Felietony Piłka nożna
Dziękujemy!
Dłuższy felieton będzie jutro z rana. I tak bowiem zaraz wielu kibiców pójdzie na wspólne świętowanie tego udanego sezonu, no i oczywiście ja też. W Katowicach byliśmy po piątej, potem trzeba było trochę odespać.
Więc krótko i stanowczo. Wielkie podziękowania dla piłkarzy, sztab szkoleniowego oraz wszystkich pracowników, ludzi związanych z GieKSą, no i kibiców za to, w jakim miejscu się znaleźliśmy.
Już przed meczem myślałem sobie w kategoriach „od przedszkola do Opola”, czyli nasze „od Wejherowa do Europy”. To mi Adrian Błąd wpadł na ten sam pomysł.
No i co tu dużo mówić. Właśnie taką drogę GieKSa przeszła. Ze zgliszczy jak niejednokrotnie mówił trener Rafał Górak, do gry w europejskich pucharach. Nie wiemy, gdzie jest limit tej drużyny. GieKSa z tych gruzów była odbudowywana niczym piękne miasto z wieloletnią historią, ale zbombardowane po wojnie. Dziś znów świeci pełnym blaskiem i zwraca na siebie uwagę.
Wątków jest tyle, że chyba na jednym felietonie nie poprzestanę. Ale mamy koniec sezonu, meczu następnego nie ma, więc będzie przestrzeń na to, by kilka tekstów – podsumowujących oczywiście wczorajsze wydarzenia, ale także szerszy kontekst, czyli cały sezon, dwa sezony, siedem lat. Nie wiem jeszcze jak to dokładnie ugryzę, ale będziecie mieli co czytać.
Powiem tylko, że wczorajszy mecz znów zszargał moje nerwy, było sporo frustracji, potem wiele nadziei, powolne myśli o pogodzeniu się z porażką, ale bez utraty wiary. Do ostatniego gwizdka. A potem już tylko euforia, w której tonował mnie współtowarzysz na prasówce.
Jeśli doliczony czas gry ostatniego meczu decyduje o rezultacie całego sezonu, to wiedz, że coś się dzieje. Że nie jest to codzienność. Tylko, że to jest esencja, absolutna esencja piłki nożnej. To jest czysta, niczym niezmącona emocja, czyli coś najbardziej ludzkiego i pięknego.
Ciężko po tym wszystkim ochłonąć. Ale będziemy mieli na to okazję. Dobrze, że będziemy mieli chwilę wytchnienia od meczów. Dwa miesiące po tych burzliwych rzeczach z całej wiosny – tak skondensowanych, bo przecież dopiero co zaczynaliśmy w Lubinie. Odpoczniemy i nabierzemy energii na nowe wyzwania. Naprawdę nowe – dla jednego albo i dwóch pokoleń Europa to jedynie mgliste karty historii.
Teraz ta historia pisze się na nowo.
Marcel, kocham Cię!
Dzięki piłkarze i trenerzy!
A Wam drodzy kibice GieKSy dziękujemy za cały ten sezon, w którym mogliśmy relacjonować mecze GKS Katowice w tych szalonych rozgrywkach. Dla nas to pasja, ale i odpowiedzialność, żeby zrobić to jak najlepiej. Czasami więc wychodzi raz lepiej, raz gorzej – ale jesteśmy.
GKS Katowice!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze