Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice wygrał fazę zasadniczą!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Zaplanowane na dwie ostatnie soboty lutego mecze GieKSy – z Rekordem oraz Stomilankami –  zostały przełożone. Powodem jest zły stan boiska w Bielsku-Białej, a w przypadku spotkania ze Stomilankami powołania naszych zawodniczek do reprezentacji narodowych. W ćwierćfinale Pucharu Polski Kobiet zmierzymy się na wyjeździe z Legia Ladies. Mecz odbędzie się 10 lub 11 marca. Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec przedłużyły umowę z klubem. Piłkarze przegrali na wyjeździe z Arką Gdynia 1:2 (1:2). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Następne spotkanie rozegramy w sobotę 28 lutego o 20:15 z Górnikiem Zabrze na Arenie Katowice.

W ostatnim meczu ligowym siatkarze przegrali na wyjeździe z BBTS-em Bielsko-Biała 1:3. Kolejne spotkanie rozegramy w sobotę 7 marca z PZL LEONARDO Avią Świdnik w hali Areny Katowice.

Hokeiści zakończyli sezon zasadniczy na pierwszym miejscu. W ostatnich dwóch meczach zespół pokonał Polonię Bytom 6:3 oraz Cracovię 2:1. Właśnie Cracovia będzie przeciwnikiem GieKSy w 1/4 play-off. Pierwsze dwa mecze zaplanowano na sobotę i niedzielę (28 lutego i 1 marca) w Satelicie. Początek spotkań odpowiednio o 16:00 i 17:00. Klub podał ceny za bilety na mecze ćwierćfinałowe. TVP Sport przedstawił plan transmisji 1/4 play-off.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Dwa mecze 12. kolejki Orlen Ekstraligi zostaną przełożone

Spotkania 12. kolejki Orlen Ekstraligi kobiet w Olsztynie i Bielsku-Białej nie odbędą się w pierwotnych terminach. Powodem są trudne warunki pogodowe utrudniające organizację meczów i przygotowanie boisk.

[…] Zmianie uległ także termin meczu Rekord Bielsko-Biała – GKS Katowice, który pierwotnie miał odbyć się w niedzielę 22 lutego. W tym przypadku również prognozowane trudne warunki atmosferyczne były podstawą do podjęcia decyzji o przełożeniu spotkania. Nową datę wyznaczono na środę 25 marca 2026 roku.

Puchar Polski: Wylosowano pary 1/4 i 1/2 finału!

Puchar Polski: Mistrzynie Polski podejmą rewelację Orlen 1 Ligi Legia Ladies. Z innych ciekawych spotkań Czarne zagrają z Orlen Gdańsk

W lutym rozegrano mecze 1/8 Pucharu Polski. O tych spotkaniach pisaliśmy tutaj! Z tych par zwycięsko wyszły AP 2010 Orlen Gdańsk, Czarni Antrans Sosnowiec, GKS Katowice, GKS Górnik Łęczna, Legia Ladies, Lech UAM Poznań, Lech Poznań u-18 i Pogoń Szczecin.  Dzisiaj dokonano losowania par ćwierćfinałowych i ostatecznie one wyglądają tak.

Legia Ladies – GKS Katowice

Lech UAM Poznań – GKS Górnik Łęczna

AP Orlen Gdańsk – Czarni Antrans Sosnowiec

Lech Poznań u-18 – Pogoń Szczecin

Wylosowano także kolejność z kim zagrają półfinaliści Pucharu Polski. W półfinale zwycięzcy pary 1 zmierzą się z lepszymi z pary 2, a triumfatorzy w parze 3 z lepszym z pary 4

Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec zostają w GKS Katowice!

Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec postanowiły przedłużyć kontrakty z mistrzyniami Polski GKS Katowice.

Reprezentantka Polski Katarzyna Nowak przedłużyła kontrakt z Mistrzyniami Polski z Katowic. Młoda pomocniczka śląskiego klubu postanowiła zostać z drużyną popularnych „Gieksiarek” do sezonu 2026/2027.

To nie jest jeszcze koniec dobrych wieści dla zespołu prowadzonego przez Karolinę Koch. Otóż mniej więcej w tym samym czasie młodzieżowa bramkarka Reprezentacji Polski Wiktoria Marzec postanowiła również przedłużyć kontrakt z Mistrzyniami Polski. Zawodniczka będzie bronić barw zespołu z Bukowej do sezonu 2027/2028!

GKS Katowice od dłuższego czasu stawia na młode zawodniczki i przedłużone kontrakty świadczą o tym, że mistrzynie Polski tutaj, cały czas poważnie myślą o przyszłości.

SIATKÓWKA

siatka.org – BBTS Bielsko-Biała sprowadził lidera do parteru. Skorzystali na tym inni

Sobota przyniosła aż siedem spotkań 24. kolejki w I lidze mężczyzn. Hitem był mecz pomiędzy BBTS-em Bielsko-Biała, a GKS Katowice. Górą byli ci pierwsi, ale zwycięstwo kosztowało ich problemy zdrowotne jednego z zawodników. Jedyne pięć setów w tej serii rozegrano w Będzinie.

[…] Spotkanie na szczycie było emocjonujące, jak można było się spodziewać. Końcowy rezultat mógł jednak zaskoczyć, bo BBTS Bielsko-Biała wyrwał Katowiczanom pełen komplet punktów – 3:1 (25:20, 24:26, 25:23, 26:24). To było przede wszystkim świetne widowisko na siatce. Obie ekipy postawiły po 13 bloków, do tego BBTS zanotował 12 wybloków, a GKS – 11. Dowiózł w ataku Szymon Romać (59% skuteczności, 31% efektywności), ale miał też duże wsparcie w Kamilu Dębskim (50% skuteczności, 33% efektywności). Po stronie gości robili co mogli Michał Superlak (43% skuteczności, 28% efektywności) oraz Bartłomiej Krulicki (53% skuteczności, 52% efektywności). Trener GKS-u szukał też zmian, wpuszczając zmienników w drugim i trzecim secie. Mimo to, Bielszczanie mogli się cieszyć z punktów, które utrzymały ich w najlepszej czwórce tabeli. To zwycięstwo miało jednak też swój koszt, bowiem w trzecim secie urazu stopy doznał Bartosz Pietruczuk.

HOKEJ

hokej.net – Grad goli w Katowicach! GKS wskakuje na pozycję lidera

W 44. kolejce TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny GKS Katowice oraz Polonia Bytom. Po początkowych problemach gospodarzy, katowiczanie dopięli swego podkręcając tempo w drugiej i trzeciej tercji. Dzięki zwycięstwu na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej wspięli się na pozycję lidera.

Spotkanie w katowickiej „Satelicie” od pierwszych sekund toczyło się w niezłym tempie. Lepiej weszli w mecz goście z Bytomia, którzy już w pierwszych minutach mocno naciskali i testowali czujność Jespera Eliassona. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Aktywni byli m.in. Lundegård i Coatta, ale Tobiasz Jaworski dobrze reagował na kolejne próby gospodarzy. W 10. minucie katowiczanie dopięli swego – Jean Dupuy dograł zza bramki do Patryka Wronki, a ten pewnym strzałem otworzył wynik meczu.

Radość GieKSy nie trwała długo. Najpierw w 14. minucie szybką kontrę wykończył Miro Lehtimäki, doprowadzając do wyrównania. Goście złapali wiatr w żagle i w końcówce tercji objęli prowadzenie – po długim naporze Pawło Padakin wykorzystał podanie Bujalskiego i dał Polonii prowadzenie 2:1 po pierwszej odsłonie.

Druga tercja rozpoczęła się od mocnego uderzenia Polonii. W 21. minucie Christian Mroczkowski świetnie dograł do Bujalskiego, który precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie gości. Katowiczanie potrzebowali kilku minut, by wrócić do swojego rytmu. W 33. minucie sygnał do odrabiania strat dał Maksymilian Dawid, który wykończył długą akcję gospodarzy.

Prawdziwy zwrot akcji nastąpił w 36. minucie. Najpierw po strzale spod niebieskiej Varttinena krążek świetnie przekierował Juho Koivusaari, zapewniając Gieksie wynik remisowy. Chwilę później, po wygranym wznowieniu, Stephen Anderson huknął z bulika i GKS w ciągu kilkudziesięciu sekund odwrócił wynik na swoją korzyść.

Ostatnia odsłona rozpoczęła się od prób Polonii, jednak Eliasson pewnie interweniował. Z biegiem czasu coraz groźniejsi byli katowiczanie. Jaworski dwoił się i troił – bronił strzały Runessona, Koivusaariego czy Wronki, a w 50. minucie popisał się kapitalną paradą po strzale z dystansu. Śmiało można powiedzieć, że głównie za sprawą dobrej dyspozycji Jaworskiego, Polonia ciągle była w grze.

W 54. minucie był jednak bezradny. Mateusz Bepierszcz popisał się fantastyczną akcją indywidualną – przełożył krążek łyżwą i huknął w samo okienko, podwyższając prowadzenie. Trzy minuty później GKS wyprowadził decydujący cios. Patryk Wronka idealnie obsłużył Stephena Andersona, który pewnym zwodem oszukał bramkarza i ustalił wynik na 6:3.

GKS Katowice dopełnił formalności i wygrał fazę zasadniczą!

W ostatniej kolejce TAURON Hokej Ligi Comarch Cracovia podejmowała na własnym lodowisku GKS Katowice. Aktualny lider tabeli musiał zdobyć zaledwie punkt, żeby bez obawy o wyniki równoległych spotkań utrzymać pierwsze miejsce w tabeli. Zadanie przed gośćmi było niełatwe, ponieważ poprzednie wizyty na Siedleckiego kończyły się wygranymi gospodarzy.

Od pierwszych inicjatywę szybciej przejęli katowiczanie. Już w premierowej odsłonie często gościli w tercji gospodarzy, zmuszając Szymona Klimowskiego do kilku pewnych interwencji. Cracovia głównie szukała swoich szans po akcjach z kontry, groźnymi uderzeniami popisywali się Damian Kapicaczy, Sean Montgomery. Po obu stronach brakowało skuteczności i precyzji w decydujących momentach. Pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowo, choć więcej z gry mieli goście.

Druga odsłona przyniosła konkrety. W 25. minucie kapitan GieKSy, Grzegorz Pasiut, świetnie odnalazł wyjeżdżającego na pozycję Mateusza Bepierszcza, który otworzył wynik meczu. Katowiczanie grali dojrzale, kontrolując wydarzenia na tafli. Cracovia szukała odpowiedzi – aktywny był Kapica, okazje miał także Mocarski, lecz świetnie w bramce reagował Eliasson.

W trzeciej tercji goście poszli za ciosem. Od pierwszej sekundy ostatniej odsłony pachniało drugą bramką dla gości. W43. minucie, po długim zamknięciu gospodarzy w tercji obronnej, Ian McNulty przejął krążek przy bandzie i dograł do Juho Koivusaariego, który precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0.

Końcówka należała jednak do Pasów. Seria kar dla gości poskutkowała grą w podwójnym osłabieniu, które szybko wykorzystał czyhający przed bramką Bezwiński. W ostatnich minutach z bramki zjechał Szymon Klimowski, jednak mimo kilku groźnych strzałów, Eliasson zachował koncentrację. Na kilkanaście sekund przed końcem szansę na poprawienie wyniku miał Dupuy, jednak guma po jego strzale nie znalazła drogi do bramki.

GKS Katowice przełamując serię niekorzystnych wyników w Krakowie, przypieczętował pierwsze miejsce w tabeli na koniec fazy zasadniczej.

Zwycięzcy sezonu zasadniczego gotowi na ćwierćfinał play-off. Oto ceny biletów

W poniedziałek ruszyła sprzedaż wejściówek na mecze GKS-u Katowice w ćwierćfinale play-off. Jako pierwsi bilety będą mogli nabyć posiadacze karnetów z sezonu zasadniczego.

W pierwszej rundzie fazy play-off GKS Katowice zmierzy się z Comarch Cracovia. Pierwsze dwa mecze tej rywalizacji zostaną w rozegrane w „Satelicie” 28 lutego (sobota, 16:00) oraz 1 marca (niedziela, 17:00).

A jak wyglądają ceny biletów? Normalny będzie kosztował40 zł, ulgowy30 zł, rodzinny 80 zł, a koszt wejściówki dla dzieci w wieku 5-13 lat wyniesie 20 zł. Z kolei wejściówka VIP (z kateringiem) to wydatek rzędu 250 zł. Dzieci do lat 5 wchodzą na mecz na podstawie darmowego biletu odebranego w Systemie Biletowym GieKSy.

W przypadku biletu normalnego i ulgowego mamy do czynienia z minimalną podwyżką względem poprzedniego roku. Wynosi ona pięć złotych.

– Sprzedaż rozpocznie się w poniedziałek 23 lutego o godz. 10:00. Od momentu rozpoczęcia sprzedaży miejsca karnetowiczów w „Satelicie”będą dla nich zarezerwowane. Karnetowicze mogą zakupić bilet na swoje lub inne dostępne miejsce. Kibice nieposiadający karnetów mogą zakupić bilety, jednak jedynie na miejsca nieobjęte rezerwacją karnetowiczów. Od środy 25 lutego o godz. 10:00 sprzedaż będzie całkowicie otwarta – informuje szefostwo wicemistrzów Polski.

– Przypominamy, że bilet rodzinny przeznaczony jest dla dwójki dorosłych – kobieta i mężczyzna oraz maksymalnie trójki dzieci do 15. roku życia. Miejsca na bilety rodzinne dostępne są jedynie na trybunie B, tj. od strony alei Korfantego. Bilet ulgowy przysługuje osobom powyżej 65 lat oraz młodzieży do 18 lat. Ulgowe bilety mogą też nabyć studenci za okazaniem legitymacji (przy zakupie stacjonarnym) lub przesłaniem jej skanu na [email protected] (przy zakupie internetowym). Wszystkie bilety w sprzedaży są personalizowane.

Play-off w otwartym paśmie! Oto mecze, które pokaże TVP Sport

Faza play-off ruszy pełną parą już w sobotę. A kibice będą mogli śledzić ćwierćfinałowe starcia bez dodatkowych opłat. TVP Sport pokaże w otwartym paśmie – na swojej stronie internetowej oraz w aplikacji – cztery spotkania pierwszej rundy. Co najważniejsze – z każdej pary.

W sobotę zostanie pokazane spotkanie Unii Oświęcim z KH Energą Toruń. Dzień później fani będą mogli obejrzeć starcie GKS-u Tychy z JKH GKS-em Jastrzębie.

W środę o 18:00 Comarch Cracovia na własnym lodzie zmierzy się z GKS-em Katowice, a w czwartek Polonia Bytom skrzyżuje kije z ECB Zagłębiem Sosnowiec.

[…] 28.02.2026, godz. 18:00

Unia Oświęcim – KH Energa Toruń

01.03.2026, godz. 17:00

GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie

04.03.2026, godz. 18:00

Comarch Cracovia – GKS Katowice

05.03.2026, godz. 18:00

BS Polonia Bytom – ECB Zagłębie Sosnowiec

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga