Piątek pod znakiem GieKSy

Dodano przez Klaudia | 29 września 2015 19:55
Licznik odwiedzin: 1649

Ubiegły piątek okazał się być kolejnym pracowitym dniem dla grupy Female Elite’64. Znów musiałyśmy pojawić się jednego dnia w dwóch miejscach, ale nie ma co ukrywać – cieszy nas to!

Dzień rozpoczęłyśmy od odwiedzin Bogucic, gdzie odbywał się turniej Rady Dzielnicy. Wraz z nami pojawiła się delegacja wyznaczona przez klub oraz prawie największa atrakcja – GieKSik. Dzieciaki zadowolone z jego obecności skakały, piszczały i masowo robiły sobie nim zdjęcia, jednak do czasu. Nieco nas to zdziwiło, zresztą nie tylko nas, ale… atrakcją większą od GieKSika okazało się auto jednej z członkiń naszej grupy. Nie myślcie sobie, że chodzi o Ferrari, bądź Porsche. Chodzi o sam fakt, że dzieciaki miały możliwość usiąść za kierownicą, użyć klaksonu, czy włączyć wycieraczki. To był dopiero ubaw! Przyszła jednak pora, kiedy trzeba było wrócić do naszego głównego zadania, czyli promowania klubu. Rozpoczęłyśmy malowanie twarzy, rozdawanie gadżetów i rozegranie kilku meczów. Co najważniejsze, dopingować nie musiałyśmy uczyć. Kilka dziewczynek robiło za nasze cheerleaderki, machając dzielnie pomponami i dopingując kolejno każdą drużynę. 🙂

Kolejnym miejscem, w którym pojawiłyśmy się w piątkowe południe był Jarmark Jesienny odbywający się na katowickim Rynku, gdzie klub miał swoje wyznaczone miejsce, czyli małą strefę animacji. Na początku nieco nas przeraziła wizja zezwolenia dzieciakom rozegrania meczu na małym kawałku betonu. Już miałyśmy wizję rozwalonych kolan, płaczu i krwi, kiedy to dzielne dzieciaki udowodniły nam, jak bardzo się mylimy. Każde miejsce jest dobre na pokopanie piłki, będziemy o tym pamiętać na przyszłość. 🙂 Co prawda jedna przechodząca dama miała z tym wielki problem, ponieważ piłka spadła jej pod nogi, ale nie zwracając na to większej uwagi bawiliśmy się dalej. Tym razem największą atrakcją poza GieKSikiem była karuzela (tempo maksymalne 3km/h), na której kolejno wszyscy jeździliśmy. Najlepiej na niej bawił się GieKSik i nie bardzo się ucieszył, kiedy musieliśmy z niej zejść. Trzeba przyznać, że pod względem ilości śmiechu była to nasza najlepsza akcja. Gadżety trafiły prosto w ręce dzieci wracających ze szkoły, więc zadowoleni po męczącym dniu udali się do domów.

Niebawem relacje z kolejnych akcji! Kto zgadnie gdzie zawitamy tym razem? 🙂

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*