Zaczynają się egzaminy…

Dodano przez Shellu | 12 października 2017 12:28
Licznik odwiedzin: 719

Znów mogliśmy przez dwa tygodnie odpocząć od wątpliwej jakości pierwszej ligi, ale po reprezentacyjnych emocjach, okraszonych awansem Polaków do mistrzostw świata – niestety nadszedł czas powrotu do szarej codzienności. Przeskok ogromny, ale taka dola kibica GKS Katowice. Jedyne, co ratuje tę sytuację to zestaw meczów, które szykują nam się w najbliższym czasie, a te – trzeba przyznać zapowiadają się bardzo ciekawie zarówno piłkarsko, jak i kibicowski. Czeka nas trójmecz derbowy, przedzielony spotkaniem ze Stomilem.

W sobotę zacznie się od wyjazdu do Bielska-Białej na mecz z Podbeskidziem. To właśnie pod Klimczokiem rok temu uwierzyliśmy, że awans jest w zasięgu ręki i istotnie tak było. Nie chce nam się roztrząsać całej reszty sezonu, ale spotkanie na stadionie Podbeskidzia było jednym z najlepszych w ostatnich latach i wówczas – przynajmniej na dalszą część jesieni – było bardzo pozytywnym momentem dającym motywację na kolejne pojedynki. GieKSa Podbeskidzie zdominowała i 2:0 to był najniższy wynik, bo mogło się skończyć strzeleniem co najmniej czterech bramek.

Jak pamiętamy, wtedy GKS po słabym początku już w Olsztynie dał sygnał – w 4. kolejce – że jest postęp. Potem mieliśmy Zagłębie u siebie i co prawda bezbramkowy remis, ale wiele sytuacji, w końcu wygraną ze Zniczem i właśnie Bielsko. Na podstawie tamtej serii meczów można było zauważyć wyraźny progres i miał on istotnie miejsce, a GKS stał się być może najlepszą drużyną zeszłej jesieni.

Tym razem sytuacja jest zgoła odmienna. GKS Katowice dopiero wygrzebał się z ogona tabeli, ale nadal jest w dolnych jej rejonach. Teraz słowo progres przychodzi nam ciężej, bo startowaliśmy z poziomu poniżej krytyki. Na razie więc trudno powiedzieć, na ile gra GKS jest już dobra i optymistyczna, a na ile – na razie tylko przyzwoita. Nasze standardy – o czym pisaliśmy – są obniżone i dwa proste kopnięcia czasem uznajemy już za sukces. Z perspektywy dwóch tygodni przerwy możemy powiedzieć, że pojedynki z Chrobrym i Bytovią były poprawne, niezłe. Do zachwytów jednak daleko, bo piłkarska jakość była oczywiście lepsza niż na początku, ale jeszcze nie wiemy, na ile jest ona poprawiona sama w sobie, a na ile ten obraz nie był powiązany z pojawieniem się walki w dwóch wspomnianych meczach. Bo jeśli chodzi o cechy wolicjonalne, to nie mogliśmy mieć ostatnio zastrzeżeń i jeśli taki poziom ambicji będzie zachowany – będziemy zadowoleni.

Wątpliwości nasuwa nam wynik sparingu we Wrocławiu i wysoka porażka. Nie będziemy jednak tego jakoś rozważać i przekładać, bo po prostu nikt tego meczu nie widział, nikt nic nie wie, nie ma nawet pewności, że to GieKSa grała ze Śląskiem. Sparing zamknięty dla kibiców i mediów, co powoli robi się tyle przykrą, co kiepską tradycją polskich szkoleniowców. Śmieszne jest to, że udają, że mają jakąś tajną zabójczą broń do ukrycia, a potem przychodzi mecz ligowy i ta tajna broń jest niczym pistolet na wodę w śmingus dyngus…

Każdy mecz GKS Katowice jest meczem prawdy, ale te poważne egzaminy dopiero nadchodzą. Bo OK, Chrobry może jest w czołówce tabeli, ale w Katowicach nie pokazał nic wielkiego (choć i to wystarczyło do odrobienia dwubramkowej straty), a Bytovia jest również dość przeciętna, mimo serii wygranych. Nie umniejszamy zdobyczy punktowych naszego zespołu, ale to dopiero mecze w Bielsku czy Tychach, ważne mecze derbowe pokażą prawdziwe oblicze tej drużyny.

No a poza tym wszystkim oczywiście mecz numer jeden tej rundy i może całego sezonu – z Ruchem Chorzów. O ile kibice są przyzwyczajeni do przeciętności, to to spotkanie będzie szczególne, szczególnie potraktowane przez sympatyków. Tu nie będzie żadnej taryfy ulgowej – liczyć się będzie tylko wygrana. Dobrze, żeby piłkarze i trener zdawali sobie z tego sprawę.

Na razie jednak mamy wielki znak zapytania – czy uda się utrzymać niezły poziom motywacyjny z dwóch ostatnich spotkań na mecz z Podbeskidziem. Bo Niebiescy Niebieskimi, ale w pozostałych spotkaniach też trzeba punktować. Co nam pokaże zespół, przekonamy się już w sobotę.

4 komentarze »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.
  1. kosa — 13 października 2017 @ 01:43

    Trener Osyra to kandydat ludzi, którym wydaje się, że znają się na piłce. Traktujcie to na razie jak chore wizje lub słaby żart kilku urzędników.

  2. kuba — 12 października 2017 @ 21:47

    acim i co mi z tej racji jak nasza gieksa sie rozlatuje i staje sie posmiewiskiem na slasku qwa ja tu nie pic a w sobote znow w plecy i znow denne tlumaczenia mandrysza i spolki

  3. achim — 12 października 2017 @ 19:45

    kuba 100% racji!

  4. kuba — 12 października 2017 @ 17:13

    ludzie to jest parodia na dyrektora chca osyre qwa to juz jest kpina ten czlowiek niczego dobrego jeszce nie zrobil nawet z 4 ligi go zwalniaja a teraz szykuja mu cieple gniazdko prezesa jak nie ma tak nie ma no chyba z e zostanie janicki boze co sie dzieje z nasza gieksa zero pomyslu zero planu i dalej kisimy sie we wlasnym sosie qwa szlag mnie trafia

 

Dodaj komentarz

*