Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Kierunek: PlusLiga

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki w Wielką Sobotę pokonały 2:0 Czarnych Sosnowiec, które przewodzą ligowej tabeli. Następny mecz rozegramy również na wyjeździe – 21 kwietnia z Lechem w półfinale Pucharu Polski. Na Bukową wrócimy 25 kwietnia, by zmierzyć się z Pogonią Szczecin. Piłkarze również w sobotę pokonali Wisłę Płock 1:0. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W rozpoczętym tygodniu drużyna męska rozegra dwa wyjazdowe spotkania: w czwartek o 18:30 z Rakowem w półfinale Pucharu Polski oraz w niedzielę o 17:30 z Lechem.

Po zwycięstwie 3:1 ze Stalą Nysa nasi siatkarze zakończyli rundę zasadniczą PLS 1. Ligi na pierwszym miejscu. Dzisiaj rozpoczniemy fazę play-off – o 20:00 na Arenie Katowice zagramy ćwierćfinał z KPS Siedlce. Następne spotkanie zagramy w 11 kwietnia o 18:00 w Siedlcach. Do półfinału awansuje drużyna, która wygra dwa spotkania.

W pierwszych dwóch meczach finałowych THL hokeiści przegrali z GKS-em Tychy 2:4 i 0:1. Trzeci i czwarty pojedynek zostaną rozegrane dzisiaj o 20:00 i jutro o 20:30 w Tychach. Ewentualne kolejne mecze zostaną rozegrane w piątek 10 kwietnia o 20:30 w Satelicie i niedzielę 12 kwietnia o 14:15 w Tychach.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GKS z 3 punktami!

Orlen Ekstraliga: Mistrzynie Polski starły się liderem rozgrywek. W meczu na szczycie lepsze Mistrzynie Polski!

To miało być niesamowicie ciekawe spotkanie Orlen Ekstraklasa. Z jednej strony barykady stał obecny Mistrz Polski, z drugiej vicemistrz Polski i jednocześnie lider tabeli Czarne z Sosnowca.

Pierwsza połowa zaczęła się od wzajemnego badania się. Raz próbował jeden zespół raz drugi, ale efektów bramkowych nie było. Zmieniło się to w 16 minucie. Rzut wolny wykonała Hmirova. Słowaczka tak sprytnie uderzyła płaską piłkę obok muru, że kompletnie zaskoczyła Szperkowską. Mistrzynie Polski prowadziły od tego momentu jednym golem. Czarne próbowały odpowiedzieć, ale po strzałach Buszewskiej, Witek futbolówka do siatki wpaść nie chciała.

Do przerwy rezultat nie uległ więc zmianie.

Po wznowieniu gry, bardziej aktywne były gospodynie. Sosnowiczanki próbowały odwrócić wynik tego starcia, ale raziły nieskutecznością pod polem karnym Seweryn. Inna sprawa, że bramkarka w kadrze Niny Patalon spisywała się bardzo dobrze np przy wyjściach do górnych piłek. Próbowały Buszewska, Witek, Sarapata, Miksone a także wprowadzona po przerwie Burzan. Szczególnie atrakcyjnie wyglądał rogal Witek bezpośrednio z rzutu rożnego i strzał nad bramką podopiecznej Pauliny Kawalec z kadry U17.

Pod koniec spotkania GKS skontrował gospodynie i Włodarczyk ostatecznie pogrążyła lidera. To jest wynik niesamowicie ważny dla Mistrzyń Polski, bo one mają jeszcze do rozegrania dwa zaległe mecze. Tym samym Katowiczanki zrewanżowały się Sosnowiczankom za porażkę 1:2 w Katowicach we wrześniu.

W kolejnej serii spotkań Czarne pojadą do Tczewa, a Katowiczanki podejmą Pogoń Szczecin.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – W końcu wszystko jasne. Lider nie zostawił złudzeń

Podczas gdy w innych ligach trwa już play-off, w PLS 1. Lidze dopiero dobiegła końca runda zasadnicza. Na koniec obyło się bez niespodzianek. W starciu na szczycie nie było większych emocji. GKS Katowice szybko potwierdził swoją moc i zapewnił sobie zwycięstwo w tej części rozgrywek. Zgodnie z planem swój mecz wygrali również siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała.

[…] Początek ostatniego meczu rundy zasadniczej był zacięty. Wysoką skuteczność utrzymywali Quiroga i Musiał. Dopiero po zagraniu z przechodzącej piłki Mordyla Stal odskoczyła na 11:9. Korzystając z błędów rywali GKS szybko wyrównał (12:12). Po serii przy zagrywkach Krulickiego to Katowiczanie odskoczyli na 16:13. Swoje akcje kończyli Superlak i Włodarczyk. Seria celnych zagrywek Szczurka pozwoliła zmniejszyć dystans. Mimo zrywu Kosiby gospodarze nie zdołali odwrócić biegu pierwszego seta. Partię zamknął błąd w polu zagrywki. Dopiero po czasie dla gospodarzy serię w drugim secie przy zagrywkach Hudzika przerwał Kosiba (1:4). Gospodarze wciąż musieli gonić wynik. Katowiczanie dobrze grali blokiem (7:11). Mimo starań Musiała dystans pozostawał wyraźny. Obu ekipom zdarzało się popełniać błędy. Ostatnie punkty ponownie padły po błędach.

Choć stracili już szansę na zwycięstwo w rundzie zasadniczej, gospodarze nie mieli zamiaru odpuszczać spotkania. Po kontrataku Kosiby Stal prowadziła 8:2. Wyraźny dystans utrzymywał się. Stopniowo katowicki szkoleniowiec zaczął sięgać po zmienników. Po kontrataku Truhtcheva było już 20:13. Obie ekipy nie ustrzegły się pomyłek, ale ostatnie słowo należało do Kosiby. W czwartej partii trener Siewiorek postawił w pełni na zmienników. Początkowo prowadzili gospodarze, jednak przez własne błędy stracili przewagę (7:5, 8:8). Po kolejnym katowickim bloku GKS wyszedł na prowadzenie 12:10. Goście grali konsekwentnie, dystans utrzymywał się. Skutecznie punktował Domagała. Pojedynek zakończył as Gibka.

MVP: Damian Domagała

Stal Nysa – GKS Katowice 1:3 (23:25, 19:25, 25:18, 17:25)

Kierunek: PlusLiga. Czy faworyt powie ostatnie słowo?

W poprzednich rozgrywkach PLS 1. Ligi choć ćwierćfinał obfitował w niespodzianki, to ostatecznie do PlusLigi awansował zespół, który był w gronie faworytów już w przedsezonowych przewidywaniach. Czy w tegorocznej walce o mistrzostwo I ligi ponownie zdarzą się zaskoczenia?

[…] W play-off tylko finał będzie toczyć się do trzech zwycięstw. W pozostałych rywalizacjach (ćwierćfinał, półfinał, mecze o 3. miejsce) gra będzie do dwóch zwycięstw. Po porażce w ćwierćfinale zespoły kończą rozgrywki na miejscach 5-8. Nie ma dodatkowych meczów o 5. i 7. lokatę. Ciekawą organizacyjną informację przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych Maciej Kaliciński, który w BBTS-ie Bielsko-Biała pełni między innymi rolę kierownika drużyny. Już w ćwierćfinałach będzie dostępny system challenge.

Jako ostatni rywalizację w rundzie zasadniczej zakończyli siatkarze GKS-u Katowice. Wygraną w Nysie przypieczętowali zwycięstwo w tej części rozgrywek. Czasu na zebranie sił przed ćwierćfinałami będą jednak mieli najmniej, bowiem już w poniedziałek rozpoczną rywalizację w play-off z KPS-em Siedlce. Katowiczanie byli i pozostają faworytem do awansu do PlusLigi. W tym sezonie Siedlczanie nie postawili im zbyt wysoko poprzeczki. GKS wygrywał 3:0 i 3:1. dodatkowo GKS ostatnio wrócił do wygrywania seriami meczów – wygrał 6 z rzędu i wszystkie za 3 punkty.

Katowiczanie to bardziej doświadczony zespół. KPS-u jednak nie można spisywać na straty. Podopieczni trenera Chwastyniaka mieli w tym sezonie swoje przebłyski. W poprzednim sezonie w półfinale napsuli krwi ChKS-owi. Jeśli KPS wróci do dobrej dyspozycji na zagrywce, również tym razem może okazać się niebezpiecznym przeciwnikiem. – Postaramy się zrobić jeszcze niespodziankę w play-off. Nie będziemy faworytem – przyznał w rozmowie na łamach mediów klubowych Witold Chwastyniak.

 

HOKEJ

hokej.net – Fiński atak zrobił różnicę. GKS Tychy lepszy w pierwszym meczu finału

Od zwycięstwa swój udział w finale play-off rozpoczęli hokeiści GKS-u Tychy. Podopieczni Pekki Tirkkonena pokonali na wyjeździe GKS Katowice 4:2, a znakomita w ich wykonaniu była zwłaszcza druga tercja.

Ekipa z piwnego miasta w przekroju całego meczu zaprezentowała więcej hokejowych konkretów. Grała mądrzej, ofiarniej, cierpliwiej i stwarzała pod bramką rywali większe zagrożenie. Wygrała jak najbardziej zasłużenie.

O ile Tyszanie przystąpili do meczu w swoim najmocniejszym składzie, to w zespole gospodarzy zabrakło Aleksiego Varttinena. Do gry wrócił za to Jean Dupuy, którego Jacek Płachta ustawił w drugiej formacji u boku Stephena Andersona i Patryka Wronki.

Premierowy mecz finału play-off od pierwszych minut toczone było w wysokim tempie i z dużą intensywnością. Obie drużyny starały się grać odważnie, nie brakowało fizycznych pojedynków i szybkich przejść z obrony do ataku. Jako pierwsi konkrety pokazali goście.

W 10. minucie ogromnym sprytem popisał się Alan Łyszczarczyk. Przebywający za bramką reprezentant Polski wrzucił gumę i nabił Olafa Bizackiego, który udem skierował gumę do siatki. Jesper Eliasson nie mógł w tej sytuacji wiele zrobić.

Katowiczanie starali się szybko odpowiedzieć i dopięli swego jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony. Patryk Wronka popisał się kapitalną indywidualną akcją: ruszył z własnej tercji, minął rywala i sprytnym strzałem pokonał Tomáša Fučíka. GieKSa wyrównała i w końcówce wypracowała sobie optyczną przewagę, choć wynik już się nie zmienił.

Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Tyszanie zaczęli grać szybciej, agresywniej w odbiorze i coraz częściej zamykali rywali w ich tercji. Efekty przyszły w 28. minucie. Rasmus Heljanko po szybkiej wymianie podań z Hannu Kuru huknął zza lewego bulika i nie dał szans Eliassonowi, któremu pole widzenia skutecznie zasłonił Joel Kerkkänen. Goście wrócili na prowadzenie, a kilka minut później zadali kolejny cios.

W 33. minucie Kuru posłał krążek spod bandy, a Kerkkänen znalazł się przed bramką i pewnym strzałem podwyższył na 3:1. Podopieczni Pekki Tirkkonena przejęli kontrolę nad meczem, a zespół z alei Korfantego coraz częściej musiał skupić się na defensywie. Tuż przed końcem tercji gospodarze wprawdzie umieścili krążek w siatce, ale trafienie Lauri Huhdanpy nie zostało uznane, bo padło już po wybrzmieniu syreny.

Trzecia odsłona rozpoczęła się od prób GieKSy, ale dobrze zorganizowana defensywa gości nie pozwalała na zbyt wiele. Spotkanie nabrało temperatury w 45. minucie, gdy Ian McNulty ostro potraktował Olafa Bizackiego, a między zawodnikami doszło do przepychanek. Sędziowie po analizie wideo nałożyli na Kanadyjczyka karę większą za atak w okolice głowy i odesłali go do szatni.

Kluczowy moment przyszedł w 49. minucie, bo na ławkę kar trafił też Travis Verveda. Zespół z piwnego miasta grał w podwójnej przewadze i błyskawicznie ją wykorzystali. Hannu Kuru i Joel Kerkkänen szybko wymienił krążek, a Rasmus Heljanko uderzył z lewego bulika.

Ale GieKSa walczyła do końca. Już na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry trener Jacek Płachta zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza.

Ta pokerowa zagrywka przyniosła efekt w 57. minucie. Mateusz Bepierszcz zmniejszył straty po strzale z bulik, a Katowiczanie próbowali jeszcze wrócić do gry. Dobrze dysponowany Tomáš Fučík i uporządkowana defensywa tyszan nie pozwoliły na więcej.

Fučík zatrzymał wszystko! Tychy z drugą wygraną na lodzie rywali

GKS Tychy odniosło drugie zwycięstwo w finale play-off, prowadząc 2:0 w serii do czterech wygranych. Choć GKS Katowice oddał więcej strzałów na bramkę w całym meczu, a szczególnie w trzeciej tercji, nie udało im się znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Fučíka. Tyszanie skutecznie bronili prowadzenia i dowieźli wygraną do ostatniego gwizdka, pokazując mocną defensywę i niezawodnego bramkarza jako fundament swojej gry.

Pierwsza tercja była wyrównana, choć z lekką przewagą gospodarzy, którzy częściej dochodzili do groźnych sytuacji, jednak brakowało im skuteczności. Kluczowy moment przyszedł w 16. minucie, Heljanko wymanewrował obrońców i precyzyjnym strzałem w krótki róg zdobył bramkę. Po 20 minutach goście prowadzili 0:1.

Druga tercja była wyrównana i bardziej fizyczna, z niewielką liczbą groźnych sytuacji. W pierwszych sekundach goście trafili w poprzeczkę. W tej części meczu mieliśmy też pierwszą karę, GKS Katowice grał w przewadze, ale nie potrafił stworzyć sobie dobrej okazji i nie wykorzystał tej szansy. Ostatecznie wynik pozostał bez zmian do końca tej tercji.

Trzecia tercja upłynęła pod wyraźne dyktando GKSu Katowice, którzy oddali aż 14 strzałów przy zaledwie 2 próbach zawodników GKSu Tychy. Gospodarze długo utrzymywali rywali w ich tercji i w końcówce grali bez bramkarza, jednak mimo dużej przewagi nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego Fučíka. Tyszanie skupili się na defensywie i skutecznie dowieźli prowadzenie do końca.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga