Dołącz do nas

Piłka nożna

Co łączy Rafała Niżnika i Andrzeja Iwana?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Okocimski Klub Sportowy Brzesko powstał w 1933 roku, na początku zajmował się działalnością turystyczno-narciarską, później dopiero powstały inne sekcje, w tym piłki nożnej. Od początku swojego istnienia klub był związany z Browarem Okocim. Okocimski nie jest klubem, który może pochwalić się znaczącymi sukcesami. Największym sukcesem piłkarzy jak dotąd było 4. miejsce w dawnej II lidze w sezonie 1994/1995. Okocimski może pochwalić się też niezłymi występami w rozgrywkach Pucharu Polski. Chodzi o dotarcie do 1/8 finału w sezonach 1950/51 oraz 1995/95. Jeżeli chodzi o ostatnie lata, to Piwosze radzili sobie nieźle w pucharowej rywalizacji również w roku 2005, kiedy to sięgnęli po Puchar Polski na szczeblu Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki nożnej. Niewątpliwie sukcesem pozostaje również awans w sezonie 2011/12 do I ligi, gdzie grają do dziś, choć niezasłużenie. W I lidze pozostali dzięki rozpadowi Polonii Warszawa,

Przez szatnię zespołu z Brzeska nie przewinęło się zbyt wielu piłkarzy, którzy mogą pochwalić się jakimiś szczególnymi osiągnięciami. Najwięcej osiągnął Rafał Niżnik, który przez wiele lat odnosił sukcesy w czołowym klubie duńskim – Brondby Kopenhaga. Niżnik grał w Brzesku tylko przez jeden sezon w latach 1994/95, by odejść do Łódzkiego Klubu Sportowego. Warto dodać, że epizod na ławce trenerskiej w Okocimskim miał obecny ekspert Orange Sport, były reprezentant Polski – Andrzej Iwan. Iwan objął Piwoszy w przerwie zimowej i ostatecznie zajął 3 miejsce w III lidze.

Jak dotąd poprzedni sezon był jedynym, w którym klub z Małopolski miał okazję podjąć rękawicę w potyczkach z katowicką GieKSą. W meczu rundy jesiennej pierwszy historyczny mecz obu ekip odbył się na Bukowej w Katowicach. Niestety nie trzeba było długo czekać, by goście objęli prowadzenie. Już w 3 minucie prowadzenie gościom dał pomocnik Piotr Darmowchwał. Ten sam zawodnik w 31 minucie podwyższył na 2:0. Wprawdzie GKS odpowiedział błyskawicznie, bo już minutę później było 2:1 po trafieniu kamińskiego, ale kibice zgromadzeni na stadionie tamtego dnia już więcej bramek nie zobaczyli. W rundzie rewanżowej GKS był znacznie lepszym zespołem i pewnie wygrał na stadionie w Brzesku 4:1. GKS prowadził już czterema golami, które zdobywali kolejno Fonfara (karny), Gancarczyk, Wołkowicz i Napierała. W doliczonym czasie gry gola na otarcie łez miejscowych fanów zdobył Wojcieszyński. Rewanż na Okocimskim zdecydowanie się udał.

Jeżeli chodzi o ciekawostki, to jedyną która jest warta przytoczenia jest fakt, iż dosłownie na 2 tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek sezonu 1998/99 strategiczny sponsor piłkarzy – Browar Okocim S.A. zrezygnował z dalszego wspomagania zespołu. Mający za sobą okres przygotowawczy piłkarze nagle rozpoczęli szukać nowych pracodawców. Drużyna została wycofana z rozgrywek II ligi grupy 2.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga