Podsumowanie I rundy w całej PlusLidze

Dodano przez Jack | 1 stycznia 2018 19:01
Licznik odwiedzin: 560

Ostatnia kolejka pierwszej rundy fazy zasadniczej za nami, czas więc na małe ligowe podsumowanie.

 

Nie sposób zacząć inaczej niż od podkreślenia rzadko spotykanego wyczynu jaki stał się udziałem ZAKSY. Mistrzowie Polski wygrali wszystkie 15 meczów, tracąc tylko 2 punkty po wygranej w tie-breakach z AZS-em Olsztyn u siebie oraz z Espadonem Szczecin na wyjeździe. Wliczając mecze półfinałowe i finałowe minionego sezonu, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie przegrała od 19 spotkań. Ostatnim pogromcą mistrzów Polski byli gracze z Rzeszowa, którzy na zakończenie rundy zasadniczej sezonu 2016/17 triumfowali 3:0. Najdłuższą serię zwycięstw od momentu utworzenia rozgrywek zawodowych w siatkówce ma PGE Skra Bełchatów – 24 wygrane w sezonie 2010/11. Biorąc pod uwagę aktualną formę kędzierzynian, rekord ów jest mocno zagrożony. Jedyną drużyną zdolną do pokonania ZAKSY wydawała się właśnie ekipa z Bełchatowa, ale i tę mistrzowie Polski odprawili z kwitkiem. Obie te drużyny są poza zasięgiem reszty stawki i byłoby sporą niespodzianką, gdyby nie spotkały się na koniec w rozgrywce finałowej o tytuł mistrzowski. Skra (oprócz spotkania z ZAKSĄ) przegrała jeszcze tylko z Jastrzębskim Węglem 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3, oba na wyjeździe.

Na duży plus trzeba ocenić wyniki i grę ONICO Warszawa oraz mimo wszystko Trefla Gdańsk. Mało kto brał na poważnie drużynę z Warszawy w kontekście walki o czołowe lokaty. Udane transfery (Brizard, Gjorgiew, J. Nowakowski i Włodarczyk oraz Wojtaszek) oraz osoba byłego selekcjonera naszej reprezentacji, Stephane’a Antigi zrobiły swoje. Warszawianie docierali się w trakcie sezonu (w pierwszych pięciu meczach mieli aż 3 porażki na swoim koncie) i w samej końcówce byli już nie do zatrzymania (6 zwycięstw z rzędu).
Postawa gdańszczan była troszkę niewiadomą (mimo więcej niż solidnych wzmocnień) przed sezonem, z uwagi na niespodziewane wycofanie się głównego sponsora klubu, firmy LOTOS. Wydawało się, że te problemy z dopięciem klubowego budżetu odbiją się i na składzie personalnym drużyny i na ich wynikach. Zaledwie 4 porażki Trefla rozwiały wszelkie obawy i gdańszczanie wraz z ONICO zgłosili poważne aspiracje do walki nawet o medale mistrzostw.

 

Małe plusy należy postawić też przy Espadonie Szczecin i Warcie Zawiercie. Zeszłoroczny beniaminek pokazał się z dobrej strony, stając się drużyną waleczną i nie odpuszczającą nikomu. Szczecinianie zagrali najwięcej tie-breaków (aż 8) z całej stawki ligowej i mimo wygrania tylko jednego meczu więcej od naszej GieKSy, to Espadon zgromadził aż 5 punktów więcej, walcząc do ostatniej kolejki o prawo gry w turnieju finałowym o Puchar Polski.
Natomiast tegoroczny beniaminek z Zawiercia, po bardzo słabym początku rozgrywek (trudny terminarz plus słaba forma) w którym po 10 kolejkach miał tylko 2 wygrane, z biegiem czasu zaczął poczynać sobie coraz śmielej. Po zgraniu się praktycznie całego nowego składu i złapaniu odpowiedniej formy, w końcówce rundy Warta wygrała aż 4 mecze tylko 1 raz przegrywając. Grając tak w rundzie rewanżowej, zawiercianie nie będą musieli się martwić o swój PlusLigowy byt.

Największe rozczarowanie to postawa Jastrzębskiego Węgla oraz Resovii Rzeszów. Szczególnie jastrzębianie w niczym nie przypominali brązowych medalistów z zeszłej kampanii, ponieśli aż 7 porażek i to mówi w zasadzie wszystko. Resovię „uratowała” zmiana na nowego/starego szkoleniowca Andrzeja Kowala. Ostatnich 5 zwycięstw z rzędu pozwoliło zatrzeć, choć częściowo, niemiłe wrażenie po postawie drużyny pod wodzą Roberto Serniottiego (bilans 5-4 po 9 kolejkach).
Z kolei ekipy AZS-u Olsztyn, Cuprum Lubin i w szczególności Czarnych Radom, lepszy okres gry oraz wyników w PlusLidze mają raczej za sobą i trudno im będzie się wmieszać w walkę o pierwszą szóstkę na koniec fazy zasadniczej.

 

W dole tabeli na miejscach zagrożonych bezpośrednim spadkiem lub grą w barażach znalazły się ekipy z Będzina, Bydgoszczy, Bielska oraz Kielc. I nikogo (być może oprócz miejscowych kibiców) ten skład „czwórki do brydża” dziwić nie może. Już poprzedni sezon pokazał (MKS 11 miejsce, Kielce 13, BBTS 14 i Łuczniczka 15 lokata), że drużyny te nie mają zbyt dużego potencjału i również w nowym sezonie będą mieć spore problemy z wygrywaniem spotkań. O ile jeszcze MKS Będzin może spać w miarę spokojnie, nawet gdyby przyszłoby im grać o uniknięcie baraży z pierwszoligowcem, biorąc pod uwagę ich przebłyski lepszej gry, to pozostała trójka ekip ma poważny zgryz przed rundą rewanżową. Jest niemal pewne, że właśnie pomiędzy tą trójką drużyn rozstrzygnie się walka o utrzymanie w PlusLidze, a najlepszy z nich zagra w barażu. Na tę chwilę w arcytrudnej sytuacji jest Dafi Społem, który wygrał zaledwie 2 spotkania z Czarnymi Radom 3:2 oraz z MKS-em Będzin 3:1, oba na własnym parkiecie. Jedno zwycięstwo więcej na koncie BBTS-u oraz Łuczniczki (szkoda, że jedno kosztem naszego zespołu) nie wróży niczego dobrego.

 

Tak więc przed nami arcyciekawa rywalizacja w rundzie rewanżowej, a potem w play-offie. Wszystkim kibicom GieKSy życzymy, aby w 2018 roku siatkarze (nie tylko, oczywiście) GKS-u zagrali lepiej niż w pierwszej części bieżącego sezonu. A pierwsze starcie już w Święto Trzech Króli z Czarnymi Radom w Szopienicach.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*