[RELACJA] Lidera mamy!

Dodano przez GoT | 4 listopada 2016 20:55
Licznik odwiedzin: 1643

W poprzedniej kolejce GieKSa zdobyła trzy bardzo ważne punkty w starciu z MKS-em w Kluczborku. Dzięki tej wygranej i porażce aktualnego lidera Zagłębia Sosnowiec, katowiczanie zrównali się punktami z rywalem zza Brynicy. Dzięki temu w dzisiejszym spotkaniu jedenastka z Katowic mogła objąć samodzielne prowadzenie w 1. lidze, ponieważ sosnowiczanie swój mecz rozegrają dopiero jutro. Trener Jerzy Brzęczek na to spotkanie wystawił nieobecnego w Kluczborku – Mikołaja Lebedyńskiego za Wołkowicza. Oznaczało to, że GieKSa od początku, będzie chciała zaatakować rywali i szybko zdobyć bramkę.

 

Pierwszą groźniejszą akcję przeprowadzili katowiczanie. Piłkę na lewej stronie dostał Mandrysz zszedł do środka zgrywając do Goncerza, który przepuścił piłkę a ta dotarła do Foszmańczyka. Fosa z pierwszej piłki uderzał, lecz strzał minimalnie minął bramkę Wrąbla. Chwilę później  mieliśmy groźna odpowiedź gości. Centrę z lewego skrzydła kończył Angielskiego, ale tym razem dobrze w bramce zachował się Abramowicz wybijając piłkę na rzut rożny. W 7 minucie znów do strzału w polu karnym doszedł Foszmańczyk, ale strzał poleciał nad bramką. Już pierwsze minuty pokazały, że będzie to otwarte ciekawe widowisko. Ciekawą akcję katowiczanie stworzyli w 17 minucie, kiedy to Kalinkowski centrował ze środka boiska idealnie na głowę Mandrysza, lecz ten za bardzo podszedł pod piłkę i uderzył nad bramką Olimpii. Dobra kontrę przeprowadził GKS w 26 minucie. Lebedyński będący na skraju pola karnego zagrał do wbiegającego z lewej strony Foszmańczyka niestety próba podania z 4 metra do Goncerza została zablokowana i wybita na róg. Starania katowiczan powiodły się w 33 minucie, kiedy to z lewej strony boiska centrował Czerwiński. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Abramowicz, który strzałem głową pokonał bezradnego w tej sytuacji Wrąbla. w 37 minucie mogliśmy mieć już 1:1. Fatalny błąd popełnił Praznovsky i Angielski wyszedł sam na sam z Abramowiczem. Napastnik Olimpii chciał plasowanym strzałem w lewe róg pokonać bramkarza GieKSy, ale ten wspaniale interweniował i wybił piłkę na rzut rożny. Katowiczanie nie pozostawali dłużni rywalom i już chwilę później Foszmańczyk z 8 metrów strzelał po ziemi, ale Wrąbel ładnie wybronił do niezbyt mocne uderzenie pomocnika GieKSy. W końcówce pierwszej połowy mieliśmy jeszcze celny strzał Kalinkowskiego, ale obronił bramkarz gości. Pierwsze i końcowe minuty to na prawdę niezłe widowisko z dwóch stron i kilka ciekawych akcji.

 

Pierwsze minuty drugiej połowy i GieKSa już mogła podwyższyć prowadzenie. Foszmańczyk ze środka boiska zagrał prostopadłą piłkę na prawo do Kalinkowskiego a ten zagrał do Goncerza, który doszedł do strzału, ale intuicyjną interwencją popisał się Wrąbel. Dwie następne akcje to dwie próby strzału Lebedyńskiego. Najpierw strzał z lewej strony pola karnego minął bramkę, a druga akcja to samodzielny rajd zakończony celnym strzałem z którym drobne problemy miał bramkarz. Po kilku minutach postoju i gry w środku pola ciekawą akcję Olimpii strzałem głową kończył Warchoł, ale niecelnie. W następnych minutach oprócz rzutów wolnych i rożnych nie było większego zagrożenia pod bramkami obu dwóch drużyn. Dobrą akcję goście przeprowadzili w 87 minucie kiedy to z 9 metra strzał Kurowskiego przeleciał nad poprzeczką. Był to ostatni groźny akcent w tym meczu. Druga połowa nie była tak emocjonująca jak pierwsza, ale najważniejsze, że GieKSiarze dowieźli to cenne prowadzenie do końca i objęli fotel lidera w tabeli.

Lista komentarzy (1) »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Lokaty — 4 listopada 2016 @ 23:39

    Gratulacje dla chłopaków, tylko tak dalej. Lebe czekamy na bramki, Gonzo podkręć obroty! Giekaes !!!!

 

Dodaj komentarz

*