Dołącz do nas

Felietony Kibice Piłka nożna

[FELIETON KIBICA] Kibicowski sierpień w Polsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy na sierpniowy przegląd polskiej sceny kibicowskiej. Trochę działo się w naszym kraju. Zapraszamy też do polubienia konta na Twitterze, które założył autor tego tekstu. Na GieKSa Old School ukazywać się będą stare zdjęcia trójkolorowych fanów. Profil można znaleźć tutaj.

Liga Europy

Rio Ave – Jagiellonia Białystok

Jagiellonia po niespodziewanej wygranej 1:0 w pierwszym meczu, mimo wszystko, była skazana na porażkę i odpadnięcie z LE. Do Portugalii w środku tygodnia pojechało 245 kibiców BKS-u, którzy bardzo dobrze dopingowali swoich piłkarzy, mając dodatkowe zastrzyki energii w formie znakomicie walczącego zespołu, który wywiózł „zwycięski” remis 4:4.

Lech Poznań – Szachtior Soligorsk

Przed rewanżem z Białorusinami, wojewoda wykazał się gestem i otworzył stadion, przez co ponad 16.000 widzów mogło oglądać mecz i świętować, wymęczony w ogromnych bólach, awans. Kibiców Szachtiora kilkunastu.

AS Trencin – Górnik Zabrze

Na malutkim obiekcie, w którym Górnik próbował odwrócić losy dwumeczu, zawitało 300 kibiców Torcidy, wspieranych przez GieKSę, ROW i Wisłokę. Liczba byłaby zdecydowanie większa, jednak KSG otrzymał tylko 150 wejściówek.

Jagiellonia Białystok – KAA Gent

Kolejnym rywalem Jagi był belgijski Gent, który skromnie w około 30 głów odwiedził Podlasie. Jagiellonia z nabitym stadionem, żywiołowym dopingiem i dodatkowo z oprawą. W trakcie spotkania Belgowie stracili małą flagę.

Legia Warszawa – Football 1991 Dudelange

Łatwiejszego rywala nie można było trafić. Tak wszyscy kibice CWKS-u pocieszali się po odpadnięciu ze Spartakiem Trnava. Mecz bez historii, niespełna 10.000 widzów i kompromitująca porażka z mistrzem Luksemburga.

KRC Genk – Lech Poznań

Pyrrusów w Belgii 825 osób, z dobrym wsparciem wokalnym.

KAA Gent – Jagiellonia Białystok

W Belgii obecnych 1005 fanów BKS-u, którzy szczelnie wypełnili sektor gości, konkretnie dopingując swoich piłkarzy. Jagiellonia musiała uznać wyższość rywali i pożegnać się z europejskimi pucharami. Pod koniec spotkania flaga Gent, którą Jaga wykosiła w Białymstoku, zakończyła swój żywot.

Football 1991 Dudelange – Legia Warszawa

Legia, po otrzymaniu zakazu wyjazdowego, za pirotechnikę w Trnawie, postanowiła za wszelką cenę wesprzeć piłkarzy, w fatalnej sytuacji sportowej. W Luksemburgu podstawiło się 220 legionistów z jedną flagą. Po wstydliwym 2:2, eliminującym mistrzów Polski, kibice na piłkarzach nie pozostawili suchej nitki.

Lech Poznań – KRC Genk

Ponad 20.000 kibiców Lecha wierzyło jeszcze w odwrócenie losów dwumeczu, jednak Lech dołączył do Górnika, Jagi i Legii, kończąc przygodę w europejskich pucharach, jeszcze zanim na poważnie zacznie się granie.

Ekstraklasa

Legia Warszawa – Lechia Gdańsk

Gdańszczan do stolicy przyjechało 380 osób. Sporo działo się już przed meczem, gdy ekipa samoc(h)odowa Lechii wjechała pod kasy Legii, gdzie doszło do szybkiej bitki i kilku powinięć. Legia tego dnia, jak co roku, upamiętniła Powstanie Warszawskie, odśpiewując Mazurka Dąbrowskiego oraz przedstawiając sektorówkę „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Miedź Legnica – Górnik Zabrze

Do Legnicy zawitało 250 fanów KSG.

Śląsk Wrocław – Lech Poznań

Kolejorz w sile 1015 fanatyków, z transparentem dla Klimy, który wciąż przebywa w areszcie. Na stadionie 17.000 widzów, co jak na Śląsk jest bardzo dobrym wynikiem. Tego dnia dobrze wspierał ich Motor Lublin. W trakcie meczu doszło do incydentu w wykonaniu partyzanta ze strony gospodarza, który wpierw podbiegł pod sektor KKS-u, po czym wypiął pośladki, przez co cały stadion wygwizdał takie zachowanie, a w sektorach Lecha była salwa śmiechu, od którego rozpoczęły się okazjonalne przyśpiewki.

Wisła Płock – Korona Kielce

Do Płocka wybrało się 65 koroniarzy.

Zagłębie Sosnowiec – Pogoń Szczecin

W Sosnowcu zameldowało się 240 Portowców, których wspierała Kotwica Kołobrzeg z flagą. Zagłębie z pełnym stadionem i solidnym wsparciem BKS-u Stal Bielsko-Biała oraz Legii Warszawa, która tym razem miała okazję zobaczyć ten pojedynek, ze względu na zerwanie zgody z Pogonią.

***

W Krakowie, na meczu zgodowym Cracovia – Arka Gdynia liczba MZKS-u ciężka do oszacowania, ze względu na wspólne wymieszanie się z Craxą w młynie.

Wisły Kraków w Białymstoku, jak i Zagłębia Lubin w Gliwicach nie stwierdzono.

I liga

Raków w Chojnicach 62 osoby, Sandecja w Głogowie 18 osób, ŁKS w Niecieczy 300 osób i Stomil w Bielsku-Białej 36 osób.

Niższe ligi

Górnik Łęczna w Rybniku 34 osoby. Na powrocie koalicja Karpaty Krosno & Stal Rzeszów & Stal Stalowa Wola trafiają Górników. W Toruniu Stalówka ze wsparciem Łady Biłgoraj zawitała w 130 głów.

Ekstraklasa

Arka Gdynia – Górnik Zabrze

Do Trójmiasta na sektor gości weszło tylko 12 kibiców Torcidy. Główna, 300-osobowa banda nie dojechała pociągiem rejsowym, przez zerwanie trakcji na trasie.

Korona Kielce – Śląsk Wrocław

WKS-u w Kielcach 216 osób.

Lechia Gdańsk – Miedź Legnica

Miedź w Gdańsku obecna w 180 osób.

Pogoń Szczecin – Cracovia Kraków

Pasów w Szczecinie 75 osób. W trakcie meczu sporo bluzgów rozpoczętych przez Cracovię, która przypomniała Portowcom o śmierci ich kibica w 1993 roku, który w drodze na mecz Polska – Anglia został zadźgany nożem przez Craxę.

Wisła Kraków – Wisła Płock

Do grodu Kraka przyjechało 142 kibiców gości, wspieranych przez Hutnik Kraków, z którym mają wieloletni układ.

Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok

Na bardzo dalekim wyjeździe, Jaga pojawiła się w 85 osób.

I liga

Do dalekich Suwałk wybrało się 20 kibiców Chrobrego. W Częstochowie Odra Opole zameldowała się w 175 osób, dzieląc się na niebiesko-czerwone peleryny, co dało wizualnie ładny efekt.

Niższe ligi

Ruch Chorzów w Łęcznej pojawił się w 306 głów. Widzewiaków w Boguchwale, gdzie Stal Stalowa Wola rozgrywa swoje mecze, 300 osób. Elanowców w Wejherowie 80 osób. Resovia w Rybniku obecna w 125 osób.

Ekstraklasa

Cracovia Kraków – Zagłębie Lubin

Zagłębie zawitało w 71 osób.

Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk

Biało-zielonych w Zabrzu łącznie 420 osób. Niestety, podczas drogi kolejowej, jeden kibic Lechii wypadł z pociągu, przez co lekarze musieli amputować mu nogę. Pomimo fatalnej dyspozycji piłkarzy KSG w początku sezonu, na stadionie 14.000 widzów.

Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec

Pomimo starej zgody, mecze Legia – Zagłębie, rozgrywane są niezwykle rzadko, przez co w stolicy zameldowało się 2.000 fanów Zagłębia, którzy ulokowali się na Żylecie, wspólnie z Legią, prowadząc razem doping dla obu drużyn.

Miedź Legnica – Korona Kielce

Koroniarze na Dolnym Śląsku pojawili się w 150 osób, tworząc skromną oprawę.

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin

W poniedziałkowy, niewygodny dla nikogo termin, Portowcy stawili się w 132 osoby.

***

Piasta w Białymstoku, Wisły w Poznaniu i Arki w Płocku zabrakło przez protesty i zakazy wyjazdowe.

I liga

GKS Jastrzębie ze wsparciem Piasta Gliwice zameldował się 343-osobowym składem w Opolu. Medaliki w Głogowie obecne w 76 osób. ŁKS Łódź w Krakowie (stadion Wisły) obecny w 225 osób. Stomilowców w Tychach 120 osób.

Niższe ligi

GKS Bełchatów w Chorzowie obecny w 177 osób. W pierwszą stronę, jadąc przez Częstochowę, GKS zanotował starcie z RKS-em, przez co nie dojechali w komplecie. Górnik Łęczna w Rzeszowie stawił się w 121 osób. Stalówka ze wsparciem Karpat Krosno zameldowała się w 100 osób w Stargardzie Szczecińskim. ROW w Toruniu 177 osób z naszym solidnym wsparciem, gospodarze ze wsparciem Ruchu i Widzewa.

Ekstraklasa

Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica

MKS na Podlasiu zawitał w 68 osób.

Legia Warszawa – Wisła Płock

Petrochemia, po sporej mobilizacji, pojawiła się w stolicy w 330 osób. Legia od początku spotkania ostro karciła swoich piłkarzy, którzy doznali największej kompromitacji w historii klubu.

Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk

Betony w zachodnio-pomorskim, zawitali w 228 osób.

Wisła Kraków – Górnik Zabrze

Torcida sporo mobilizowała się na prestiżowe spotkanie w Krakowie. W sektorze gości znalazło się 1237 fanatyków, wspieranych przez Wisłokę Dębica. Na stadionie ponad 16.000 widzów, z dobrze nabitym młynem i solidnym wsparciem Ruchu Chorzów.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań

Kolejorz, od kilku lat nie ma zgody z MKS-em, jednak po raz kolejny dostał większość biletów po starej znajomości, czego efektem było 1800 fanów z Poznania. Zagłębie z bardzo dobrze nabitym młynem i solidnym dopingiem.

Zagłębie Sosnowiec – Śląsk Wrocław

WKS w Sosnowcu, w poniedziałek, stawił się w 450 osób.

***

Arki w Kielcach zabrakło ze względu na zakaz. Cracovia uszanowała bojkot Piasta i odpuściła wyjazd.

I liga

Rodowici Łodzianie w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie Warta wynajmuje stadion, pojawili się w 320 osób, w tym liczna delegacja Kolejorza. Chojniczanka w Głogowie obecna w 41 osób. Raków w Niecieczy 89 osób. Sączersi w Krakowie (stadion TSW) 124 osoby. Tyscy w Mielcu 60 osób. Stomilowcy w Suwałkach 140 osób.

Niższe ligi

Stalówka w Tarnobrzegu 180 osób. ROW w Stargardzie Szczecińskim 36 osób. Olimpia Elbląg ze wsparciem Zagłębia Sosnowiec, w Chorzowie w 157 osób. Górnik Łęczna w Toruniu 81 osób. Resovia w Łodzi 251 osób.

Eric Cantona

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga