meczu u siebie i druga minimalna porażka Mitech w nowym sezonie Ekstraligi. Tym razem górą była katowicka GieKSa, która mimo czerwonej kartki dla Karoliny Koch wygrała 1:2.

Od początku przyjezdne przeważały, co udokumentowały już w 30. minucie spotkania za sprawą gola Anny Konkol. Do przerwy Mitech też miał swoje szanse, lecz wynik nie uległ zmianie. Dopiero w drugiej części gry pierwszego gola w górniczych barwach zdobyła czarnogórska pomocniczka Nadia Stanovic. Po pół godziny gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zdobyła Karolina Koch. Szybko to podziałało na Mitech, bo już sto sekund później kontaktowego gola zdobyła Weronika Smaza. Później obie ekipy miały swoje okazje, lecz więcej goli jednak dziś nie padło.

 

sportowebeskidy.pl – Po „cegle” niespodzianka blisko

[…] Gospodynie nie były w niedzielę faworyzowane, ale zamierzały podjąć przysłowiową rękawicę. W pierwszej połowie dzielnie przeciwstawiały się rywalkom, mogły nawet objąć prowadzenie, gdy po rzucie rożnym nad bramką z okolic „16” uderzyła Ewelina Prokop. Katowiczanki także nie próżnowały. Raz Katarzynę Siejkę uchroniła poprzeczka, przy innej z szans przeważające przyjezdne nie zachowały dostatecznego spokoju w sytuacji sam na sam z bramkarką. Gola piłkarki GKS doczekały się w 30. minucie, kiedy to akcję sfinalizowała na „długim” słupku Anna Konkol.

Zaliczka zdobyta przed pauzą tuż po powrocie obu ekip na murawę zwiększyła się. Nadja Stanović przymierzyła z dystansu tak dokładnie, że zanotowała efektowne trafienie. W 54. minucie Mitech mógł nawiązać kontakt w wyniku, lecz Renata Warunek spudłowała po „centrze” Petry Zdechovanovej. Kolejna okazja dla żywieckiej drużyny nadarzyła się już, gdy katowiczanki grały w osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Karoliny Koch. W 75. minucie Weronika Smaza indywidualnie przebiła się między defensywę GKS-u, zmuszając Jessicę Ludwiczak do kapitulacji. I choć w finalnym kwadransie podopieczne Piotra Kota solidnie „szarpały”, to ich zamierzenia nie miały wystarczającego elementu zaskoczenia.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice. Rok hańby

GieKSa nie zdołała wziąć na bytowianach rewanżu za tragiczną porażkę z maja i wciąż czeka na zdobycie pierwszego II-ligowego punktu przy Bukowej. W sobotę pogrążył ją… wnuk Franciszka Sputa.

To jest nieprawdopodobne. Po sobotniej porażce z Bytovią stało się jasne, że seria GKS-u bez domowej wygranej trwać będzie ponad rok. 18 sierpnia 2018 roku przy Bukowej poległy Wigry, potem katowiczanie nie odnieśli zwycięstwa w żadnym z 18 kolejnych meczów, a powody do radości mieli tylko raz – gdy w Pucharze Polski wyeliminowali po karnych Pogoń Szczecin. Najbliższa szansa na przełamanie tego impasu – za 9 dni z Olimpią. Ten rok już zapisał się czarnymi zgłoskami w historii klubu, a przegrana z bytowianami stanowiła tylko statystyczne ukonstytuowanie tego stanu.

[…] Gospodarzy pogrążył jednak nie on, a Michał Rutkowski, czyli… wnuk Franciszka Sputa, legendarnego golkipera GieKSy. 25-letni obrońca trafił lewą nogą pod poprzeczkę, gdy tor lotu dorzuconej przez Ferugę piłki niefortunnie głową przedłużył Radek Dejmek. Rutkowski nie ukrywał radości. Choć jest rodowitym katowiczaninem, to sympatyzuje raczej z niebieską częścią miasta. W sezonie 2017/18 był zresztą zawodnikiem Ruchu, z którego przeniósł się do Soły Oświęcim. Feruga przekonywał na naszych łamach, że Rutkowski zagra jeszcze kiedyś w wyższej lidze niż II. Na razie walczy o miejsce w składzie Bytovii. Przy Bukowej wszedł na boisko z ławki – tuż przed przerwą zmienił Adriana Liberackiego, który doznał urazu po starciu z Szymonem Kiebzakiem.

[…] Bytowianie po spadku świetnie odnajdują się na razie w nowej rzeczywistości. Co innego – katowiczanie. 3 punkty w trzech kolejkach, dwie domowe porażki (wcześniej ze Zniczem) to start grubo poniżej oczekiwań. Drużyna nie gra źle, ale w sobotę stwarzała sobie zbyt mało klarownych sytuacji. Tę jedyną stuprocentową wykorzystała – Kiebzak zabawił się na prawym skrzydle z rywalami i wyłożył piłkę Marcinowi Urynowiczowi, który ze stoickim spokojem, płaskim strzałem wykorzystał okazję. To jednak było za mało.

[…] Można wysnuć wniosek, że zawodzą na razie ci, których można było uważać za potencjalnych liderów – Adrian Błąd, Arkadiusz Woźniak czy Łukasz Wroński. W sobotę wszyscy trzej zostali zmienieni, w 65 min na boisku nie było już żadnego z nich.

– Nie zeszli z boiska dlatego, że wspaniale na nim wyglądali. Oczekujemy od nich więcej. Dostali zmiany, niech młodzież naciska. Nieważne, że kiedyś, w pewnym czasie, coś grali. Trzeba być w dobrej dyspozycji tu i teraz – przyznawał szkoleniowiec GieKSy, przed którą wyjazd do Stargardu, domowy mecz z Olimpią i kolejna podróż – do Łęcznej. Albo drużyna pójdzie w górę, albo już na samym starcie sezonu będzie musiała gonić peleton.

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Pierwsze zwycięstwo GieKSy

Hokeiści GKS-u Katowice od zwycięstwa rozpoczęli etap meczów sparingowych i udział w turnieju o Puchar RT Torax. Podopieczni Risto Dufvy pokonali Draci Šumperk 2:1.

Spotkanie lepiej rozpoczęli katowiczanie, którzy byli dobrze poukładani w obronie i aktywni w ataku.

[…] Po przerwie lepiej radził sobie zespół „Smoków”, co udokumentował golem Daniela Vachutki. W 28. minucie mogli prowadzić 2:0, ale rzutu karnego nie wykorzystał Daniel Spratek. Robin Rahm pokazał klasę i popisał się świetną interwencją.

Katowiczanie wyciągnęli wnioski i z minuty na minutę zaczęli grać coraz lepiej. W 30. minucie znaleźli sposób na Waneckiego, ale sędzia dopatrzył się spalonego w polu bramkowym. Chwilę później nie było już żadnych wątpliwości, a zasłużone gratulacje od swoich kolegów odebrał Tuukka Rajamäki. Fiński snajper wpisał się na listę strzelców wówczas, gdy jego zespół grał w liczebnym osłabieniu.

W trzeciej tercji jego wyczyn skopiował niezwykle aktywny w tym spotkaniu Grzegorz Pasiut i trzy punkty trafiły na konto GieKSy.

 

Pewne zwycięstwo GieKSy

Hokeiści GKS-u Katowice odnieśli drugie zwycięstwo w turnieju o Puchar RT Torax. Podopieczni Risto Dufvy pokonali Debreczyn EAC 5:2.

Fiński trener zgodnie z zapowiedziami zastosował rotacje. W bramce postawił na Michala Kielera, a w ataku zagrali Oula Uski, Marcin Wiśniewski i Łukasz Dybaś.

Katowiczanie w przekroju całego spotkania okazali się zespołem lepiej poukładanym i dojrzalszym. W pierwszej tercji trzykrotnie wychodzili na prowadzenie.

[…] W kolejnych dwóch odsłonach GieKSa kontrolowała przebieg spotkania i szukała okazji do podwyższenia prowadzenia.

[…] Trzeba jednak przyznać, że prowadzenie katowiczan mogło być bardziej okazałe. Dobre okazje mieli Oskar Krawczyk i Teddy Da Costa, ale nie zdołali znaleźć sposobu na golkipera ekipy z Debreczyna. Reprezentant Francji w samej końcówce nie wykorzystał rzutu karnego.

 

Poważna kontuzja Łopuskiego

Mikołaj Łopuski nie będzie miło wspominał pierwszych treningów na lodzie. 33-letni skrzydłowy doznał urazu, który eliminuje go z gry na kilka miesięcy. „Miki” na jednych z zajęć doznał urazu kolana. Po konsultacjach lekarskich zdecydowano, że wychowanek Stoczniowca Gdańsk przejdzie jutro zabieg artroskopii kolana. Do gry wróci dopiero w grudniu.

[…] Warto zaznaczyć że to drugi uraz w ekipie GKS-u Katowice. Podczas przygotowań na sucho kontuzji kolana doznał 21-letni obrońca Tomasz Skokan.

 

Jastrzębianie obronili trofeum

Hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie z kompletem zwycięstw wygrali turniej o Puchar RT Torax w Porubie. Podopieczni Roberta Kalabera w czwartym meczu pokonali GKS Katowice 4:1 i obronili trofeum sprzed roku.

Wynik spotkania w 9. minucie otworzył Dominik Jarosz, który wykorzystał dobre podanie Macieja Urbanowicza.

Katowiczanie odpowiedzieli błyskawicznie. Już 41 sekund później Jussi Makkonen minął obrońców rywala i zaskoczył Ondřeja Raszkę.

Na dobrą sprawę losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej tercji. Przewagę zyskali jastrzębianie i udokumentowali ją dwiema bramkami.

[…] Na cztery minuty przed końcową syreną trener Risto Dufva zagrał va banque i zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Nie przyniósł on jednak zamierzonego efektu i nie przybliżył katowiczan do wyrównania. Chwilę później krążek w pustej bramce umieścił Artem Iossafov.

 

Porażka po rzutach karnych

Hokeiści GKS-u Katowice na zakończenie turnieju o Puchar RT Torax przegrali po rzutach karnych z gospodarzami tych zmagań 1:2. Ostatecznie podopieczni Risto Dufvy zajęli trzecie miejsce. Czeski pierwszoligowiec już od pierwszego wznowienia szybko ruszył do przodu, ale w katowickiej bramce bardzo dobrze spisywał się Michał Kieler, który zatrzymał uderzenia Hudečka, Dundáčka, Zdenka i Jáchyma.

Tymczasem na prowadzenie jako pierwsza wyszła GieKSa. W 11. minucie wynik spotkania otworzył Kamil Paszek, który poprawił uderzenie Damiana Tomasika.

Ekipa z Poruby wyrównała sześć minut później, wykorzystując okres gry w przewadze (na ławce kar przebywał Jaakko Turtiainen).

Walka na lodowisku była tak twarda i zacięta, że nie wytrzymała jej jedna z pleksiglasowych osłon. Mecz został przerwany na kilkanaście minut. Gdy zespoły wróciły do gry, było jeszcze ciekawiej.

Do końca regulaminowego czasu gry wynik już się nie zmienił, a o losach spotkania przesądziła seria rzutów karnych. W ósmej serii decydujący cios zadał Jan Káňa.

HC Poruba zajęła więc drugie miejsce w turnieju, katowiczanie uplasowali się na najniższym stopniu podium.

 

infokatowice.pl – GieKSa zakończyła turniej w Porubie. Już za tydzień pierwszy mecz Pucharu Wyszechradzkiego

W ramach rozgrywanego w tym tygodniu w Ostrawie turnieju o Puchar RT TORAX GieKSa pokonała czeskiego trzecioligowca Draci Sumperk i półfinalistę ostatniego sezonu Erste Ligi, węgierski Debreceni EAC i musiała uznać wyższość gospodarzy HC RT Torax Poruba (czeska II liga) i JKH GKS-u Jastrzębie, z którym katowiczanie zmierzą się ponownie już w najbliższy piątek w ramach Pucharu Wyszechradzkiego.

[…] Na turnieju w Porubie zobaczyliśmy za to 15 nowych hokeistów. Zmieniony został także trener: Kanadyjczyka Toma Coolena zastąpił Fin Risto Dufva. Jeśli dodamy do tego, że mecze w ramach ostrawskiego turnieju były pierwszymi sparingami Trójkolorowych w okresie przygotowawczym, a wcześniej hokeiści trenowali głównie na siłowni i dopiero przed kilkoma dniami rozpoczęli treningi na lodzie, nie można było oczekiwać od nich ani wiele energii ani zgrania.

To że katowiczanie są dopiero na początku drogi najwyraźniej widać było w piątkowym spotkaniu na tle GKS-u Jastrzębie, które przed sezonem dokonało jedynie niewielkich korekt w składzie. Nie może więc dziwić, że pojedynek zakończył się wysokim i zasłużonym zwycięstwem przeciwnika (1:4). Sami hokeiści zdają sobie jednak sprawę, ile przed nimi pracy i są optymistami:

 – Zespół wygląda naprawdę obiecująco, jest w nim sporo potencjału, co pokazaliśmy zwłaszcza w drugim meczu, strzelając aż pięć bramek. Oczywiście cały czas się poznajemy, proces budowania kolektywu jeszcze trochę potrwa – powiedział fiński napastnik Tuukka Rajamaki.

[…] Choć katowiczanie dopiero zaczynają budowę nowej drużyny, już w najbliższy piątek rozpoczną zmagania w ramach Pucharu Wyszechradzkiego, najważniejszego w tym sezonie sprawdzianu na arenie międzynarodowej. Swój pierwszy mecz GieKSa rozegra w Jastrzębiu z GKS-em i będzie to doskonała okazja do rewanżu za porażkę w Porubie. Następnie, jeszcze przed rozpoczęciem ligi, katowiczan czekają dwa kolejne wyjazdowe pojedynki na Słowacji (HK Nitra) i na Węgrzech (Ferencvarosi TC).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga