Kibice
Hlučín – Baník: Kibicowsko
Pierwsze rundy pucharu Czech od dłuższego czasu charakteryzuje fakt, że są one okazją dla maluczkich zmierzyć się z wielkimi – co roku 4 najlepsze drużyny w kraju mają co prawda zapewnioną grę w 3 rundzie ale pozostałe rundę wcześniej grają po niewielkich mieścinach często reperując klubowe kasy tych maluczkich. Specjalistą od tego typu wybawień jest Baník który oprócz miejscowych kibiców zawsze ściąga i swoich fanów co w przypadku reszty klubów nie jest takie oczywiste.
Nie inaczej było i tym razem w przy Ostrawskim Hulczynie (w języku Czeskim- Hlučín) na trybunach zasiadło bowiem 1456 co jeśli wziąć pod uwagę cenę biletu 60koron (na mecze ligowe są po 40) daje całkiem pokaźną sumę zasilająca budżet trzecioligowca. Większość widowni stanowili kibice Baníka którzy rozsiedli się na całej długości jedynej trybuny stadionu między nimi rozsiedli się gospodarze którzy co oczywiste dla pod Ostrawskiego miasteczka także w jakiś tam sposób sympatyzują z Baníkiem. Na trybunach od początku do końca panowała sielankowa atmosfera, piłkarze Baníka od początku do końca kontrolowali spotkanie więc i na trybunach nie było czuć jakiejkolwiek nerwowości. Baníkowcy tego dnia nie prowadzili dopingu ograniczając się jedynie do wywieszenia jednej flagi „King Baník”, niespodziewanie doping prowadzili miejscowi którzy na końcu trybuny zebrali się w kilkunastoosobowej grupie i z pomocą bębna i … wuwuzeli, starali się dopingować swój zespół jednocześnie zaznaczając kilkukrotnie „po jakiej stronie barykady stoją” śpiewając „Jebat Opavu”.
Jeśli chodzi o sam mecz to rozpoczął się on od zmasowanych ataków piłkarzy Baníka który szybki strzelili dwie bramki do końca już kontrolując spotkanie. Co prawda gospodarze w drugiej połowie strzelili kontaktowego gola ale było to złamało by myśleć o pokonaniu Baníka.
FC Hlučín – FC Baník Ostrava 1:2 (0:2)
12.08.2014r. Městský fotbalový stadion Hlučín. Widzów: 1456.
Bramki:
1:0 Ondřej Sukup 21′
2:0 Derrick Mensah 32′
1:2 Gevorg Badaljan 65′
W następnej rundzie Baník pojedzie do pobliskiego Frydka-Mistka.


Zdjęcia: redakcja i http://bal-w-necu.blogspot.com
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.



Najnowsze komentarze