Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem
W trakcie niedzielnego turnieju w Spodku kapitan Trójkolorowych Arkadiusz Jędrych odpowiedział na kilka pytań, podkreślając, jak wartościowe było to wydarzenie.
Pytanie: Jak oceniasz rozgrywki tego typu na hali?
Arkadiusz Jędrych: Na pewno jest to coś innego, ta murawa dużo odbiega od naturalnej. Na pewno każdy z nas cieszy się na coś takiego. To jest fajna inicjatywa i oby takich rzeczy jak najwięcej, bo widzimy, jak to wszystko wygląda, jak to wszystko jest opieczętowane. Nic tylko się cieszyć i dawać radość wszystkim dookoła.
Taka liczba kibiców i „magia Spodka” – myślisz, że młodych zawodników wspiera, czy jednak są trochę przytłoczeni?
Jędrych: Myślę, że na pewno to jest wspaniałe przeżycie zarówno dla tych naszych młodych chłopakow jak i dla nas, doświadczonych. Ja mam trzydzieści dwa lata w tym roku i czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem, dla mnie to wielkie „wow”.
Preferujesz taki bliski kontakt z kibicami jak tutaj?
Jędrych: Na pewno tak, dlatego to nie tylko dla nas fajna inicjatywa, ale dla wszystkich kibiców, przede wszystkim dla tych młodych dzieciaków, które tutaj stoją. Zawsze jesteśmy dla Was, dla kibiców, dla dzieciaków, otwarci, żeby dać im trochę radości.
Jakie wydarzenie z twojej kariery w GieKSie zapadło ci w pamięć?
Jędrych: Mam nadzieję, że ten najważniejszy i ten, który mi najbardziej zapadnie w pamięć jeszcze jest przed nami, wiadomo, o czym mówię. Nie chciałbym mówić o tym, co za nami, a o tym, co przed nami i w co gorąco wierzę. Zachęcam do tego wszystkich, żeby dalej i wciąż mocniej, mocniej w to wierzyli, bo myślę, że to, o czym marzymy, jest gdzieś tam za rogiem.
Czyli podpiszesz się pod słowami Bartka Jaroszka, że walczymy w tym sezonie co najmniej o baraże?
Jędrych: Zdecydowanie tak, to się dalej nie zmienia, tylko to jest naszym celem.
Co byś powiedział najmłodszym – dlaczego warto zostać piłkarzem GieKSy?
Jędrych: Myślę, że po prostu wystarczy dzisiaj tutaj być, zobaczyć, co tutaj się dzieje, jaki to jest wielki klub i nic więcej tutaj nie trzeba dodawać. To, co dzisiaj się tutaj dzieje jest najlepszą renomą, jak wspaniale być w takim klubie, także polecam i zachęcam. Widzę, że chłopaki są zadowoleni z tego wydarzenia, także myślę, że chętnie poszliby w nasze ślady.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Najnowsze komentarze