Piłka nożna
Katowiccy Trzej Królowie!
Dzisiaj Święto Trzech Króli. My jednak nie będziemy pisać o mędrcach, którzy przybyli do Betlejem by oddać pokłon Jezusowi. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie nawiązali do… GieKSy! Tak nam się jakoś skojarzyło, że GKS też miał swoich „Trzech Króli!”. A mianowicie – trzykrotnie w historii naszego klubu nasz zawodnik zostawał królem strzelców pierwszej ligi. Postanowiliśmy przybliżyć Wam sylwetki tych trzech , znakomitych graczy.
1. Zygmunt Szmidt – Król strzelców w sezonie 1964/1965 – 30 goli w 30 meczach
W tamtym sezonie GKS zdobył najwięcej bramek w lidze, bo aż 75! Z czego 30 ( w 30 meczach) zdobył właśnie Zygmunt Szmidt! Wyprzedził on w klasyfikacji Wiesława Rusinka z Wisły Kraków, który zdobył „zaledwie” 19 bramek. Nasz król strzelców był też pierwszym reprezentantem Polski ( w kadrze zaliczył 13 występów) wywodzącym się z GKS-u. Pseudonimem boiskowym Szmidta było ksywka Zynza, co w gwarze Śląskiej oznacza kosę. To pokazuje, jakim stylem gry i nieustępliwym charakterem cechował się ten zawodnik.
2. Eugeniusz Pluta – Król strzelców w sezonie 1977/1978 – 18 goli w 30 meczach
13 lat musieli czekać kibice GKS-u na powtórzenie wyczynu Zygmunta Szmidta. Udało się to dopiero Eugeniuszowi Plucie w sezonie 1977/1978. To właśnie wtedy zdobył on 18 bramek i został królem strzelców grupy południowej. W grupie północnej Zbigniew Nowacki z Bałtyku Gdynia również zdobył 18 bramek. Pan Eugeniusz pracuje dziś na katowickiej AWF. Pseudonim boiskowy: Gyna (od „Gynka”)
3. Grzegorz Goncerz – Król strzelców w sezonie 2014/2015 – 21 bramek w 34 meczach
Sukces Goncerza to dla kibiców GKS-u jedna z niewielu przyjemnych chwil w ostatnich latach pod kątem sportowym. Ojcem tego sukcesu jest niewątpliwie Kazimierz Moskal, który postawił na Goncerza jako klasycznego napastnika. To właśnie „Gonzo” został uznany najlepszym piłkarzem roku 2014 i 2015 w plebiscycie „Złote Buki” w którym swoje głosy oddają kibice GKS-u. Trzymamy mocno kciuki, by najlepszy strzelec naszej drużyny złożył podpis pod nową umową i dawał radość katowickim kibicom również w kolejnych latach.
Mimo że zawodnicy Ci grali w różnych latach, a piłka na przełomie lat zmieniała się bardzo dynamicznie to jesteśmy przekonani, że z powstrzymaniem ataku „Gyna-Zynza-Gonzo” miałaby problem najlepsza obrona nie tylko na zapleczu Ekstraklasy, ale również w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Mecza
6 stycznia 2021 at 13:24
Hmm… „Trzymamy mocno kciuki, by najlepszy strzelec naszej drużyny złożył podpis pod nową umową i dawał radość katowickim kibicom również w kolejnych latach”