Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Szkoda, że w takim momencie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wieczornego meczu Fortuna I ligi GKS Katowice – Widzew Łódź. 

 

expressilustrowany.pl – Teraz łodzianom wypada pójść „za ciosem”

Dziś o 20.30 pierwszoligowi piłkarze Widzewa rozpoczną w Katowicach mecz z tamtejszym GKS. Nastroje w łódzkim zespole są całkiem dobre.

Trudno się zresztą temu dziwić, skoro podopieczni trenera Janusza Niedźwiedzia pokonali ostatnio GKS Tychy 2:1, umacniając się tym samym na drugim miejscu w tabeli. Zresztą bez względu na rezultat dzisiejszego spotkania, w najbliższym czasie na nim pozostaną.

[…] Jeśli dziś ujrzymy widzewiaków tak zdeterminowanych, jak w drugiej połowie niedzielnego starcia, to śmiało mogą myśleć o odniesieniu czternastego zwycięstwa w tym sezonie. U siebie GKS doznał trzech porażek, a z dwunastu spotkań w Katowicach wygrał cztery. Jest do pokonania
– Mimo że to GKS ma dzień więcej odpoczynku od nas, to jedziemy tam pełni energii. Ten zespół mocno się zmienił, na początku rundy jesiennej słabo punktował, ale później zmienił ustawienie. Na szczęście po meczu z Tychami nie mamy żadnych urazów, a nawet będziemy już mogli skorzystać z szerszej grupy piłkarzy. Na przykład bardzo się cieszę, że Tomek Dejewski wszedł mocno w treningi – stwierdził Niedźwiedź w trakcie konferencji prasowej.

Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsze spotkanie na Górnym Śląsku obejrzy zorganizowana grupa sympatyków łodzian. W klubie z al. Piłsudskiego otrzymali bowiem czterysta biletów na mecz. Nie jest tajemnicą, że fani obu zespołów nie przepadają za sobą, najdelikatniej zresztą mówiąc. Mamy jednak nadzieję, iż na trybunach będzie spokojnie i obie strony ograniczą się jedynie do wzajemnych złośliwości. Nie oczekujemy cudów, ale liczymy, że do niczego więcej nie dojdzie.

GKS zajmuje dwunaste miejsce w pierwszoligowej tabeli. Z całą pewnością nie jest to lokata, która kogokolwiek satysfakcjonuje w klubie z Górnego Śląska. Poczynając od zawodników, poprzez sztab szkoleniowy, działaczy, na kibicach kończąc. Ambicje „Gieksy” sięgają powrotu do ekstraklasy. Umówmy się, iż szansa na to w trwającym sezonie jest minimalna, czysto matematyczna.

[…] Akurat w Katowicach niemal zawsze na murawie „trzeszczały” kości i było ciekawie.

 

1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź zaległej 25. kolejki

Pierwsza Liga Styl Życia w środku tygodnia? To nie sen! Nadrabiamy osiem spotkań 25. rundy, które zamienione zostały kolejnością z kolejką numer 26. W najbliższy wtorek, środę oraz czwartek czeka nas kilka prawdziwych hitów.

[…] GKS Katowice – Widzew Łódź (6 kwietnia, środa, 20:30)
Katowiczanie w obecnym sezonie grają dość swawolny futbol, szczególnie w defensywie. Średnia 1.52 gola straconego na mecz to jedna z wyższych wartości w całych rozgrywkach. GKS to także ekipa, która w tym sezonie pierwszej ligi najczęściej remisuje swoje mecze. Łącznie katowiczanie dzielili się punktami w 44% wszystkich rozegranych meczach.

 

widzewtomy.net – Zapowiedź meczu GKS Katowice – Widzew Łódź

Runda wiosenna rozkręca się na dobre! Dopiero co piłkarze Widzewa Łódź pokonali na własnym stadionie GKS Tychy 2:1, a już jutro mierzyć się będą na wyjeździe z innym Górniczym Klubem Sportowym – tym z Katowic. Dla podopiecznych Janusza Niedźwiedzia będzie to świetna okazja, by znów zwyciężyć i nabrać wiatru w żagle.

[…] Tamto spotkanie to już jednak przeszłość, a teraz trzeba będzie pójść za ciosem i spróbować wygrać również na wyjeździe. Podczas pomeczowej konferencji prasowej, trener Niedźwiedź stanowczo podkreślał, że jest bardzo zadowolony z postawy swoich zawodników i dlatego na pierwsze zmiany zdecydował się dopiero na kwadrans przed końcem. I wydaje nam się, że w Katowicach będzie mu przyświecać taka sama maksyma.

[…] Jutro widzewiacy zmierzą się z typowym ligowym średniakiem, który nie walczy już o awans do Ekstraklasy, a i za siebie nie musi się zbyt mocno oglądać, ponieważ ma całkiem bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. GKS gra również jak średniak – dwie kolejki temu potrafił w naprawdę niezłym stylu zremisować na wyjeździe z Arką Gdynia, by przed kilkoma dniami w kompromitujący sposób przegrać na własnym stadionie z Górnikiem Polkowice. Drużyna prowadzona przez Rafała Góraka ma swoje wzloty i upadki, ale poziomu kilku zawodników można być pewnym. Ciekawie prezentuje się zwłaszcza ofensywa, gdzie ważne role odgrywają młodzieżowcy Patryk Szwedzik i Filip Szymczak, autorzy łącznie trzynastu bramek w tym sezonie. Na doświadczenie także nie można narzekać, gdyż tacy zawodnicy, jak Adrian Błąd, Rafał Figiel, Arkadiusz Jędrych czy Arkadiusz Woźniak, to już w I lidze uznane marki. Katowiczanie to więc swego rodzaju mieszanka młodości z rutyną – i jak to bywa w takich przypadkach – czasem działa dobrze, nieraz dużo gorzej. Oby w środę to była ta druga wersja.

 

sportdziennik.com – Szkoda, że w takim momencie

Kibice GieKSy mogą żałować, że tak atrakcyjny mecz, jak z Widzewem, przypadł na tak specyficzny z wielu względów termin.

Społeczność GieKSy w ostatnich latach z pewnością nie może narzekać na nadmiar piłkarskich wrażeń, dlatego trochę żal, że tak atrakcyjny mecz, jak z łódzkim Widzewem, przypadł na tak specyficzny moment. Czyli kolejkę „reprezentacyjną”, przełożoną na środek tygodnia. Na aurę pasującą raczej do zimowych sparingów niż rundy wiosennej. Na porę, która koliduje z Ligą Mistrzów. Wreszcie na czas, kiedy kibicowskie głowy są w Katowicach zaabsorbowane walką hokeistów o mistrzowski tytuł.

Piłkarze w swoich rozgrywkach zachowują pewną symetrię, tracąc 9 punktów do strefy barażowej i mając taką samą przewagę nad strefą spadkową, co samo w sobie studzi temperaturę wokół nich. Bez większych konsekwencji, mogą albo poprawić fanatykom humory – albo je zepsuć, jak poprzedniej soboty, gdy zamykający dotąd tabelę beniaminek z Polkowic w ostatniej minucie zdobył bramkę przerywającą serię sześciu występów GKS-u bez porażki. Trener Rafał Górak, który zapewne nie tak chciał rozpocząć drugą setkę oficjalnych meczów podczas swojej drugiej kadencji przy Bukowej, po ostatnim gwizdku wręcz gryzł się w język, podsumowując jedynie, że „jak pracujesz, to tak masz”. Dla kibiców balsamem były nie słowa, a… niedzielno-poniedziałkowe występy hokeistów z Unią Oświęcim, dlatego ci, którzy wybiorą się dziś na stadion, uczynią to zapewne z pozytywnym nastawieniem.

GieKSa podejmuje wieczorem wicelidera tabeli, a trzeba zauważyć, że w tym sezonie kiepsko wiedzie jej się w meczach z rywalami z czołówki. Patrząc dziś na sześć najwyżej sklasyfikowanych ekip – katowicki beniaminek ugrał z nimi ledwie 5 punktów w 9 spotkaniach. Przegrał nie tylko z Widzewem (1:3), ale też dwukrotnie z Miedzią (0:1, 2:3), z Arką (2:4), Chrobrym (0:4) i ŁKS-em (0:1). Oddajmy, że w rewanżach notował progres. Jeszcze w listopadzie postawił się liderowi z Legnicy, dwukrotnie obejmując prowadzenie, zaś wiosną zremisował z gdynianami i głogowianami. Z tej czołowej szóstki, całą pulę zgarnął tylko 6 listopada z Koroną (1:0) i była to ostatnia wygrana przy Bukowej. Potem przyszła wspomniana przegrana z Miedzią, remis z Chrobrym i srogi zawód z Polkowicami, którym GKS źle rozpoczął serię 3 domowych występów. W niedzielę zamknie ją z Odrą, dziś pora na odrobienie „reprezentacyjnych” zaległości z Widzewem. GKS będzie walczył o uniknięcie drugiej z rzędu domowej porażki, co poprzednio zdarzyło się niemal 2 lata temu – na samym początku sezonu 2019/20, tuż po spadku do II ligi, kiedy pełną pulę z Katowic wywiózł Znicz Pruszków (1:3) i Bytovia (1:2). Dodając do tego wcześniejsze konfrontacje w I lidze tych kolejnych porażek było więcej, bo aż 4.

GKS nie wygrał żadnej z poprzednich czterech konfrontacji z Widzewem. Jesienią było gładkie 1:3, wcześniej 3 remisy, za każdym razem 1:1, z czego ten pierwszy – w ostatnim meczu rozegranym na starym stadionie przy Alei Piłsudskiego. Na zwycięstwo katowiczanie czekają od sierpnia 2014. Wtedy pokonali sypiących się na wielu frontach łodzian 2:1 po bramkach Rafała Kujawy i Grzegorza Goncerza z rzutu karnego, co z trybun obejrzało blisko 3,5 tysiąca widzów. Niby żadna to wielka frekwencja, ale dziś wydaje się nieosiągalna (spotkanie z polkowiczanami przyciągnęło 1300 osób), nawet biorąc pod uwagę fakt, że przyjazd do Katowic w licznej grupie zapowiedzieli fanatycy Widzewa, żyjący na co dzień w przyjacielskich stosunkach z fanatykami z Chorzowa – i niech to samo w sobie świadczy o ciężarze gatunkowym tej wizyty.

Znów na Bukową zawita też Janusz Niedźwiedź. Szkoleniowiec Widzewa jesienią wygrał co prawda z GKS-em, ale w II lidze wiodło mu się z tym rywalem nieco gorzej. W Stali Rzeszów zremisował 1:1 (do rewanżu nie dotrwał), a w Górniku Polkowice – choć mknął w ubiegłym sezonie po awans dużo szybciej niż katowiczanie – poniósł porażki 0:2 i 1:2. Już w poprzedniej rundzie wziął mały rewanż. Dziś kolejny?

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga