Siatkówka
Asseco Resovia Rzeszów – odzyskać miejsce na podium
Następny mecz katowiczanie rozegrają w Spodku, w siatkarskiej Barbórce rywalem będzie Resovia Rzeszów.
Ekipa znad Wisłoka ma za sobą nieudany sezon 2016/2017. Rzeszowianie, chociaż stawiali sobie wysokie cele, zakończyli rozgrywki poza podium. Reakcją na fatalne poczynania drużyny była zmiana szkoleniowca. Roberto Serniotti przez ostatnie dwa sezony z powodzeniem prowadził Berlin Recycling Volleys, a po zakończeniu współpracy z klubem, podpisał dwuletni kontrakt z Asseco Resovią i już na początku całkowicie przebudował skład. Połączył młodość z doświadczeniem. Nie wyszło to rzeszowianom na dobre, ponieważ po dwunastu rozegranych kolejkach i aż pięciu porażkach, po przegranym meczu w Warszawie, „głową” za tak słaby wynik zapłacił trener Serniotti. Włocha zastąpił, nowy-stary szkoleniowiec czyli Andrzej Kowal. Czy ta powrotna zmiana przyniesie spodziewane skutki? O tym przekonamy się już niebawem w… Spodku!
Na pozycji rozgrywającego w drużynie Resovii nastąpiła fundamentalna zmiana w postaci odejścia podstawowego gracza reprezentacji Polski, Fabiana Drzyzgi, który swoją karierę postanowił kontynuować zagranicą. I to raczej nie powinno dziwić, natomiast kierunek tego wyjazdu, jest mocno zaskakujący – liga grecka i Olympiakos Pireus! Czy to ma być szczyt marzeń i możliwości tego siatkarza? Pozostał w drużynie rezerwowy zawodnik, Czech Lukas Tichacek, a na miejsce numer jeden w zespole został sprowadzony, a właściwie to wrócił, bo jest wychowankiem rzeszowian – Michał Kędzierski. Gracz ten poprzedni sezon spędził w ekipie Czarnych Radom, będąc tam podstawowym zawodnikiem i spisywał się na tyle dobrze, że postanowiono dać mu szansę w Resovii.
W ataku pożegnano Kanadyjczyka, Gavina Schmitta, który i tak przez większą część sezonu leczył dwie poważne kontuzje. Teraz Schmitt przeniósł się z Rzeszowa do ligi japońskiej i gra w drużynie mistrzów kraju – Toray Arrows. Został w ekipie rzeszowskiej rezerwowy Jochen Schoeps – Niemiec podobnie jak Kanadyjczyk, był po poważnym urazie i wciąż nie wrócił do formy z przed kontuzji. Nową twarzą w zespole został dobrze znanym w naszym kraju, były reprezentant Polski, Jakub Jarosz. Ten doświadczony 30-letni siatkarz ostatni sezon spędził w… Katarze w klubie El Jaish, zdobywając srebrny medal mistrzostw krajowych, a wcześniej zagrał również dwa sezony w lidze włoskiej w Andreoli Latina. Na polskich parkietach kibice oglądali Jarosza w drużynach z Wrocławia, Częstochowy, Kędzierzyna, Bełchatowa, Gdańska oraz Bydgoszczy. Do największych jego sukcesów należy zdobycie mistrzostwa Polski w 2009 roku ze Skrą Bełchatów (plus Puchar Polski) oraz wicemistrzostwa w 2011 roku z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Jakub Jarosz był oczywiście etatowym reprezentantem Polski, zdobywając złoto i brąz w mistrzostwach Europy (2009 i 2011), srebro w Pucharze Świata (2011) oraz złoto i brąz w Lidze Światowej (2012 i 2011).
Ze środkowych pożegnano raczej niespodziewanie podstawowego reprezentanta Polski, Piotra Nowakowskiego, Który przeniósł się do Trefla Gdańsk. W jego miejsce wrócił do zespołu Łukasz Perłowski, grający ostatnio w Espadonie Szczecin, gdzie nie był jakąś wybijającą się postacią. Zostali w Rzeszowie, nowy kadrowicz Bartłomiej Lemański i stary kadrowicz Marcin Możdżonek oraz rezerwowy Dawid Dryja.
Na przyjęciu w drużynie rzeszowskiej nastąpiły największe zmiany. Ostał się tylko Francuz, Thibault Rossard, który i tak w większości poprzedni sezon zagrał jako atakujący ze względu na urazy Schmitta i Schoepsa. Pożegnano za to aż czterech obcokrajowców. Największa strata to odejście podstawowych graczy, czyli Marko Ivovicia oraz Johna Gordona Perrina. Serbski siatkarz przeniósł się do Brazylii i gra w klubie Funvic Taubate, natomiast Kanadyjczyk skorzystał z oferty z Chin i występuje teraz w drużynie Beijing Volleyball. Niema również w ekipie rzeszowskiej poprzednich zmienników, czyli Frederica Wintersa oraz Thomasa Jaeschke. Kanadyjczyk przeszedł do ligi… portugalskiej, do Benfiki Lizbona, natomiast Amerykanin wyjechał do Włoch, do ekipy Calzedonia Werona. Obok Rossarda podstawowym przyjmującym został teraz młody-zdolny Aleksander Śliwka, który pokazał się z bardzo dobrej strony w AZS-ie Olsztyn. W sezonie 2013/14 został uznany jako MVP Młodej Ligi, to jest być może przyszłość reprezentacji Polski. Skład na tej pozycji uzupełniają, Dominik Depowski, który wrócił z wypożyczenia do Espadonu oraz nowa postać w PlusLidze Elviss Krastins. Siatkarz ten urodził się na Łotwie, jednak z siatkówką związał się w Finlandii. Pierwszym klubem Elvissa Krastinsa był fiński Perungan Poikien Rovaniemi, gdzie prowadził go jego ojciec. Później obaj przenieśli się do Vammalan Lentopallo. Tam Krastins spędził sześć lat. W lidze fińskiej przyjmujący odniósł największe sukcesy: dwukrotnie wygrał rozgrywki ligowe, dwa razy zdobył srebro, a dwa razy stał na najniższym stopniu podium. Ostatnio bronił barw belgijskiego TopVolley Callant Antwerpia. Jest oczywiście etatowym reprezentantem Finlandii.
Resovia wymieniła również jednego z libero. Raczej niespodziewanie rozstano się z Damianem Wojtaszkiem, który gra obecnie w ONICO Warszawa. Za niego sprowadzono bardzo doświadczonego, bo 34-letniego Pawła Ruska, grającego w poprzedniej kampanii w Cuprum Lubin. Został w Rzeszowie zmiennik Mateusz Masłowski, a całą kadrę uzupełniają młodzi, obiecujący zawodnicy grający wcześniej w Młodej Lidze.
Czy taki skład osobowy może wprowadzić ponownie rzeszowian na podium mistrzostw Polski? Wyniki obecnego sezonu każą temu przeczyć, bilans 7 wygranych przy 5 porażkach i zaledwie ósme miejsce w tabeli pokazuje, że ciężko może być Resovii znaleźć się nawet w pierwszej szóstce. A taki rezultat byłby zapewne prawdziwą katastrofą sportową w Rzeszowie.
Aktualna kadra Asseco Resovii Rzeszów
rozgrywający: Lukas Tichacek (Czechy – numer 5), Michał Kędzierski (numer 1), Marcin Cebula (numer 16)
atakujący: Jakub Jarosz (numer 7), Jochen Schoeps (Niemcy – numer 10), Maciej Jakubek (numer 15)
środkowi: Bartłomiej Lemański (3), Marcin Możdżonek (17), Dawid Dryja (18), Łukasz Perłowski (12)
przyjmujący: Thibault Rossard (Francja – 9), Aleksander Śliwka (11), Dominik Depowski (6), Elviss Krastins (Finlandia – 8), Mikołaj Olejnik (20), Dominik Paszek (19)
libero: Paweł Rusek (numer 2), Mateusz Masłowski (numer 13)
trener: Andrzej Kowal
asystent trenera: Lucio Oro (Brazylia)
trener przygotowania fizycznego: Sebastiano Chittolini (Włochy)
fizjoterapeuta: Jacek Rusin i Mateusz Przystaś
statystyk: Kamil Sołoducha i Sergiusz Ruszel
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
W niedzielę w Krynicy na półfinale Pucharu Polski w sektorze przeznaczonym dla kibiców GKS Katowice pojawił się komplet – 317 fanów (w tej liczbie wsparcie Banika Ostrava (50) oraz JKS Jarosław (1)). Oprócz tego trójkolorowi sympatycy zasiedli także na „neutralnych” sektorach. Zapraszamy do wideo z dopingu.


Najnowsze komentarze