Dołącz do nas

Siatkówka

Mistrz Polski przyjeżdża do Spodka!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 21 listopada (wtorek) godz. 19.45

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Kolejnym przeciwnikiem GieKSy w PlusLidze są aktualni mistrzowie Polski z Kędzierzyna. Mecz ten nazwany został Siatkarskim Meczem Roku, tym bardziej, że zostanie rozegrany w legendarnej hali, katowickiego Spodka.

Świetna seria pięciu wygranych z rzędu spotkań przez GKS, została przerwana ostatnio w Bełchatowie. Katowiczanie podjęli walkę z wicemistrzem Polski, ale tym razem decydujące końcówki setów zostały rozstrzygnięte przez naszych rywali. Wyszło większe doświadczenie graczy Skry i chyba też większe umiejętności. Teraz przed nami jeszcze trudniejsze zadanie, czyli starcie z najlepszym klubem siatkarskim w Polsce. Dotychczas trener Piotr Gruszka z rzadka dokonywał zmian w wyjściowej szóstce. W dziewięciu spotkaniach zdarzyło się to zaledwie dwa razy, a mianowicie w 4 i 5 kolejce w meczach przeciwko Treflowi Gdańsk i MKS-owi Będzin. Wtedy na pozycji atakującego zaczął te spotkania Dominik Witczak, a nie Karol Butryn. Ta wyselekcjonowana jeszcze w sparingach, szóstka graczy ma duży kredyt zaufania u naszego trenera, z drugiej strony dotychczasowe wyniki w lidze bronią ten akurat wybór. Mimo porażki w Bełchatowie, to raczej mało prawdopodobne jest, aby taka zmiana nastąpiła, akurat w tak ważnym i prestiżowym meczu.

Podobnie w ekipie z Kędzierzyna, gdzie w siedmiu na dziesięć rozegranych spotkań, rozpoczynała podstawowa szóstka graczy. Wśród środkowych Rejno dwa razy zastąpił Wiśniewskiego, a raz Bieńka, natomiast wśród przyjmujących Szymura raz zagrał za Deroo, a Semeniuk raz zagrał za Buszka. Wystarczy zresztą rzut oka na ławkę rezerwowych, aby zauważyć, że jest spora różnica w umiejętnościach pomiędzy siatkarzami podstawowymi a zmiennikami. Na ligę polską to raczej wystarczy, ale czy na ligę mistrzów również? Śmiem wątpić. Najlepszym obecnie zawodnikiem ZAKSY jest bez wątpienia Belg, Sam Deroo, którego coraz mocniej wspiera nowy atakujący, Portorykańczyk Maurice Torres. Obaj środkowi stanowią również trudną ścianę do sforsowania. Mistrzowie Polski jako jedyni w lidze odnieśli komplet zwycięstw, dziesięć, tracąc tylko jeden punkt, za wygranie po tie-breaku nad AZS-em Olsztyn.

Już ten fakt pokazuje przed jak trudnym zadaniem stają nasi siatkarze. Mimo tego nie trzeba chyba zbytnio przekonywać, że warto wybrać się do Spodka, aby obejrzeć naszą drużynę w walce z najlepszą ekipą siatkarską w Polsce. Liczymy, że GieKSa tanio skóry nie sprzeda, postawi się mocno utytułowanym rywalom i postara się o sprawienie niespodzianki. A więc… WSZYSCY DO SPODKA!

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
ZAKSA: Toniutti, Torres, Wiśniewski, Bieniek, Buszek, Deroo, Zatorski (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

zaksa.pl – Z GKS-em Katowice zagramy w katowickim Spodku

Zaledwie trzy dni po wygranej z MKS-em Będzin ZAKSA wraca na ligowe parkiety. Przed naszym zespołem zaległe spotkanie 9. kolejki PlusLigi z GKS-em Katowice. Areną zmagań mistrzów Polski i zespołu Piotra Gruszki będzie katowicki Spodek. Na ZAKSĘ nie ma mocnych, nasz zespół niezmiennie pozostaje na pierwszym miejscu ligowej tabeli. W sobotnim starciu z MKS-em Będzin podopieczni Andrei Gardiniego do dotychczasowego dorobku dopisali 3. punkty. I tak po dziewięciu rozegranych meczach ZAKSA ma na koncie 26 punktów. Nasz najbliższy rywal do tego weekendu mógł się pochwalić zwycięską passą, w sobotę GKS musiał jednak uznać wyższość PGE Skry Bełchatów, w starciu z wicemistrzem kraju zespół Piotra Gruszki nie ugrał nawet seta. Początek sezonu katowiczanie mogą jednak zaliczyć do udanych, po dziewięciu meczach z 17 punktami GKS zajmuje szóste miejsce, tracąc do trzeciego Indykpolu AZS Olsztyn tylko trzy oczka. W Katowicach po debiutanckim sezonie nie doszło do rewolucji kadrowej, z zespołem pożegnało się trzech zawodników, w tym nasz drugi rozgrywający Marco Falaschi. Do zespołu Piotra Gruszki dołączyło też pięciu nowych siatkarzy. W szeregach zawodników mających wzmocnić katowiczan znalazł się były atakujący mistrzów Polski – Dominik Witczak. Od tego sezonu w zespole Piotra Gruszki możemy zobaczyć również Emanuela Kohuta, Marcina Komendę i Gonzalo Quirogę. To właśnie połączenie młodości z doświadczeniem ma być plusem najbliższego rywala ZAKSY. Mimo wysokiej pozycji GKS-u w klasyfikacji PlusLigi, trudno szukać siatkarzy Gieksy w czołówkach rankingów indywidualnych. Wystarczy wspomnieć, że najlepiej punktujący naszego najbliższego rywala – Karol Butryn, zajmuje odległe 18. miejsce w klasyfikacji uwzględniającej zdobycze punktowe. Najlepiej blokujący –Paweł Pietraszko zajmuje natomiast 14 miejsce w rankingu blokujących PlusLigi.  (…)  Nie tylko dotychczasowe wyniki i rankingi przemawiają na korzyść ZAKSY, również dotychczasowy bilans spotkań naszego zespołu z GKS-em Katowice. Bez wątpienia podopieczni Piotra Gruszki są innym zespołem niż przed rokiem, możemy więc oczekiwać walki. Za naszym zespołem pierwszy trening w katowickim Spodku, ZAKSA jest gotowa do walki.  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

GieKSa wraca do katowickiego Spodka, gdzie w poprzednim sezonie nasza drużyna miała bilans 3 wygranych i 2 porażek – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali raz w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że hala będąca mekką polskiej siatkówki, nie jest naszym sprzymierzeńcem. Czy pomoże nam w starciu z mistrzem Polski?
ZAKSA w poprzedniej kampanii w spotkaniach wyjazdowych odniosła aż 15 zwycięstw, przegrywając tylko 2 razy. Jedynymi klubami, którym udało się pokonać kędzierzynian na własnym parkiecie byli Skra Bełchatów 3:2 oraz Resovia Rzeszów 3:0. W bieżącym sezonie mistrzowie Polski będąc w gościach pokonali Wartę 3:1, Resovię 3:1, Cuprum 3:1 oraz Łuczniczkę 3:0.

{HISTORIA}

Pierwszy mecz z ZAKSĄ odbył się 5 listopada 2016 roku w hali w Szopienicach. Przy komplecie publiczności GKS przegrał 0:3 (26:28, 16:25, 20:25). Punkty zdobywali dla GieKSy: Sobański 14, Kapelus 8, Van Walle 8, Butryn 5, Kalembka 3, Krulicki 2, Falaschi 1, Stelmach 1. Dla ZAKSY: Deroo 15, Konarski 13, Bieniek 10, Semeniuk 10, Czarnowski 6, Toniutti 3.
Rewanż miał miejsce dnia 18 lutego 2017 roku w hali Azoty i znów lepsza była ZAKSA w stosunku 3:0 (30:28, 32:30, 31:29), ale po znakomitej walce naszego zespołu. Punktowali wtedy dla ZAKSY: Konarski 16, Deroo 16, Semeniuk 13, Wiśniewski 9, Bieniek 4, Toniutti 4, Czarnowski 3. Dla GKS-u: Butryn 22, Kapelus 12, Krulicki 8, Kalembka 8, Sobański 8, Falaschi 2, Pietraszko 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – ZAKSA}

[Bilans meczów] – 0:2
[Bilans punktów] – 0:6
[Bilans setów] – 0:6
[Bilans małych punktów] – 149:171

[Rozegrane mecze – 2] – GKS: 2- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Van Walle, Stelmach, Sobański, Stańczak, 1- Fijałek, Mariański,
ZAKSA: 2- Zatorski, Konarski, Bieniek, Semeniuk, Deroo, Toniutti, Czarnowski, 1- Bociek, Witczak, Wiśniewski, Jastrowicz,

[Rozegrane sety – 6] – GKS: 6- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Sobański, 5- Stańczak, 4- Pietraszko, Van Walle, 3- Mariański, 2- Fijałek, Stelmach,
ZAKSA: 6- Zatorski, Konarski, Bieniek, Semeniuk, Deroo, Toniutti, Czarnowski, 3- Wiśniewski, 1- Bociek, Witczak, Jastrowicz,

[Czas trwania spotkań] – 79:101 = łącznie 180 minut
[Widzów] – 1500:1740
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 46 – ZAKSA 49

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 103 – ZAKSA 122
GKS – Butryn 27, Sobański 22, Kapelus 20, Kalembka 11, Krulicki 10, Van Walle 8, Falaschi 3, Stelmach 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Deroo 31, Konarski 29, Semeniuk 23, Bieniek 14, Wiśniewski 9, Czarnowski 9, Toniutti 7,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 28 – ZAKSA 40
GKS – Butryn 6, Sobański 6, Krulicki 6, Kapelus 3, Kalembka 3, Van Walle 2, Stelmach 1, Falaschi 1,
ZAKSA – Deroo 14, Konarski 7, Semeniuk 6, Czarnowski 5, Bieniek 3, Toniutti 3, Wiśniewski 2,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 75 – ZAKSA 82
GKS – Butryn 21, Kapelus 17, Sobański 16, Kalembka 8, Van Walle 6, Krulicki 4, Falaschi 2, Pietraszko 1,
ZAKSA – Konarski 22, Semeniuk 17, Deroo 17, Bieniek 11, Wiśniewski 7, Czarnowski 4, Toniutti 4,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 38 – ZAKSA 64
GKS – Butryn 12, Kapelus 11, Krulicki 6, Van Walle 5, Sobański 5, Kalembka 2, Falaschi 2, Stelmach 1, Fijałek -1, Pietraszko -1, Stańczak -1, Mariański -3,
ZAKSA – Deroo 18, Konarski 13, Semeniuk 9, Czarnowski 8, Wiśniewski 7, Bieniek 6, Toniutti 3,

[Ilość zagrywek] – GKS 152 – ZAKSA 168
GKS – Falaschi 26, Sobański 25, Kalembka 24, Kapelus 23, Krulicki 19, Butryn 18, Van Walle 9, Pietraszko 7, Fijałek 1,
ZAKSA – Bieniek 35, Deroo 31, Semeniuk 26, Toniutti 26, Konarski 22, Wiśniewski 15, Czarnowski 12, Witczak 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 30 – ZAKSA 32
GKS – Butryn 8, Kalembka 6, Sobański 6, Kapelus 4, Krulicki 2, Pietraszko 2, Fijałek 1, Falaschi 1,
ZAKSA – Bieniek 7, Semeniuk 7, Deroo 7, Konarski 6, Toniutti 3, Wiśniewski 2,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 4 – ZAKSA 7
GKS – Sobański 3, Kapelus 1,
ZAKSA – Bieniek 3, Semeniuk 1, Deroo 1, Konarski 1, Wiśniewski 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 136 – ZAKSA 122
GKS – Sobański 65, Kapelus 35, Stańczak 18, Mariański 15, Krulicki 2, Kalembka 1,
ZAKSA – Semeniuk 47, Deroo 40, Zatorski 32, Bieniek 2, Toniutti 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 7 – ZAKSA 4
GKS – Mariański 3, Sobański 3, Stańczak 1,
ZAKSA – Semeniuk 2, Deroo 1, Toniutti 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 32% – ZAKSA 49%
GKS – Kalembka 100%, Krulicki 50%, Stańczak 39%, Sobański 33%, Kapelus 31%, Mariański 20%,
ZAKSA – Deroo 63%, Semeniuk 49%, Zatorski 38%, Bieniek 0%, Toniutti 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 18,5% – ZAKSA 23%
GKS – Krulicki 50%, Sobański 23,5%, Stańczak 22%, Kapelus 12%, Mariański 7%, Kalembka 0%,
ZAKSA – Deroo 34,5%, Semeniuk 21,5%, Zatorski 12%, Bieniek 0%, Toniutti 0%,

[Ilość ataków] – GKS 188 – ZAKSA 193
GKS – Butryn 48, Kapelus 47, Sobański 37, Van Walle 24, Kalembka 15, Krulicki 13, Falaschi 2, Stelmach 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Konarski 55, Deroo 53, Semeniuk 40, Bieniek 17, Czarnowski 13, Wiśniewski 11, Toniutti 4,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 9 – ZAKSA 8
GKS – Butryn 3, Kalembka 3, Krulicki 1, Sobański 1, Van Walle 1,
ZAKSA – Semeniuk 3, Deroo 3, Konarski 2,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 19 – ZAKSA 14
GKS – Sobański 7, Kapelus 5, Butryn 4, Van Walle 2, Krulicki 1,
ZAKSA – Konarski 8, Semeniuk 2, Deroo 2, Bieniek 1, Czarnowski 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 85 – ZAKSA 96
GKS – Butryn 25, Kapelus 19, Sobański 17, Van Walle 8, Kalembka 8, Krulicki 5, Stelmach 1, Falaschi 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Deroo 27, Konarski 22, Semeniuk 21, Bieniek 10, Wiśniewski 7, Czarnowski 6, Toniutti 3,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 45% – ZAKSA 49,5%
GKS – Stelmach 100%, Pietraszko 100%, Butryn 56,5%, Kalembka 53%, Falaschi 50%, Sobański 47%, Kapelus 41,5%, Van Walle 33%, Krulicki 31,5%,
ZAKSA – Toniutti 75%, Wiśniewski 64%, Bieniek 59,5%, Czarnowski 54%, Semeniuk 52,5%, Deroo 51%, Konarski 40%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 14 – ZAKSA 19
GKS – Krulicki 5, Kalembka 3, Sobański 2, Butryn 2, Falaschi 2,
ZAKSA – Konarski 6, Toniutti 4, Czarnowski 3, Deroo 3, Bieniek 1, Wiśniewski 1, Semeniuk 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 10 – ZAKSA 6
[MVP] – ZAKSA 2: Deroo 1, Konarski 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga