Siatkówka
Kłamstwa, bezczelne kłamstwa i…
Amerykański pisarz Mark Twain powiedział, że są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki. Spróbujmy się przyjrzeć tym ostatnim w kontekście poziomu w PlusLidze i w 1 lidze, na przykładzie zbliżającego się meczu w Pucharze Polski pomiędzy GKS-em, a Resovią. Wziąłem pod uwagę tylko tegoroczne spotkania tych drużyn, a więc…
Czas trwania spotkań – GKS średnio 105 minut, Resovia średnio 91 minut. Całkowita liczba zdobytych i straconych małych punktów: GKS 99:82,67 a Resovia 79,5:69.
Ilość zdobytych punktów – GKS: Król 22,33; Błoński 14,67; Sobański 12,0; Pietraszko 8,67; Kalembka 8,33; Butryn 2,67; Fijałek 2,0; Naliwajko 1,5; Przystał 0,5. Średnia na jeden mecz 73,0.
Resovia: Achrem 12,75; Jaeschke 11,25; Kurek 9,33; Paszycki 9,25; Lyneel 7,0; Witczak 6,33; Dryja 6,0; Holmes 6,0; Śliwka 4,0; Penczew 2,0; Drzyzga 0,67; Tichacek 0,5. Średnia na jeden mecz 58,25.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS: Król 10,0; Sobański 7,5; Błoński 6,5; Pietraszko 5,5; Kalembka i Fijałek 2,5; Butryn 1,5. Średnia na jeden mecz 36,5.
Resovia: Paszycki 5,75; Jaeschke 5,25; Achrem 4,75; Dryja 2,75; Lyneel 2,5; Kurek 2,33; Penczew, Holmes i Witczak 2,0; Tichacek 0,5; Drzyzga 0,33. Średnia na jeden mecz 24,5.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS: Król 12,0; Błoński 6,5; Sobański 6,0; Pietraszko 4,5; Butryn 2,5; Kalembka 1,5; Fijałek 0,5. Średnia na jeden mecz 34,5.
Resovia: Paszycki 7,0; Jaeschke 5,75; Achrem 5,5; Kurek 5,33; Dryja 4,5; Lyneel 2,5; Wiczak 1,33. Średnia na jeden mecz 29,0.
Ilość zagrywek – GKS: Sobański 17,5; Kalembka i Pietraszko 15,0; Błonski 14,5; Król i Fijałek 12,5; Butryn 6,0. Średnia na jeden mecz 96,0.
Resovia: Tichacek, Dryja i Holmes 13,0; Jaeschke 12,75; Paszycki 12,5; Achrem 10,25; Witczak 9,0; Kurek 8,33; Drzyzga 7,33; Lyneel 6,0; Śliwka 3,0; Penczew 2,0. Średnia na jeden mecz 81,0.
Ilość błędów na zagrywce – GKS: Król i Kalembka 4,0; Sobański 3,0; Pietraszko i Fijałek 2,0; Butryn i Błoński 1,0. Średnia na jeden mecz 18,5.
Resovia: Holmes 3,0; Achrem 2,25; Kurek 2,0; Jaeschke i Paszycki 1,75; Drzyzga i Witczak 1,67; Tichacek i Lyneel 1,5; Dryja 1,25. Średnia na jeden mecz 13,25.
Ilość asów serwisowych – GKS: Sobański 4,0; Król i Pietraszko 3,0; Błoński i Fijałek 2,5; Kalembka 1,5; Butryn 1,0. Średnia na jeden mecz 17,5.
Resovia: Achrem 1,75; Paszycki 1,25; Dryja i Holmes 1,0; Jaeschke 0,75; Tichacek i Lyneel 0,5; Kurek 0,33. Średnia na jeden mecz 5,75.
Ilość przyjęć – GKS: Mariański 19,5; Sobański 19,0; Błonski 15,0; Pietraszko i Fijałek 1,0; Kalembka 0,5. Średnia na jeden mecz 61,0.
Resovia: Jaeschke 18,5; Ignaczak 17,0; Achrem 15,0; Lyneel 10,0; Wojtaszek 8,0; Penczew 4,0; Dryja i Paszycki 0,5. Średnia na jeden mecz 55,25.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS: Mariański 2,0; Błoński 1,0; Sobański 0,5. Średnia na jeden mecz 3,5.
Resovia: Achrem 2,0; Ignaczak 1,33; Jaeschke 1,0; Lyneel 0,5. Średnia na jeden mecz 4,25.
Procent przyjęcia pozytywnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS: Mariański 66,5%; Błoński 55,5%; Sobański 42%. Średnia na jeden mecz 55%.
Resovia: Wojtaszek 75%; Jaeschke 55,75%; Penczew 50%; Achrem 44,75%; Ignaczak 42,67; Lyneel 26%. Średnia na jeden mecz 50,25%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS: Mariański 54%; Błoński 38,5%; Sobański 27,5%. Średnia na jeden mecz 41%.
Resovia: Wojtaszek 38%; Achrem 25,5%; Jaeschke 25%; Ignaczak 23%; Lyneel 14,5%. Średnia na jeden mecz 24,5%.
Ilość ataków – GKS: Król 24,5; Błoński 20,5; Sobański 17,0; Pietraszko 8,5; Kalembka 8,0; Butryn 5,5; Fijałek 1,0. Średnia na jeden mecz 90,0.
Resovia: Jaeschke 19,0; Achrem 16,75; Witczak 14,67; Kurek 14,0; Lyneel 11,0; Śliwka 10,0; Paszycki 6,75; Holmes 6,0; Dryja 4,75; Penczew 4,0; Drzyzga 1,0. Średnia na jeden mecz 80,0.
Ilość błędów w ataku – GKS: Błonski 2,0; Król 1,5; Pietraszko 1,0; Butryn 0,5. Średnia na jeden mecz 6,0.
Resovia: Witczak 1,67; Jaeschke, Achrem i Lyneel 1,5; Kurek 1,0; Paszycki 0,25. Średnia na jeden mecz 6,75.
Ilość ataków zablokowanych – GKS: Sobanski 2,5; Król i Błoński 2,0; Kalembka 1,5; Pietraszko 1,0. Średnia na jeden mecz 9,0.
Resovia: Witczak 1,67; Achrem 1,5; Jaeschke 1,25; Kurek, Lyneel i Holmes 1,0; Dryja i Paszycki 0,25. Średnia na jeden mecz 6,0.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS: Król 14,5; Błoński 9,0; Sobański 7,0; Kalembka 4,5; Pietraszko 3,5; Butryn i Naliwajko 3,0; Biegun 2,0; Przystał 1,0. Średnia na jeden mecz 44,5.
Resovia: Achrem 10,0; Jaeschke 9,5; Kurek 8,33; Lyneel i Witczak 6,0; Paszycki, Śliwka i Holmes 4,0; Dryja 3,5; Penczw 2,0; Drzyzga 0,67. Średnia na jeden mecz 43,75.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS: Król 59%; Butryn 55%; Kalembka 54%; Błoński 44%; Pietraszko 42%; Sobanski 41%. Średnia na jeden mecz 49%.
Resovia: Kurek 72,33%; Paszycki 70,75%; Holmes 67%; Achrem 60%; Dryja 55,75%; Penczew 50%; Lyneel 49,5%; Jaeschke 48,25%; Śliwka 40%; Drzyzga 33,33%; Witczak 22,33%. Średnia na jeden mecz 55%.
Ilość bloków punktowych – GKS: Król i Pietraszko 2,0; Błoński, Kalembka i Sobański 1,0. Średnia na jeden mecz 7,5.
Resovia: Paszycki 4,0; Dryja 1,5; Jaeschke, Achrem i Holmes 1,0; Kurek 0,67; Lyneel 0,5; Witczak 0,33. Średnia na jeden mecz 8,75.
Wnioski: Oczywiście trzeba wziąć te liczby troszkę z przymrużeniem oka, ponieważ jednak jest znacząca różnica w poziomie gry drużyn w 1 lidze, a w PlusLidze, a już na pewno musi być między beniaminkiem 1 ligi, a Mistrzem Polski. Ciężar zdobywania punktów w naszej drużynie spoczywa na trzech zawodnikach, natomiast w Resovii jest on bardziej zbilansowany. Mamy bez wątpienia asa, a właściwie króla – Janka Króla – w rękawie, który jest motorem napędowym gry w ataku. Podobnego lidera ma w składzie Resovia, jest im oczywiście Bartosz Kurek, ale z uwagi na wyczerpujący sezon w reprezentacji Polski, jest on mocno oszczędzany. Jest jeden element gry w którym mamy przewagę nad Resovią, to oczywiście jakość zagrywki. Mamy bardzo dobrą średnią asów serwisowych i tu możemy troszkę postraszyć naszego przeciwnika, który nie ma jakiegoś rewelacyjnego perfekcyjnego przyjęcia, aczkolwiek bardzo dobrej klasy rozgrywający potrafią i tak odpowiednio wykorzystać siłę swoich skrzydłowych. W przyjęciu w naszym zespole bryluje libero Bartosz Mariański, natomiast w ekipie z Rzeszowa też libero Damian Wojtaszek, który również jest oszczędzany z powodu gry w reprezentacji, ale Resovia ma tu w zastępstwie bardzo doświadczonego Krzysztofa Ignaczaka. Słabszym elementem gry w GieKSie jest bez wątpienia gra blokiem, tutaj bez dwóch zdań Resovia ma większą jakość mimo, że nie występuje ich podstawowy środkowy reprezentant kraju Piotr Nowakowski, który leczy kontuzję. Również gra w ataku środkowych bloku jest skuteczniejsza po stronie rzeszowian, gdzie na pierwszy plan wysuwa się bardzo dobra gra Dmytro Paszyckiego. Zobaczymy jak te wyliczenia przełożą się na przebieg ćwierćfinałowego spotkania, który zweryfikuje nasze aspiracje do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Warto tylko dodać, że 28 stycznia nasz klub wysłał aplikację do Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej na grę w PlusLidze. Teraz trzeba wypełnić wymóg sportowy czyli miejsca w pierwszej czwórce ligi na koniec sezonu i dopiero wtedy nastąpi weryfikacja wniosku, sprawdzanie pod kątem punktów, o których wspomniałem we wcześniejszym newsie na ten temat, zapoznanie się z infrastrukturą sportową, z budżetem wraz z deklaracjami sponsorskimi oraz oczywiście nie mniej ważne (a w naszym przypadku chyba najważniejsze) rozmowy z władzami miasta. Tak więc czeka nas jeszcze długa i kręta droga do ew. występów z najlepszymi klubami w Polsce. Oprócz naszej drużyny aplikację złożyły jeszcze dwa inne kluby 1 ligi, na pewno nasz ostatni przeciwnik, czyli Espadon Szczecin. Oficjalny komunikat w tej sprawie PLPS powinna wydać po najbliższym weekendzie.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.


jaca
4 lutego 2016 at 08:38
Jack popraw ostatni akapit w którym jest napisane „pod kontem”
Jack
4 lutego 2016 at 18:01
@jaca – Fakt, dzięki za czujność, widocznie nasz korektor jest na L-4 🙂