[RELACJA KIBICOWSKA] Wakacje w Grudziądzu

Dodano przez kosa | 28 maja 2018 12:01
Licznik odwiedzin: 1496

Wyjazd do Grudziądza był dopiero siódmym w tym sezonie (6 w lidze i 1 w Pucharze Polski). Niestety nie oszczędzały nas w tym sezonie zakazy, czy to nałożone przez PZPN (absurdalne pół roku za mecz derbowy z Ruchem), czy też przez wojewodę śląskiego. Był to też dopiero drugi wypad w tym roku kalendarzowym.

Z racji słabej postawy piłkarzy i kontrolowanego nie-awansu do Grudziądza jechaliśmy rekreacyjnie – dla siebie i kibicowskiej GieKSy. I pomyśleć, że łudziliśmy się, że może właśnie na tym wyjeździe będziemy świętować awans… Ba, nawet podjęliśmy kilka miesięcy temu wstępne kroki, by te spotkanie mogło zobaczyć ponad tysiąc fanów naszego klubu. Niestety dość szybko nasze marzenia zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Ostatecznie pojawiło się nas w Grudziądzu dokładnie 271 w tym 3 fanów Górnika Zabrze i 1 Banika Ostrava.

Do Grudziądza wybraliśmy się z samego rana pięcioma autokarami. Droga była spokojna i szybka, nawet zastanawialiśmy się, czy zbiórki nie zrobiliśmy za wcześnie. Policja, która tego dnia mocno nas prowokowała, zrobiła jednak wszystko, byśmy pod sam stadion dojechali na chwilę przed rozpoczęciem spotkania. Wejście odbywało się dość sprawnie (mimo zamieszania z listą ;)), ale… duża część kibiców postanowiła nie wchodzić do sektora gości. Ci, którzy znaleźli się w sektorze, skupili się na „pozdrowieniach” dla spadającego klubu z Chorzowa, konfidenckich zapędach jego kibiców oraz policji. Nie zabrakło też standardowej przyśpiewki „jesteśmy zawsze tam”. Po meczu „podziękowaliśmy” piłkarzom za walkę – zarówno w tym spotkaniu, jak i całym sezonie. Nie zabrakło także „GieKSa to my” i „wypierdalać” w kierunków zawodników. Na sektorze porozwieszane mieliśmy kilka transparentów z pozdrowieniami dla kolegów – zarówno tych za kratami, jak i walczących o zdrowie. 

Gospodarze zaprezentowali w tym meczu oprawy. Już przed samym spotkaniem dostaliśmy od nich informacje, że mają duży problem z policją i klubem, który zachowuje się poddańczo wobec funkcjonariuszy (skąd my to znamy?). Mimo to zdecydowali się zaprezentować sektorówkę i odpalić trochę pirotechniki. To poskutkowało interwencją policjantów, którzy dwukrotnie zagazowali cały sektor. Następnie wypuszczali fanów Olimpii pojedynczo i w losowy sposób zatrzymywali. Potwierdziły się także nasze przedmeczowe informacje, że w całej Polsce policja dostała przykaz od władzy, aby prowokować kibiców. Temat ma być „grzany” na sam koniec ligi, by jeszcze w wakacje doszło do przepchnięcia kilku negatywnych poprawek do ustaw. Stąd podczas całego wyjazdu policja doczepiała się do każdego wykroczenia, a najbardziej absurdalne było chyba pilnowanie w kilka zastępów, czy nikt nie oddaje moczu poza wyznaczonym miejscem. Na szczęście nasi fani dostali wcześniej informacje o planowanych prowokacjach i poza kilkoma mandatami nic wielkiego się nie stało. 

Do Katowic wróciliśmy równie sprawnie i szybko. Ciekawostką jest to, że już przed samymi Katowicami zrównaliśmy się z autokarem piłkarzy, który na widok kibiców ruszył zdecydowanie szybciej na Bukową. Pod samym stadionem wjazd do klubu był obstawiony przez policję. Czyżby czegoś się obawiano?

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*