[RELACJA] Wymęczone zwycięstwo i fotel lidera!

Dodano przez Karol | 15 października 2016 18:56
Licznik odwiedzin: 1506

Piękna pogoda (jak na środek października) przywitała dziś w Nowym Sączu kibiców oraz piłkarzy GieKSy oraz Sandecji. Wszyscy mieli nadzieję również na piękny mecz. 

Jako pierwsi na rozgrzewkę wyszli piłkarze z Katowic. Chwilę później dołączyli do nich rywale. Po gwizdku sędziego sytuacja była odwrotna – jako pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. Po kilku atakach, które często kończyły się nieudanymi strzałami lub starciami Trochima z kolejnymi zawodnikami – po których sędzia odgwizdywał faule to w jedną, to w drugą stronę – do głosu doszła GieKSa. Najpierw po dośrodkowaniu Czerwińskiego głową strzelił obok bramki Mandrysz, a chwilę później po dynamicznym ataku katowiczanie wyszli 4 na 2, ale akcja zakończyła się niecelnym uderzeniem Lebedyńskiego.

Groźniej było już chwilę później, w 20. minucie Czerwiński wpadł w pole karne i kapitalnie wycofał piłkę do Goncerza. Nasz najlepszy strzelec niestety trafił w słupek, a piłka potoczyła się prosto w ręce bramkarza. W tej sytuacji nieskuteczność można mu było jeszcze wybaczyć, ale już w 32 minucie aż trudno było uwierzyć w to, że nasz kapitan po raz trzeci w tym sezonie… nie wykorzystał rzutu karnego.

Na szczęście z pomocą przyszli nieoczekiwanie… rywale. W 38 minucie po wyrzucie z autu Abramowicza piłkę do własnej bramki skierował Bartków. Nie był to gol tej urody co niedawne trafienie Glika… Niedługo przed przerwą objęliśmy więc upragnione prowadzenie na trudnym terenie! I nie oddaliśmy go do jej końca.

Od samego początku drugiej połowy do ataku rzuciła się Sandecja, najpierw w sytuacji sam na sam Abramowicz wybronił strzał Trochima, a następnie dwa razy uderzał głową Korzym – na szczęście niecelnie. Przewaga Sandecji trwała przez bardzo długi okres, GieKSa odpowiadała sporadycznie.

Obraz gry niewiele się zmieniał, ale kolejne minuty upływały bez zmiany wyniku. Duża w tym zasługa Mateusza Abramowicza, który bronił kolejne strzały gospodarzy po akcjach, które bardzo dynamicznie rozgrywali biało-czarni.

Dopiero w 86. minucie kapitalną sytuację mieli goście – Prokić, który wszedł chwilę wcześniej trafił w bramkarza w sytuacji sam na sam. Było to zwieńczenie okresu, w którym GKS grał bardzo na czas. I właśnie za przedłużanie wznowienia gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Czerwiński. Schodził z boiska bardzo długo… Chwilę później jego los podzielił Korzym – ale za faul na Dudzie.

Męczarnie, męczarnie gra na czas, ale ostatecznie – 3 punkty! Kamień z serca spadł ogromny i… mamy fotel lidera, przynajmniej do niedzieli. Niewiarygodne!!!

4 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Tom — 15 października 2016 @ 20:45

    Super, że są trzy punty ale Brzęczek powinien się gęsto tłumaczyć z tych karnych Goncerza. Lewandowski jak w Bayernie się raz pomylił to od razu do kolejnych jedenastek podchodził ktoś inny. I tak jest w każdym poważnym klubie – raz się pomylisz to potem odpoczywasz a karne strzela ktoś inny.
    U nas ktoś wymyślił, że do wszystkich karnych podchodzi Goncerz bo taką ma ochotę i nikt mu nie powie, żeby dał sobie spokoj

  2. tyta — 15 października 2016 @ 19:17

    … brawo Panowie!!! Był to na szczęście nasz ostatni mecz w New Sączu. Szkoda Alana natomiast Grzesiu z całym szacunkiem dla Ciebie i dobra drużyny odpuść sobie egzekwowanie karnych przynajmniej na jakiś czas i na pewno na wyjazdach.

  3. KruchY — 15 października 2016 @ 19:14

    Gonzo daj se spokój z tymi KArNYMI.

  4. tonikrosssss — 15 października 2016 @ 19:05

    BRAWO GKS BRAWO!!!

 

Dodaj komentarz

*