[RELACJA KIBICOWSKA] Najazd na Olsztyn

Dodano przez kosa | 6 maja 2018 15:43
Licznik odwiedzin: 2581

Piłkarze GKS Katowice walczą o awans do Ekstraklasy uczestniczą w wyścigu pierwszoligowych żółwi. Inaczej ma się sprawa z kibicami – ci od dawna są w najwyższej lidze. Udowodnili to także w Olsztynie, gdzie stawiali się w sporym nadkomplecie.

Po półrocznym zakazie wyjazdowym, który został nałożony na nas przez Polski Związek Piłki Nożnej po derbowym meczu z Ruchem, wiedzieliśmy, że na kibicowski szlak wrócimy w Olsztynie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że po tak długim czasie zainteresowanie wyjazdem będzie większe niż oficjalna pojemność sektora gości (400), dlatego kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy starania o zwiększenie puli. W pewnym monecie wydawało się, że spotkanie odbędzie się w malowniczej Ostródzie, co byłoby nam na rękę – wszak sektor gości pomieści tam 844 osoby, a i do tego miasta jest trochę mniej kilometrów z Katowic. Przez kilka tygodni nastawialiśmy się właśnie na Ostródę, ale ostatecznie Stomilowi udało się przekonać PZPN, aby ten pozwolił rozgrywać im spotkania w Olsztynie. Od tego momentu konkretnie rozmawialiśmy ze Stomilem odnośnie wejścia większej liczby osób niż oficjalne 400. Pozytywnie zaskoczyła nas przychylność klubu, który nie pytał „po co”, ale zastanawiał się „jak to zrobić”. Dużo pomogli nam w tym miejscowi kibice za co dziękujemy!

Równolegle do rozmów ze Stomilem prowadziliśmy dialog z PKP InterCity na temat wynajęcia pociągu specjalnego. Było z tym trochę problemów, nerwów, załatwiania, ale opisu tych przeżyć Wam oszczędzimy. Najważniejsze, że mimo majówki i finału Pucharu Polski, który był rozgrywany kilka dni wcześniej, udało się zorganizować wagony.

Zbiórkę mieliśmy wyznaczoną na godzinę 9:00, a do Olsztyna wyjechaliśmy kilkanaście minut później. Podróż przebiegała spokojnie i do celu dojechaliśmy planowo na 16:25. Początkowo mieliśmy mieć podstawione autobusy, ale ostatecznie stanęło na przemarszu. Już przy wychodzeniu z dworca każdy dostał wyjazdowy gadżet, czyli okazjonalny szalik. Spacer po Olsztynie zajął nam około pół godziny i na niecałe dwie godziny przed meczem znaleźliśmy się pod sektorem gości. Tam okazało się, że miejscowa policja bardzo się nudziła i zakazała ochronie na wpuszczenie sektorówki. Tak samo zostali potraktowani miejscowi kibice. Na nic zdały się nasze pertraktacje, że to są tylko i wyłącznie pasy materiału. Miejscowy szeryf doczepił się nawet do kartonu z szalikami, bo stwierdził, że mogą one zostać… zszyte na sektorze. Ostatecznie pasy materiału trafiły do depozytu, a my – po ponad półgodzinnym zamieszaniu – zaczęliśmy wchodzić na obiekt. Wejście szło dość sprawnie, a z czasem zwiększona została liczba wydrukowanych list wyjazdowych i ostatecznie na stadion wszedł każdy przed pierwszym gwizdkiem. 

W sektorze pojawiło się nas dokładnie 700 w tym 43 fanów Górnika Zabrze i 34 ROW Rybnik. Pod stadionem zostało także 6 zakazowiczów, a więc nasza ostateczna liczba tego dnia to 706 osób. Sektor gości został szczelnie oflagowany. Doping stał na dobrym poziomie, choć stracona bramka i obraz boiskowej nędzy i rozpaczy nie mobilizował do wznoszenia się na wokalne wyżyny. W drugiej połowie pojawił się transparent „Szalikowcy”, który świetnie komponował się z wyjazdowym gadżetem. Ścisk na trybunie był ogromny, a i tak około 150 osób się na nim nie zmieściło. Tworzyło to naprawdę dobry klimat, w którym do pełni szczęścia brakowało wyniku. Jak już jesteśmy przy tym temacie, to warto zaznaczyć, że do ostatniego gwizdka dopingowaliśmy naszych graczy, ale po spotkaniu, gdy podeszli pod sektor gości dostali pociski z dwoma przewodnimi okrzykami: „kurwa mać GieKSa grać” i „gdzie jest ta GieKSa, piłkarze gdzie jest ta GieKSa?”. Odnieśliśmy wrażenie, że niektórzy z nich byli… zaskoczeni taką reakcją, bo chyba spodziewali się braw za walkę (?). Większość z nich też dość szybko ulotniła się spod sektora, gdy wyczuła, że klimat nie jest zbyt miły. Miejscowy dopingowali całe spotkanie, a kilka razy wspólnie pozdrowiliśmy stróżów prawa. 

Wyjście z sektora gości odbyło się błyskawicznie i po szybkim spacerze udaliśmy się w drogę do Katowic. W domu zameldowaliśmy się około 4:20 i przed rozjechaniem się do siebie podeszliśmy wspólnie pod areszt, gdzie pozdrowiliśmy osadzonych. 

Na sam koniec jeszcze raz dziękujemy kibicom Stomilu oraz klubowi z Olsztyna za ogromną pomoc i prokibicowską postawę. W klubie jest biednie, stadion nie należy do pięknych, ale to chlubny wyjątek w pierwszej lidze (i polskiej piłce), jeśli chodzi o podejście do fanów gości. Brawo i życzymy utrzymania!

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*