[RELACJA] Przerwana seria GieKSy

Dodano przez Błażej | 1 października 2016 16:54
Licznik odwiedzin: 456

Sobotnie po południe pierwszego września przyniosło nam bardzo ciekawy mecz wyjazdowy z GKS-em Tychy. Katowiczanie do tego meczu przystąpili z powracającym po kartkach Zejdlerem i Czerwińskim oraz kolejny raz Abramowiczem w bramce i Garbacikiem w obronie.

Mecz od ataków rozpoczął GKS Tychy i pierwszą interwencją już w 2 minucie wykazać musiał się Abramowicz. Po 8 minutach spotkania do odważniejszych ataków przystąpili katowiczanie. Dwa groźne auty w naszym wykonaniu niestety nie przyniosły nam bramki. W 12 minucie po kolejnym aucie piłka trafiła do Foszmańczyka na 16sty metr jednak jego strzał został zablokowany. W 20 minucie dobra akcja skrzydłem Zejdlera, który centrował w pole karne, ale strzał Czerwińskiego był za lekki i przeszedł obok słupka. W środkowej fazie pierwszej połowy do głosu do Tyszanie, którzy po rzucie wolnym doszli do dobrej okazji w polu karnym, ale strzał Świerczoka wylądował w narożniku boiska. W kolejnej akcji z woleja uderzał Grzeszczyk, ale efekt podobny piłka wysoko nad bramką. Po 30 minutach obudziła się znowu GieKSa, Lebedyński otrzymał piłkę na 16stym metrze, ale jego strzał wyszedł na rzut rożny. Po rogu piłka przeszła całe pole karne, ale nikt do niej nie doskoczył by wpakować ją do siatki. W odpowiedzi strzelał Hirskyi, ale wprost bramkarza. W odpowiedzi dwie dobre okazje miał Goncerz po stałych fragmentach gry. Druga była bardzo dobra i nasz kapitan powinien lepiej uderzyć z 11 metrów. Była to ostatnia dobra akcja w pierwszej połowie.

Drugą połowę GieKSa rozpoczęła bez zmian w składzie. Pierwszą dobrą okazję dla GieKSy miał Goncerz po podaniu Lebedyńskiego, ale nie doszedł do piłki wstrzelonej w pole karne. Kolejne dwa dobre strzały oddał Kalinkowski z dystansu. Pierwszy jeszcze mocno niecelny, ale drugi minimalnie minął słupek bramki Florka. Ataki GieKSy nabrały na sile, ale brakowało ciągle celnych, dobrych strzałów. Dobrą okazję po centrze Abramowicza zmarnował Goncerz. Gdy wydawało się, że GieKSa opanowała mecz gola dla Tychów strzelił Radzewicz. Otrzymał on piłkę w narożniku pola karnego, strzelił z woleja i piłka wpadła obok Abramowicza. Trener Brzęczek próbował reagować na niekorzystny wynik wprowadzając Mandrysza za Prokica a 10 minut przed końcem na boisku zameldowali się Wołkowicz i Sobków. Do końca spotkania GieKSa nie zagroziła poważnie zespołowi z Tychów i niestety druga porażka w sezonie stała się faktem.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

(wymagane)