Siatkówka
Mistrz Polski przyjeżdża do Spodka!
GKS KATOWICE – ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 21 listopada (wtorek) godz. 19.45
{RZECZYWISTOŚĆ}
Kolejnym przeciwnikiem GieKSy w PlusLidze są aktualni mistrzowie Polski z Kędzierzyna. Mecz ten nazwany został Siatkarskim Meczem Roku, tym bardziej, że zostanie rozegrany w legendarnej hali, katowickiego Spodka.
Świetna seria pięciu wygranych z rzędu spotkań przez GKS, została przerwana ostatnio w Bełchatowie. Katowiczanie podjęli walkę z wicemistrzem Polski, ale tym razem decydujące końcówki setów zostały rozstrzygnięte przez naszych rywali. Wyszło większe doświadczenie graczy Skry i chyba też większe umiejętności. Teraz przed nami jeszcze trudniejsze zadanie, czyli starcie z najlepszym klubem siatkarskim w Polsce. Dotychczas trener Piotr Gruszka z rzadka dokonywał zmian w wyjściowej szóstce. W dziewięciu spotkaniach zdarzyło się to zaledwie dwa razy, a mianowicie w 4 i 5 kolejce w meczach przeciwko Treflowi Gdańsk i MKS-owi Będzin. Wtedy na pozycji atakującego zaczął te spotkania Dominik Witczak, a nie Karol Butryn. Ta wyselekcjonowana jeszcze w sparingach, szóstka graczy ma duży kredyt zaufania u naszego trenera, z drugiej strony dotychczasowe wyniki w lidze bronią ten akurat wybór. Mimo porażki w Bełchatowie, to raczej mało prawdopodobne jest, aby taka zmiana nastąpiła, akurat w tak ważnym i prestiżowym meczu.
Podobnie w ekipie z Kędzierzyna, gdzie w siedmiu na dziesięć rozegranych spotkań, rozpoczynała podstawowa szóstka graczy. Wśród środkowych Rejno dwa razy zastąpił Wiśniewskiego, a raz Bieńka, natomiast wśród przyjmujących Szymura raz zagrał za Deroo, a Semeniuk raz zagrał za Buszka. Wystarczy zresztą rzut oka na ławkę rezerwowych, aby zauważyć, że jest spora różnica w umiejętnościach pomiędzy siatkarzami podstawowymi a zmiennikami. Na ligę polską to raczej wystarczy, ale czy na ligę mistrzów również? Śmiem wątpić. Najlepszym obecnie zawodnikiem ZAKSY jest bez wątpienia Belg, Sam Deroo, którego coraz mocniej wspiera nowy atakujący, Portorykańczyk Maurice Torres. Obaj środkowi stanowią również trudną ścianę do sforsowania. Mistrzowie Polski jako jedyni w lidze odnieśli komplet zwycięstw, dziesięć, tracąc tylko jeden punkt, za wygranie po tie-breaku nad AZS-em Olsztyn.
Już ten fakt pokazuje przed jak trudnym zadaniem stają nasi siatkarze. Mimo tego nie trzeba chyba zbytnio przekonywać, że warto wybrać się do Spodka, aby obejrzeć naszą drużynę w walce z najlepszą ekipą siatkarską w Polsce. Liczymy, że GieKSa tanio skóry nie sprzeda, postawi się mocno utytułowanym rywalom i postara się o sprawienie niespodzianki. A więc… WSZYSCY DO SPODKA!
Przewidywane wyjściowe szóstki:
GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
ZAKSA: Toniutti, Torres, Wiśniewski, Bieniek, Buszek, Deroo, Zatorski (libero).
{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}
zaksa.pl – Z GKS-em Katowice zagramy w katowickim Spodku
Zaledwie trzy dni po wygranej z MKS-em Będzin ZAKSA wraca na ligowe parkiety. Przed naszym zespołem zaległe spotkanie 9. kolejki PlusLigi z GKS-em Katowice. Areną zmagań mistrzów Polski i zespołu Piotra Gruszki będzie katowicki Spodek. Na ZAKSĘ nie ma mocnych, nasz zespół niezmiennie pozostaje na pierwszym miejscu ligowej tabeli. W sobotnim starciu z MKS-em Będzin podopieczni Andrei Gardiniego do dotychczasowego dorobku dopisali 3. punkty. I tak po dziewięciu rozegranych meczach ZAKSA ma na koncie 26 punktów. Nasz najbliższy rywal do tego weekendu mógł się pochwalić zwycięską passą, w sobotę GKS musiał jednak uznać wyższość PGE Skry Bełchatów, w starciu z wicemistrzem kraju zespół Piotra Gruszki nie ugrał nawet seta. Początek sezonu katowiczanie mogą jednak zaliczyć do udanych, po dziewięciu meczach z 17 punktami GKS zajmuje szóste miejsce, tracąc do trzeciego Indykpolu AZS Olsztyn tylko trzy oczka. W Katowicach po debiutanckim sezonie nie doszło do rewolucji kadrowej, z zespołem pożegnało się trzech zawodników, w tym nasz drugi rozgrywający Marco Falaschi. Do zespołu Piotra Gruszki dołączyło też pięciu nowych siatkarzy. W szeregach zawodników mających wzmocnić katowiczan znalazł się były atakujący mistrzów Polski – Dominik Witczak. Od tego sezonu w zespole Piotra Gruszki możemy zobaczyć również Emanuela Kohuta, Marcina Komendę i Gonzalo Quirogę. To właśnie połączenie młodości z doświadczeniem ma być plusem najbliższego rywala ZAKSY. Mimo wysokiej pozycji GKS-u w klasyfikacji PlusLigi, trudno szukać siatkarzy Gieksy w czołówkach rankingów indywidualnych. Wystarczy wspomnieć, że najlepiej punktujący naszego najbliższego rywala – Karol Butryn, zajmuje odległe 18. miejsce w klasyfikacji uwzględniającej zdobycze punktowe. Najlepiej blokujący –Paweł Pietraszko zajmuje natomiast 14 miejsce w rankingu blokujących PlusLigi. (…) Nie tylko dotychczasowe wyniki i rankingi przemawiają na korzyść ZAKSY, również dotychczasowy bilans spotkań naszego zespołu z GKS-em Katowice. Bez wątpienia podopieczni Piotra Gruszki są innym zespołem niż przed rokiem, możemy więc oczekiwać walki. Za naszym zespołem pierwszy trening w katowickim Spodku, ZAKSA jest gotowa do walki. (…)
{HALA SPORTOWA}
GieKSa wraca do katowickiego Spodka, gdzie w poprzednim sezonie nasza drużyna miała bilans 3 wygranych i 2 porażek – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali raz w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że hala będąca mekką polskiej siatkówki, nie jest naszym sprzymierzeńcem. Czy pomoże nam w starciu z mistrzem Polski?
ZAKSA w poprzedniej kampanii w spotkaniach wyjazdowych odniosła aż 15 zwycięstw, przegrywając tylko 2 razy. Jedynymi klubami, którym udało się pokonać kędzierzynian na własnym parkiecie byli Skra Bełchatów 3:2 oraz Resovia Rzeszów 3:0. W bieżącym sezonie mistrzowie Polski będąc w gościach pokonali Wartę 3:1, Resovię 3:1, Cuprum 3:1 oraz Łuczniczkę 3:0.
{HISTORIA}
Pierwszy mecz z ZAKSĄ odbył się 5 listopada 2016 roku w hali w Szopienicach. Przy komplecie publiczności GKS przegrał 0:3 (26:28, 16:25, 20:25). Punkty zdobywali dla GieKSy: Sobański 14, Kapelus 8, Van Walle 8, Butryn 5, Kalembka 3, Krulicki 2, Falaschi 1, Stelmach 1. Dla ZAKSY: Deroo 15, Konarski 13, Bieniek 10, Semeniuk 10, Czarnowski 6, Toniutti 3.
Rewanż miał miejsce dnia 18 lutego 2017 roku w hali Azoty i znów lepsza była ZAKSA w stosunku 3:0 (30:28, 32:30, 31:29), ale po znakomitej walce naszego zespołu. Punktowali wtedy dla ZAKSY: Konarski 16, Deroo 16, Semeniuk 13, Wiśniewski 9, Bieniek 4, Toniutti 4, Czarnowski 3. Dla GKS-u: Butryn 22, Kapelus 12, Krulicki 8, Kalembka 8, Sobański 8, Falaschi 2, Pietraszko 1.
{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – ZAKSA}
[Bilans meczów] – 0:2
[Bilans punktów] – 0:6
[Bilans setów] – 0:6
[Bilans małych punktów] – 149:171
[Rozegrane mecze – 2] – GKS: 2- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Van Walle, Stelmach, Sobański, Stańczak, 1- Fijałek, Mariański,
ZAKSA: 2- Zatorski, Konarski, Bieniek, Semeniuk, Deroo, Toniutti, Czarnowski, 1- Bociek, Witczak, Wiśniewski, Jastrowicz,
[Rozegrane sety – 6] – GKS: 6- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Sobański, 5- Stańczak, 4- Pietraszko, Van Walle, 3- Mariański, 2- Fijałek, Stelmach,
ZAKSA: 6- Zatorski, Konarski, Bieniek, Semeniuk, Deroo, Toniutti, Czarnowski, 3- Wiśniewski, 1- Bociek, Witczak, Jastrowicz,
[Czas trwania spotkań] – 79:101 = łącznie 180 minut
[Widzów] – 1500:1740
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 46 – ZAKSA 49
[Ilość zdobytych punktów] – GKS 103 – ZAKSA 122
GKS – Butryn 27, Sobański 22, Kapelus 20, Kalembka 11, Krulicki 10, Van Walle 8, Falaschi 3, Stelmach 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Deroo 31, Konarski 29, Semeniuk 23, Bieniek 14, Wiśniewski 9, Czarnowski 9, Toniutti 7,
[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 28 – ZAKSA 40
GKS – Butryn 6, Sobański 6, Krulicki 6, Kapelus 3, Kalembka 3, Van Walle 2, Stelmach 1, Falaschi 1,
ZAKSA – Deroo 14, Konarski 7, Semeniuk 6, Czarnowski 5, Bieniek 3, Toniutti 3, Wiśniewski 2,
[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 75 – ZAKSA 82
GKS – Butryn 21, Kapelus 17, Sobański 16, Kalembka 8, Van Walle 6, Krulicki 4, Falaschi 2, Pietraszko 1,
ZAKSA – Konarski 22, Semeniuk 17, Deroo 17, Bieniek 11, Wiśniewski 7, Czarnowski 4, Toniutti 4,
[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 38 – ZAKSA 64
GKS – Butryn 12, Kapelus 11, Krulicki 6, Van Walle 5, Sobański 5, Kalembka 2, Falaschi 2, Stelmach 1, Fijałek -1, Pietraszko -1, Stańczak -1, Mariański -3,
ZAKSA – Deroo 18, Konarski 13, Semeniuk 9, Czarnowski 8, Wiśniewski 7, Bieniek 6, Toniutti 3,
[Ilość zagrywek] – GKS 152 – ZAKSA 168
GKS – Falaschi 26, Sobański 25, Kalembka 24, Kapelus 23, Krulicki 19, Butryn 18, Van Walle 9, Pietraszko 7, Fijałek 1,
ZAKSA – Bieniek 35, Deroo 31, Semeniuk 26, Toniutti 26, Konarski 22, Wiśniewski 15, Czarnowski 12, Witczak 1,
[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 30 – ZAKSA 32
GKS – Butryn 8, Kalembka 6, Sobański 6, Kapelus 4, Krulicki 2, Pietraszko 2, Fijałek 1, Falaschi 1,
ZAKSA – Bieniek 7, Semeniuk 7, Deroo 7, Konarski 6, Toniutti 3, Wiśniewski 2,
[Ilość asów serwisowych] – GKS 4 – ZAKSA 7
GKS – Sobański 3, Kapelus 1,
ZAKSA – Bieniek 3, Semeniuk 1, Deroo 1, Konarski 1, Wiśniewski 1,
[Ilość przyjęć] – GKS 136 – ZAKSA 122
GKS – Sobański 65, Kapelus 35, Stańczak 18, Mariański 15, Krulicki 2, Kalembka 1,
ZAKSA – Semeniuk 47, Deroo 40, Zatorski 32, Bieniek 2, Toniutti 1,
[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 7 – ZAKSA 4
GKS – Mariański 3, Sobański 3, Stańczak 1,
ZAKSA – Semeniuk 2, Deroo 1, Toniutti 1,
[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 32% – ZAKSA 49%
GKS – Kalembka 100%, Krulicki 50%, Stańczak 39%, Sobański 33%, Kapelus 31%, Mariański 20%,
ZAKSA – Deroo 63%, Semeniuk 49%, Zatorski 38%, Bieniek 0%, Toniutti 0%,
[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 18,5% – ZAKSA 23%
GKS – Krulicki 50%, Sobański 23,5%, Stańczak 22%, Kapelus 12%, Mariański 7%, Kalembka 0%,
ZAKSA – Deroo 34,5%, Semeniuk 21,5%, Zatorski 12%, Bieniek 0%, Toniutti 0%,
[Ilość ataków] – GKS 188 – ZAKSA 193
GKS – Butryn 48, Kapelus 47, Sobański 37, Van Walle 24, Kalembka 15, Krulicki 13, Falaschi 2, Stelmach 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Konarski 55, Deroo 53, Semeniuk 40, Bieniek 17, Czarnowski 13, Wiśniewski 11, Toniutti 4,
[Ilość błędów w ataku] – GKS 9 – ZAKSA 8
GKS – Butryn 3, Kalembka 3, Krulicki 1, Sobański 1, Van Walle 1,
ZAKSA – Semeniuk 3, Deroo 3, Konarski 2,
[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 19 – ZAKSA 14
GKS – Sobański 7, Kapelus 5, Butryn 4, Van Walle 2, Krulicki 1,
ZAKSA – Konarski 8, Semeniuk 2, Deroo 2, Bieniek 1, Czarnowski 1,
[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 85 – ZAKSA 96
GKS – Butryn 25, Kapelus 19, Sobański 17, Van Walle 8, Kalembka 8, Krulicki 5, Stelmach 1, Falaschi 1, Pietraszko 1,
ZAKSA – Deroo 27, Konarski 22, Semeniuk 21, Bieniek 10, Wiśniewski 7, Czarnowski 6, Toniutti 3,
[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 45% – ZAKSA 49,5%
GKS – Stelmach 100%, Pietraszko 100%, Butryn 56,5%, Kalembka 53%, Falaschi 50%, Sobański 47%, Kapelus 41,5%, Van Walle 33%, Krulicki 31,5%,
ZAKSA – Toniutti 75%, Wiśniewski 64%, Bieniek 59,5%, Czarnowski 54%, Semeniuk 52,5%, Deroo 51%, Konarski 40%,
[Ilość bloków punktowych] – GKS 14 – ZAKSA 19
GKS – Krulicki 5, Kalembka 3, Sobański 2, Butryn 2, Falaschi 2,
ZAKSA – Konarski 6, Toniutti 4, Czarnowski 3, Deroo 3, Bieniek 1, Wiśniewski 1, Semeniuk 1,
[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 10 – ZAKSA 6
[MVP] – ZAKSA 2: Deroo 1, Konarski 1.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.


Najnowsze komentarze