Dołącz do nas

Piłka nożna

Miro Sznaucner o… spalonym samochodzie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W środowym wydaniu Sportu Ireneusz Król w wywiadzie udzielonym Zbigniewowi Cieńciale powiedział, że kibice GKS „zadzwonili do Mirka Sznaucnera z groźbą, że spalą mu samochód, jeśli podpisze kontrakt w klubie”.

Postanowiliśmy zapytać u źródła, czy rzeczywiście popularny Miro miał taką rozmowę z kibicami.

– To zdecydowanie przesadzone, nic takiego z ust kibiców nie padło, choć rozmowa z kibicami miała miejsce – powiedział były obrońca GKS.

Co świadczy, że pan Ireneusz Król również podkolorował całą sytuację, a mówiąc wprost – skłamał.

8 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

8 komentarzy

  1. Avatar photo

    Pszczyna

    19 lipca 2012 at 21:11

    kurwa w pale sie nie miesci jak taki huj moze kierowac mojim klubym

  2. Avatar photo

    Pszczyna

    19 lipca 2012 at 21:15

    pardom chuj

  3. Avatar photo

    Olin

    19 lipca 2012 at 21:16

    chetnie bym zobaczyl autoryzacje waszej rozmowy z Mirkiem Sznaucerem… bo jak do tej pory to sa slowa przeciw slowom…

    a jak na razie to WY oklamujecie czlonkow stowarzyszenia ze reprezentujecie klub z 1964r… a to nieprawda… nie macie z tamtym klubem nic wspolnego poza nazwa… tamten klub nie istnieje… a prawo do nazwy herbu i barw klubowych zostala ODKUPIONA od mlodego Dziurowicza…

    Jestescie tak samo GKS’em Katowice jak KP Katowice

    ADMIN: chciałem ten stek bzdur wyrzucić do kosza, ale:
    1. Poproś o autoryzację Ireneusza Króla i gazetę „Sport”;
    2. My nie reprezentujemy klubu, tylko kibiców, w związku z czym nikogo nie okłamujemy;
    3. Za dużo czytasz blogów od dziennikarzy;
    4. Kolejne tego typu bzdury będą lądować w koszu, bo treść co poniektórych komentarzy jest żenująca;

  4. Avatar photo

    komentator (Buz)

    19 lipca 2012 at 21:30

    heh blokujecie możliwość wpisów bo boicie sie siły głosów zwolenników fuzji.

    ADMIN: O żadnej sile nie ma mowy i nikogo nie blokujemy. Niestety ale jakość co poniektórych komentarzy sięga dna, dlatego nie są one publikowane, bądź są usuwane.

  5. Avatar photo

    mamlass

    19 lipca 2012 at 21:37

    Baranie nawet nazwiska poprawnie nie napisałeś a sie ciepiesz o autoryzacje

  6. Avatar photo

    komentator (Buz)

    19 lipca 2012 at 21:55

    do admina: nie będę już zabierał głosu w tej sprawie, co chciałem przekazać napisałem. Trzymam za Giekse kciuki bez względu na to jak sprawa się potoczy, choć z każdą godziną widze że ta fuzja chyba nie dojdzie do skutku. Czas pokarze która ze stron zwolennicy czy przeciwnicy mieli w tym sporze rację.

  7. Avatar photo

    Zielu88

    19 lipca 2012 at 22:56

    jak czytam niektóre komentarze to chyba niektórym kibicom za miedzy bardzo się nudzi w domach……

  8. Avatar photo

    Sandra1964

    20 lipca 2012 at 01:34

    GieKSa to my , nie poddamy się <3

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga