Post scriptum do meczu z Wigrami

Dodano przez Shellu | 10 kwietnia 2018 09:11
Licznik odwiedzin: 1031

Wigry Suwałki to najdalszy wyjazd dla GKS w ostatnich kilku sezonach. Zawsze w którymś momencie ta eskapada na „biegun zimna” musi nastąpić. Tym razem weekend był jednak piękny, było cieplutko, a piłkarze dodatkowo nas rozgrzali. Tym samym zamykamy w newsach temat sobotniego spotkania z Wigrami, chwilę pomówimy jeszcze o nim w dzisiejszej „Trójkolorowej Połowie”, niniejszym przechodząc do kolejnego arcyważnego pojedynku – ze Stalą Mielec.

1. Cały wyjazd zajął nam 20 godzin. Wyjechaliśmy o 8.30 z Katowic, powrót nastąpił o 4.30. I choć są to męczące eskapady – bardzo je lubimy. Tym bardziej, jeśli GieKSa wygrywa.

2. Droga długa i tradycyjnie przejeżdżaliśmy przez Łomżę, miejsce symboliczne, bo to tam GKS w swojej „nowej” historii rozegrał pierwszy mecz na zapleczu ekstraklasy. To był sierpień 2007, a od tamtego czasu nasz zespół wybiegł na ligowe boiska ponad…360 razy.

3. Mając sporo czasu postanowiliśmy się zatrzymać na szamkę w Augustowie. Żurek, pierś z kurczaka, placki – co tam kto chciał. Dzięki temu pierwszy głód został zaspokojony. Ale pojawił się apetyt…na wygraną.

4. Na stadionie Wigier zameldowaliśmy się około godziny przed meczem. Odbiór akredytacji przebiegł sprawnie, dzięki czmu mogliśmy szybko udać się na drugie piętro do znanej nam kabiny dla prasy.

5. Warunki do obserwowania i relacjonowania meczów są bardzo dobre. Co prawda dźwięk jest mocno wytłumiony przez szybę, ale jest dobry stolik, znalazł się nawet przedłużacz. Niestety mocno przeszkadzało słońce, które „waliło” prosto w nas. Przez to widoczność na filmie widzieliście jaka była – więcej było widać koszuli naszego kamerzysty Jaśki, niż tego, co się dzieje na boisku.

6. Osobiście w Suwałkach byłem po raz piąty. Widziałem dwie porażki, ale na szczęście aż trzy zwycięstwa, co ciekawe – każde po 2:0. Katowiczanie pokonali suwalczan na ich boisku jeszcze raz – 1:0 po bramce Goncerza w 90. minucie, jednak wówczas obowiązki nie pozwoliły mi pojawić się na obiekcie Wigier.

7. Kolega-redaktor Wigier Suwałki bardzo się dziwił, że Adrian Jurkowski nie zagrał w tym meczu. Z tego co wiemy, w Częstochowie nasz były zawodnik wydziwiał przy ławce, by dostać kartkę wykluczającą go z meczu ze Stomilem, a pozwalającą wrócić na GieKSę. Ostatecznie nie zagrał ani tu, ani tu.

8. Ze względu na transmisje telewizyjne, rzadko ostatnio robimy relacje radiowe. Tym razem jednak spotkania nie było w Polsacie, więc wróciliśmy do komentarza. Postanowiliśmy iść na dwa streamy, jeden tradycyjny, drugi w pisanej relacji LIVE. Obecny program do robienia LIVE pozwala nam szybko dodawać fotki, filmy i dźwięki. Trzeba przyznać, że sprawia to sporą frajdę.

9. Dawno nie było tak nerwowego spotkania. Prowadzimy, ale rywal ciśnie. I w końcówce jedno wielkie uff, po drugiej bramce. To spotkanie swoim przebiegiem mocno przypomniało pierwszy mecz w historii w Suwałkach i naszą wygraną w Pucharze Polski. Wówczas szybkie 1:0 po golu Pitrego, potem oblężenie bramki Budziłka i masa sytuacji gospodarzy, w końcu kontra i gol Arka Kowalczyka.

10. „Znowu kurwa ciśniemy, ciśniemy i dostajemy bramkę. Jak tak ma wyglądać drużyna ekstrklasowa kurwa, to sorry” – komentarz dziennikarzy sympatyzujących z Wigrami był bezcenny, co zresztą możecie usłyszeń na naszym skrócie 😉

11. Patryk Klimala tym razem gola nie strzelił, ale zapamiętajcie do nazwisko. Chłopak sylwetką i sposobem poruszania się naprawdę przypomina Roberta Lewandowskiego z jego początków w Zniczu. Nie zdziwimy się, jeśli zrobi sporą karierę w piłce. A jeśli tak się stanie, to za ileś lat wrócimy do 11. punktu post scriptum po meczu z Wigrami Suwałki 😉

12. Przed konferencją prasową na krześle dla trenerów usiadł miejscowy dziennikarz, do złudzenia przypominający Krzysztofa Wielickiego, i z lekką ironią wypowiedział się, udając trenera.

13. Piłkarze GKS udali się na rozbieganie, a my z powrotem do kabiny obrabiać materiały i robiąc dźwiękowe podsumowanie LIVE tego spotkania. Zaraz po zejściu zawodników, zgasły jupitery.

14. Wspomniany Adrian Jurkowski po meczu odwiedził szatnie GieKSy, aby spotkać się z zawodnikami, z którymi w przeszłości grał na Bukowej.

15. Na powrocie znów knajpa w Augustowie, ale inna 🙂 Już z bardzo dobrymi humorami mogliśmy zjeść kolację.

16. Długie powroty to długie rozmowy o zakończonym meczu, a potem nadchodzącym, a potem różne warianty itd. Ma to swój urok – jest środek nocy, jakieś zadupie, a tu gadki o GieKSie.

17. W domu byliśmy niedługo przed świtem. Po pokonaniu grubo ponad tysiąca kilometrów i ujrzeniu dwóch bramek dla naszego zespołu.

18. Tylko trzy punkty ze Stalą!

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*