Dołącz do nas

Siatkówka

Kontynuować passę zwycięstw w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

DAFI SPOŁEM KIELCE – GKS KATOWICE 25 lutego (niedziela) godz. 14.45

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Część trzecia „czteropaka” meczowego… tym razem na wyjeździe zagramy z Dafi Społem.

Po trzech porażkach z rzędu, udało się GKS-owi przełamać i teraz budujemy pozytywną passę. Po wymęczonym zwycięstwie nad MKS-em Będzin, przyszła dość pewna wygrana nad Espadonem. Tym razem i gra naszych siatkarzy wyglądała o niebo lepiej niż w ostatnim okresie. Cieszy i prawidłowa reakcja po przegranej pierwszej partii w tym spotkaniu i pewne wygrane w dwóch setach i zwycięstwo w zaciętej końcówce trzeciej partii. Dobra gra doceniona została również przez naszego trenera, stąd też znikoma ilość zmian w starciu ze szczecinianami. Cała wyjściowa szóstka spełniła swoje zadania, łącznie z powracającym do podstawowego składu Serhijem Kapelusem. Tak więc przed kolejnym starciem z kielczanami, nie należy spodziewać się zmian personalnych.

Dafi Społem jaki ma sezon każdy widzi, zaledwie 4 zwycięstwa przy 17 przegranych i przedostatnia lokata w tabeli. Celem na tę chwilę jest oczywiście wydostanie się ze strefy spadkowej, co przy stracie pięciu oczek do miejsc barażowych, łatwym zadaniem nie jest. Kielczanie dzielnie walczą o PlusLigowy byt i się nie poddają, co pokazali dobitnie w ostatniej kolejce, kiedy to przegrali z ONICO dopiero po tie-breaku. Dafi Społem wygrywa tylko na własnym parkiecie, raz nawet sprawiając dużą niespodziankę pokonując 3:1 Resovię. Na kogo należy zwrócić uwagę w tym zespole? Na pewno na Maksima Morozowa, jednego z najlepiej blokujących siatkarzy w PlusLidze. Na pewno na Jakuba Wachnika, przyjmującego który jest obecnie najlepiej punktującym zawodnikiem w zespole z Kielc. Na pewno na nowego atakującego Serba Tomislava Dokicia, który coraz lepiej poczyna sobie w polskiej lidze.

To nasza GieKSa jest zdecydowanym faworytem tej potyczki i liczymy oczywiście na trzecie – kolejne zwycięstwo naszego zespołu. Jednakże trzeba podejść do tego meczu bez lekceważenia przeciwnika, biorąc pod uwagę porażkę rzeszowian w Kielcach oraz męczarnie warszawian w ostatniej kolejce. Mamy o wiele lepszych siatkarzy i trzeba to „tylko” potwierdzić na parkiecie podczas tego meczu. Tylko ZWYCIĘSTWO!

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Quiroga, Stańczak (libero).
Dafi Społem: Stępień, Dokić, Nalobin, Morozow, Wachnik, Pawliński, Czunkiewicz (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

siatkakielce.pl – GKS Katowice kolejnym rywalem kieleckich siatkarzy

(…)  W niedzielne popołudnie Dafi Społem Kielce na własnym parkiecie podejmie drużynę prowadzoną przez Piotra Gruszkę. Dotychczas oba zespoły mierzyły się ze sobą trzykrotnie. Dwa razy górą był GKS, natomiast raz wygrali kielczanie. W obecnym sezonie GKS Katowice w trzech setach pokonało siatkarzy z województwa świętokrzyskiego. Wyjazdowe pojedynki nie są najlepszą stroną kieleckich siatkarzy, ale w meczach „domowych” prezentują się znacznie lepiej: – Na pewno u siebie gramy lepszą siatkówkę, co potwierdza tabela. Lepiej gra się przy naszych kibicach, którzy pomagają nam swoim dopingiem – mówił Jakub Szymański, przyjmujący Dafi Społem Kielce. GKS Katowice wygrało dwa ostatnie mecze w PlusLidze, kolejno z MKS-em Będzin oraz Espadonem Szczecin. Drużyna Dariusza Daszkiewicza będzie chciała przerwać dobrą dyspozycję katowiczan: Widać, że ich gra wróciła na dobre tory i na pewno będą bardzo trudnym przeciwnikiem. Musimy dobrze grać w każdym spotkaniu, walczyć o punkty i je zdobywać. Cały czas pracujemy nad poprawą naszej gry w każdym elemencie, począwszy od przyjęcia, przez atak czy współpracę blok-obrona – mówił na konferencji prasowej trener Dafi Społem. Jaka jest recepta na pokonanie GKS-u Katowice?  – Zdecydowanie łatwiej gra się zespołowi, który ma mocną zagrywkę i odrzuca przeciwnika od siatki, więc to będzie bardzo istotny element. Czasu jest coraz mniej i nie mamy marginesu błędu. Ważny będzie pierwszy set, bo ostatnio mamy trochę kłopotów z dobrym wejściem w mecz. Zarówno w meczu z Bydgoszczą jak i Warszawą te pierwsze partie nie układały się po naszej myśli. Musimy zacząć ten mecz jak najlepiej, od pierwszej piłki – podkreśla Dariusz Daszkiewicz.  – Jeżeli zagramy swoją siatkówkę, będziemy mocno zagrywać i dobrze przyjmować, to możemy wygrać – dodaje libero kieleckiej ekipy, Szymon Biniek. W zespole Katowic gra były rozgrywający kieleckiej drużyny, Marcin Komenda, który w ostatnim meczu zdobył statuetkę dla najlepszego zawodnika. – Byłem na ostatnim meczu GKS-u Katowice. Drużyna gra bardzo siłową siatkówkę. Dobrze zagrali Quiroga i Butryn, byli skuteczni w ataku. Znam Marcina Komendę i wiem na pewno, że przyjeżdżając tutaj będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony – podkreślił Szymon Biniek. (…)

 

{HALA SPORTOWA}

Mecz odbędzie się w hali „Legionów” mogącej pomieścić ok. 4 tys. miejsc. Dafi Społem, a właściwie to Effector Kielce w zeszłym sezonie w meczach domowych miał bilans tylko 4 wygranych przy aż 12 porażkach. W obecnej kampanii Dafi Społem osiągnął następujące wyniki: z AZS-em Olsztyn 0:3, z Czarnymi 3:2, z ONICO 0:3, z MKS-em Będzin 3:1, z Treflem 0:3, z BBTS-em 2:3, z Jastrzębskim 0:3, z Resovią 3:1, z Cuprum 2:3 i z Łuczniczką 3:1.
GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3 oraz pokonała MKS Będzin 3:2.

 

{HISTORIA}

Pierwszy mecz z Effectorem na stałe zapisał się historii siatkarskiej GieKSy, ponieważ był to pierwszy mecz GKS-u w katowickim „Spodku”. Inauguracja nie wypadła zbyt pomyślnie, ponieważ w dniu 26 października 2016 roku, GieKSa przegrała z kielczanami 0:3 (23:25, 28:30, 19:25). Punktowali w tym spotkaniu, dla GKS-u: Kapelus 11, Van Walle 11, Kalembka 10, Błoński 5, Krulicki 4, Butryn 4, Falaschi 1. Dla Effectora: Andrić 19, Pawliński 15, Wachnik 11, Maćkowiak 6, Wohlfahrstaetter 5, Komenda 4.
Rewanż na szczęście został rozstrzygnięty na naszą korzyść, a spotkanie to odbyło się 4 lutego 2017 roku i GieKSa wygrała 1:3 (25:22, 13:25, 19:25, 23:25). Punkty zdobywali, dla Effectora: Pawliński 15, Andrić 10, Formela 7, Nalobin 5, Wohlfahrstaetter 4, Wachnik 3, Superlak 2, Bućko 1, Komenda 1. Dla GKS-u: Butryn 21, Sobański 11, Krulicki 10, Kapelus 10, Kalembka 6, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1.

Trzeci mecz w tej rywalizacji bieżącego sezonu odbył się dnia 28 października 2017 roku w Szopienicach i zwycięsko z tej rywalizacji wyszła GieKSa 3:0 (25:21, 25:12, 25:15). Punktowali w tym spotkaniu, dla GieKSy: Butryn 15, Kapelus 9, Quiroga 9, Pietraszko 6, Kohut 5, Komenda 2, Sobański 1. Dla Dafi Społem: Wachnik 7, Nalobin 7, Pawliński 4, Łapszyński 4, Schamlewski 3, Morozow 3, Stępień 1, Adamski 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – DAFI SPOŁEM}

[Bilans meczów] – 2:1
[Bilans punktów] – 6:3
[Bilans setów] – 6:4
[Bilans małych punktów] – 242:208

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Butryn, Kapelus, Mariański, Stelmach, Sobański, 2- Krulicki, Falaschi, Kalembka, Fijałek, Van Walle, Pietraszko, 1- Błoński, Stańczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Społem: 3- Wachnik, Pawliński, Superlak, 2- Komenda, Wohlfahrstaetter, Andrić, Maćkowiak, Sobczak, Nalobin, 1- Biniek, Bućko, Antosik, Formela, Szymański, Stępień, Schamlewski, Adamski, Czunkiewicz, Łapszyński, Morozow,

[Rozegrane sety – 10] – GKS: 10- Kapelus, Mariański, 9- Butryn, 7- Krulicki, Falaschi, Kalembka, 6- Sobański, 5- Van Walle, 4- Fijałek, Pietraszko, Stelmach, 3- Błoński, Stańczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Społem: 10- Pawliński, 9- Wachnik, 7- Komenda, Wohlfahrstaetter, Andrić, Nalobin, 6- Superlak, 5- Sobczak, 4- Biniek, Maćkowiak, 3- Stępień, Czunkiewicz, Łapszyński, 2- Formela, Szymański, Schamlewski, 1- Bućko, Antosik, Adamski, Morozow,

[Czas trwania spotkań] – 154:102 = łącznie 256 minut
[Widzów] – 3350:1400
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 87 – Społem 70

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 155 – Społem 138
GKS – Butryn 40, Kapelus 30, Kalembka 16, Krulicki 14, Van Walle 12, Sobański 12, Quiroga 9, Pietraszko 8, Kohut 5, Błoński 5, Falaschi 2, Komenda 2,
Społem – Pawliński 34, Andrić 29, Wachnik 21, Nalobin 12, Wohlfahrstaetter 9, Formela 7, Maćkowiak 6, Komenda 5, Łapszyński 4, Schamlewski 3, Morozow 3, Superlak 2, Bućko 1, Stępień 1, Adamski 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 58 – Społem 34
GKS – Butryn 19, Krulicki 8, Kapelus 7, Sobański 6, Kalembka 4, Błoński 3, Quiroga 3, Komenda 2, Pietraszko 2, Kohut 2, Van Walle 1, Falaschi 1,
Społem – Pawliński 11, Andrić 6, Wachnik 5, Nalobin 4, Wohlfahrstaetter 2, Komenda 1, Maćkowiak 1, Bućko 1, Formela 1, Łapszyński 1, Morozow 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 97 – Społem 104
GKS – Kapelus 23, Butryn 21, Kalembka 12, Van Walle 11, Krulicki 6, Sobański 6, Quiroga 6, Pietraszko 6, Kohut 3, Błoński 2, Falaschi 1,
Społem – Andrić 23, Pawliński 23, Wachnik 16, Nalobin 8, Wohlfahrstaetter 7, Formela 6, Maćkowiak 5, Komenda 4, Łapszyński 3, Schamlewski 3, Superlak 2, Morozow 2, Stępień 1, Adamski 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 72 – Społem 28
GKS – Butryn 27, Krulicki 10, Kapelus 9, Van Walle 8, Quiroga 6, Kalembka 5, Sobański 5, Pietraszko 4, Falaschi -2,
Społem – Andrić 9, Nalobin 9, Pawliński 5, Maćkowiak 5, Komenda 4, Formela 4, Wachnik 2, Schamlewski 2, Morozow 2, Wohlfahrstaetter 1, Sobczak -2, Łapszyński -2, Szymański -4, Superlak -7,

[Ilość zagrywek] – GKS 242 – Społem 208
GKS – Butryn 40, Kapelus 35, Kalembka 29, Falaschi 24, Krulicki 22, Sobański 17, Quiroga 14, Van Walle 14, Pietraszko 12, Kohut 12, Komenda 11, Błoński 10, Fijałek 1, Stelmach 1,
Społem – Komenda 36, Pawliński 32, Wohlfahrstaetter 28, Wachnik 21, Andrić 20, Nalobin 18, Maćkowiak 13, Formela 8, Superlak 7, Łapszyński 6, Stępień 5, Schamlewski 5, Szymański 3, Morozow 3, Adamski 2, Bućko 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 43 – Społem 44
GKS – Kalembka 7, Kapelus 7, Butryn 5, Sobański 4, Kohut 4, Falaschi 3, Pietraszko 3, Błoński 2, Krulicki 2, Van Walle 2, Komenda 2, Quiroga 2,
Społem – Pawliński 11, Andrić 7, Wachnik 6, Wohlfahrstaetter 3, Nalobin 3, Superlak 3, Formela 2, Szymański 2, Łapszyński 2, Bućko 1, Stępień 1, Schamlewski 1, Adamski 1, Morozow 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 15 – Społem 3
GKS – Butryn 4, Kalembka 2, Sobański 2, Kapelus 2, Quiroga 2, Błoński 1, Falaschi 1, Pietraszko 1,
Społem – Komenda 1, Pawliński 1, Andrić 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 164 – Społem 199
GKS – Kapelus 49, Mariański 41, Sobański 28, Błoński 23, Quiroga 20, Falaschi 2, Kalembka 1,
Społem – Wachnik 52, Pawliński 45, Sobczak 28, Czunkiewicz 18, Biniek 16, Formela 14, Łapszyński 11, Szymański 7, Maćkowiak 3, Wohlfahrstaetter 2, Komenda 1, Bućko 1, Nalobin 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 3 – Społem 15
GKS – Kapelus 2, Falaschi 1,
Społem – Pawliński 9, Sobczak 2, Komenda 1, Formela 1, Szymański 1, Łapszyński 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 45% – Społem 41,75%
GKS – Sobański 78%, Quiroga 50%, Kapelus 49,5%, Mariański 41,5%, Błoński 39%, Falaschi 0%, Kalembka 0%,
Społem – Wohlfahrstaetter 100%, Maćkowiak 67%, Czunkiewicz 61%, Łapszyński 45%, Sobczak 44,5%, Wachnik 37,25%, Pawliński 36%, Biniek 31%, Formela 29%, Szymański 14%, Komenda 0%, Bućko 0%, Nalobin 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 27,5% – Społem 27,5%
GKS – Sobański 58%, Mariański 34%, Kapelus 26,75%, Błoński 26%, Quiroga 25%, Falaschi 0%, Kalembka 0%,
Społem – Maćkowiak 67%, Wohlfahrstaetter 50%, Sobczak 37%, Łapszyński 36%, Biniek 31%, Wachnik 29,75%, Czunkiewicz 28%, Pawliński 21,25%, Formela 14%, Szymański 14%, Komenda 0%, Bućko 0%, Nalobin 0%,

[Ilość ataków] – GKS 267 – Społem 287
GKS – Kapelus 66, Butryn 65, Sobański 27, Van Walle 26, Kalembka 24, Błoński 17, Krulicki 11, Quiroga 11, Pietraszko 9, Kohut 9, Falaschi 2,
Społem – Pawliński 63, Andrić 60, Wachnik 54, Formela 20, Superlak 20, Wohlfahrstaetter 17, Nalobin 13, Łapszyński 10, Komenda 8, Maćkowiak 5, Schamlewski 5, Morozow 4, Szymański 3, Stępień 2, Bućko 2, Adamski 1,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 23 – Społem 33
GKS – Kapelus 8, Butryn 5, Sobański 3, Błoński 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Kohut 1,
Społem – Andrić 9, Wachnik 7, Superlak 5, Pawliński 5, Wohlfahrstaetter 4, Łapszyński 2, Szymański 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 14 – Społem 18
GKS – Kapelus 4, Butryn 3, Van Walle 2, Kalembka 2, Błoński 1, Krulicki 1, Quiroga 1,
Społem – Wachnik 6, Andrić 4, Pawliński 4, Maćkowiak 1, Wohlfahrstaetter 1, Superlak 1, Łapszyński 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 122 – Społem 121
GKS – Butryn 34, Kapelus 25, Van Walle 12, Kalembka 12, Sobański 10, Krulicki 7, Quiroga 7, Pietraszko 6, Kohut 5, Błoński 3, Falaschi 1,
Społem – Pawliński 30, Andrić 28, Wachnik 19, Nalobin 9, Wohlfahrstaetter 7, Formela 7, Maćkowiak 4, Łapszyński 4, Komenda 3, Schamlewski 3, Superlak 2, Morozow 2, Bućko 1, Stępień 1, Adamski 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 48% – Społem 41,75%
GKS – Pietraszko 81,5%, Quiroga 64%, Krulicki 63,5%, Kohut 56%, Butryn 53,5%, Kalembka 50%, Falaschi 50%, Kapelus 38,75%, Van Walle 37,5%, Sobański 22,75%, Błoński 18%,
Społem – Adamski 100%, Maćkowiak 80%, Nalobin 64%, Schamlewski 60%, Bućko 50%, Stępień 50%, Morozow 50%, Andrić 46%, Komenda 43,5%, Wohlfahrstaetter 41,5%, Pawliński 40,5%, Łapszyński 40%, Formela 35%, Wachnik 34%, Superlak 9%, Szymański 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 18 – Społem 14
GKS – Krulicki 7, Kapelus 3, Kalembka 2, Komenda 2, Butryn 2, Błoński 1, Pietraszko 1,
Społem – Nalobin 3, Pawliński 3, Maćkowiak 2, Wohlfahrstaetter 2, Wachnik 2, Komenda 1, Morozow 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 4 – Społem 10
[MVP] – GKS 2 – Falaschi 1, Butryn 1. – Społem 1 – Pawliński 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Projekt GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Latem 2019 roku na swoją drugą kadencję przybył do GieKSy Rafał Górak. Trener, który miał coś do udowodnienia wszystkim związanym z katowicką piłką. Zadania podjął się ekstremalnie trudnego. GieKSa właśnie spadła do drugiej ligi – po kilku latach marzeń i nadziei na awans do ekstraklasy, zakończyło się zmianą ligi – ale w drugą stronę. To był dla nas wszystkich koszmar. Zamiast do Warszawy, Poznania czy Zabrza mieliśmy jeździć do Legionowa, Wejherowa czy Stargardu. Marzenia o najwyższej klasie rozgrywkowej trzeba było odłożyć i ratować, co się da.

Jak wielką otchłanią była ta sytuacja… Pierwszy mecz w drugiej lidze u siebie ze Zniczem Pruszków został przegrany, a do przerwy dostaliśmy trzy gongi. Można było wtedy czuć spory niepokój, że na drugiej lidze się nie skończy. Że spotka nas los, którego doświadczają teraz choćby kibice Zagłębia Sosnowiec. Że o wzroście nie ma co marzyć, a jedyne, o co należy walczyć, to żeby nie pogrążać się coraz bardziej.

Trudne to były początki. GKS w pierwszym sezonie w drugiej lidze nie awansował, choć zabrakło zaledwie jednego punktu. Pamiętam ten mecz z Resovią, kiedy wiedzieliśmy już, że Widzew przegrał i do awansu wystarczył jeden gol. GKS nacierał, ale go nie wbił, a potem ze Stalą Rzeszów odpadł w półfinale baraży.

Awans był rok później. Z perturbacjami, ale ostatecznie dość spokojny, na kolejkę przed końcem rozgrywek. To był pierwszy mały sukces Rafała Góraka. Co by nie mówić – mimo wszystko stadiony pierwszoligowe to coś innego niż stadiony drugoligowe. Tu już pojawiają się spadkowicze z ekstraklasy, no i generalnie jest kilka uznanych firm. Więc tragedii nie ma. No chyba, że kisi się w niej kilkanaście lat i przewija się w niej kilkadziesiąt klubów, a GKS jak był, tak jest dalej.

Znów na tym zapleczu ekstraklasy byliśmy i po dwóch latach był to powiew świeżości. Znów branding pierwszej ligi, znów mecze w Polsacie i… marzenia o ekstraklasie. Coś zostało odbudowane, a klątwa Witana przestała obowiązywać, bo znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Było ciężko. Po dobrych początkach przychodziły rozczarowania, jak na przykład to, gdy po triumfie z ŁKS w Łodzi, GieKSa nie potrafiła utrzymać prowadzenia z grającą w dziesiątkę Termaliką. Bywały spore wtopy jak cztery bramki tracone w Głogowie czy Opolu albo pięć u siebie z ŁKS. Albo trzy porażki u siebie z rzędu, w ciągu praktycznie tygodnia. Nawet Borja Galan nam w barwach Odry potrafił strzelić bramkę na Bukowej. Czy Kowal w barwach ŁKS. Były też drobne momenty triumfu, jak zwycięstwo w doliczonym czasie gry z Ruchem. Ale to była tylko kwestia prestiżu. Potem i tak była wielka piłka (plażowa) w Chojnicach.

Trener łatwo nie miał. Ten projekt się budował i budował, ale nieraz w katuszach. W kolejnym sezonie wydawało się jesienią, że GieKSa już to ma. Efektowna wygrana z Wisłą Płock i Resovią, na wyjeździe w Pruszkowie. Wydawało się, że to ten sezon. Że w końcu GieKSa gra taką piłkę, że szanse na awans są  naprawdę spore. Coś się jednak zacięło i nastały długie tygodnie bez wygranej. Nawet prowadząc w Krakowie z Wisłą, katowiczanie stracili dwa gole w doliczonym czasie i przegrali. Było coraz to gorzej, a GKS systematycznie osuwał się w tabeli. Oczywiście z racji baraży mogliśmy marzyć o załapaniu się do nich, ale przecież i to było trudne, jeśli zajmuje się 12. miejsce w tabeli.

Co było wiosną – wszyscy pamiętamy. Prawdziwy szturm, choć nie do końca zamierzony. To znaczy nikt na początku roku o ekstraklasie nie myślał. Była porażka w końcówce z Wisłą Płock. Ale potem GieKSa wygrywała, wygrywała i… zaczęliśmy na poważnie myśleć o barażach. Potem o tym, żeby zająć trzecie miejsce i mieć bonus gry u siebie. Aż w ostatniej kolejce – przy splocie niesamowitych okoliczności – nadarzyła się szansa na awans bezpośredni. Gdynia jest historią.

Piękną historią powrotu GieKSy na polskie salony. Pamiętam ten pierwszy mecz w ekstraklasie z Radomiakiem. Jakie to wszystko było inne niż to, co przeżywaliśmy przez 19 lat. Wszędzie napisy ekstraklasa, Canal+, świadomość, że patrzą na nas już nie tylko lokalne media, a cała piłkarska Polska. Że zainteresował się nami w końcu nie tylko pies z kulawą nogą. Rozpoczęła się piękna przygoda, która trwa od dwóch lat. Jednak nawet wtedy, gdy pokarał nas dwukrotnie Leonardo Rocha, nie byliśmy sobie w stanie wymarzyć, jak to będzie wyglądać. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że w dwa sezony GKS wygra ćwierć setki meczów, zdobędzie prawie sto punktów, strzeli równe sto goli, otrze się o Puchar Polski, a nasz zawodnik zostanie piłkarzem sezonu – zastanowilibyśmy się, czy wszystko z głową jest w porządku.

Jak mówił trener – wtedy sukcesem był każdy gol, każdy zdobyty jeden punkt. Duma, że wygraliśmy w Mielcu. Potem spektakularne zwycięstwo z Jagiellonią. Pogrom z Puszczą. Kilka innych bardzo wartościowych wyników. Potem wiosna i nowy stadion. Szybkie i spokojne utrzymanie. No i zakończony sezon, minimalnie lepszy punktowo od poprzedniego, zakończony awansem do europejskich pucharów.

Ta droga, którą przeszedł GKS Katowice jest naprawdę filmowa. Zarówno od spadku w 2005 roku z ekstraklasy i początków w IV lidze, ale właśnie przede wszystkim w te siedem ostatnich lat. To była droga bardzo trudna, z meczami i sytuacjami ważącymi się w doliczonym czasie gry. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie dwa gole przy Konwiktorskiej. Gdyby nie kapitalna akcja Jakuba Araka w Tychach. Decyzja VAR Tomasza Kwiatkowskiego w derbach Trójmiasta. A patrząc na ten sezon – gdyby nie gol Lukasa Klemenza z Wisłą Płock, no i oczywiście Marcela w Szczecinie.

Musieliśmy być cierpliwi. Zarówno długofalowo, jak i w kontekście pojedynczego meczu. Nieraz bowiem na ten pozytywny rezultat musieliśmy czekać do czasu grubo po dziewięćdziesiątej minucie. GieKSa dziubała te oczka, aż w końcu wyhaftowała na koniec korzystny wynik.

W przeszłości nieraz nam tej cierpliwości brakowało. A do dzisiaj pozostają takie „elementy”, które po jednym nieudanym meczu zaczynają śpiewkę, że GieKSa jest słaba, a „trener pewnego poziomu nie przeskoczy”. Chyba największy wysyp negatywnych komentarzy (eufemizm) był po jesiennym meczu z Lechem. Wtedy punkty były dość słabe, ale sam mecz z Kolejorzem (plus wcześniejszy remis i zwycięstwo pucharowe z Wisłą) dawało dużą nadzieję, że będzie lepiej. I potem było już bardzo dobrze.

Przede wszystkim ta drużyna ma niesamowity mental. Nie będąc zespołem idealnym, czysto piłkarsko znajdując się w środku ekstraklasowej stawki, razem z kilkoma innymi drużynami, ma te elementy, które powodują różnicę na plus. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak GieKSa w ostatnich dwóch latach gra mając lekki nóż na gardle. Mam na myśli sytuację, w których ze 2-3 mecze się nie powiodły, zaczyna to wyglądać bardzo ryzykownie i przychodzi mecz, w przypadku porażki w którym może się zrobić bardzo źle. I GieKSa permanentnie takie mecze wygrywa, najczęściej później poprawiając jakąś kapitalną serią.

Tak było w zeszłym sezonie kilkukrotnie. Choćby wtedy, gdy przegrywaliśmy w Lubinie i Zabrzu, przedzielone straconym zwycięstwem w doliczonym czasie z Widzewem. No to potem wygraliśmy z Pogonią, rozgromiliśmy Puszczę, awansowaliśmy w Pucharze Polski. Była porażka z Legią, Unią i Koroną. Robiło się nieciekawie, a jechaliśmy na wyjazd z bardzo mocną Cracovią. I tam spektakularne zwycięstwo. No a w tym sezonie właśnie te porażki z Lechią, Cracovią i Lechem, przedzielone punkcikiem z Wisłą. I wyjazd na „mecz prawdy” do Lublina. Pogrom Motoru i seria kolejnych zwycięstw.

Coś, co w przeszłości działało dokładnie odwrotnie. Jak było źle, to po kolejnym bardzo ważnym meczu było jeszcze gorzej. Zresztą, jak i katowiczanie mieli wskoczyć na czołowe miejsca, to również tego nie wykorzystywali (słynne sześć nieudanych prób wskoczenia na pozycję lidera za trenera Brzęczka). GieKSa przegrywała wszystkie zarówno bardzo ważne, jak i prestiżowe mecze. Wszyscy pamiętamy seryjne wtopy z Zagłębiem Sosnowiec, Tychami czy Ruchem.

Teraz to już nie ma miejsca. Nasz zespół już tyle razy uniósł ciężar ważnych meczów, że to jest bardziej regułą niż przypadkiem. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę końcówkę zakończonego sezonu. Pisałem o tym na trzy kolejki przed końcem – że trzy punkty powinny dać awans do pucharów. I to się sprawdziło, a GieKSa te trzy oczka uciułała. Ktoś powie, że można było wygrać z Piastem i zakończyć sprawę. Niby tak, ale z drugiej strony – patrząc na terminarz – to przecież wygranie jednego meczu z trzech: Jaga u siebie, wyjazd do Gliwic i Szczecina, jest totalnie nieoczywiste. Jakby takich meczów było dziesięć to tak – moglibyśmy powiedzieć, że klasowa drużyna powinna coś tam wygrać. Ale dokładnie te trzy spotkania to jest na tyle mało, że wcale nie jest oczywiste, że nawet taki Lech Poznań wygrałby jeden z nich.

A GieKSa żadnego z tych meczów nie przegrała i to był klucz do sukcesu. Przeżywaliśmy bardzo trudne chwile w Gliwicach i Szczecinie. A z Jagiellonią przecież też przegrywaliśmy. Uważam, że to, że GKS nie przegrał żadnego z tych trzech meczów, to wielki sukces tej drużyny. W lidze, w której każdy pojedynczy punkcik był na wagę złota. I właśnie m.in. jeden z tych punktów zaważył na sukcesie.

GieKSa wskoczyła na wyższy poziom wtajemniczenia w ekstraklasie. Tak jak pisałem w poprzednim felietonie – można grać w ekstraklasie, ale nie być ekstraklasową drużyną. Nią trzeba się dopiero stać – na placu boju. Wiele drużyn tego nie wytrzymuje i nawet awansując na najwyższy szczebel, dalej utrzymuje vibe pierwszoligowca. I my na początku, będąc beniaminkiem, też tym piłkarskim pierwszoligowcem nadal byliśmy. Ekstraklasa jawiła się jak „nasza Liga Mistrzów”, gdzie każdy gol, każdy remis, każde – daj Boże – zwycięstwo będzie czymś niesamowitym. Trochę na zasadzie, że przede wszystkim liczy się udział, a jak uda się coś ugrać to cudownie.

Wystarczy sobie przypomnieć sytuacje, kiedy w kilkunastu ostatnich latach trafialiśmy w Pucharze Polski na zespół z ekstraklasy. Mieliśmy wrażenie, że przyjeżdża do nas ekipa z innego zupełnie wymiaru. Walczyliśmy dzielnie i nawet czasem udało się wygrać (Podbeskidzie, Pogoń, Warta). Ale były też wtopy. A gdybyśmy sobie wtedy mieli wyobrazić, że gramy na wyjeździe, to już porażka byłaby niemal murowana.

Pisałem o tym kilkukrotnie – pierwszy zalążek tego, że GKS staje się drużyną ekstraklasową zobaczyłem rok temu w Lubinie. Co prawda wcześniej GKS wygrał po świetnym meczu z Jagiellonią, ale to właśnie spotkanie na stadionie Zagłębia pokazało mi coś więcej. GKS pojechał tam prowadzić grę, rządzić na boisku i na tle drużyny, która wiele lat gra w ekstraklasie, na jej obiekcie, nasz zespół nie odstawał, a wieloma momentami po prostu był lepszy. Nawet jeśli ostatecznie wtedy drużyna przegrała – ten pojedynek coś pokazał. I potem systematycznie wzmacniał ekstraklasową pozycję, coraz częściej punktując, coraz częściej wygrywając.

Dalsze umacnianie było w tym sezonie. Systematycznie wznosiliśmy się na coraz wyższy poziom. GieKSę zaczęto szanować i przestawaliśmy być – w opinii niektórych – pierwszoligowymi chłopcami do bicia. Zakończona wiosna jeszcze bardziej umocniła do przekonanie, bo przecież startując ze strefy spadkowej, zakończyliśmy w pucharach. GieKSa wiosną wygrała u siebie wszystko prócz dwóch meczów, które zremisowała. Na wyjazdach może wygraliśmy niewiele, bo tylko dwa spotkania, ale też poza tym nie przegrywaliśmy wszystkiego jak leci. Z najmocniejszymi w tej lidze może jeszcze nie wygrywamy seryjnie, ale gramy jak równy z równym. Na wiosnę zanotowaliśmy remisy z Lechem, Jagiellonią, Rakowem w Pucharze. Wygraliśmy z Górnikiem. W tych czterech meczach zdobyliśmy aż dwanaście goli, czyli po trzy na mecz. Tyle samo co prawda straciliśmy, ale to pokazuje, że GieKSa nie pęka, nie próbuje grać na 0:0, tylko chce grać na swoich warunkach. Taka postawa na pewno jest bardziej rozwojowa niż asekuranctwo.

Niebywała jest ta droga, ten projekt, który tak naprawdę jest możliwy właśnie dlatego, że jest projektem. Rafał Górak i ekipa wyszli z bardzo uniwersalnego założenia funkcjonowania świata, a jednocześnie tak rzadko mająca rację bytu. Że dobry, przemyślamy i konsekwentnie realizowany plan w sposób olbrzymi zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Ludzie generalnie działają chaotycznie i po łebkach. Za szybko, bez planu, bez przygotowania. Mowa o wszystkim: czy to założeniu firmy, czy planie na odchudzanie. A wystarczy naprawdę stosunkowo niewiele: trochę predyspozycji i właśnie ten rzetelny plan.

W piłce to również bardzo rzadkie. Podpalamy się wszyscy, kibice, trenerzy, piłkarze, a przede wszystkim ludzie zarządzający klubami. I nie twierdzę nawet, że czasem jedno czy drugie zwolnienie trenera jest złe. Bo i trenerzy bardzo często nie mają pomysłu na to wszystko, podejmują dziwne decyzję, zaraz mają syndrom oblężonej twierdzy. Są niecierpliwi. Tutaj wygląda na to, że było i jest inaczej. Że nawet, gdy wyników nie było, zespół przeżywał swoje kryzysy, to plan cały czas był i był aktualny. Wiadomo, że trochę szczęścia musiało w tym być, bo przecież nie było naszym planem pudło Adamczyka z karnego na śniegu. Ale nawet jeśli to szczęście nam się pojawiało, to zespół cisnął, by wyciągnąć z niego jak najwięcej.

Trener mówi o zgliszczach, które zastał w 2019. Porównanie oczywiście adekwatne, ale ja bym zaproponował ładniejszą metaforę. GieKSa wtedy po prostu może była takim noworodkiem, który nie umiał ani mówić, ani chodzić i potrzebował całodobowej opieki i czułości. Z czasem to dziecko zaczęło gaworzyć, wypowiadać swoje pierwsze słowa, potem raczkować, w końcu stanęło na dwie nóżki. I tak dalej… Obecnie jest to w pełni dojrzały młody człowiek, który ma siłę, intelekt i mnóstwo zasobów. Może iść przez życie i go smakować. Jednocześnie ten młody człowiek nadal ma potencjał, który warto by wykorzystać i ciągle się rozwijać. A nad tym wszystkim czuwa ojciec Rafał Górak i matka – cały sztab.

Rozwijaj się więc nasza kochana GieKSo, jedz zdrowo, trenuj i nigdy nie trać wiary w siebie. A wielkie rzeczy staną się coraz i coraz bardziej osiągalne.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga