Piłka nożna
Pogoń-GKS 2:0 [BRAMKI]
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































Irishman
28 sierpnia 2015 at 12:40
TOTALNY BAŁAGAN!!!!!
Pierwsza bramka – najpierw Pietrzak zamiast wybić piłkę wchodzi ciałem w przeciwnika. OK, ale potem odpuszcza piłkę. Dalej Kuchta się myli próbując złapać piłkę, ale (chwilowo) bez większej konsekwencji. No i na przy podaniu piłki koniec GDZIE BYLI STOPERZY??? To znaczy Jurkowski był… tylko co z tego?
Druga bramka – stoperzy pozwolili na główkę, na szczęście strzał był w słupek. No ale potem facet, który strzelał stał sobie SAM, TOTALNIE ODPUSZCZONY(!!!) przed polem bramkowym.
Panie trenerze, ja ciągle w Pana wierzę! Ale jeśli Pan, facet, który na czym jak na czym ale na defensywie zna się świetnie, twierdzi w wywiadzie, że nasza obrona spisuje się dobrze, to ja czegoś tu nie rozumiem!!!
Mati
28 sierpnia 2015 at 14:19
Proszę zobaczyć co robi Piotr Petasz….yyy Rafał Pietrzak.
Misiek
28 sierpnia 2015 at 14:48
Kuchta show…
Anty GRZYB
28 sierpnia 2015 at 15:25
PIWRDOLENI ZLODZIEJE MARZEN
kibic
28 sierpnia 2015 at 16:53
Do Isrshman jak dalej wiezysz w ta mocna druzyne bez potrzeby wzmocnien,przeciesz Jurkowski i Wolkowicz nadaja sie do rezerw,pietrzak na lawke do 1 skladu ,niestety Kuchta tez by musial wyladowac na lawie tylko brak mlodziezowca nadajacego sie do gry,Proksa jest klamca i jesli nie umie zalatwic konkretnych wzmocnien to jako facet sam powinien podac sie do dymisji,chyba ze juz tylko interesuje kasa a nie gks
kibic
28 sierpnia 2015 at 17:36
a takie frajerskie bramki mozna strzelac ino nom,wedlug trenera to jest nasza najlepsza formacja,a ja twierdze i to od dluzszego czasu ze calo nadaje sie do wymiany ile oni juz meczow spierdolili,kiedy sie wreszcie przebudzimy i powiemy Cyganowi i Proksie co o tym myslimy,jak przyjdzie nam bronic sie przed spadkiem lub jak juz bedzie za puzno,czy nikt nie uwaza ze potrzebne sa konkretne zmiany a nie ciulanie i opowiadanie bajek Proksy o jego ciezkiej pracy,bo po takich porazkach ktos w miescie sie wkurwi i zakreci kurek z kasa i co w tedy dopiero zaczniecie wymagac aby zarzad wdziol sie do roboty,ile jeszcze wstydu przyniosa nam te pozal sie boze grajki,bo teraz nazekacie ale efektow niema a im moze sie uda znowu wygrac jakis mecz i bedziecie ich chwalic a oni chyba maja nasz klub w dupie jesli kolejny raz przechodza spacerkiem obok meczu
lukasz
28 sierpnia 2015 at 22:22
kibic daj juz spokoj tylko proksa cygan hujnia to sa najczestsze slowa w Twoich wpisach, nie mowie ze nie ma w nich prawdy ale co to ma za sens ? Zycie toczy sie troszke inaczej niz w latach 90 tych, pilkarze nie beda „umierac” za klub, zagraja tragicznie jak wczoraj, przespia sie i powiedza „no coz zagralismy zle za trzy dni musimy zmazac plame” i … tyle. Czlowiek sie denerwuje wkuriwa ale po co tak naprawde? Nie ma wiezi pilkarz – klub. Nie wiem na ile oni przychodza codzien do klubu ale powinni na 8 godzin wzorem niektorych klubow z zagranicy poczuliby moze sie troche inaczej. Zreszta jak ma byc dobrze to bedzie – kazdy z tych pilkarzy mial bardzo dobre mecze i nie wierze ze grac w pilke nie potrafia, wiec albo wszystko sie zgra i zaczna grac albo bedzie dupa. A z tymi nowymi zawodnikami tez bym nie wyolbrzymial bo Proksa zatrudnil tych co zatrudnil i patrzac tylko na nazwiska brakowalo tylko jakiegos napastnika. Nie ma za co i nie ma kogo teraz sciagac, chyba ze mamy kase na zawodnika ktory bedzie zarabial po 20 tys …
kibic
30 sierpnia 2015 at 11:59
Do Lukasz,ok przestaje sie czepiac prezesa i dyrektora,choc uwazam i mam takie prawo twierdzic ze cos jest nie tak w klubie,i zle fonkcjonuje na temet transferow i zaplecza,gdziesc jest popelniany blad ze musimy sciagac mlodziezowca z innych klubow,nikt z druzyny rezerw nie umie sie przebic do 1 skladu,ze zawodnicy mlodzi zamiast sie rozwijac cofaja sie przyklady(Januszkiewicz,Bedkowski)dlaczego tacy zawodnicy jak Wolkowicz,Jurkowski graja w 1 skladzie i niema ich kto zastapic wytlumaczyz mi to jesli jak twierdzisz ciagle sie czepiam ze mam dosc ogladania zawodnikow przychodzacych spacerkiem obok meczu,nie masz dosc ogladania nasze GKS ogrywanej przes jakies wiochy,nie miales dosc ogladania ich gry z gorolami ze sosnowca,przeciesz w kazdym normalnym klubie ktos za to ponosi odpowiedzialnosc,wiec powiedz mi kto w naszym klubie ponosi za to wine i co twoim zdaniem powinno sie zmienic