Dołącz do nas

Piłka nożna

P.S do meczu w Grudziądzu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wyjazdowe spotkanie w Grudziądzu było ostatnim wyjazdowym meczem w I lidze w sezonie 2017/18. Na kolejne wyjazdy poczekamy do sierpnia i widzimy się w nowym sezonie. Nie ma co ukrywać – po ostatnich spotkaniach naszych zawodników – taka przerwa, nam kibicom mocno się przyda. O tym co się działo w Grudziądzu z nieco innej perspektywy poczytajcie poniżej.

  1. Największy plus grania o 12:45, jaki dostrzegamy, to fakt, że przynajmniej z dalszego wyjazdu wracamy o w miarę normalnej porze. 
  2. Będzie nam brakować wyjazdu do Grudziądza, jeśli chodzi o drogę. Cały czas autostrada i szybki zjazd pod stadion. Są gorsze miejsca, do których w nowym sezonie wolelibyśmy nie wracać.
  3. Na stadionie byliśmy godzinę przed meczem i byliśmy chyba pierwsi na nim. Sympatyczna Pani Patrycja pokierowała nas na sektor prasowy w taki sposób, że musieliśmy przeskakiwać płotki lekkoatletyczne, wejść na murawę i przejść na sektor. 
  4. Na stadionie dla dzieciaków przygotowano strefę Playmobil – kojarzycie zapewne zabawki tej firmy. Inicjatywa fajna, ale spiker chyba miał w głowie nieco inną zabawę, bo zaprosił dzieciaki do strefy Playboya. 
  5. Mecz bez wielkiej historii na murawie, ale jednak coś ciekawego zapamiętamy. Był to chyba pierwszy mecz naszej redakcji, gdzie po jego zakończeniu drużyna przeciwna spadała z ligi. Zawodnicy Olimpii długo nie schodzili z ławki rezerwowych.
  6. Na konferencji prasowej wszystkich przepraszał trener Dariusz Kubicki. Wyraźnie załamany po spadku podkreślił dwa razu swoje przeprosiny.
  7. Smutny widok zastaliśmy przy wejściu do salki konferencyjnej. Na stole znajdowała się głowa maskotki GieKSika z Grudziądza. Rozumiemy spadek, ale żeby za niego swoją głową zapłacił GieKSik?
  8. Po meczu długo siedzieliśmy na trybunach, a jeszcze dłużej miejscowi kibice, którzy zaprezentowali w czasie meczu oprawę. Przy próbie wyjścia zostali zagazowani przez ochronę po raz pierwszy, a później po raz drugi. Przepychanki trwały dobre 1,5 godziny. 
  9. Na szybko wróciliśmy do Katowic i oficjalnie zakończyliśmy sezon wyjazdowy 
  10. Dzięki wszystkim, którzy byli z nami na wyjazdach i pomagali nam z doskoku w naszej pracy – Fjodor, Mayek, Welur, Marcin – dzięki za pomoc! 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga