Przeciętnie z Wartą

Dodano przez Shellu | 15 sierpnia 2012 22:47
Licznik odwiedzin: 562

Do meczu z Wartą Poznań GKS Katowice nie przystępował w roli faworyta. Nie będzie zresztą inaczej w innych meczach, choć GKS wzmacnia się systematycznie… powrotami piłkarzy, który grali w poprzednim sezonie. Warta natomiast to zespół ułożony, budowany już od jakiegoś czasu i stabilny. Dlatego też w pierwszej lidze może grać spokojnie i sukcesywnie gromadzić punkty.

Wczoraj uprawnieni do gry zostali Deniss Rakels i Bartłomiej Chwalibogowski. Do składu powrócił także Jan Beliancin, wobec czego trener Rafał Górak miał zwiększone pole manewru. Z tych piłkarzy na boisku nie pojawił się od pierwszej minuty Chwalibogowski. Największym zaskoczeniem było jednak odstawienie Bartosza i zastąpienie go Damianem Kaciczakiem.

Od początku Warta przejęła inicjatywę, jednak po jakimś czasie gra się wyrównała. Najlepszą okazję miał Piotr Giel, który z powietrza uderzył z szesnastu metrów, ale Sabela obronił nogami. Z drugiej strony okazję miał Pietroń po podaniu Rakelsa, ale tym razem strzał był bardzo niecelny. Ogólnie pierwsza połowa nie była wielkim widowiskiem i zakończyła się bezbramkowym rezultatem. Warte odnotowania był częste próby uderzeń z dystansu ze strony poznaniaków, w czym brylował Wojciech Trochim. Najczęściej próby te były jednak niecelne.

Już na początku drugiej części spotkania jedna z nich okazała się jednak skuteczna. Tym razem nogę do piłki przyłożył jednak Tomasz Magdziarz – kapitan zespołu – i po jego strzale piłka przeszła po rękach bramkarza, a następnie wpadła do siatki. W ten sposób Warta nie grając wielkiego meczu prowadziła 1:0. Po kilku minutach padło jednak wyrównanie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu podbramkowym największym sprytem wykazał się Adrian Napierała, który wepchnął piłkę do siatki – futbolówka wyszła jeszcze w pole, a dobił ją Pitry, jednak ostatecznie to Napierała jest autorem gola. Po tym obie drużyny próbowały stwarzać sobie sytuacje (najczęściej z kontr), pojawiło się też sporo błędów. Najlepszą okazję miałby Rakels, który z dwóch metrów wepchnąłby piłkę do siatki, gdyby fenomenalnie nie sprzątnął mu jej sprzed nosa jeden z obrońców Warty. W barwach Warty ciągle aktywny był Trochim, ale wiele ożywienia wniósł wprowadzony Trojanowski oraz przede wszystkim grający w GKS na jesieni poprzedniego sezonu Bartłomiej Pawłowski, który bardzo dobrze radził sobie w pojedynkach z Beliancinem. Niestety nasza formacja obrony znów nie była pewna, słabo zagrali boczni obrońcy Farkas i Kaciczak, którzy gdy mają piłkę od razu grozi to sytuacją dla przeciwnika. Pochwalić natomiast należy Napierałę, który w drugiej połowie spisał się bardzo dobrze w poczynaniach obronnych. Oba zespoły chciały sobie stwarzać sytuację po stałych fragmentach gry. Do końca spotkania nie było już jednak klarownych sytuacji i mecz skończył się remisem 1:1,

Mecz był słabym widowiskiem dla postronnych obserwatorów. Na korzyść GKS przemawia to, że przegrywając potrafiła wyrównać. Nadal jednak jest wiele mankamentów w grze. Kuleje bardzo obrona, ale tutaj trener nie ma zbyt wielkiego pola manewru. W ofensywie było nieco gorzej niż z ŁKS, zawiódł Kruczek. Z Cracovią będzie jeszcze ciężej i ten mecz może obnażyć wszystkie słabości GKS, ale także podbudować morale przy dobrym wyniku i grze.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*