Wygrana z Miedzią na koniec roku

Dodano przez Adi | 25 listopada 2017 18:11
Licznik odwiedzin: 1130

W swoim ostatnim meczu ligowym w 2017 roku GKS Katowice zmierzył się przy Bukowej z Miedzią Legnica. W związku z wymuszoną pauzą Mateusza Mączyńskiego, do gry na lewej obronie niespodziewanie desygnowany został Wojciech Słomka, dla którego był to pierwszy ligowy występ w tym sezonie. Reszta naszej defensywy pozostała bez zmian. W środku pola zagrali Zejder i Kuliński, na skrzydłach Mandrysz i Błąd, a w ataku Prokić i Kędziora.

Już w pierwszych minutach GKS był bliski wyjścia na prowadzenie, gdy Kuliński dobrze dośrodkował z rzutu rożnego, ale Klemenz przeniósł piłkę nad poprzeczka po uderzeniu głową. Większość akcji przeprowadzaliśmy lewa strona, gdzie aktywni byli Słomka i Błąd. Miedz próbowała odpowiadać strzałami z dystansu. W 15 minucie Prokić przedarł się miedzy obrońcami i został nieprzepisowo zatrzymany wychodząc sam na sam. Po chwili namysłu sędzia wyjął czerwona kartkę i ukarał nią De Amo. Mimo odległości około 25m do bramki, postanowiliśmy dośrodkować piłkę zamiast strzelać i w kapitalnej sytuacji Błąd trafił w słupek. Kilkukrotnie blisko zdobycia bramki głową był Kędziora, lecz albo obrońca przejmował piłkę tuz przed nim, albo nieczysto w nią trafiał. W 30 minucie żółta kartkę zobaczył Prokić, który wślizgiem próbował odebrać piłkę na 16 metrze przed bramką Miedzi. Powiększała się przewaga GieKSy i w 35 minucie trener Miedzi Dominik Nowak zdecydował się zdjąć z boiska Łukasza Gargułę, a jego miejsce zajął Kornel Osyra. Tuz przed 45 minuta kapitalna sytuacje miał Mandrysz, który głową uderzył przy słupku, ale bramkarz naszego rywala wybronił ten strzał. W doliczonym czasie gry Bartulovic faulowal w okolicach 25 metra i obejrzał za to żółtą kartkę, a po świetnym dośrodkowaniu Kędziora trafił prosto w bramkarza. Mimo kilku bardzo dobrych sytuacji, GieKSie nie udało się wyjść na prowadzenie w pierwszej połowie.

Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian. Po przerwaniu akcji Miedzi przez Midzierskiego i wybiciu piłki bliski urwania się obrońcy był Prokić, przewrócił się przy kontakcie z nim, lecz tym razem sędzia uznał, ze faulu nie było. Dwa strzały w krótkim odstępie czasu oddal Błąd, jednak za pierwszym razem uderzył nad poprzeczką, a za drugim prosto w bramkarza. W 58 minucie nastąpiła druga zmiana w drużynie z Legnicy – Piaseckiego zastąpił Vojtus. W 60 minucie z dystansu uderzył Słomka, a blisko dobitki był Kędziora. Kilka minut później boisko opuścił Mandrysz, a pojawił się na nim Goncerz. Tuz po zmianie GieKSa wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę głową strącił Kędziora i przedłużył swoja serię meczów z bramką na koncie. Na 15 minut przed upływem regulaminowego czasu gry za Prokica wszedł Cerimagić. Chwile później doszło do nieprzyjemnej sceny. Piłkarz Miedzi Omar Santana Cabrera zderzył się z Klemenzem, po czym stracił przytomność i potrzebna była interwencja ratowników medycznych. W ostatnich 10 minutach Miedz ruszyła do ataku, nie mając już nic do stracenia. W 85 minucie miała miejsce ostatnia zmiana w GieKSie. Na boisku zameldował się Sulek, który zmienił Zejdlera. Tuz przed upływem 90 minuty Goncerz powinien podwyższyć wynik, ale z około 11 metrów uderzył nad poprzeczka. W związku z urazem Cabrery sędzia doliczył do drugiej polowy aż 5 minut. W ostatnich sekundach meczu obrońca wybił tuż przed bramką strzał Błąda po kontrze, a chwile później sędzia zakończył mecz.

3 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. Irishman — 26 listopada 2017 @ 08:36

    Skończmy już wreszcie to pieprzenie, ze wiosną będzie znów to samo co zwykle! Do licha, jak piłkarze mają gryźć trawę jak już nawet kibice z fanatyków zamienili się w jakichś sfrustrowanych malkontentów???
    Ten mijający rok był fatalny ale jak mamy jaja to się w końcu ogarnijmy, a nie poddawajmy w pół drogi!
    GRAMY DO KOŃCA! GKS GRAMY DO KOŃCA!!!

  2. Mecza — 25 listopada 2017 @ 18:29

    Bardzo dobry mecz, dużo determinacji. Słomka odkrycie, Kuliński o wiele lepszy od Kalinkowskiego.

  3. Piotr — 25 listopada 2017 @ 18:19

    I teraz będzie mydlenie oczu zaś balonik napompowac z kibiców debili zrobić ze na wiosnę awans qwa wystarczylo wcześniej wygrać prestiżowe mecze było by piękniej

 

Dodaj komentarz

*