Piłka nożna Prasówka
Do Opola z optymizmem
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania Odra Opole – GKS Katowice.
1liga.org – Zapowiedź 10. kolejki Fortuna 1 Ligi
Nie ma czasu na odpoczynek. W ostatnich dniach zespoły rywalizowały w Fortuna Pucharze Polski, a zaraz przyjdzie im się zmierzyć w walce o ligowe punkty. W 10. kolejce Fortuna 1 Ligi nie powinno zabraknąć ciekawych spotkań. Lider podejmować będzie GKS Katowice, Wisła Kraków zmierzy się ze swoją imienniczką z Płocka. Przed nami także derby Rzeszowa.
[…] Odra Opole – GKS Katowice, sobota 30 września, godz. 17:30
Lider Fortuna 1 Ligi podejmować będzie GKS Katowice. Odra na swoim koncie ma 20 punktów, a jej najbliższy rywal sześć mniej. W ostatniej kolejce gier opolanie odnieśli zwycięstwo, które na pewno dodatkowo podniosło ich morale. Drużyna prowadzona przez Adama Noconia pokonała bowiem w Legnicy Miedź (2:1). Katowicznie przegrali natomiast dwa ostatnie spotkania ligowe i zapewne jak najszybciej chcą przerwać tę złą passę. Zapowiada się więc bardzo ciekawy pojedynek.
sportdziennik.com – Do Opola z optymizmem
[…] Zadanie postawione przed drużyną Rafała Góraka z pewnością nie będzie proste. Wliczając środową porażkę z Górnikiem Zabrze, katowiczanie nie wygrali od czterech spotkań. Co ważniejsze, w ostatnich dwóch meczach stracili aż 9 bramek. Jest to pewien powód do niepokoju dla kibiców GKS-u, którzy mimo wszystko wierzą w swój zespół.
Po pojedynku pucharowym ekipa z „Blaszoka” zaprosiła pod swój sektor piłkarzy i przekazała pewne wiadomości, w tym wyrazy wsparcia i potwierdzenie tego, że GieKSa gra w tym sezonie w dwunastu. Zaznaczmy, że na meczu pucharowym pojawiło się 5794 widzów, w tym kibice Górnika, co jest bardzo dobrym wynikiem.
Przy Bukowej wciąż czuć w powietrzu optymizm. Fragmenty spotkania z Górnikiem również mogły być odebrane pozytywnie przez sztab szkoleniowy GKS-u oraz fanów. Niejednokrotnie w bramce musiał wykazać się golkiper zabrzan Michał Szromnik, ale bramki strzelić się nie udało. Gra GieKSy jest więc czymś, na co z przyjemnością się patrzy, jednak ostatnie wyniki zupełnie tego nie potwierdzają.
[…] Brak skuteczności to jeden z problemów, z którym muszą zmierzyć się katowiczanie. Jednak trudno stwierdzić, czy na takie kłopoty można zaradzić z dnia na dzień. Brak odpowiedzi na to pytanie powoduje, że przed spotkaniem z Odrą nikt nie jest pewny tego, co się wydarzy. Tym bardziej że opolanie zaczęli sobie naprawdę dobrze radzić w lidze. Znajdują się w zupełnie innym miejscu niż GKS. W spotkaniach pierwszej ligi są niepokonani od sześciu kolejek.
Dopiero gdy we wtorek na stadionie przy Oleskiej zameldowali się piłkarze ekstraklasowej Stali Mielec, Odra poległa. To jednak niewiele zmienia. Katowiczanie będą gośćmi u lidera ligi, który naprawdę radzi sobie niezwykle dobrze w ostatnich tygodniach. O tym mówił Jakub Arak po rywalizacji w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze.
– Myślę, że w Opolu czeka nas zupełnie inny, trudniejszy mecz. Nastawiony będzie na fizyczną grę. Odra jest zespołem, który bazuje mocno na grze jeden na jeden na swojej połowie. Przez to ścieżki poruszania się w ataku muszą być na wysokim poziomie, żebyśmy mogli kreować sobie przestrzenie. Odra jest na pewno na fali, dobrze punktuje, ale jedziemy tam pełni wiary i optymizmu, bo stać nas na zwycięstwo – stwierdził napastnik GKS-u.
Historyczny bilans meczów GKS-u z Odrą Opole sprzyja katowiczanom. Zespoły rozegrały ze sobą w przeszłości 32 spotkania, w których GieKSa odniosła 13 zwycięstw, 9 razy przegrywała, a 10 pojedynków zakończyło się remisem. Ostatnim razem, gdy ekipa Rafała Góraka zawitała do Opola, wygrała 1:0 po bramce Arkadiusza Jędrycha. Jednak gdy podczas rundy rewanżowej sezonu 2022/2023 w kwietniu opolanie przyjechali do stolicy województwa śląskiego, nie mieli litości. Wygrali 0:2, przedłużając tym samym serię GieKSy do ośmiu meczów bez zwycięstwa. Dopiero po tej porażce katowiczanie się odblokowali i w następnej kolejce pokonali przy Bukowej Górnika Łęczna.
radio.opole.pl – Podtrzymać dobrą passę. Odra Opole podejmuje GKS Katowice
W meczu 10. kolejki rozgrywek piłkarskiej Fortuna 1. Ligi lider tabeli Odra Opole podejmie przed własną publicznością GKS Katowice. ”Niebiesko-czerwoni” mają w dorobku 20 punktów. Rywal ze stolicy Górnego Śląska zgromadził do tej pory sześć punktów mniej i plasuje się na 9. miejscu w tabeli.
– Chcemy wygrać i podtrzymać dobrą passę w lidze – mówi Jakub Antczak, pomocnik opolskiej drużyny.
– Gramy u siebie. Mamy swoich kibiców, więc pozytywnie na to patrzymy. Myślę, że na spokojnie wywalczymy trzy punkty u siebie. Na skrzydłach mamy dobrą jakość. Pokazujemy to od pierwszej kolejki. Chcemy utrzymać ten poziom i punktować w każdym kolejnym spotkaniu. Bo naprawdę nieważne, czy grasz z niżej notowanym przeciwnikiem, czy notowanym wyżej, to naprawdę są wymagające i ciężkie mecze, na ciężkich terenach. Najlepiej czujemy się u siebie, bo myślę, że przy swoich kibicach gra się najlepiej.
odraopole.pl – Sprostać roli faworyta
Po raz drugi w tym tygodniu na stadion przy Oleskiej 51 wybiegną niebiesko-czerwoni. Dzisiejszego popołudnia lider Fortuna 1 ligi podejmować będzie GKS Katowice.
[…]Gieksiarze po 9 kolejkach mają na swym koncie 14 punktów. Wygrali dotychczas 4 spotkania, dwa razy remisowali, trzy-krotnie kończyli mecz bez punktów. W ostatniej kolejce nie sprostali rozpędzającej się Lechii Gdańsk ulegając w Trójmieście 1:5. Przegrali natomiast dwa ostatnie spotkania ligowe i zapewne jak najszybciej chcą przerwać tę złą passę.
Najskuteczniejszym ofensywnym zawodnikiem Gieksy jest urodzony we Wrocławiu Sebastian Bergier. Ten 23–letni napastnik ma w tym sezonie 5 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (3+2). 5 i 6 lat temu swoją skutecznością zdobywał korony króla strzelców Centralnej Ligi Juniorów.
Za jego plecami po boisku biega Mistrz Polski z Piastem Gliwice – ofensywny pomocnik Mateusz Mak. W tej ligowej kampanii zdobył już 3 gole. Urodzony w Suchej Beskidzkiej piłkarz do Gieksy trafił w letnim okienku transferowym ze Stali Mielec, z którą Odra mierzyła się we wtorkowym spotkaniu I rundy Pucharu Polski. W Ekstraklasie zanotował on 161 występów.
Trzecim piłkarzem, który przyciąga uwagę w ofensywie katowiczan jest urodzony w Lubinie, a piłkarsko ukształtowany w Zagłębiu Adrian Błąd. Ten doświadczony zawodnik w Katowicach występuje od 2017 roku. Wcześniej zarabiał na życie grając w barwach Zagłębia Lubin, skąd dwukrotnie udawał się na wypożyczenia – do Bydgoszczy (Zawisza) i Gdyni (Arka). To w właśnie w barwach nadmorskiego klubu odniósł swój największy drużynowy sukces – wywalczył wraz z kolegami Puchar Polski w 2017 roku.
Zespół z Katowic, podobnie jak większość naszych ligowych rywali, wyceniany jest drożej niż nasi niebiesko–czerwoni. Katowiczanie mają piątą najdroższą kadrę w lidze, ale… Wystarczy spojrzeć na tabelę – to nie pieniądze decydują o wynikach spotkań i zdobywanych punktach!
Na sektor gości bilety zakupili kibice GKSu. Tradycyjnie do Opola wybierają się w dobrej liczbie szczelnie zapełniając sektor H.
polsatsport.pl – Fortuna 1 Liga: Odra Opole – GKS Katowice
[…] Odra Opole zwyciężyła w tym sezonie w sześciu z dziewięciu dotychczasowych spotkań. Na swojej drodze „Niebiesko-Czerwoni” pokonali najpierw dwa kluby z Rzeszowa – Stal (5:2) oraz Resovię (3:0).
Potem zwyciężali także Podbeskidzie Bielsko-Biała (1:0), Wisłę Kraków (3:1), Arkę Gdynia (1:0) oraz ostatnio Miedź Legnica (2:1). W trakcie sezonu zremisowali także bezbramkowo w dwóch meczach – z Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Gdańsk. Jedyna porażka Odry miała miejsce w trzeciej kolejce z GKS Tychy (0:2).
Mieszaną formą sezon rozpoczął GKS Katowice. Na inaugurację przegrał 0:1 z Miedzią Legnica, a następnie nie przegrał kolejnych sześciu spotkań, remisując zaledwie dwa razy po 1:1 – z Motorem Lublin i Podbeskidziem.
W ostatnich dwóch spotkaniach opolanie przegrali dwukrotnie. Najpierw 0:1 z Zagłębiem Sosnowiec, a ostatnio zostali rozbici przez Lechię Gdańsk 1:5.
W ubiegłym sezonie obie drużyny grały ze sobą dwukrotnie. Najpierw 1:0 w Opolu triumfował GKS, a następnie Odra zrewanżowała się, wygrywając w Katowicach 2:0. Jak będzie tym razem?
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze