Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka

Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: GKS Katowice. Rok hańby

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze, przegrali kolejny mecz na Bukowej – tym razem z Bytovią 1:2. Prasówkę po tym meczu znajdziecie tutaj.

Piłkarki rozegrały ligowy mecz w Żywcu z Mitechem w którym wygrały 2:1 (1:0).

Siatkarze zaplanowali pierwszy trening w hali we wtorek 13 sierpnia.

Hokeiści uczestniczyli w turnieju w Parubie, w ramach którego dwa mecze wygrali i dwa przegrali.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa górą w Żywcu

Drugi z rzędu meczu u siebie i druga minimalna porażka Mitech w nowym sezonie Ekstraligi. Tym razem górą była katowicka GieKSa, która mimo czerwonej kartki dla Karoliny Koch wygrała 1:2.

Od początku przyjezdne przeważały, co udokumentowały już w 30. minucie spotkania za sprawą gola Anny Konkol. Do przerwy Mitech też miał swoje szanse, lecz wynik nie uległ zmianie. Dopiero w drugiej części gry pierwszego gola w górniczych barwach zdobyła czarnogórska pomocniczka Nadia Stanovic. Po pół godziny gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zdobyła Karolina Koch. Szybko to podziałało na Mitech, bo już sto sekund później kontaktowego gola zdobyła Weronika Smaza. Później obie ekipy miały swoje okazje, lecz więcej goli jednak dziś nie padło.

 

sportowebeskidy.pl – Po „cegle” niespodzianka blisko

[…] Gospodynie nie były w niedzielę faworyzowane, ale zamierzały podjąć przysłowiową rękawicę. W pierwszej połowie dzielnie przeciwstawiały się rywalkom, mogły nawet objąć prowadzenie, gdy po rzucie rożnym nad bramką z okolic „16” uderzyła Ewelina Prokop. Katowiczanki także nie próżnowały. Raz Katarzynę Siejkę uchroniła poprzeczka, przy innej z szans przeważające przyjezdne nie zachowały dostatecznego spokoju w sytuacji sam na sam z bramkarką. Gola piłkarki GKS doczekały się w 30. minucie, kiedy to akcję sfinalizowała na „długim” słupku Anna Konkol.

Zaliczka zdobyta przed pauzą tuż po powrocie obu ekip na murawę zwiększyła się. Nadja Stanović przymierzyła z dystansu tak dokładnie, że zanotowała efektowne trafienie. W 54. minucie Mitech mógł nawiązać kontakt w wyniku, lecz Renata Warunek spudłowała po „centrze” Petry Zdechovanovej. Kolejna okazja dla żywieckiej drużyny nadarzyła się już, gdy katowiczanki grały w osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Karoliny Koch. W 75. minucie Weronika Smaza indywidualnie przebiła się między defensywę GKS-u, zmuszając Jessicę Ludwiczak do kapitulacji. I choć w finalnym kwadransie podopieczne Piotra Kota solidnie „szarpały”, to ich zamierzenia nie miały wystarczającego elementu zaskoczenia.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice. Rok hańby

GieKSa nie zdołała wziąć na bytowianach rewanżu za tragiczną porażkę z maja i wciąż czeka na zdobycie pierwszego II-ligowego punktu przy Bukowej. W sobotę pogrążył ją… wnuk Franciszka Sputa.

To jest nieprawdopodobne. Po sobotniej porażce z Bytovią stało się jasne, że seria GKS-u bez domowej wygranej trwać będzie ponad rok. 18 sierpnia 2018 roku przy Bukowej poległy Wigry, potem katowiczanie nie odnieśli zwycięstwa w żadnym z 18 kolejnych meczów, a powody do radości mieli tylko raz – gdy w Pucharze Polski wyeliminowali po karnych Pogoń Szczecin. Najbliższa szansa na przełamanie tego impasu – za 9 dni z Olimpią. Ten rok już zapisał się czarnymi zgłoskami w historii klubu, a przegrana z bytowianami stanowiła tylko statystyczne ukonstytuowanie tego stanu.

[…] Gospodarzy pogrążył jednak nie on, a Michał Rutkowski, czyli… wnuk Franciszka Sputa, legendarnego golkipera GieKSy. 25-letni obrońca trafił lewą nogą pod poprzeczkę, gdy tor lotu dorzuconej przez Ferugę piłki niefortunnie głową przedłużył Radek Dejmek. Rutkowski nie ukrywał radości. Choć jest rodowitym katowiczaninem, to sympatyzuje raczej z niebieską częścią miasta. W sezonie 2017/18 był zresztą zawodnikiem Ruchu, z którego przeniósł się do Soły Oświęcim. Feruga przekonywał na naszych łamach, że Rutkowski zagra jeszcze kiedyś w wyższej lidze niż II. Na razie walczy o miejsce w składzie Bytovii. Przy Bukowej wszedł na boisko z ławki – tuż przed przerwą zmienił Adriana Liberackiego, który doznał urazu po starciu z Szymonem Kiebzakiem.

[…] Bytowianie po spadku świetnie odnajdują się na razie w nowej rzeczywistości. Co innego – katowiczanie. 3 punkty w trzech kolejkach, dwie domowe porażki (wcześniej ze Zniczem) to start grubo poniżej oczekiwań. Drużyna nie gra źle, ale w sobotę stwarzała sobie zbyt mało klarownych sytuacji. Tę jedyną stuprocentową wykorzystała – Kiebzak zabawił się na prawym skrzydle z rywalami i wyłożył piłkę Marcinowi Urynowiczowi, który ze stoickim spokojem, płaskim strzałem wykorzystał okazję. To jednak było za mało.

[…] Można wysnuć wniosek, że zawodzą na razie ci, których można było uważać za potencjalnych liderów – Adrian Błąd, Arkadiusz Woźniak czy Łukasz Wroński. W sobotę wszyscy trzej zostali zmienieni, w 65 min na boisku nie było już żadnego z nich.

– Nie zeszli z boiska dlatego, że wspaniale na nim wyglądali. Oczekujemy od nich więcej. Dostali zmiany, niech młodzież naciska. Nieważne, że kiedyś, w pewnym czasie, coś grali. Trzeba być w dobrej dyspozycji tu i teraz – przyznawał szkoleniowiec GieKSy, przed którą wyjazd do Stargardu, domowy mecz z Olimpią i kolejna podróż – do Łęcznej. Albo drużyna pójdzie w górę, albo już na samym starcie sezonu będzie musiała gonić peleton.

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Pierwsze zwycięstwo GieKSy

Hokeiści GKS-u Katowice od zwycięstwa rozpoczęli etap meczów sparingowych i udział w turnieju o Puchar RT Torax. Podopieczni Risto Dufvy pokonali Draci Šumperk 2:1.

Spotkanie lepiej rozpoczęli katowiczanie, którzy byli dobrze poukładani w obronie i aktywni w ataku.

[…] Po przerwie lepiej radził sobie zespół „Smoków”, co udokumentował golem Daniela Vachutki. W 28. minucie mogli prowadzić 2:0, ale rzutu karnego nie wykorzystał Daniel Spratek. Robin Rahm pokazał klasę i popisał się świetną interwencją.

Katowiczanie wyciągnęli wnioski i z minuty na minutę zaczęli grać coraz lepiej. W 30. minucie znaleźli sposób na Waneckiego, ale sędzia dopatrzył się spalonego w polu bramkowym. Chwilę później nie było już żadnych wątpliwości, a zasłużone gratulacje od swoich kolegów odebrał Tuukka Rajamäki. Fiński snajper wpisał się na listę strzelców wówczas, gdy jego zespół grał w liczebnym osłabieniu.

W trzeciej tercji jego wyczyn skopiował niezwykle aktywny w tym spotkaniu Grzegorz Pasiut i trzy punkty trafiły na konto GieKSy.

 

Pewne zwycięstwo GieKSy

Hokeiści GKS-u Katowice odnieśli drugie zwycięstwo w turnieju o Puchar RT Torax. Podopieczni Risto Dufvy pokonali Debreczyn EAC 5:2.

Fiński trener zgodnie z zapowiedziami zastosował rotacje. W bramce postawił na Michala Kielera, a w ataku zagrali Oula Uski, Marcin Wiśniewski i Łukasz Dybaś.

Katowiczanie w przekroju całego spotkania okazali się zespołem lepiej poukładanym i dojrzalszym. W pierwszej tercji trzykrotnie wychodzili na prowadzenie.

[…] W kolejnych dwóch odsłonach GieKSa kontrolowała przebieg spotkania i szukała okazji do podwyższenia prowadzenia.

[…] Trzeba jednak przyznać, że prowadzenie katowiczan mogło być bardziej okazałe. Dobre okazje mieli Oskar Krawczyk i Teddy Da Costa, ale nie zdołali znaleźć sposobu na golkipera ekipy z Debreczyna. Reprezentant Francji w samej końcówce nie wykorzystał rzutu karnego.

 

Poważna kontuzja Łopuskiego

Mikołaj Łopuski nie będzie miło wspominał pierwszych treningów na lodzie. 33-letni skrzydłowy doznał urazu, który eliminuje go z gry na kilka miesięcy. „Miki” na jednych z zajęć doznał urazu kolana. Po konsultacjach lekarskich zdecydowano, że wychowanek Stoczniowca Gdańsk przejdzie jutro zabieg artroskopii kolana. Do gry wróci dopiero w grudniu.

[…] Warto zaznaczyć że to drugi uraz w ekipie GKS-u Katowice. Podczas przygotowań na sucho kontuzji kolana doznał 21-letni obrońca Tomasz Skokan.

 

Jastrzębianie obronili trofeum

Hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie z kompletem zwycięstw wygrali turniej o Puchar RT Torax w Porubie. Podopieczni Roberta Kalabera w czwartym meczu pokonali GKS Katowice 4:1 i obronili trofeum sprzed roku.

Wynik spotkania w 9. minucie otworzył Dominik Jarosz, który wykorzystał dobre podanie Macieja Urbanowicza.

Katowiczanie odpowiedzieli błyskawicznie. Już 41 sekund później Jussi Makkonen minął obrońców rywala i zaskoczył Ondřeja Raszkę.

Na dobrą sprawę losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej tercji. Przewagę zyskali jastrzębianie i udokumentowali ją dwiema bramkami.

[…] Na cztery minuty przed końcową syreną trener Risto Dufva zagrał va banque i zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Nie przyniósł on jednak zamierzonego efektu i nie przybliżył katowiczan do wyrównania. Chwilę później krążek w pustej bramce umieścił Artem Iossafov.

 

Porażka po rzutach karnych

Hokeiści GKS-u Katowice na zakończenie turnieju o Puchar RT Torax przegrali po rzutach karnych z gospodarzami tych zmagań 1:2. Ostatecznie podopieczni Risto Dufvy zajęli trzecie miejsce. Czeski pierwszoligowiec już od pierwszego wznowienia szybko ruszył do przodu, ale w katowickiej bramce bardzo dobrze spisywał się Michał Kieler, który zatrzymał uderzenia Hudečka, Dundáčka, Zdenka i Jáchyma.

Tymczasem na prowadzenie jako pierwsza wyszła GieKSa. W 11. minucie wynik spotkania otworzył Kamil Paszek, który poprawił uderzenie Damiana Tomasika.

Ekipa z Poruby wyrównała sześć minut później, wykorzystując okres gry w przewadze (na ławce kar przebywał Jaakko Turtiainen).

Walka na lodowisku była tak twarda i zacięta, że nie wytrzymała jej jedna z pleksiglasowych osłon. Mecz został przerwany na kilkanaście minut. Gdy zespoły wróciły do gry, było jeszcze ciekawiej.

Do końca regulaminowego czasu gry wynik już się nie zmienił, a o losach spotkania przesądziła seria rzutów karnych. W ósmej serii decydujący cios zadał Jan Káňa.

HC Poruba zajęła więc drugie miejsce w turnieju, katowiczanie uplasowali się na najniższym stopniu podium.

 

infokatowice.pl – GieKSa zakończyła turniej w Porubie. Już za tydzień pierwszy mecz Pucharu Wyszechradzkiego

W ramach rozgrywanego w tym tygodniu w Ostrawie turnieju o Puchar RT TORAX GieKSa pokonała czeskiego trzecioligowca Draci Sumperk i półfinalistę ostatniego sezonu Erste Ligi, węgierski Debreceni EAC i musiała uznać wyższość gospodarzy HC RT Torax Poruba (czeska II liga) i JKH GKS-u Jastrzębie, z którym katowiczanie zmierzą się ponownie już w najbliższy piątek w ramach Pucharu Wyszechradzkiego.

[…] Na turnieju w Porubie zobaczyliśmy za to 15 nowych hokeistów. Zmieniony został także trener: Kanadyjczyka Toma Coolena zastąpił Fin Risto Dufva. Jeśli dodamy do tego, że mecze w ramach ostrawskiego turnieju były pierwszymi sparingami Trójkolorowych w okresie przygotowawczym, a wcześniej hokeiści trenowali głównie na siłowni i dopiero przed kilkoma dniami rozpoczęli treningi na lodzie, nie można było oczekiwać od nich ani wiele energii ani zgrania.

To że katowiczanie są dopiero na początku drogi najwyraźniej widać było w piątkowym spotkaniu na tle GKS-u Jastrzębie, które przed sezonem dokonało jedynie niewielkich korekt w składzie. Nie może więc dziwić, że pojedynek zakończył się wysokim i zasłużonym zwycięstwem przeciwnika (1:4). Sami hokeiści zdają sobie jednak sprawę, ile przed nimi pracy i są optymistami:

 – Zespół wygląda naprawdę obiecująco, jest w nim sporo potencjału, co pokazaliśmy zwłaszcza w drugim meczu, strzelając aż pięć bramek. Oczywiście cały czas się poznajemy, proces budowania kolektywu jeszcze trochę potrwa – powiedział fiński napastnik Tuukka Rajamaki.

[…] Choć katowiczanie dopiero zaczynają budowę nowej drużyny, już w najbliższy piątek rozpoczną zmagania w ramach Pucharu Wyszechradzkiego, najważniejszego w tym sezonie sprawdzianu na arenie międzynarodowej. Swój pierwszy mecz GieKSa rozegra w Jastrzębiu z GKS-em i będzie to doskonała okazja do rewanżu za porażkę w Porubie. Następnie, jeszcze przed rozpoczęciem ligi, katowiczan czekają dwa kolejne wyjazdowe pojedynki na Słowacji (HK Nitra) i na Węgrzech (Ferencvarosi TC).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga