Dołącz do nas

Piłka nożna

Banik dalej bez ligowego zwycięstwa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W zeszłym tygodniu Banik rozegrał 2 spotkania. Jedno w ramach MOL CUP i tam okazale wygrali 6:0 z TJ Valasske Mezirici. Drużyna ta gra obecnie w trzeciej lidze czeskiej i zajmuje 6 miejsce ( 5 zwycięstw, 4 porażki). Kolejne spotkanie tym razem w lidze zakończyło się remisem 2:2 z FC Zilina (9 miejsce w tabeli).

 

Mecz pucharowy mógł się podobać, dużo bramek i dogodnych sytuacji. Piłkarze Banika swój festiwal strzelecki rozpoczęli w 26 minucie, gdy R. Hruby z 16 metrów strzałem w okienko pokonał bramkarza. Kolejna bramka padła w 39 minucie po samobójczym strzale V. Geberta, który chciał przeciąć dośrodkowanie i wbił sobie piłkę do własnej bramki. W 43 minucie J. Sasinka z bliskiej odległości pokonał bramkarza, a 2 minuty później De Azevedo w sytuacji sam na sam kiwnął bramkarza i piłkarze Banika na przerwę schodzili z czterobramkowym prowadzeniem. Po przerwie Banik stwarzał kolejne sytuacje, ale dopiero w 67 minucie po faulu w polu karnym na M. Baros sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykonał T. Poznar. W 85 minucie M. Baros przyłożył tylko nogę i pokonał bramkarza z najbliższej odległości. Mecz zakończył się zwycięstwem i zarazem awansem do kolejnej rundy pucharu Czech.

 

W kolejnym ligowym meczu Banik niestety nie przełamał złej passy i dalej będziemy musieli czekać na ligowe zwycięstwo. Pierwsza bramka padła po biernej postawie obrońcy Banika, A. Dzafic spokojnie przymierzył w dalszy róg i FC Zlin objęło prowadzenie. Chwilę później Banik miał okazję wyrównać, ponieważ po wrzutce z rożnego i strzale głową piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła do gry. W 21 minucie M. Mechanovic pokonał P.. Vaska strzałem znowu w dalszy róg. 7 minut przed przerwą Banik strzela bramkę kontaktową z rzutu wolnego, autorem bramki jest De Azevedo, który wrzucił w pole karne, ale przy zamieszaniu nikt nie dotknął piłki i wpadła bezpośrednio do bramki. Po przerwie Banik stwarzał sobie dogodne sytuacje, ale Zlin dzielnie się bronił. W 57 minucie po brutalnym faulu na M. Baros w polu karnym sędzia podyktował rzut karny i tym razem sam faulowany dokonał egzekucji. Szkoda kilku sytuacji, ponieważ Banik mógł cieszyć się z kompletu punktów. Posiadanie piłki po stronie Banika 55% do 45%. Mecz obejrzało 6373 osoby.

 

Kolejny mecz Banik rozegra w piątek 13 października na wyjeździe o 20:45 w Pradze z FC Bochemians.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Heniek

    4 października 2017 at 19:35

    A z kim ten mecz w Pradze?

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga