Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Panie Urban – bierz go Pan!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Liczba spotkań, które wprawiają nas w euforię w naszym nowym domu jest abstrakcyjna. Oczywiście można powiedzieć, że każde ekstraklasowe zwycięstwo smakuje wybornie. To prawda. Jednak to, co się dzieje na Nowej Bukowej, jakie piękne chwile przeżywamy, to coś, czego nie mogliśmy sobie wymarzyć. Bo zobaczcie – myśleliśmy o tym nowym stadionie, wiadomo, ile lat się to przeciągało, potem trwała budowa, my się jeszcze tułaliśmy po pierwszej lidze. Jednak nawet już będąc po awansie – czy ktoś spodziewał się, że po niemal roku będziemy na tym obiekcie mieć na koncie tak kapitalne momenty jak dwie wygrane z Górnikiem, pokonanie Cracovii, Jagiellonii, Pogoni, Widzewa? A przecież tych kapitalnych spotkań było jeszcze kilka. Magia – po prostu magia.

Po małej wpadce w Gdyni – zarówno wynikowej, jak i jeśli chodzi o grę – GieKSa wróciła szybko na swoje tory. Znów wybiegała ten mecz, znów intensywność była bardzo duża. A łatwo przecież nie było, bo fizycznie Górnik również prezentował się również bardzo dobrze i w ciemię bici piłkarze Michala Gasparika nie byli. To był bardzo trudny mecz dla naszej drużyny i wcale nie musieliśmy go wygrać.

Inna sprawa, że jednak trener Gasparik trochę przesadził na konferencji mówiąc, że przegrała drużyna lepsza i jego zespół zasłużył na trzy punkty. Czy Górnik był na tyle lepszy, żeby taką opinię wygłosić? Moim zdaniem to przesadzone. Były różne momenty w tym meczu – takie chwile, w których rzeczywiście zabrzanie dominowali, ale przecież i GieKSa nie pozostawała dłużna. Ostatecznie jeśli chodzi o kwestie na przykład strzałów – to były one niemal idealnie równe. Ale już xG było po stronie katowiczan, choć oczywiście zawyża je rzut karny. Posiadanie piłki było nieco na korzyść zabrzan. Summa summarum trzeba powiedzieć, że to był ultrawyrównany mecz, w którym każdy wynik był możliwy.

Decydują więc inne zmienne, jak choćby… maszyna losująca, która mówi, że z taką grą raz wygrasz, raz przegrasz, a raz zremisujesz. Tym razem „kropka nad i” była po naszej stronie. Mówię „maszyna losująca” oczywiście w przenośni, bo to Bartek Nowak w pewnym momencie zagrał jak typowy Bartek Nowak, świetnie wypatrzył Ilję i zagrał mu mocną, ale bardzo precyzyjną piłkę. Ilja się kapitalnie w tej sytuacji pokazał na pozycji – strzał może już nie był idealny, ale na tyle dobry, że Łubik mógł odbić piłkę wprost pod nogi Marcela Wędrychowskiego. A nasze żywe sreberko, po tych wszystkich jesiennych sytuacjach, mogło się w końcu cieszyć z pierwszej bramki dla GieKSy. Jak mawiał klasyk „zasłużenie, proszę pana, zasłużenie”.

Wracając do Bartka. Ligowiec Roku nie zwalnia tempa. Efektywność tego zawodnika jest niesłychana. W każdym meczu ma udział przy bramkach. Teraz sam kolejną zdobył, gdy piłka go znalazła w polu karnym, ale przecież jeśli Remek Jezierski wiele lat temu wprowadził określenie „asysta drugiego stopnia” i było to oczywiście nieraz określenie na wyrost, to tym razem podanie do Ilji Szkurina było tą asystą przez duże A. Podanie otwierające szansę do zdobycia bramki. I naprawdę muszę powiedzieć, że trochę boję się tych powołań selekcjonera – obecnego na meczu – na barażowe mecze o awans do Mistrzostw Świata. No bo kurde, przecież to będzie jakiś niesmak, jeśli nasz zawodnik powołania nie dostanie. Z całym szacunkiem, ale jeśli znów w kadrze będzie Kapustka czy Wszołek, a zabraknie miejsca dla tak efektywnego zawodnika – to będzie to po prostu nie do przyjęcia. Podejrzewam, że jakby zrobić ankietę ogólnopolską, czy Nowak powinien  być powołany do kadry, to lekko 90 procent opowiedziałoby się na tak. Żeby nie było, że jestem stronniczy, bo z GieKSy. Podobne zdanie mam o Oskarze Pietuszewskim. Obu się jak psu buda należy powołanie do pierwszej reprezentacji.

Jeszcze dwa słowa o Ilji, bo zawodnik jest zmiennikiem Adama Zrelaka i ostatnio jak wchodził – nie szło mu najlepiej. Tym razem mieliśmy efekt z jego gry, właśnie ta sytuacja przy drugiej bramce, no i wypracowanie trzeciej – nie tylko chodzi o samo bycie sfaulowanym, ale świetne rozprowadzenie tej akcji i podanie do Borjy.

GieKSa po raz pierwszy w lidze od niemal 13 miesięcy miała rzut karny. W końcu! Ileż można czekać. Pamiętamy, co było w meczu z Legią, gdzie sędzia nas po prostu przekręcił. Tym razem… hm… no można się zastanowić, czy można na to spojrzeć inaczej. Mówiąc półgłosem i puszczając oko, powiedzmy, że sędzia Patryk Gryckiewicz nam nie przeszkadzał. Ciekaw jestem, co znowu powie szef wszystkich szefów – Adam Lyczmański. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że Ilja rzeczywiście symuluje, a widząc na powtórkach w Canal Plus nie uznałbym tego absolutnie za „padolino”, ale co do faulu miałem wątpliwości – każda powtórka pokazywała inaczej. No a przecież jeszcze mocne wejście Zrelaka w nogę Hellebranda, no i ręka Marcela – dla mnie ewident. Ale szowinistycznie i nieobiektywnie powiem teraz, że skoro sędzia nie gwizdnął – to miał rację 😉Boże, jaka ulga była po tych sytuacjach.

Wspomnijmy też o Rafale Strączku. To był ledwo początek meczu, ale kapitalna podwójna interwencja (zwłaszcza ta druga, gdy się wyciągnął), spowodowała, że otwarcie tego spotkania nie było tragiczne. Naprawdę Rafał pomaga. I jest bardzo mocnym punktem drużyny.

Rzadko się też zdarza, żeby zmiennicy tak dużo wnieśli. Przed 60. minutą trener dokonał potrójnej roszady. Pojawili się na boisku Borja, Marcel i Damian Rasak. Potem wszedł jeszcze Ilja i Eman Marković. Marcel strzelił gola, Ilja załatwił bramkę i karnego, Borja brał udział w akcji z karnym, podobnie jak Eman. Po to są rezerwowi. I dobrze mieć mocną ławkę.

GieKSa odniosła mega ważne zwycięstwo. Ta tabela jest tak absurdalnie płaska, że naprawdę dwie wygrane windują w okolice pucharów, a dwie porażki wmanewrowują w ciężką walkę o utrzymanie. Remisy nie są najgorsze, ale waga trzech oczek w tym sezonie jest przeogromna. I niezmiennie utrzymuję, że trzeba osiągnąć te 38 punktów, żeby się utrzymać. Wynika to z prostego rachunku – trzeba policzyć średnią punktów pierwszej drużyny nad kreską i pomnożyć razy 34. I wychodzi jak byk, że nawet w obecnym sezonie, gdzie nikt spaść najwyraźniej nie chce – ta granica „38” będzie utrzymana. Więc spokojnie – wystarczy nam bilans 0-8-4, 1-5-6, 2-2-8 do końca sezonu. Do wykonania. Trzeba to po prostu zrobić jak najszybciej, a potem bić się o jak najwyższą lokatę w tabeli.

Żałowaliśmy tego meczu z Arką, ale zdarzyło się. Grunt, że drużyna się nie podłamała i z Górnikiem zagrała swoje. To były dobre zawody, to była taka GieKSa, jaką znamy – nieustępliwa i taktycznie dojrzała. To nie zawsze da wygraną, ale znacznie zwiększy jej prawdopodobieństwo. Tak było i tym razem.

We wtorek Widzew. Kolejne święto, a tu już wchodzimy do innej rywalizacji – do walki o trofeum! Do Narodowego pozostaje już tak bardzo niewiele. Widzew nie jest w najwyższej formie, do tego niedawno ich pokonaliśmy. W żadnym wypadku jednak nie należy Łodzian lekceważyć, bo to nie jest drużyna słaba, tylko niepoukładana. Ale mająca swoje ambicje, z których jedną z nich jest zdobycie Pucharu Polski. To będzie więc kolejna walka na noże.

Mamy piękny weekend. Pogodowo i piłkarsko. Możemy teraz wygodnie się rozsiąść i oglądać niedzielne mecze ekstraklasy. Jak to smakuje po zwycięstwie! Swój obowiązek spełniony wyśmienicie, a teraz niech na boiskach walczą inni.

PS Dołożyłem swoją cegiełkę do tego zwycięstwa! Jako stary byk, w wieku 42 lat w środę zdałem egzamin na prawo jazdy. Instruktor Mariusz godzinę przed egzaminem powiedział mi, że muszę zdać za pierwszym razem, bo od tego zależy zwycięstwo GieKSy z Górnikiem. Tak więc, melduję wykonanie zadania 😀

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    1964

    1 marca 2026 at 15:46

    Gasparik odleciał z tym że byli lepsi

  2. Avatar photo

    GieKSiarz

    1 marca 2026 at 22:03

    Nowak nie do kadry. Wszołek czy inny Kapustka nie mają podejścia do Bartka pod każdym względem, ale wiek Bartka to jego atut dla GieKSy. W kadrze niech grają młodsi, a Lewy niech będzie wyjątkiem.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga