Piłka nożna kobiet
Ekstraligowa wiosna: pomocniczki
Oceny za rundę wiosenną sezonu 2024/25 przyznawaliśmy w standardowej szkolnej skali. Wyjściowa ocena (3) oznacza niezłą rundę, w której piłkarka unikała większych błędów, ale nie pokazała też zbyt wielu dobrych zagrań i nie występowała regularnie. Uwzględnialiśmy poziom ambicji całej drużyny, oczekiwania stawiane przed zawodniczkami oraz ogólny poziom rozgrywek.
Dominika Misztal: Zmieniła kontuzjowaną Gabrielę Grzybowską i pokazała się z tej dobrej strony. Poza tym niepełnym meczem nie dostała żadnej szansy na dłuższą grę i zdecydowała się kontynuować swoją karierę w Stomilankach Olsztyn.
Brak oceny
Aleksandra Nieciąg: Do maja spisywała się nieco lepiej niż przyzwoicie, wchodząc z ławki i zdobywając jednego gola. Instynkt strzelecki przebudził się w niej na dobre z Pogonią Tczew, której zaaplikowała hat-tricka. Pierwsza połowa była w jej wykonaniu niemal perfekcyjna, stworzyła jednoosobową armię – pressowała, odbierała, podawała i wykańczała. Kolejne dwa spotkania przyniosły kolejne dwie bramki, a Nieciąg utrzymywała swoją intensywność i wszechstronność, udowadniając klasę piłkarską. Solidny dżoker to w tym przypadku mało powiedziane: dała niezwykły komfort zespołowi, w kluczowej końcówce przykładając się do sukcesów, choć początek wiosny nie był tak spektakularny.
Ocena: 4+
Weronika Baumert: Ogromna determinacja tej młodej zawodniczki pozwoli zapamiętać ją z pozytywnej strony, potrafiła też odnaleźć się w grze na małej przestrzeni.
Brak oceny
Gabriela Grzybowska: Doskonale czytała grę, co pozwalało jej na częste przejęcia piłki. Do tego dysponowała świetnym przeglądem pola i błyskawicznym podaniem do przodu, a wszystko to składało się na niezliczoną ilość groźnych kontrataków. Była sercem naszych akcji i dobrze spisywała się w pressingu. Gdyby nie kontuzja, z pewnością zdołałaby zapracować na jeszcze wyższą notę, ale uraz wykluczył ją z trzech (bez 11 minut) ostatnich meczów. Nie zdecydowała się na pozostanie w GieKSie i trafiła do Dijon FCO, niemniej jednak dziękujemy za udaną rundę i cały pobyt w naszym Klubie.
Ocena: 6-
Weronika Kaczor: Bramkarki w zasadzie po jej atomowych strzałach mogą powiedzieć tylko jedno: “Matko Bosko, co to się stanęło?”. Dobrze radziła sobie z grą na małej przestrzeni, potrafiąc zrobić coś z pozornie beznadziejnej sytuacji. W obronie aktywnie przeszkadzała rywalkom, wykazując się pracowitością. Ciężko uwierzyć, że ma zaledwie 22 lata, bowiem wykazywała się ogromną dojrzałością w grze piłką. Brakowało jej nieco konkretów i ryzykowniejszych podań, które pozwoliłyby jeszcze bardziej przyspieszyć nasze akcje. Raz dość przypadkowo blisko była zdobycia kuriozalnego “swojaka”, ale szczęście jej dopisało. Momentami nieco znikała z radarów, ale gdy już otrzymywała piłkę – spisywała się bardzo dobrze. Z aspektów pozaboiskowych: trafnie przewidziała utrzymanie się zespołu Rafała Góraka w Ekstraklasie. Zdecydowała się na przejście do Górnika Łęczna.
Ocena: 5-
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze