Sabela: To był przypadek

Dodano przez Shellu | 28 kwietnia 2012 23:35
Licznik odwiedzin: 1149

Nie mogliśmy po meczu z Wisłą Płock nie spytać Witolda Sabeli o sytuację, po której sędzia usunął go z boiska.

– To była przypadkowa ręka, miałem ją praktycznie przy ciele – mówi golkiper. – Nie wiem nawet, jak sędzia to zauważył.

Czy uważasz, że arbiter popełnił błąd?

Myślę, że sędzia nie musiał pokazywać czerwonej kartki. To był przypadek, ja nabiłem przeciwnika, a piłka z powrotem trafiła we mnie. Zresztą najpierw piłka uderzyła w moje biodro. Sędzia jednak uznał, że było to przewinienie na czerwoną kartkę.

W pierwszej połowie graliście pod słońce, czy to wam przeszkadzało?

Przy bramce nie, bo to było zagranie po ziemi, natomiast stałe fragmenty nie należały w tej sytuacji do najłatwiejszych.

Stracona bramka do złudzenia przypominała pierwszą z Bydgoszczy.

Piłka szła praktycznie z tej samej strefy, może było to odrobinę dalej niż w Bydgoszczy, gdzieś koło ósmego metra, ale sam gol podobny.

Przy ostatnich golach piłka przelatuje w bliskiej odległości od ciebie, myślisz że mogłeś coś więcej zrobić przy straconej bramce?

To boli, że brakuje odrobiny szczęścia. Dobry bramkarz powinien jednak złapać taką piłkę. Ja tym razem nie pomogłem drużynie.

Z czego wynikała słaba postawa GieKSy w meczu z Wisłą?

Ktoś najwidoczniej zauważył, że gramy „dziwnie” jeśli przeciwnik cofa się na własną połowę i to my mamy rozgrywać piłkę. Rywal nastawia się na przechwyty w środku pola, do kontry podłącza się maksymalna liczba zawodników, który mogą to zrobić i to jest nasza bolączka, bo wiele bramek straciliśmy w ten sposób.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*