Piłka nożna kobiet Wywiady
Seweryn: Ciężko było cokolwiek powiedzieć
Gala Złotych Buków była okazją do porozmawiania ze zwyciężczynią – Kingą Seweryn oraz młodą napastniczką naszej drużyny – Julią Langosz.
Warto przypomnieć, że w sobotę o 19:30 zawodniczki GieKSy rozpoczną tegoroczne zmagania – na początek w Pucharze Polski ze Ślęzą we Wrocławiu.
Byłaś przygotowana na dzisiejsze wydarzenie?
Kinga Seweryn: Powiedzmy, że przygotowywałam się w razie czego, żeby nie być zaskoczoną. I tak ciężko było cokolwiek powiedzieć, bo bardzo się stresowałam. Cieszę się, że coś jednak potrafiłam wydukać (śmiech).
Większa trema stanąć przed taką publiką na scenie czy wystąpić w eliminacjach do Ligi Mistrzyń?
Oj, zdecydowanie tutaj. Bardzo się stresuję na każdej gali, a gra w Lidze Mistrzyń to przecież sama przyjemność!
Spodziewałaś się tej nagrody?
Nie spodziewałam się, bo nominowane dziewczyny miały za sobą znakomity rok. Klaudia była i jest w świetnej formie, tak samo Ola. Byłam bardzo zaskoczona, że nagroda ostatecznie trafiła do mnie.
Tak naprawdę odkąd dołączyłaś do pierwszego zespołu otrzymujesz co roku nominację do Złotego Buka.
Wspomniałam w jednym z wywiadów, że nadal pamiętam, gdy miałam czternaście lat i byłam na moich pierwszych Złotych Bukach. Powiedziałam wtedy, że zdobędę kiedyś nagrodę – dzisiaj odebrałam już drugą. Bardzo się z tego cieszę, są to dla mnie świetne chwile. To pokazuje, że wykonuję dobrą pracę.
Już poinformowałaś rodziców?
Wysłałam już zdjęcie do mojej mamy. Rodzice na pewno są ze mnie dumni.
Stanąć kiedyś na tej scenie jest Twoim marzeniem?
Julia Langosz: To chyba marzenie każdego zawodnika GieKSy, by po prostu być w tym klubie i zdobywać trofea. To wszystko jest obarczone także tym, że piłka nożna to sport drużynowy i wszyscy razem na to pracujemy.
Zazwyczaj jesteś napastniczką, a ostatnio wystąpiłaś także na obronie.
Najlepiej czuję się na dziewiątce. Miałam jakieś przebłyski w defensywie, ale… Najlepiej czuję się, że tak powiem, u góry.
Myślałaś kiedyś, że będziesz defensorką w barwach ekstraligowej GieKSy?
Zaczynając moją przygodę występowałam na obronie, bo grałam z chłopakami. Na pewno marzyłam o tym, by wystąpić na takim poziomie i w GKS Katowice. Jestem szczęśliwa, że to się udało i dziękuję bardzo trenerce za zaufanie. Cieszę się, że dostałam taką szansę.
Rozmawiałaś już z Kingą Seweryn?
Pogratulowałam jej i widać, że naprawdę się cieszy. Zapracowała na to swoją formą, debiutem w kadrze narodowej. Jest to coś fajnego, że w tym roku kibice ją docenili.
Ty również występujesz w reprezentacji, choć jeszcze młodzieżowej.
No, coś tam gram (śmiech). Przed nami kwalifikacje do Mistrzostw Europy. Doceniam to, że trener Kasprowicz na mnie postawił.
Co było najważniejszym wydarzeniem w twojej dotychczasowej karierze?
Przełomem było myślę dostanie się do pierwszej drużyny w Ekstralidze i debiut w jedenastce meczowej. To było marzenie. Tak samo debiut w kadrach, gra z orłem na piersi to duma dla każdego zawodnika. Wyjście w podstawowym składzie po kontuzji to był bardzo fajny moment.
W GieKSie jest kilka młodszych zawodniczek. To pomaga się odnaleźć?
Im więcej młodszych piłkarek, tym mamy lepszą komunikację. Dogadujemy się też bez problemów ze starszymi zawodniczkami. Nie mamy z tym żadnych problemów.
Po meczach nieraz zachęcasz kibiców do wspólnego skandowania „Kto wygrał mecz?”. To przyszło naturalnie?
Jakoś tak, no nie wiem, po prostu czułam ten vibe z kibicami. Lubię patrzeć, jak ludzie cieszą się naszą grą. Móc ich tak zachęcić po spotkaniu to coś naprawdę fajnego.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze