Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: GieKSa też pechowa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich 10 dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Z kobiecą drużyną umowę podpisała pomocniczka Dorota Hałatek. Klub ogłosił plan przygotowań zespołu kobiet. Z sekcją pożegnała się Patrycja Michalczyk. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Bartosza Wolskiego do GieKSy. Klub przedstawił plan przygotowań męskiej drużyny do sezonu 2026/27. W II rundzie Ligi Konferencji UEFA GieKSa zmierzy się z przegranym w dwumeczu Hajduk Split – MŠK Žilina. Pierwsze spotkanie GKS rozegra na wyjeździe 23 lipca, drugie 30 lipca w Katowicach.

W drużynie siatkarzy na dłużej zostają: Michał Superlak, Bartłomiej Krulicki, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga, Damian Hudzik oraz Damian Domagała. Rozgrywający Aleksa Batak został nowym siatkarzem GieKSy.

Z hokejową GieKSą umowę podpisał obrońca Matthew Sredl. Z sekcją pożegnali się Travis Verveda i Zack Hoffman. Gieksa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. W wieku 72 lat zmarł były bramkarz GKS Piotr Grobarczyk.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Dorota Hałatek nową piłkarką GieKSy

Dorota Hałatek, która po zakończeniu sezonu opuściła Górnik Łęczna, występować będzie w GKS-ie Katowice. 24-latka związała się umową obowiązującą do końca sezonu 2027/2028.
Na zasadzie wolnego transferu do GieKSy trafiła Dorota Hałatek, która podpisała umowę ważną do końca sezonu 2027/2028. 24-letnia pomocniczka od 2023 r. broniła barw GKS-u Górnika Łęczna. W klubie z województwa lubelskiego wystąpiła łącznie w 53 spotkaniach. W zakończonym niedawno sezonie Orlen Ekstraligi kobiet Hałatek zagrała w 15 meczach. W przeszłości nasza nowa piłkarka reprezentowała Czarnych Antrans Sosnowiec. W ciągu sześciu lat sięgnęła z sosnowieckim zespołem między innymi po mistrzostwo Polski oraz dwa triumfy w krajowym Pucharze.
Swoją piłkarską przygodę Hałatek rozpoczęła w Pionierze Tychy. W kolejnych latach rozwijała swoje umiejętności w APN GKS Tychy oraz Polonii Tychy. Na boiskach Orlen Ekstraligi zadebiutowała mając zaledwie 15 lat, reprezentując już wtedy barwy Czarnych Antrans Sosnowiec. Nasza nowa zawodniczka ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.

tylkoslask.pl – GKS Katowice: Piłkarki startują 26 czerwca, Slavia Praga ostatnim sprawdzianem

Piłkarki GKS-u Katowice ruszają do pracy już 26 czerwca. Przed nimi intensywne przygotowania do sezonu 2026/2027 – treningi, zgrupowania w Szczyrku i Ustroniu oraz seria sparingów z krajowymi i zagranicznymi rywalkami.
Najważniejsze informacje:
Przygotowania startują 26 czerwca od badań i testów, pierwszy trening na boisku – 29 czerwca.
Zgrupowanie w Ustroniu (13-19 lipca) obejmuje trzy sparingi, w tym mecze z Banikiem Ostrawa i Ślęzą Wrocław.
Ostatni sprawdzian przed ligą to spotkanie ze Slavią Praga 25 lipca. Inauguracja Orlen Ekstraligi Kobiet – weekend 1-2 sierpnia.
Badania, testy i pierwsze kopnięcia piłki
Pierwsze dwa dni – 26 i 27 czerwca – zawodniczki spędzą na badaniach i testach. Dopiero 29 czerwca wyjdą na murawę. To standardowy rytm początku preseason, który pozwala sztabowi ocenić formę każdej piłkarki po przerwie.
Już 4 lipca czeka je pierwszy sparing. Rywalem będą Czarni Antrans Sosnowiec. Potem krótka przerwa i minizgrupowanie – 10-11 lipca w Szczyrku.
Główny obóz przygotowawczy zaplanowano na 13-19 lipca w Ustroniu. Baza drużyny to Hotel „Diament”. Przez tydzień piłkarki rozegrają trzy mecze kontrolne.
15 lipca GKS zmierzy się jednego dnia z dwoma drużynami – Banikiem Ostrawa oraz Rekordem Bielsko-Biała. Trzy dni później, 18 lipca, rywalem będzie Ślęza Wrocław.
Finałowy sprawdzian przed ligą to starcie z Slavią Praga – aktualnym wicemistrzem Czech. Mecz odbędzie się 25 lipca.
Tydzień później, w weekend 1-2 sierpnia, rozpocznie się nowy sezon Orlen Ekstraligi Kobiet.

goal.pl – Wolski odsłonił kulisy transferu do GKS-u. Kluczowa była jedna rzecz

GKS Katowice pozyskał przed nowym sezonem Bartosza Wolskiego. Były kapitan Motoru Lublin po pierwszym treningu wyjaśnił, dlaczego wybrał śląski klub i jakie ma plany.
GKS Katowice rozpoczął przygotowania do sezonu 2026/2027, a jednym z nowych zawodników w zespole Rafała Góraka jest Bartosz Wolski. 29-letni pomocnik trafił do katowickiej drużyny z Motoru Lublin, gdzie pełnił funkcję kapitana i był jedną z kluczowych postaci zespołu. Po pierwszych zajęciach w nowych barwach zawodnik nie ukrywał, że potrzebuje jeszcze czasu, aby w pełni ocenić swoje nowe otoczenie.
– Za szybko, żeby cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej i będę mógł powiedzieć więcej ciepłych słów o tym miejscu – usłyszał Goal.pl od nowego gracza GieKSy.
Jednym z głównych tematów rozmowy był wybór klubu z Katowic. Piłkarz nie miał wątpliwości, że trafił do ekipy, która oferował mu najbardziej przekonującą perspektywę rozwoju. – To najbardziej stabilny projekt spośród tych, z których miałem oferty. Ludzie pracują tu ze sobą od dłuższego czasu, wiedzą, co robią i dlaczego to robią. Myślę, że będzie to bardzo dobre rozwiązanie – podkreślił Wolski.
Zawodnik został również dopytany o okoliczności rozstania z Motorem Lublin. Pomocnik przyznał, że nie otrzymał propozycji pozostania w klubie, dlatego zdecydował się na zmianę otoczenia. – Niestety nie otrzymałem propozycji nowego kontraktu. Dlatego dzisiaj jestem tutaj. GKS był bardzo zdeterminowany, żeby mnie pozyskać – powiedział pomocnik.
Nie bez znaczenia dla transferu była także pozycja, jaką Katowiczanie wypracowali sobie w ostatnich sezonach. GKS zakończył poprzednie rozgrywki na piątym miejscu i wywalczył prawo gry w europejskich pucharach, co dodatkowo zwiększyło atrakcyjność projektu. – To dodaje całemu projektowi kolejnego smaczku. Puchary były jedną z rzeczy, które jeszcze bardziej zachęciły mnie do przyjścia tutaj – mówił Wolski.
Niezwykła była reakcja kapitana drużyny Arkadiusza Jędrycha przed startem zajęć: „O k**** na naszym pierwszym treningu nigdy tylu dziennikarzy nie było. Wystarczyło awansować do europucharów” 😅#Ekstraklasa… pic.twitter.com/bsg1H2Eh8B
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) June 15, 2026
Na razie były kapitan Motoru nie chce składać odważnych deklaracji dotyczących indywidualnych osiągnięć w nowym sezonie. Jak sam zaznacza, najpierw musi poznać swoją rolę w zespole i oczekiwania sztabu szkoleniowego. – Najpierw muszę wdrożyć się w drużynę i zobaczyć, na jakiej pozycji będę funkcjonował. Wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej – stwierdził doświadczony zawodnik.
W nowej drużynie Wolski nie będzie całkowicie anonimową postacią. Chociaż z większością zawodników spotykał się wcześniej głównie jako rywal, jednego z nich zna znacznie lepiej. – Przewijaliśmy się z zawodnikami GKS-u wielokrotnie na boisku, ale jako rywale. Z kolei z Damianem Rasakiem grałem za dzieciaka w Elanie Toruń – zdradził Wolski.
W trakcie rozmowy pojawił się również temat Bartosza Nowaka, jednego z liderów katowickiego zespołu. Wolski nie ukrywa, że obecność takiego piłkarza miała znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzce na Bukową. – Bartek jest bardzo ważnym zawodnikiem i elementem całej tej układanki. Na pewno miał wpływ na całokształt tego projektu, który ostatecznie skierował mnie do GKS-u Katowice – zakończył zawodnik.
Katowiczanie liczą, że doświadczenie Wolskiego, zdobyte zarówno na poziomie I ligi, jak i Ekstraklasy, pomoże drużynie nie tylko utrzymać wysoką pozycję w krajowych rozgrywkach, ale również godnie zaprezentować się na europejskiej arenie. Sam zawodnik na razie tonuje nastroje, jednak już pierwsze wypowiedzi pokazują, że do nowego etapu kariery podchodzi z dużym optymizmem.
Wyceniany na 800 tysięcy euro piłkarz ma na swoim koncie blisko 70 spotkań w Ekstraklasie i ponad 150 w 1 Lidze. Z klubem z Katowic zawodnik związał się kontraktem do końca czerwca 2028 roku.

wkatowicach.eu – Wkrótce piłkarska GieKSa rozpocznie treningi. Znamy plan przygotowań do kolejnego sezonu Ekstraklasy

Piłkarze GKS-u Katowice wrócą do wspólnych treningów 15 czerwca. Przed nimi intensywny okres przygotowań do sezonu 2026/2027 oraz rywalizacji w europejskich pucharach. Z kim drużyna zagra sparingi w najbliższym czasie?

Chwila odpoczynku i pora wracać na treningi. GKS Katowice zaprezentował plan przygotowań do najbliższego sezonu Ekstraklasy, a także Ligi Konferencji UEFA.

GieKSa odniosła duży sukces w poprzednim sezonie. Sezon 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zespół zakończył na 5. miejscu w tabeli, a to oznacza, że zyskał prawo do gry w kwalifikacjach Ligi Konferencji UEFA. Obecnie piłkarze przebywają na urlopie, ale już 15 czerwca z niego wrócą. W dniach 16-17 czerwca Katowiczanie przejdą testy motoryczne w AWF Katowice, a następie wyjadą na krótkie zgrupowaniu do Bielska-Białej, w trakcie którego odbędą jednostkę treningową obejmująca zdobycie Klimczoka.

W dniach 22.06–02.07 zespół będzie przebywał na zgrupowaniu w Opalenicy. W jego trakcie GieKSa rozegra cztery sparingi z:

KS Świt Szczecin,
Arką Gdynia,
Piastem Gliwice
oraz Miedzią Legnica.

Po powrocie drużyna trenera Rafała Góraka będzie trenować na własnych obiektach oraz rozegra mecze kontrolne ze Stalą Rzeszów (11.07) oraz Rakowem Częstochowa (16.07).

23 lipca (czwartek) GieKSa rozegra pierwszy mecz 2. rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Naszego przeciwnika oraz miejsce rozegrania spotkania poznamy podczas losowania, które odbędzie się 17 czerwca. Start nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy zaplanowano na weekend 25/26 lipca.

Plan przygotowań GKS-u Katowice:

15.06 – powrót do treningów,
17.06 – 19.06 – zgrupowanie w Bielsku-Białej,
22.06 – 02.07 – zgrupowaniu w Opalenicy,
25.06 – sparing z KS Świt Szczecin,
28.06 – sparing z Arką Gdynia,
01.07 – sparing z Piastem Gliwice,
01.07 – sparing z Miedzią Legnica,
11.07 – sparing ze Stalą Rzeszów,
16.07 – sparing z Rakowem Częstochowa,
23.07 – pierwszy mecz kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA,
25/26.07 – pierwszy mecz PKO BP Ekstraklasy.

Losowanie UEFA 2026/2027. GKS Katowice poznało potencjalnych rywali

GKS Katowice w nadchodzącym sezonie Ligi Konferencji UEFA zagra z zespołem z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). W środowym losowaniu II rundy kwalifikacyjnej wyłoniono potencjalnego rywala zespołu Rafała Góraka, który już pod koniec lipca rozpocznie walkę o awans do fazy ligowej rozgrywek. Dla katowiczan będzie to pierwszy krok w europejskiej przygodzie po zajęciu 5. miejsca w minionym sezonie.
GKS Katowice w sezonie 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zajął 5. miejsce. Dzięki temu zespół już w lipcu rozpocznie zmagania w europejskich pucharach. W środę (17 czerwca) odbyło się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA. To właśnie od tego etapu grę rozpoczną piłkarze trenera Rafała Góraka.
Uczestnicy drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA zostali podzieleni na koszyki przed losowaniem. Losowanie rozpoczęło się o godz. 14:00. Rywalem GKS-u Katowice został zespół z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). Mecze odbędą się 23 lipca (wyjazd) i 30 lipca (dom).
Kolejne ceremonie losowania przeprowadzone zostaną 20 lipca (trzecia runda kwalifikacyjna), 3 sierpnia (runda play-off) oraz 28 sierpnia, kiedy poznamy układ fazy ligowej.
Wszystkie 36 drużyn, które wystąpią w fazie ligowej, będzie musiało wywalczyć awans poprzez kwalifikacje – żaden zespół nie otrzyma bezpośredniego miejsca w tej części rozgrywek. Mecze pierwszej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane 9 i 16 lipca, drugiej rundy 23 i 30 lipca, trzeciej rundy 6 i 13 sierpnia, a spotkania rundy play-off zaplanowano na 20 i 27 sierpnia.
Faza ligowa wystartuje 15 października i potrwa do 17 grudnia 2026 roku. Następnie najlepsze zespoły przystąpią do fazy pucharowej. Mecze barażowe o awans do 1/8 finału odbędą się w lutym 2027 roku, a finał rozgrywek zaplanowano na 2 czerwca 2027 roku.
Decydujące spotkanie szóstej edycji Ligi Konferencji UEFA zostanie rozegrane na Beşiktaş Park w Stambule.

weszlo.com – Losowanie par eliminacji Ligi Konferencji. Z nimi zagrają nasi!

Wiemy już, że los postanowił nie rozpieszczać naszych przedstawicieli, którzy zawalczą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Groźnych rywali nie ma jednak zbyt wielu w rywalizacji na poziomie eliminacji do Ligi Konferencji, gdzie powalczą wkrótce Raków Częstochowa i GKS Katowice. Z kim zagrają polskie zespoły?
[…] Zupełnie inaczej patrzą na wynik losowania w Katowicach, gdzie ugoszczą przegranego z dwumeczu Hajduka Split z MSK Żylina. Zaznaczmy na wstępie, że nadal to GieKSa powinna być według modeli statystycznych faworytem do wygranej w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji, ale w tym wariancie losowania jej szanse są najmniejsze i szacuje się je na około 61%. Z perspektywy polskiego klubu jedno jest pewne – trzeba trzymać kciuk za wygraną Hajduka, bowiem Słowacy będą rywalem wyraźnie słabszym od Chorwatów.
Bilans dzisiejszych losowań jest więc dla nas wyjątkowo skrajny. Z jednej strony Lech, Górnik i GKS trafiły możliwie najgorzej. Z drugiej – Raków czeka w II rundzie eliminacji spacerek na słonecznej Malcie.

GieKSa też pechowa. Za to Raków został zwycięzcą losowania

Raków kolejny raz pokazał wszystkim polskim drużynom, że co jak co, ale szczęście w losowaniach ma zdecydowanie największe. Po tym, jak pechowo trafiły Lech i Górnik, na wymagającego rywala trafił też GKS Katowice. Będzie nim przegrany z pary Hajduk Split – MSK Żylina.
[…] Raków nie ma prawa mieć jakichkolwiek kłopotów z pokonaniem tego przeciwnika. Znacznie gorzej trafił GKS Katowice, szczególnie gdy porównamy jego potencjalnego rywala do Maltańczyków. GieKSa zmierzy się bowiem z przegranym z dwumeczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy, a więc z Hajdukiem Split lub MSK Żylina.
Obu zespołów przedstawiać nie trzeba, szczególnie na tle Valletta FC. Kibice Hajduka podczas sezonu ligowego zasnęli z nudów. Do lidera z Zagrzebia ich ulubieńcy stracili bowiem osiemnaście punktów, a nad trzecią drużyną mieli czternaście punktów przewagi. Żadnych emocji. O nic nie walczyli. Mistrzostwo było poza zasięgiem. Trzecie miejsce też. Mogli stracić miejsce w Lidze Europy, gdyby Dinamo przegrało w Pucharze Chorwacji, ale oczywiście ani razu nie było tego bliskie.
Ich zawodnik, Kanadyjczyk Niko Sigur jest obecnie na mundialu. Wielkie nadzieje może jednak dawać niestabilność chorwackiego klubu. Od początku 2007 roku jego władze zmieniały trenerów… 42 razy. Byli wśród nich Joan Carillo i Jens Gustafsson znani z Wisły Kraków i Pogoni. Dyrektorem sportowym jest w Splicie od niedawna Polak Robert Graf. Do chorwackiego klubu wrócił zimą Dante Stiplica, którego znamy z Ruchu Chorzów, a przede wszystkim z Pogoni Szczecin. W Hajduku pełni on obecnie rolę rezerwowego bramkarza.
W lidze Hajduk od dwudziestu lat jest wiecznie drugi. Ewentualnie trzeci lub czwarty. Rzadko – piąty. W jednym jest bardzo mocny – nie schodzi poniżej pewnego minimalnego poziomu. Od 2007 roku co sezon kwalifikuje się do europejskich pucharów. To coś, co w Polsce jest wprost nie do pomyślenia. Problem w tym, jak się spisuje w rozgrywkach UEFA. Otóż od 2011 roku, gdy przegrał pięć z sześciu meczów w grupie Ligi Europy:
dwa razy odpadł w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy
pięć razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy
cztery razy odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy
raz odpadł w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
trzy razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
raz odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
Ani razu nie dotarł zatem w tym czasie do zasadniczej fazy europejskiego pucharu. Kiedy w ostatnich latach odpadał w kwalifikacjach, czasem przeszkodą byli mocni rywale (PAOK, Villarreal, Galatasaray, FCSB czy Everton), ale często kompromitował się z takimi zespołami, jak Dinamo Tirana, Rużomberok, Toboł Kustanaj, a nawet maltańska Gzira. Tym razem będziemy jednak trzymali kciuki, by Chorwaci nie zaliczyli wywrotki. Zdecydowanie lepiej bowiem, by GKS zmierzył się z Żyliną niż Hajdukiem.
Co ciekawe, kibice Hajduka od lat mają zgodę z fanami Górnika Zabrze, którzy do niedawna bardzo dobrze żyli z fanatykami GieKSy.
Słowacki klub znamy dość dobrze, bo w zeszłym sezonie wszelkich nadziei pozbawił go Raków gromiąc Żylinę w dwumeczu aż 6:1. Przy tej okazji Michał Kołkowski opisywał ich klub filialny z Ghany. Wtedy też Jakub Radomski przeprowadził wywiad z trenerem klubu, w którym swój talent rozwinął Jakub Kiwior i w którym królem strzelców był Dawid Kurminowski. Pavol Stano wciąż prowadzi ekipę Żółto-Zielonych, którzy znów zajęli swoje ulubione czwarte miejsce w lidze. Na takiej lokacie skończyli pięć z dziewięciu ostatnich sezonów.
W Lidze Europy zagrają dzięki wygraniu Pucharu Słowacji. W Żylinie występowało łącznie aż sześćdziesięciu piłkarzy, którzy mają na koncie występy w polskich klubach. Od roku gra tam Fabian Bzdyl. W przypadku meczu z Żyliną, kibice GKS-u mieliby też jeszcze jeden powód do radości. Oba miasta dzieli bowiem w linii prostej zaledwie 117 kilometrów. Byłby to zatem najkrótszy wyjazd na mecz europejskiego pucharu w historii polskich klubów. Dotychczasowy rekord został ustanowiony w 1971 roku, gdy Zagłębie Wałbrzych grało w oddalonych o 174 czeskich Teplicach.
[…] O tym, z kim zagra GKS Katowice dowiemy się za miesiąc. Trzymamy kciuki, żeby w słowacko-chorwackim boju nie przydarzyła się niespodzianka.

SIATKÓWKA

siatka.org – Serbskie wzmocnienie GKS-u Katowice

Dotychczas GKS Katowice informował o losach siatkarzy, którzy wywalczyli szybki powrót do PlusLigi. W końcu przyszedł czas na pierwsze nowe nazwisko. Do beniaminka dołączył serbski rozgrywający Aleksa Batak. – Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję – stwierdził Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.
GKS Katowice dzień po dniu informuje o kolejnych ruchach transferowych. Z ekipy, która zapewniła szybki powrót do PlusLigi, na pewno zostali Grzegorz Pająk, Michał Superlak, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga i Damian Hudzik. Drużynę nadal prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Z zespołem pożegnali się natomiast Maciej Wóz, Kajetan Marek, Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski i Piotr Fenoszyn. Pierwszym nowym siatkarzem, który dołączył do GKS-u Katowice jest Serb. Aleksa Batak wraz z Grzegorzem Pająkiem będzie odpowiadać za rozegranie katowickiego beniaminka.
Aleksa Batak to dwudziestosześcioletni siatkarz, który pierwsze kroki stawiał w rodzinnym Partizanie Belgrad. W sezonie 2019/2020 po raz pierwszy zdecydował się opuścić kraj i zasilił włoskie Consar Ravenna. Po dwóch sezonach wrócił do serbskiego Mladi Radnik Požarevac. Sezon 2021/2022 dokończył we francuskim AS Cannes. W 2023 roku w barwach Partizanu Belgrad sięgnął po potrójną koronę – zdobył mistrzostwo Serbii, Puchar i Superpuchar kraju. W latach 2023 – 2026 grał w niemieckim VfB Friedrichshafen. Tam miał okazję grać z obecnym liderem katowickiego zespołu – Michałem Superlakiem.
Batak występował w młodzieżowych reprezentacjach Serbii. Od 2019 roku ma szansę występować również w seniorskiej drużynie narodowej. W minionym tygodniu w serbskich barwach rywalizował podczas turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Brazylii.
– Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję. Wierzymy, że jego umiejętności oraz charakter będą ważnym elementem naszej drużyny i wspólnie osiągniemy cele, które stawiamy sobie na nadchodzący sezon – podkreślił Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.

Atakujący na dłużej w GKS-ie Katowice. 28-latek ugasił już niejeden pożar

GKS Katowice znów napisał historię. Klub rok po opuszczeniu PlusLigi znów melduje się w ekstraklasie. Część z graczy zostaje z drużyną, a barw GieKSy dalej będzie bronić Damian Domagała. Dla atakującego będzie to już szósty sezon w szeregach drużyny, z którą przeżył już niejeden wzlot i upadek. 28-latek w szeregach GKS-u rozegrał już 161 meczów, będąc ważnym ogniwem zespołu.
GKS Katowice przed powrotem do PlusLigi wzmacnia szeregi. Z drugie strony klub stawia też na przedłużenie współprac, czego dowodem jest nowa umowa z Damianem Domagałą. Dla 28-latka sezon 2026/2027 będzie szóstym z rzędu spędzonym na pokładzie popularnej GieKSy, z którą opłakiwał spadek, ale też świętował ostatnio upragniony awans z I ligi.
Mierzący 199 cm wzrostu siatkarz jest absolwentem Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego SMS PZPS Spała, gdzie doskonalił swoje umiejętności. Po ukończeniu szkoły przeniósł się na dwa lata do Włoch, gdzie występował w Tonno Callipo Calabria Volley Vibo Valentia. Wyjazd ten poszerzył jego horyzonty, lecz w końcu atakujący zatęsknił za ojczyzną. W sezonie 2019/2020 zdecydował się na powrót do Polski. Wówczas na rok związał się umową z Cuprum Lubin. Następnie kolejną kampanię spędził w Asseco Resovii Rzeszów. Od 2021 roku jednak współpracuje z GKS-em Katowice, gdzie czuje się jak ryba w wodzie.
W barwach katowickiego klubu 28-latek rozegrał już 16 spotkań. Podczas rocznej przygody klubu na zapleczu Domagała zaprezentował się na boisku w 35 spotkaniach, w których łącznie zdobył 176 punktów. W ataku skończył 146 piłek, grając ze skutecznością 49%. Do tego dołożył 17 asów serwisowych i 13 oczek blokiem. Występy na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce nie są dla siatkarza niczym nowym. Licząc z poprzednimi klubami na za sobą już siedem takich sezonów. Choć nie jest zwykle pierwszoplanową postacią, to zmiennikiem jest solidnym i potrafi uchronić drużynę przed stratą punktów.
– Damian Domagała jest z nami od kilku lat. Przez ten czas rozegrał wiele spotkań w naszych barwach. Dojrzał jako zawodnik i stał się bardzo ważną częścią naszego zespołu. Wierzymy, że z Damianem w składzie jesteśmy w stanie powrócić w szybkim tempie do najwyższej klasy rozgrywkowej – powiedział przed rokiem dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u, Jakub Bochenek.

HOKEJ

hokej.net.pl – GieKSa sięgnęła po amerykańskiego obrońcę. Grał w pięciu europejskich ligach

GKS Katowice odsłonił kolejną kartę przed sezonem 2026/2027. Do drużyny wicemistrzów Polski dołączył dziś Matthew Sredl. Amerykański obrońca ostatnio występował we francuskiej ekstralidze.
Sredl (185 cm, 91 kg) ma 24 lata i urodził się w Grosse Pointe Farms, w stanie Michigan. Jest mobilnym defensorem, który oprócz zadań stricte defensywnych potrafi też zawiązać akcję i przymierzyć spod linii niebieskiej.
W jego hokejowym życiorysie można znaleźć 1 spotkanie w AHL oraz 105 w ECHL. Od sezonu 2023-2024 występuje na europejskich taflach. Rozegrał 4 mecze w czeskiej Tipsport Extralidze, 15 konfrontacjiw słowackiej Tipos Extralidze, 24 w norweskiej Fjordkraft-ligaen i 14 na zapleczu DEL.
Miniony sezon spędził w barwach francuskiego Anglet Hormadi. W 38 starciachzdobył 1 bramkę i zaliczył 9 asyst. Na ławce kar spędził 12 minut.

GieKSa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. Na horyzoncie starcie ze starymi znajomymi

GKS Katowice będzie w najbliższym sezonie reprezentował Polskę w Pucharze Kontynentalnym. Poznaliśmy wszystkich uczestników tych rozgrywek i dowiedzieliśmy się, kiedy wicemistrzowie Polski rozpoczną pucharową rywalizację.
Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) ogłosiła dziś listę wszystkich uczestników drugiego – obok Hokejowej Ligi Mistrzów – z europejskich pucharów. W porównaniu do zeszłego roku czeka nas kilka zmian.
W dniach 16-18 października odbędzie się pierwsza runda. Osiem zespołów zostało podzielonych na dwie grupy. W grupie A zagrają HC Mogo Ryga (Łotwa), Sokił Kijów (Ukraina), SC Energija Elektreny (Litwa) i CH Jaca (Hiszpania). W grupie B zobaczymy Coronę Braszów (Rumunia), Budapest Jégkorong Akadémia HC (Węgry), KHL Zagrzeb (Chorwacja), Viru Sputnik Kohtla-Järve (Estonia).
Polskę będzie reprezentował GKS Katowice, który do rywalizacji przystąpi jako triumfator sezonu zasadniczego TAURON Hokej Ligi. Podopieczni Jacka Płachty zmagania rozpoczną od drugiej rundy. Ta zostanie rozegrana w dniach 13–15 listopada i będzie miała formę dwóch równoległych turniejów.
GieKSa została przydzielony do grupy C, a jej rywalami będą Belfast Giants, Dragons de Rouen oraz zwycięzcą grupy A. Szczególnie interesująco zapowiada się konfrontacja z „Gigantami”, bo oba zespoły miały już bowiem okazję rywalizować ze sobą w sezonie 2019/2020. Wówczas spotkały się zarówno w trzeciej rundzie, jak i w turnieju finałowym Pucharu Kontynentalnego. Z kolei Dragons de Rouen to jeden z najbardziej utytułowanych klubów we Francji. „Smoki”przystąpią do rozgrywek jako zwycięzca sezonu zasadniczego Ligue Magnus. W fazie play-off zakończyły jednak rywalizację już na etapie półfinału.
W grupie D zagrają kazachski Nomad Astana, duński Herlev Eagles, włoski HC Asiago oraz zwycięzca grupy B.
Do Turnieju Finałowego, który odbędzie się w dniach 14-17 stycznia 2027 roku awans wywalczą po trzy drużyny. Sześć najlepszych zespołów również zostanie podzielonych na dwie grupy. Ich zwycięzcy zmierzą się w wielkim finale, drużyny z drugich miejsc powalczą o brązowy medal, a ekipy sklasyfikowane na trzecich lokatach rozegrają mecz o piąte miejsce.

Kanadyjski twardziel opuścił GieKSę. Ma już nowy klub

Zack Hoffman nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. Kanadyjski obrońca, który dał się poznać jako zawodnik grający niezwykle twardo, podpisał roczny kontrakt z Dundee Stars, występującym na co dzień w brytyjskiej Elite Ice Hockey League.
[…] W minionym sezonie reprezentował barwy GKS-u Katowice, z którym sięgnął po wicemistrzostwo Polski. W 56 meczach TAURON Hokej Ligi zgromadził16 punktów za 3 gole i 13 kluczowych zagrań. Sędziowie nałożyli na niego 128 minut karnych, a jego bilans plus/minus wyniósł +21.

Kibice cenili go za charakter i poświęcenie. Filar defensywy żegna się z GieKSą!

Travis Verveda nie będzie reprezentował barw GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Kanadyjski obrońca po dwóch latach opuszcza ekipę wicemistrzów Polski.
[…] 29-letni obrońca w barwach GieKSy rozegrał 114 ligowych spotkań. Zdobył w nich 10 bramek i zanotował 21 asyst. Na ławce kar spędził 72 minuty, a jego wartość dla zespołu dobrze oddaje statystyka plus/minus, w której osiągnął bardzo dobry wynik +49.
Verveda jest kolejnym zawodnikiem, który tego lata pożegnał się z katowickim klubem. Wcześniej z GKS-em rozstali się bramkarz Jesper Eliasson, obrońcy Zack Hoffman, Aleksi Varttinen i Albin Runesson oraz napastnicy Ian McNulty, Juho Koivusaari, Lauri Huhdanpää, Sam Coatta, Mateusz Bepierszcz, Jean Dupuy i Maksymilian Dawid.

Polski hokej w żałobie. Zmarł były bramkarz dwóch zasłużonych klubów

Smutna informacja napłynęła do naszej redakcji. Nie żyje Piotr Grobarczyk, były bramkarz Polonii Bydgoszcz, Baildonu Katowice oraz GKS-u Katowice. Miał 72 lata.
Piotr Grobarczyk występował w barwach Baildonu Katowice w latach 1978–1981. Następnie przeniósł się do GKS-u Katowice, którego zawodnikiem pozostawał przez pięć kolejnych sezonów, od 1981 do 1986 roku. W trakcie swojej kariery reprezentował również Polonię Bydgoszcz.
Były golkiper dał się poznać jako solidny i ambitny golkiper, który przez lata rywalizował na najwyższym poziomie krajowych rozgrywek. Jego nazwisko jest dobrze znane szczególnie starszym kibicom śląskiego hokeja.
Pogrzeb odbędzie sie w środę, 17 czerwca 2026 roku. Msza pogrzebowa rozpocznie się o godzinie 9:00 w Parafii św. Józefa w Katowicach-Załężu.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Projekt GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Latem 2019 roku na swoją drugą kadencję przybył do GieKSy Rafał Górak. Trener, który miał coś do udowodnienia wszystkim związanym z katowicką piłką. Zadania podjął się ekstremalnie trudnego. GieKSa właśnie spadła do drugiej ligi – po kilku latach marzeń i nadziei na awans do ekstraklasy, zakończyło się zmianą ligi – ale w drugą stronę. To był dla nas wszystkich koszmar. Zamiast do Warszawy, Poznania czy Zabrza mieliśmy jeździć do Legionowa, Wejherowa czy Stargardu. Marzenia o najwyższej klasie rozgrywkowej trzeba było odłożyć i ratować, co się da.

Jak wielką otchłanią była ta sytuacja… Pierwszy mecz w drugiej lidze u siebie ze Zniczem Pruszków został przegrany, a do przerwy dostaliśmy trzy gongi. Można było wtedy czuć spory niepokój, że na drugiej lidze się nie skończy. Że spotka nas los, którego doświadczają teraz choćby kibice Zagłębia Sosnowiec. Że o wzroście nie ma co marzyć, a jedyne, o co należy walczyć, to żeby nie pogrążać się coraz bardziej.

Trudne to były początki. GKS w pierwszym sezonie w drugiej lidze nie awansował, choć zabrakło zaledwie jednego punktu. Pamiętam ten mecz z Resovią, kiedy wiedzieliśmy już, że Widzew przegrał i do awansu wystarczył jeden gol. GKS nacierał, ale go nie wbił, a potem ze Stalą Rzeszów odpadł w półfinale baraży.

Awans był rok później. Z perturbacjami, ale ostatecznie dość spokojny, na kolejkę przed końcem rozgrywek. To był pierwszy mały sukces Rafała Góraka. Co by nie mówić – mimo wszystko stadiony pierwszoligowe to coś innego niż stadiony drugoligowe. Tu już pojawiają się spadkowicze z ekstraklasy, no i generalnie jest kilka uznanych firm. Więc tragedii nie ma. No chyba, że kisi się w niej kilkanaście lat i przewija się w niej kilkadziesiąt klubów, a GKS jak był, tak jest dalej.

Znów na tym zapleczu ekstraklasy byliśmy i po dwóch latach był to powiew świeżości. Znów branding pierwszej ligi, znów mecze w Polsacie i… marzenia o ekstraklasie. Coś zostało odbudowane, a klątwa Witana przestała obowiązywać, bo znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Było ciężko. Po dobrych początkach przychodziły rozczarowania, jak na przykład to, gdy po triumfie z ŁKS w Łodzi, GieKSa nie potrafiła utrzymać prowadzenia z grającą w dziesiątkę Termaliką. Bywały spore wtopy jak cztery bramki tracone w Głogowie czy Opolu albo pięć u siebie z ŁKS. Albo trzy porażki u siebie z rzędu, w ciągu praktycznie tygodnia. Nawet Borja Galan nam w barwach Odry potrafił strzelić bramkę na Bukowej. Czy Kowal w barwach ŁKS. Były też drobne momenty triumfu, jak zwycięstwo w doliczonym czasie gry z Ruchem. Ale to była tylko kwestia prestiżu. Potem i tak była wielka piłka (plażowa) w Chojnicach.

Trener łatwo nie miał. Ten projekt się budował i budował, ale nieraz w katuszach. W kolejnym sezonie wydawało się jesienią, że GieKSa już to ma. Efektowna wygrana z Wisłą Płock i Resovią, na wyjeździe w Pruszkowie. Wydawało się, że to ten sezon. Że w końcu GieKSa gra taką piłkę, że szanse na awans są  naprawdę spore. Coś się jednak zacięło i nastały długie tygodnie bez wygranej. Nawet prowadząc w Krakowie z Wisłą, katowiczanie stracili dwa gole w doliczonym czasie i przegrali. Było coraz to gorzej, a GKS systematycznie osuwał się w tabeli. Oczywiście z racji baraży mogliśmy marzyć o załapaniu się do nich, ale przecież i to było trudne, jeśli zajmuje się 12. miejsce w tabeli.

Co było wiosną – wszyscy pamiętamy. Prawdziwy szturm, choć nie do końca zamierzony. To znaczy nikt na początku roku o ekstraklasie nie myślał. Była porażka w końcówce z Wisłą Płock. Ale potem GieKSa wygrywała, wygrywała i… zaczęliśmy na poważnie myśleć o barażach. Potem o tym, żeby zająć trzecie miejsce i mieć bonus gry u siebie. Aż w ostatniej kolejce – przy splocie niesamowitych okoliczności – nadarzyła się szansa na awans bezpośredni. Gdynia jest historią.

Piękną historią powrotu GieKSy na polskie salony. Pamiętam ten pierwszy mecz w ekstraklasie z Radomiakiem. Jakie to wszystko było inne niż to, co przeżywaliśmy przez 19 lat. Wszędzie napisy ekstraklasa, Canal+, świadomość, że patrzą na nas już nie tylko lokalne media, a cała piłkarska Polska. Że zainteresował się nami w końcu nie tylko pies z kulawą nogą. Rozpoczęła się piękna przygoda, która trwa od dwóch lat. Jednak nawet wtedy, gdy pokarał nas dwukrotnie Leonardo Rocha, nie byliśmy sobie w stanie wymarzyć, jak to będzie wyglądać. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że w dwa sezony GKS wygra ćwierć setki meczów, zdobędzie prawie sto punktów, strzeli równe sto goli, otrze się o Puchar Polski, a nasz zawodnik zostanie piłkarzem sezonu – zastanowilibyśmy się, czy wszystko z głową jest w porządku.

Jak mówił trener – wtedy sukcesem był każdy gol, każdy zdobyty jeden punkt. Duma, że wygraliśmy w Mielcu. Potem spektakularne zwycięstwo z Jagiellonią. Pogrom z Puszczą. Kilka innych bardzo wartościowych wyników. Potem wiosna i nowy stadion. Szybkie i spokojne utrzymanie. No i zakończony sezon, minimalnie lepszy punktowo od poprzedniego, zakończony awansem do europejskich pucharów.

Ta droga, którą przeszedł GKS Katowice jest naprawdę filmowa. Zarówno od spadku w 2005 roku z ekstraklasy i początków w IV lidze, ale właśnie przede wszystkim w te siedem ostatnich lat. To była droga bardzo trudna, z meczami i sytuacjami ważącymi się w doliczonym czasie gry. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie dwa gole przy Konwiktorskiej. Gdyby nie kapitalna akcja Jakuba Araka w Tychach. Decyzja VAR Tomasza Kwiatkowskiego w derbach Trójmiasta. A patrząc na ten sezon – gdyby nie gol Lukasa Klemenza z Wisłą Płock, no i oczywiście Marcela w Szczecinie.

Musieliśmy być cierpliwi. Zarówno długofalowo, jak i w kontekście pojedynczego meczu. Nieraz bowiem na ten pozytywny rezultat musieliśmy czekać do czasu grubo po dziewięćdziesiątej minucie. GieKSa dziubała te oczka, aż w końcu wyhaftowała na koniec korzystny wynik.

W przeszłości nieraz nam tej cierpliwości brakowało. A do dzisiaj pozostają takie „elementy”, które po jednym nieudanym meczu zaczynają śpiewkę, że GieKSa jest słaba, a „trener pewnego poziomu nie przeskoczy”. Chyba największy wysyp negatywnych komentarzy (eufemizm) był po jesiennym meczu z Lechem. Wtedy punkty były dość słabe, ale sam mecz z Kolejorzem (plus wcześniejszy remis i zwycięstwo pucharowe z Wisłą) dawało dużą nadzieję, że będzie lepiej. I potem było już bardzo dobrze.

Przede wszystkim ta drużyna ma niesamowity mental. Nie będąc zespołem idealnym, czysto piłkarsko znajdując się w środku ekstraklasowej stawki, razem z kilkoma innymi drużynami, ma te elementy, które powodują różnicę na plus. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak GieKSa w ostatnich dwóch latach gra mając lekki nóż na gardle. Mam na myśli sytuację, w których ze 2-3 mecze się nie powiodły, zaczyna to wyglądać bardzo ryzykownie i przychodzi mecz, w przypadku porażki w którym może się zrobić bardzo źle. I GieKSa permanentnie takie mecze wygrywa, najczęściej później poprawiając jakąś kapitalną serią.

Tak było w zeszłym sezonie kilkukrotnie. Choćby wtedy, gdy przegrywaliśmy w Lubinie i Zabrzu, przedzielone straconym zwycięstwem w doliczonym czasie z Widzewem. No to potem wygraliśmy z Pogonią, rozgromiliśmy Puszczę, awansowaliśmy w Pucharze Polski. Była porażka z Legią, Unią i Koroną. Robiło się nieciekawie, a jechaliśmy na wyjazd z bardzo mocną Cracovią. I tam spektakularne zwycięstwo. No a w tym sezonie właśnie te porażki z Lechią, Cracovią i Lechem, przedzielone punkcikiem z Wisłą. I wyjazd na „mecz prawdy” do Lublina. Pogrom Motoru i seria kolejnych zwycięstw.

Coś, co w przeszłości działało dokładnie odwrotnie. Jak było źle, to po kolejnym bardzo ważnym meczu było jeszcze gorzej. Zresztą, jak i katowiczanie mieli wskoczyć na czołowe miejsca, to również tego nie wykorzystywali (słynne sześć nieudanych prób wskoczenia na pozycję lidera za trenera Brzęczka). GieKSa przegrywała wszystkie zarówno bardzo ważne, jak i prestiżowe mecze. Wszyscy pamiętamy seryjne wtopy z Zagłębiem Sosnowiec, Tychami czy Ruchem.

Teraz to już nie ma miejsca. Nasz zespół już tyle razy uniósł ciężar ważnych meczów, że to jest bardziej regułą niż przypadkiem. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę końcówkę zakończonego sezonu. Pisałem o tym na trzy kolejki przed końcem – że trzy punkty powinny dać awans do pucharów. I to się sprawdziło, a GieKSa te trzy oczka uciułała. Ktoś powie, że można było wygrać z Piastem i zakończyć sprawę. Niby tak, ale z drugiej strony – patrząc na terminarz – to przecież wygranie jednego meczu z trzech: Jaga u siebie, wyjazd do Gliwic i Szczecina, jest totalnie nieoczywiste. Jakby takich meczów było dziesięć to tak – moglibyśmy powiedzieć, że klasowa drużyna powinna coś tam wygrać. Ale dokładnie te trzy spotkania to jest na tyle mało, że wcale nie jest oczywiste, że nawet taki Lech Poznań wygrałby jeden z nich.

A GieKSa żadnego z tych meczów nie przegrała i to był klucz do sukcesu. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile w Gliwicach i Szczecinie. A z Jagiellonią przecież też przegrywaliśmy. Uważam, że to, że GKS nie przegrał żadnego z tych trzech meczów, to wielki sukces tej drużyny. W lidze, w której każdy pojedynczy punkcik był na wagę złota. I właśnie m.in. jeden z tych punktów zaważył na sukcesie.

GieKSa wskoczyła na wyższy poziom wtajemniczenia w ekstraklasie. Tak jak pisałem w poprzednim felietonie – można grać w ekstraklasie, ale nie być ekstraklasową drużyną. Nią trzeba się dopiero stać – na placu boju. Wiele drużyn tego nie wytrzymuje i nawet awansując na najwyższy szczebel, dalej utrzymuje vibe pierwszoligowca. I my na początku, będąc beniaminkiem, też tym piłkarskim pierwszoligowcem nadal byliśmy. Ekstraklasa jawiła się jak „nasza Liga Mistrzów”, gdzie każdy gol, każdy remis, każde – daj Boże – zwycięstwo będzie czymś niesamowitym. Trochę na zasadzie, że przede wszystkim liczy się udział, a jak uda się coś ugrać to cudownie.

Wystarczy sobie przypomnieć sytuacje, kiedy w kilkunastu ostatnich latach trafialiśmy w Pucharze Polski na zespół z ekstraklasy. Mieliśmy wrażenie, że przyjeżdża do nas ekipa z innego zupełnie wymiaru. Walczyliśmy dzielnie i nawet czasem udało się wygrać (Podbeskidzie, Pogoń, Warta). Ale były też wtopy. A gdybyśmy sobie wtedy mieli wyobrazić, że gramy na wyjeździe, to już porażka byłaby niemal murowana.

Pisałem o tym kilkukrotnie – pierwszy zalążek tego, że GKS staje się drużyną ekstraklasową zobaczyłem rok temu w Lubinie. Co prawda wcześniej GKS wygrał po świetnym meczu z Jagiellonią, ale to właśnie spotkanie na stadionie Zagłębia pokazało mi coś więcej. GKS pojechał tam prowadzić grę, rządzić na boisku i na tle drużyny, która wiele lat gra w ekstraklasie, na jej obiekcie, nasz zespół nie odstawał, a wieloma momentami po prostu był lepszy. Nawet jeśli ostatecznie wtedy drużyna przegrała – ten pojedynek coś pokazał. I potem systematycznie wzmacniał ekstraklasową pozycję, coraz częściej punktując, coraz częściej wygrywając.

Dalsze umacnianie było w tym sezonie. Systematycznie wznosiliśmy się na coraz wyższy poziom. GieKSę zaczęto szanować i przestawaliśmy być – w opinii niektórych – pierwszoligowymi chłopcami do bicia. Zakończona wiosna jeszcze bardziej umocniła do przekonanie, bo przecież startując ze strefy spadkowej, zakończyliśmy w pucharach. GieKSa wiosną wygrała u siebie wszystko prócz dwóch meczów, które zremisowała. Na wyjazdach może wygraliśmy niewiele, bo tylko dwa spotkania, ale też poza tym nie przegrywaliśmy wszystkiego jak leci. Z najmocniejszymi w tej lidze może jeszcze nie wygrywamy seryjnie, ale gramy jak równy z równym. Na wiosnę zanotowaliśmy remisy z Lechem, Jagiellonią, Rakowem w Pucharze. Wygraliśmy z Górnikiem. W tych czterech meczach zdobyliśmy aż dwanaście goli, czyli po trzy na mecz. Tyle samo co prawda straciliśmy, ale to pokazuje, że GieKSa nie pęka, nie próbuje grać na 0:0, tylko chce grać na swoich warunkach. Taka postawa na pewno jest bardziej rozwojowa niż asekuranctwo.

Niebywała jest ta droga, ten projekt, który tak naprawdę jest możliwy właśnie dlatego, że jest projektem. Rafał Górak i ekipa wyszli z bardzo uniwersalnego założenia funkcjonowania świata, a jednocześnie tak rzadko mająca rację bytu. Że dobry, przemyślamy i konsekwentnie realizowany plan w sposób olbrzymi zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Ludzie generalnie działają chaotycznie i po łebkach. Za szybko, bez planu, bez przygotowania. Mowa o wszystkim: czy to założeniu firmy, czy planie na odchudzanie. A wystarczy naprawdę stosunkowo niewiele: trochę predyspozycji i właśnie ten rzetelny plan.

W piłce to również bardzo rzadkie. Podpalamy się wszyscy, kibice, trenerzy, piłkarze, a przede wszystkim ludzie zarządzający klubami. I nie twierdzę nawet, że czasem jedno czy drugie zwolnienie trenera jest złe. Bo i trenerzy bardzo często nie mają pomysłu na to wszystko, podejmują dziwne decyzję, zaraz mają syndrom oblężonej twierdzy. Są niecierpliwi. Tutaj wygląda na to, że było i jest inaczej. Że nawet, gdy wyników nie było, zespół przeżywał swoje kryzysy, to plan cały czas był i był aktualny. Wiadomo, że trochę szczęścia musiało w tym być, bo przecież nie było naszym planem pudło Adamczyka z karnego na śniegu. Ale nawet jeśli to szczęście nam się pojawiało, to zespół cisnął, by wyciągnąć z niego jak najwięcej.

Trener mówi o zgliszczach, które zastał w 2019. Porównanie oczywiście adekwatne, ale ja bym zaproponował ładniejszą metaforę. GieKSa wtedy po prostu może była takim noworodkiem, który nie umiał ani mówić, ani chodzić i potrzebował całodobowej opieki i czułości. Z czasem to dziecko zaczęło gaworzyć, wypowiadać swoje pierwsze słowa, potem raczkować, w końcu stanęło na dwie nóżki. I tak dalej… Obecnie jest to w pełni dojrzały młody człowiek, który ma siłę, intelekt i mnóstwo zasobów. Może iść przez życie i go smakować. Jednocześnie ten młody człowiek nadal ma potencjał, który warto by wykorzystać i ciągle się rozwijać. A nad tym wszystkim czuwa ojciec Rafał Górak i matka – cały sztab.

Rozwijaj się więc nasza kochana GieKSo, jedz zdrowo, trenuj i nigdy nie trać wiary w siebie. A wielkie rzeczy staną się coraz i coraz bardziej osiągalne.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga