Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

GieKSa-Pogoń: To może być najtrudniejszy mecz ten jesieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Pogoń Szczecin.

 

gs24.pl – Ligowy weekend od piątku do poniedziałku. Zaczną go szczypiornistki SPR Pogoni Szczecin

[…] PKO Ekstraklasa: GKS Katowice – Pogoń Szczecin, sobota, godz. 20.15

Po wygranej z Zagłębiem Lubin Portowcy awansowali na 10. pozycję, a piłkarze i sztab otwarcie mówią, że ten rok chcą zakończyć zwycięstwami. Sukces na nowym stadionie GKS mógłby oznaczać kolejną poprawę lokaty w tabeli. Katowiczanie nie pomogą, bo są tuż nad strefą spadkową, a nerwowej zimy chcą uniknąć.

 

Thomas Thomasberg przed GKS – Pogoń: Nie myślimy o Pucharze Polski. Liczy się teraz mecz z GKS

Bez Danijela Loncara zagra Pogoń Szczecin w Katowicach. Oba zespoły mają podobny cel na to starcie – wygrać i oddalić się od strefy spadkowej.

Mecz Pogoń – GKS w sobotę o godz. 20.15 na nowym, katowickim stadionie. Ze starą „Bukową” Portowcy pożegnali się porażką 1:3, a w historii zazwyczaj się tam męczyli. Jak otworzą nowy rozdział rywalizacji?

Na Śląsk Pogoń uda się w piątek, a już w czwartek trener Thomas Thomasberg uczestniczył w przedmeczowej konferencji prasowej.

Sytuacja zdrowotna po meczu z Zagłębiem

Na pewno bez Danijela Loncara, który ma za dużo żółtych kartek i musi pauzować. Pozostali zawodnicy, którzy w ostatnich meczach grali wyglądają dobrze, nie ma większych problemów. Są drobne zmartwienia, ale to normalne w tym okresie roku. Ja również je odczuwam. Będziemy gotowi do spotkania. Konkretów nie zdradzę, by nie ułatwiać zadania rywalom.

Jakie wnioski po Zagłębiu

Już o tym mówiłem zaraz po meczu i to powtórzę. Po strzeleniu bramki wkradł się zły mental, źle graliśmy, ale nie skupialiśmy się nad tym, bo pracowaliśmy pod mecz z GKS. Wygraliśmy, przełamali się piłkarze, którzy tych goli nie strzelali, więc byliśmy bardzo zadowoleni z efektów tego spotkania.

Wyjazdowy dorobek Pogoni

Nie wygrywaliśmy w lidze, ale w PP poszło nam dobrze. Gra się ciężko, trzeba być naprawdę w bardzo dobrej formie, by zdobyć 3 punkty. Wierzymy, że tak będzie w Katowicach i zakończymy rok dobrze. Ogólnie jednak na wyjazdach punktuje się gorzej, choć jak chcemy być wysoko w tabeli to musimy się poprawić. Za mojej kadencji – remis w Poznaniu, wygrana w Warszawie i porażka w Płocku. Nie jest więc źle.

Kto będzie oglądał mecz Piast – Widzew?

Drużyna na pewno tego meczu nie będzie oglądać. Trenerzy – zobaczą, ale nie wiem, czy na stadionie czy w hotelu. Jeszcze to przedyskutujemy w podróży. Wiem, że mecz pucharowy z Widzewem jest ważny, ale wszyscy muszą zrozumieć, że przed nami ten najważniejszy mecz – z GKS. Po nim pełne skupienie na Widzewie.

Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski w składzie GKS

Wiem, że grali w Pogoni, byli z nią długo związani, od dziecka i na pewno to dla nich szczególne spotkanie. Nie sądzę, byśmy jednak na nich się skupili. My musimy wykonać swoje zespołowe zadania.

Taktyka GKS to 1-4-3-3. Jakie są mocne strony tej drużyny?

To drużyna, która sporo strzela i sporo traci. Spodziewam się otwartego meczu. Musimy być mocni w defensywie, zagrać na zero z tyłu. Myślę, że będziemy mieć przestrzenie do ataku i wykorzystamy to.

Duet stoperów Wahlqvist – Keramitsis, a z prawej Lis.

Nie zdradzę składu. Są różne opcje, bo jest np. Ali. Manewr z Linusem też już sprawdzaliśmy i go nie wykluczam w sobotę. Ale do meczu nic nie powiem.

[…] Trzy mecze w tydzień, czyli większe rotacje w składzie?

Liczy się teraz GKS. Mogą być zmiany w składzie, mamy wątpliwości przy 2 nazwiskach, ale nie myślimy, by oszczędzać siły na wtorek. O Widzewie pomyślę w sobotę wieczór. Ja zawsze wystawiam najsilniejszy skład. Jak masz 15-16 zawodników gotowych do gry to z tej grupy wybierasz drużynę. W moim poprzednim zespole zagraliśmy 13 spotkań w 7 tygodni, więc to jest dużo. W Polsce nie ma takiego problemu.

GKS miał dłuższą przerwę w grze

Nie wiem, jak to wpłynie na drużynę GKS. Przekonamy się w sobotę. Nie powinno to jednak mieć większego znaczenia. Cieszę się, że my graliśmy w poniedziałek, bo był czas na odpoczynek i przygotowania. Nie sądzę też, by GKS miał nad nami przewagę, bo nie grał przez 3 tygodnie.

 

To może być najtrudniejszy mecz ten jesieni. Pogoń powalczy o punkty w Katowicach

GKS Katowice jest tuż nad strefą spadkową, a nikt nie chce w niej zimować. O podwójną mobilizację na Portowców postarają się Marcel Wędrychowski i Kacper Łukasiak.

Po wygranej z Zagłębiem Lubin szczecińska drużyna awansowała z 15. pozycji na 10. Ma 4 punkty straty do strefy medalowej i 4 przewagi nad strefą spadkową. Od obecnie 15. GKS Katowice ma 3 więcej. Pozycje obu zespołów są niespodziankami. W Szczecinie chcieli walczyć o podwójną koronę, ale jesień nie była idealna. Udanym finiszem roku Pogoń chce być przynajmniej w czołowej ósemce tabeli oraz w ćwierćfinale Pucharu Polski.

GKS rok temu był beniaminkiem. Zajął 8. miejsce i raczej był zespołem bezkompromisowym (14 zwycięstw, 13 porażek i tylko 7 remisów). Latem przebudował skład, a do drużyny dołączyli młodzi gracze – m.in. Łukasiak i Wędrychowski. Obaj nie dogadali się w kwestiach finansowych z Pogonią. Stare władze obiecywały więcej niż chciał dać nowy zarząd. Skorzystał GKS, ale nie można ocenić, by byli Portowcy mieli jakiś duży wpływ na wyniki. Wędrychowski zagrał w 15 meczach ligowych, tylko 4 rozpoczynał w „11”. Uzbierał ledwie 510 minut. Bramki nie zdobył, zanotował 1 asystę. Łukasiak – 10 gier, 7 w „11”, blisko 600 minut na boisku, 0 bramek i asyst. Trener Rafał Górak (pracujący w GKS od 2019) pewnie spodziewał się więcej. Liderami GKS są Bartosz Nowak i Mateusz Kowalczyk, ale w składzie jest więcej graczy, którzy mogą błysnąć – np. Ilja Szkurin czy Arkadiusz Jędrych.

[…] W składzie Pogoni na pewno zabraknie kontuzjowanego Leo Borgesa oraz pauzującego za kartki Danijela Loncara (pewnie zastąpi go Marian Huja). Pozostali będą gotowi do gry, więc nie ma co się spodziewać dużych zmian w porównaniu z Zagłębiem.

 

ekstraklasa.org – W zasięgu meczu – 17. kolejka 2025/2026 (sobota)

Każda z niżej sklasyfikowanych drużyn w dzisiejszych parach meczowych, w razie zwycięstwa może dogonić lub przegonić bezpośredniego konkurenta w tabeli, bo tak nieduże są interwały punktowe między nimi. Dziś spotkania: Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica Nieciecza (2 punkty różnicy), Korona Kielce – Cracovia (1 punkt różnicy) oraz GKS Katowice – Pogoń Szczecin (3 punkty różnicy).

[…] GKS KATOWICE – POGOŃ SZCZECIN

SYTUACJA: Dość bezkompromisowo grają te drużyny. Wraz z Widzewem Łódź oraz Rakowem Częstochowa to one remisują najrzadziej w stawce (wszystkie cztery – po 2 razy). Również po stronie porażek u obu ekip widnieje ta sama liczba (po 8). Pogoń Szczecin ma natomiast jedno zwycięstwo więcej (6:5), ale też jedno spotkanie rozegrane więcej. W związku z tym, Gieksa dziś może zrównać się dorobkiem z Portowcami. Nic dziwnego, że według wskaźniku prawdopodobieństwa zwycięstwa według Opta Stats Perform GKS i Pogoń mają dziś prawie identyczne szanse na triumf – różnica to tylko 0,1%!

HISTORYCZNIE: Historia rywalizacji między nimi na najwyższym szczeblu rozpoczęła się 59 lat temu – w październiku 1966 roku. W sezonie 1986/1987 te drużyny wspólnie stały natomiast na podium piłkarskich mistrzostw Polski (Pogoń Szczecin srebro, GKS Katowice brąz). W bilansie starć utrzymuje się remis pod względem zwycięstw. W elicie oba kluby wygrywały wszak po 17 razy.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: GKS Katowice, kiedy już wychodzi na prowadzenie to nie oddaje punktów rywalom. W pięciu spotkaniach w tym sezonie osiągał przewagę bramkową nad przeciwnikiem i każdy z nich zakończył się zwycięstwem ekipy Rafała Góraka. Aż 7 z 21 bramek tej drużyny (33,3%) wyprowadzało na prowadzenie, dalsze 8 podwyższało stan posiadania.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Tym ciekawsza wydaje się konfrontacja z Pogonią Szczecin, która najczęściej wśród uczestników ligowych zmagań odrabia straty, punktując. Zarobiła bowiem już 11 punktów w meczach, w których prowadził rywal. Stało się tak z Cracovią (od 0:1 do 2:1), z Lechem Poznań (od 1:2 do 2:2), z Widzewem Łódź (od 0:1 do 2:1), Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (od 0:1 do 1:1) i Motorem Lublin (od 0:1 do 4:1). To aż 55% całego dorobku Portowców z tych rozgrywek!

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 37%; Pogoń Szczecin – 37%

CZY WIESZ, ŻE: Pogoń Szczecin: xG za 2 ostatnie mecze – 5,95 (bez rzutów karnych – 5,16); xGOT za 2 ostatnie mecze – 5,7

GKS Katowice: 10 goli strzelonych w 4 ostatnich meczach (śr. 2,5/mecz) i 9 asyst w 4 ostatnich meczach (śr. 2,25/mecz)

GKS Katowice to Jedyna drużyna, która nie straciła punktów w meczach, w których wyszła na prowadzenie

GKS Katowice: Łącznie w jego meczach podyktowano 1 rzut karny (0 dla GKS; 1 dla rywali)

GKS Katowice: Najwyższa celność strzałów (38,1%), w tym strzałów niezablokowanych (53,3%). Też: 10 z 20 strzałów tej drużyny w 2 ostatnich meczach było celnych

GKS Katowice: najwięcej podań prostopadłych (24, w tym 13 w 2 ostatnich meczach)

GKS Katowice: rywale zablokowali łącznie 2 strzały tej drużyny w 2 ostatnich meczach (1+1)

Rafał Strączek (GKS Katowice): 1 gol stracony w II połowach w tym sezonie (6 meczów)

Ilja Szkurin (GKS Katowice) – 8,06 kontaktu z piłką w polu karnym rywali/90 min. gry

GKS Katowice: 8 meczów z rzędu bez porażki u siebie z Pogonią Szczecin w Ekstraklasie (ostatnia – 20.05.1995)

Pogoń Szczecin: 12 goli strzelonych w 6 ostatnich meczach (w 4 z nich strzelała minimum 2 gole)

Pogoń Szczecin ma Najwięcej punktów zdobytych w meczach, w których przegrywała (11)

Pogoń Szczecin: Najwięcej strzałów oddanych z pola karnego rywali (173), w tym strzałów celnych (64)

Pogoń Szczecin: Najwięcej meczów z minimum 8 celnymi strzałami (5)

Pogoń Szczecin: Najwięcej meczów, w których oddawała ponad 25 strzałów (2, tyle samo: Lech Poznań) i w których oddawała ponad 20 strzałów (5)

Pogoń Szczecin: Najwięcej goli strzelonych po rzutach rożnych (7; w tym w 3 z 6 ostatnich meczów)

Pogoń Szczecin: 25 obronionych strzałów rywali w 5 ostatnich meczach (w 3 z 5 ostatnich meczów skuteczność obron minimum 80%)

Adrian Przyborek (Pogoń Szczecin) – 2 mecze z rzędu z punktem w klasyfikacji kanadyjskiej

Pogoń Szczecin: 10 goli strzelonych w 4 ostatnich meczach z GKS Katowice w Ekstraklasie



Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W 20. kolejce THL nasza drużyna wyruszyła do Tychów żeby zmierzyć się z miejscowym GKS-em.

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szarpanej gry w tercji neutralnej. Dopiero w 4. minucie strzał na bramkę Fucika zdołał oddać Wronka, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi gospodarzy. W 7. minucie miejscowi wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie pierwszej odsłony nasza drużyna stanęła przed szansą wyrównania wyniku za sprawą liczebnej przewagi. Pomimo oddania kilku groźnych strzałów, to żaden z naszych zawodników nie zdołał pokonać Fucika. W 19. minucie fantastyczną interwencją popisał się Eliasson ratując nas przed utratą drugiej bramki. Chwilę przed syreną kończącą pierwszą tercję Eliasson ponownie zachował czujność i pewnie obronił kolejne strzały gospodarzy.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę Fucika, blisko zdobycia bramki był Wronka i Varttinen. W 24. minucie gospodarze zdobyli drugą bramkę, wykorzystując liczebną przewagę. Kilkanaście sekund później gospodarze ponownie podwyższyli. W 25. minucie nastąpiła zmiana bramkarza w naszej drużynie. W 28. minucie czwartą bramkę dla drużyny gospodarzy zdobył Drabik, wykorzystując bierną postawę naszych obrońców. W 33. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem znalazł się Dupuy, ale jego strzał był za lekki, by pokonać bramkarza gospodarzy. Na sam koniec drugiej odsłony gospodarze po raz piąty wbili krążek do naszej bramki.

Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od kilku strzałów na bramkę Fucika. Jednak to gospodarze ponownie znaleźli drogę do naszej bramki, zdobywając szóstą bramkę w tym meczu. Minutę później po raz siódmy do bramki trafił Viinikainen. Na sam koniec meczu bramkę honorową dla naszej drużyny zdobył Jonasz Hofman.

GKS Tychy – GKS Katowice 7:1 (1:0, 4:0, 2:1)

1:0 Filip Komorski (Valtteri Kakkonen, Rafał Drabik) 06:16
2:0 Alan Łyszczarczyk (Rasmus Hejlanko, Valtteri Kakkonen) 23:23, 5/4
3:0 Mark Viitianen (Dominik Paś) 24:18
4:0 Rafał Drabik (Szymon Kucharski, Mateusz Bryk) 27:48
5:0 Mateusz Gościński (Hannu Kuru, Olli Kaskinen) 38:56
6:0 Hannu Kuru (Juuso Walli, Bartłomiej Pociecha) 45:23
7:0 Olli-Petteri Viinikainen (Alan Łyszczarczyk, Rasmus Hejlanko) 47:54
7:1 Jonasz Hofman

GKS Tychy: Fucik, Lewartowski – Viinikainen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Knuutinen – Kaskinen, Kakkonen, Jeziorski, Kuru, Heljanko- Walli, Pociecha, Karkkanen, Paś, Viitanen – Bizacki, Ubowski, Drabik, Kucharski, Gościński.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Anderson, Monto, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Hofman Jo. – Chodor, Dawid, Hofman Ja.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Komu nie zależało, by zagrać?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Gdy wyjrzałem dziś za okno z pokoju hotelowego, zobaczyłem szron na pobliskich dachach. I tyle. Śniegu nie było ani grama, jedyne, co mogło nas przyprawiać o lekkie dreszcze to przymrozek i konieczność spędzenia tego meczu w tak niskiej temperaturze. Wiadomo jednak, że podczas dobrego widowiska można się porządnie rozgrzać i emocje sportowe niwelują jakiekolwiek atmosferyczne niedogodności. Głowiłem się, jak to jest, że w różnych rejonach Polski mamy atak zimy, a przecież okolice bieguna zimna, które teoretycznie najbardziej są narażone na popularny biały puch, tym razem są wolne od tego.

Gdy jechałem autobusem na mecz i zaczęło lekko prószyć – a było to o godz. 10.30 ani przez myśl nie przeszło mi, jak to się wszystko skończy. Po prostu – śnieg zaczął sobie padać, nie był to jakiś armagedon, a i same opady śniegu, choć były wyraźne, nie przypominały tych, które znamy z przeszłości.

Po wejściu na stadion zobaczyłem taką właśnie oprószoną murawę – niezasypaną. Białawo-zieloną lub zielonkawo-białą. Typowy widok, gdy mamy pierwsze opady śniegu w roku lub też szron po mroźnej nocy. Białe gunwo (że tak zejdziemy z romantycznej wersji o puchu) ciągle jednak z białostockiego nieba spadało. I w pewnym momencie rzeczywiście murawa stała się dość biała. Nie przeszkodziło to jednak obu drużynom oraz sędziom rozgrzewać się. Kibice wypełniali stadion, zwłaszcza ci z Jagiellonii jeszcze przed meczem głośno dopingując swój zespół. Sympatycy GieKSy powoli zaczęli wchodzić na sektor gości i też dali znać o sobie. Przyznam, że nie myślałem w ogóle o tym, że mecz może się nie odbyć. Nie miałem takiego konceptu w głowie.

Za łopaty wzięło się… kilka osób. Zaczęli odśnieżać pola karne. Wyglądało to tak, że na jednym skrzydle stało trzech chłopa i sami nie wiedzieli, jak się za to zabrać. „Gdzie kucharek sześć…” – powiedziałem Miśkowi. A na drugim skrzydle szesnastki jeden jegomość odśnieżył na kilka metrów szerokość pola karnego, pokazując, że „da się”. A tamci deliberowali. Do tej pory odśnieżone były tylko linie i wspomniany kawałek. Na drugim polu karnym natomiast jakiś artysta „odśnieżał” w taki sposób, że zagarniał, wręcz zdrapywał śnieg, zamiast go nabierać na łopatę. Nie trzeba być śnieżnym omnibusem, żeby wiedzieć, że średnio efektywna jest to metoda. Po niedługim czasie wszyscy położyli na to lachę i sobie poszli czy tam przestali działać.

Dopiero kilka minut przed meczem zorientowałem się, że sędzia się dziwnie zachowuje, wychodzi i sprawdza. Załączyłem Canal+, by nasłuchiwać wieści i tam było jasne, że arbiter Wojciech Myć sugerował, iż szanse na rozegranie tego spotkania są dość marne. Potem wyszedł na boisko jeszcze raz, ze swoimi asystentami i patrzyli, jak zachowuje się piłka. W moim odczuciu ta rzucana i turlana przez nich futbolówka reagowała normalnie, z odpowiednim odbiciem czy brakiem większego oporu przy toczeniu się po ziemi. Do końca miałem nadzieję, że mecz się odbędzie.

Sędzia jednak zadecydował inaczej. W wywiadzie dla Canal+ powiedział, że ze względu na zdrowie zawodników, a także ograniczoną widoczność – podejmuje decyzję o odwołaniu meczu. Podał też argument, że do pomarańczowej piłki przykleja się śnieg i tak jej nie widać. A linie, które zostały odśnieżone i tak za chwilę zostałyby zasypane.

Mecz się nie odbył.

Odniosę się więc najpierw do słów sędziego, bo już one są dla mnie kuriozalne. Odśnieżone linie po 40 minutach (także już po odwołaniu meczu) nadal były widoczne. I nie zanosiło się specjalnie na to, że mają zostać momentalnie zasypane. Nawet jeśli – to chwila przerwy w meczu lub po prostu w przerwie między dwiema połowami – pospolite ruszenie do łopat i gotowe. A argument o piłce to już kuriozum do kwadratu. Na Boga – przecież śnieg to nie jest jakiś klej czy oleista substancja. I nawet jeśli w statycznej sytuacji klei się do piłki, to jest ona cały czas KOPANA. Dla informacji pana Mycia – to powoduje drgania w futbolówce, a to (plus odbijanie się od ziemi) z piłki przyklejony kawałek śniegu strząsa. Więc naprawdę nie mówmy takich głodnych kawałków na głos, bo tylko wzmacniamy opinię o sędziach taką, a nie inną.

Trener Siemieniec już po decyzji mówił dla Canal Plus, że z punktu widzenia logistyki w rundzie jesiennej, nie na rękę jest im nie grać, w domyśle, że ten mecz trzeba będzie jeszcze gdzieś wcisnąć. Tylko przecież WIADOMO, że tego spotkania nie da się rozegrać jesienią, bo przecież po ostatnim meczu ligowym Jaga gra dwa razy w Lidze Europy plus jeszcze w środku grudnia zaległy mecz z Motorem. Więc z GKS musieliby zagrać tuż przed świętami, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie przedłuży rundy GieKSie o dwa tygodnie z powodu zaległego meczu. Niech więc trener Adrian nie robi ludziom wody z mózgu. Poza tym trener powiedział, że ze względu na stan boiska, była to jedyna i słuszna decyzja i trudno nie było odnieść wrażenia, że z powodu napiętego terminarza właśnie TERAZ, dłuższy oddech dla Jagiellonii to najlepsze, co może ich spotkać…

A Rafał Górak? Bardzo dyplomatycznie mówił, że rozumie decyzję sędziów, ale chyba trzy razy podczas wywiadu dał do zrozumienia, jakie miał zdanie… Panowie za zamkniętymi drzwiami rozmawiali, każdy dał swoje argumenty. Trener zwrócił uwagę, że ze względu na szczelnie wypełniony sektor gości mogło to wyglądać inaczej. Że białe linie widać i przy dobrej woli organizatora, boisko można byłoby doprowadzić do stanu używalności. Że taki wyjazd bez meczu to dodatkowe koszty dla klubu. Jakbym więc miał typować, to pewnie wyglądało to tak „ej Rafał, wiesz, jak jest, jaką mamy sytuację, wiem, że nie jest to wam na rękę, ale zgódź się na przełożenie meczu, odwdzięczymy się dobrym winkiem”… Być może więc ze względu na solidarność kolegów po fachu i gentelmen’s agreement, szkoleniowiec, mimo że wolałby zagrać – nie oponował.

No i właśnie. To jest pytanie – czy komuś zależało, żeby wykorzystać opady i meczu nie rozegrać? Powiem wprost – reakcja organizatora meczu na tę „zimę” jest mocno zastanawiająca i nie wiem, czy Jagiellonia nie powinna z tego tytułu ponieść konsekwencji. Powtórzę – klub nie zrobił absolutnie nic, żeby ten mecz rozegrać. Począwszy od prognoz – przecież atak zimy w Polsce był już wczoraj, więc nie można było nie zakładać, że podobna sytuacja powtórzy się w Białymstoku. A jeśli tak, to przygotowuje się zastępy ludzi – choćby na wszelki wypadek – do tego, żeby boisko odśnieżyć. Pamiętacie, co było w zeszłym sezonie w meczu Radomiaka z Zagłębiem? Momentalnie, w ciągu kilku minut płyta po nawałnicy zrobiła się biała. Tam też było ryzyko przerwania i odwołania meczu. Ale ludzie robili, co w swojej mocy, odśnieżali, jak tylko się da i spotkanie zostało dokończone. Wczoraj w Rzeszowie kompletnie zasypany stadion został odśnieżony i mecz również się odbył. A w Białymstoku? Nie było chętnych czy nie miało ich być? Mogli nawet tych żołnierzy wziąć, co to zawsze są na trybunach. Cokolwiek. A tutaj kilku ludzi z łopatą zaczęło nieskładnie machać, ale chyba ktoś im powiedział, że to bez sensu – no i przestali.

Nie będę wnikał, czy na takim boisku można grać czy nie. Jak bardzo wpływa to na zdrowie zawodników. Wiem, że w przeszłości takie mecze się odbywały i nikt nie płakał i nie zasłaniał się ani zdrowiem, ani terminarzem. GieKSa taki mecz rozgrywała z Arką Gdynia – pamiętny z niewykorzystanym karnym Adamczyka – i jakoś się dało. Nie jest to może najbardziej estetyczne widowisko, ale mecz jest rozegrany i jest z głowy.

Natomiast tu nie chodzi o to, czy na zaśnieżonym boisku można grać. Chodzi o to, że nikt nie zajął się odśnieżaniem. Dlatego cała ta sytuacja ostatecznie wydaje mi się po prostu skandaliczna. Dosłownie godzinkę śnieg poprószył – bez jakiejś większej nawałnicy – i odwołujemy mecz.

I tak – piłkarze pojechali sobie na drugi koniec polski, by pobiegać na murawie stadionu Jagiellonii. Klub zapłacił za hotel, wyżywienie, przejazd. Teraz będzie to musiał zrobić drugi raz – najpewniej na wiosnę. Kibice zrywali się o drugiej w nocy, niektórzy pewnie nawet nie poszli spać, by stawić się na zbiórkę w ciemnych Katowicach. Jechali w tak wielkiej liczbie przez cały kraj – też przecież zapłacili za bilety i przejazd. I dostali w bambuko, bo paru osobom nie chciało się wyjść i doprowadzić boisko do jako takiego stanu.

Uważam, że PZPN czy Ekstraklasa, czy kto tam zarządza tym całym grajdołkiem, nie powinien przyzwalać na taką fuszerkę. To jest kupa kasy i czas wielu ludzi, którzy zdecydowali się do Białegostoku przyjechać. To po prostu jest nie fair.

Nieraz bywały jakieś sytuacje czy to z pogodą, czy wybrykami kibiców i kapitanowie lub trenerzy obu drużyn zgodnie mówili – gramy/nie gramy. Była ta wyraźna jednogłośność. A czasem spór. Grano nawet po zapaści Christiana Eriksena – choć tam akurat uważam, że ta decyzja była fatalna (choć z drugiej strony to Euro, więc logistyka dużo trudniejsza). Tutaj zabrakło determinacji, żeby mecz rozegrać. Rozumiem trenera Góraka, że podszedł dyplomatycznie do sprawy. Ja tego protokołu dyplomatycznego trzymać nie muszę i wysuwam hipotezę, że komuś na rękę był ten niezbyt wielki opad śniegu.

Dotychczas wielokrotnie pisałem i mówiłem, że cenię Jagiellonię i Adriana Siemieńca za to, jak łączą ligę i puchary. Byłem pod wrażeniem, że rok temu Jaga nie przełożyła spotkania z GKS na jesień, gdy sama była pomiędzy meczami z Ajaxem – trener gospodarzy dzisiejszego niedoszłego pojedynku mówił, że poważna drużyna musi umieć grać co trzy dni. Tym razem jednak w obliczu meczu z KuPS i końcówki ligi, takie zdanie przestało już zobowiązywać.

Nam nie pozostaje nic innego, jak przygotować się do sobotniego spotkania z Pogonią. Oby piłkarze GKS również wykorzystali fakt, że nie będą mieli Jagi w nogach i jak najlepiej mentalnie i fizycznie przygotowali się do spotkania z Portowcami. A z Jagiellonią i tak się już niedługo zmierzymy, bo za jedenaście dni w Pucharze Polski.

Kups!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią odwołany!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W związku z atakiem zimy w Białymstoku i niezdatnymi według sędziego warunkami do gry mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice został odwołany.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga