Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Jesteśmy jednym z rekordzistów PlusLigi pod względem rozegranych tie-breaków. Mecz z Cuprum był już dziesiątym pod tym względem oraz piątym przegranym! Tylko Jastrzębski Węgiel ma podobny bilans – również dziesięć pięciosetówek, ale za to sześć wygranych.

 

katowickisport.pl – Kolejny tie-break GKS-u

(…)  Czwarty tie-break z rzędu zaliczyli za to siatkarze GKS-u Katowice. Po raz trzeci jednak podopieczni Piotra Gruszki nie potrafili wyjść z niego zwycięsko. Tym razem dwa punkty zgarnął Cuprum Lubin. Choć katowiczanie lepiej rozpoczęli to spotkanie, goście w dwóch kolejnych setach wręcz zdeklasowali beniaminka PlusLigi. GieKSa wróciła do świata żywych w czwartej partii, którą wygrała na przewagi. W tie-breaku lepsi byli jednak lubinianie.  (…)

 

siatka.org – PL: Cuprum Lubin triumfuje w Katowicach

Po emocjonującym pięciosetowym zeszłotygodniowym meczu ze Skrą Bełchatów w spotkaniu z Cuprum Lubin podopieczni Piotra Gruszki również zagwarantowali swoim sympatykom sporą dawkę emocji. Katowiczanie mieli swoje szanse w meczu, doprowadzając do tie-breaka, w decydującym starciu lepiej zaprezentowali się jednak goście.

Początek meczu lepiej ułożył się dla gospodarzy, którzy po skutecznym bloku objęli dwupunktowe prowadzenie. Jednak nie cieszyli się z niego zbyt długo, bowiem pomyłka w ataku Rafała Sobańskiego spowodowała, że Cuprum szybko wróciło do gry. Z biegiem czasu inicjatywę na boisku próbowali przejąć lubinianie, ale ta sztuka im się nie udała, a po asie serwisowym Bartłomieja Krulickiego to podopieczni Piotra Gruszki ponownie zaczęli budować sobie przewagę nad przeciwnikami. Na dodatek nieskuteczny w ataku był Keith Pupart, a różnica pomiędzy oboma zespołami wzrosła do czterech oczek. Przyjezdni nie zamierzali jednak tanio sprzedawać skóry, a dzięki zbiciom Łukasza Kaczmarka i Roberta Tahta ponownie zaczęli odrabiać straty, ale wciąż brakowało im skuteczności w ofensywie, by doprowadzić chociażby do remisu. Dopiero pomyłka w ataku Serhija Kapelusa sprawiła, że w decydującą część premierowej odsłony oba zespoły weszły przy stanie równowagi. W końcówce kluczowa okazała się punktowa zagrywka Tomasza Kalembki, a zbicie Karola Butryna przechyliło szalę zwycięstwa na stronę beniaminka (25:23).  (…)

 

sportowefakty.wp.pl – GKS – Cuprum: katowiczanie znów postawili się faworytowi

(…)  Dopiero w czwartej odsłonie kibice z Katowic złapali nadzieję na to, że losy meczu da się odwrócić. Hala odżyła kiedy, Karol Butryn zdobył asa, a chwilę później Serhiy Kapelus doprowadził do remisu (7:7). Stopniowo katowiczanieodbudowywali swoją grę. Sporo punktów dołożył van Walle, pomogły też dobrze ustawiane bloki. W konsekwencji mogliśmy oglądać wyrównaną końcówkę. Przy piłce meczowej w ataku pomylił się Taht, więc o zwycięstwie decydowała gra na przewagi. Przez dłuższy czas żadna z ekip nie potrafiła przełamać rywala, aż w końcu Butryn najpierw świetnie zaatakował, a później zaserwował asa.  (…)

 

siatkowka24.com – PlusLiga: GKS Katowice po zaciętej walce przegrywa z miedziowymi

(…)  W tie-break’u również początek był wyrównany. Przy stanie 5:5 pomylił się w zagrywce Falaschi, a po chwili Taht popisał się punktowym blokiem. W następnej akcji Kapelus zaatakował w aut i przy zmianie stron prowadzili zawodnicy przyjezdni 5:8. Po zmianie stron punkt zdobyli gospodarze, skutecznie odpowiedział jednak Bohme. Niemiec jednak pomylił się na zagrywce, a asem serwisowym popisał się Tomasz Kalembka i było 8:9. W samej końcówce goście odskoczyli ponownie na trzy punkty po skutecznych atakach Kaczmarka i Gunii. Piłki meczowe dał skuteczny atak Roberta Tahta. W odpowiedzi skutecznie kiwnął z drugiej piłki Maciej Fijałek. Po chwili rozgrywający drużyny z Katowic zepsuł serwis dzięki czemu w secie i meczu triumfowali goście.  (…)

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

GKS Katowice – Lechia Gdańsk Live

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

07.04.2023 Katowice

GKS Katowice – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramki: 90. Jędrych

GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor (61.Jaroszek), Repka, Rogala– Błąd 89. Shibata), Kozubal, Marzec (52.Aleman) – Bergier (89. Mak)

Lechia Gdańsk: Sarnavskyi- Olsson, Chindris, Zhelizko, Mena, Kapić (86. Koperski), Kałahur, Bugaj (86. Fernandez), Bobcek (69. Zjawiński), Khlan (69.Sypek), Neugebauer (60. D’arriego)

Żółte kartki:  Jędrych – Zhelizko, Khlan, Koperski

Czerwona kartka: Kuusk

Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock)

Widzów:

 

    Kontynuuj czytanie

    Piłka nożna

    GKS Katowice – Odra Opole Live

    Avatar photo

    Opublikowany

    dnia

    Przez

    13.04.2023 Katowice

    GKS Katowice – Odra Opole 1:3 (0:1)

    Bramki: Jaroszek (55)Piroch (26), Continella (74), Sarmiento (76)

    GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jaroszek, Jędrych, Repka, Rogala– Błąd (86. Ćwielong), Kozubal, Shibata (77. Mak), Marzec (86. Pietrzyk) – Bergier

    Odra Opole: Haluch – Szrek, Piroch, Spychała, Kamiński M. – Kamiński W. (59. Continella), Niziołek, Galan, Antczak (78. Surzyn), Hebel (59. Sarmiento) – Czapliński

    Żółte kartki: Marzec, Kozubal, Mak – W. Kamiński, Antczak, Continella, Czapliński

    Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)

    Widzów: 5467

     

    You can't add multiple events in the same post, page or custom post type.

     

    Kontynuuj czytanie

    Piłka nożna

    To było istne SZALEŃSTWO przy Bukowej!

    Avatar photo

    Opublikowany

    dnia

    Przez

    Spotkanie 26. kolejki między GieKSą, a Lechią było niewątpliwie hitem kolejki. Oba zespoły miały świetne serie zwycięstw i liderowały wiosennej tabeli pierwszej ligi.

    Od pierwszych minut przy akompaniamencie kapitalnego dopingu katowiczanie ruszyli do ataków. Już w 3. minucie mocno wstrzelona piłka z lewej strony przez Rogale przemknęła przed Sarnavskim, który nie interweniował, ale niestety żaden z zawodników nie dołożył nogi, aby skierować futbolówkę do bramki. Chwilę później Kozubal z lewej strony w polu karnym uderzył minimalnie obok prawego słupka bramki Lechii. Dobrze w tej sytuacji był ustawiony Marzec i wydawało się, że będzie przecinał ten strzał, jednak ostatecznie brakło podjęcia decyzji. Po błędzie rywala w 13. minucie piłkę otrzymał Bergier i momentalnie odwrócił się w stronę bramki i uderzył, ale piłka przefrunęła nad bramką. W 17. minucie szybki atak na strzał głową zamienił Bergier, ale piłka leciała wprost w dobrze ustawionego Sarnavskiego. W tej akcji przy rozegraniu bez kontaktu z rywalem ucierpiał Marzec, ale po interwencji medycznej wrócił na boisko. Groźny kontratak przeprowadzili goście w 25. minucie, ale na połowie rywala pod bramką ucierpiał Repka i ostatecznie po wycofaniu piłki, arbiter zatrzymał grę, aby fizjoterapeuci mogli pomóc naszemu pomocnikowi. Komor zdziwił wszystkich w następnej akcji, kiedy od połowy minął kilku zawodników z Gdańska jak tyczki i rozpędzony wpadł w pole karne, ale staranował w ataku rywala i akcję zakończył faulem. W 35. minucie pierwszy strzał oddali gdańszczanie, jednak sporo niecelny. Wtedy też na Blaszoku została zaprezentowana ogromna oprawa „Ultras GieKSa”, która po chwili została zdjęta i mogliśmy podziwiać racowisko z dopiskiem „Granice przekraczać, za nic nie przepraszać”. Dym na niecałą minutę zatrzymał sportowe zmagania. W 45. minucie kibice odpalili świece dymne w barwach klubowych, a powstały dym zadomowił się na dobre przy Bukowej, zatrzymując doliczone przez arbitra cztery minuty na dobrą chwilę. Po wznowieniu gry świetnie zabrał się w kontrze z piłką Marzec, kończąc akcję mocnym strzałem w środek bramki, który Sarnavski wypiąstkował. Arbiter po chwili odesłał oba zespoły do szatni, a wśród fanów GieKSy na trybunach można było odczuć ogromny niedosyt, że nie zdołaliśmy zdobyć bramki.

    Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na zmiany. Od pierwszych minut to goście ruszyli do przodu, ale brakowało im konkretów, aby chociaż oddać celny strzał na bramkę Kudły. Dośrodkowania również były przecinane przez zawodników ustawionych przy bliższym słupku. W 50. minucie nie był w stanie kontynuować meczu Marzec i była konieczna pierwsza zmiana w ekipie GieKSy. Dopiero po dwóch minutach Aleman pojawił się na boisku, zmieniając kontuzjowanego kolegę. W 54. minucie świetną piłkę dostał Błąd od Kozubala w pole karne, ale po złym przyjęciu musiał ratować się dograniem, które nie było najlepsze. W następnej akcji świetnie rozegrał akcję Rogala z Alemanem, ale obrońcy z trudem wybili kilkukrotnie piłkę z pola karnego. Równo po godzinie gry zakotłowało się w polu karnym GieKSy po dograniu z prawej strony Meny, ale ostatecznie obrońcy zażegnali niebezpieczeństwa. Tuż po tej akcji boisko opuścił Komor, co też było prawdopodobnie skutkiem urazu, którego nabawił się podczas solowego rajdu w pierwszej połowie. Mecz w drugiej połowie nie porywał, oglądaliśmy dużo drobnych przewinień, które bardzo mocno spowalniały zapędy obu zespołów. W 71. minucie dośrodkował w pole karne Kozubal poprawiając wcześniejsze zagranie z rzutu rożnego, a głęboko w polu karnym źle przyjął ją Aleman i piłka tylko spokojnie minęła linię końcową obok bramki Lechii. Bez dwóch zdań to była idealna szansa do oddania strzału. Dwie minuty później po ostrym faulu na rywalu Kuusk obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Pan Marciniak w pierwszej chwili pokazał żółty kartonik, ale zweryfikował sytuację na VAR i poprawił swoją decyzję. GieKSa musiała sobie od tego momentu radzić w dziesiątkę. Katowiczanie skupili się na defensywie i czekali na odpowiedni moment, ale gdy po kilku minutach odebrali piłkę i ruszyli do kontrataku, to stadion odlatywał – tak głośnego dopingu nie było dawno przy Bukowej. Piłkarze nabrali pewności po chwili i zaczęli atakować Lechię pressingiem, która ratowała się wybiciem w aut. Gdańszczanie przeprowadzili podwójną zmianę w 86. minucie, rzucając wszystko, co mają do ofensywy. Do końca regulaminowego czasu nie oglądaliśmy jednak znaczących groźnych ataków gości. GieKSa świetnie broniła i raz po raz napędzała szybkie ataki. W doliczonym czasie gry stadion odleciał, bo katowiczanie mocno zaatakowali i wpakowali piłkę do bramki z najbliższej odległości, a strzelcem był Jędrych. To było coś, czego fani przy Bukowej długo nie zapomną. Lechia jeszcze atakowała, ale wtedy katowiczanie grali już w 11, bo stadion kompletnie oszalał. Co za wygrana!

    7.04.2023, Katowice
    GKS Katowice – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)
    Bramki: Jędrych (90).
    GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor (61. Jaroszek), Rogala– Błąd (90. Shibata), Repka, Kozubal, Marzec (52. Aleman) – Bergier (90. Mak).
    Lechia Gdańsk: Sarnavskyi- Olsson, Chindris, Zhelizko, Mena, Kapić (86. Fernandez), Kałahur, Bugaj (86. Koperski), Bobcek (69. Zjawiński), Khlan (69. Sypek), Neugebauer (60. D’Arrigo)
    Żółte kartki:  Jędrych – Zhelizko, Khlan, Koperski.
    Czerwona kartka: Kuusk (74., brutalny faul).
    Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock).
    Widzów: 5998 (komplet).

    Kontynuuj czytanie

    Zobacz również

    Made with by Cysiu & Stęga