Dołącz do nas

Siatkówka

PlusLiga: 26 kolejka – Cała kolejka pod dyktando gospodarzy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kolejna seria gier przebiegła pod dyktando gospodarzy, którzy wygrali wszystkie spotkania (!) i obyło się tym razem bez niespodzianek. Finisz fazy zasadniczej rozgrywek, nie sprzyja „dziwnym” wynikom, ale raczej wskazuje na pełną koncentrację drużyn walczących „o coś” i że nie może być miejsca na „przypadki”.

W walce o pierwszą szóstkę, która będzie jeszcze miała szansę powalczenia o strefę medalową, pozostało już tylko siedem ekip. ZAKSA niezagrożony lider, sprawiła spore lanie Espadonowi, który zagrał ze względu na kontuzje w eksperymentalnym składzie (m.in. na ataku zagrał środkowy Duff). Skra również bardzo wyraźnie pokonała w trzech partiach MKS Będzin i coraz pewniej trzyma się drugiego miejsca, które gwarantuje awans od razu do półfinału ligi. Trefl też bez większych kłopotów pokonał Cuprum, wciąż zostawiając sobie nadzieję na prześcignięcie bełchatowian i równocześnie pozbawiając już (realnych) szans lubinian na powalczenie o pierwszą szóstkę. Rewelacja tego sezonu, zespół ONICO traci coraz większy dystans do Skry, do czego mocno przyczynił się Jastrzębski pokonując ich na własnym parkiecie. Warszawianie tracą szansę na drugie miejsce, które przez jakiś czas zajmowali, ale jak się w ostatnim czasie wygrywa zaledwie po tie-breakach z takimi zespołami, jak Dafi Społem i Warta oraz przegrywa z BBTS-em, to już nie pomaga nawet wygrana (również po pięciosetówce) nad mistrzem Polski z Kędzierzyna. Wygrana jastrzębian z kolei miała bardzo ważne znaczenie w kontekście walki o szóstce miejsce, na które wciąż chrapkę mają w Olsztynie i stąd też była pewna wygrana AZS-u nad Czarnymi. Również Resovia nie dała najmniejszych szans siatkarzom Łuczniczki, odnosząc pewne zwycięstwo, bo przecież i rzeszowianie wciąż walczą o utrzymanie się w tej czołowej grupie drużyn w tabeli.

W meczu na dole tabeli za „sześć” punktów BBTS pokonał Dafi Społem, mając problem tak naprawdę tylko w tym przegranym (jednym) secie. Bielszczanie dzięki tej wygranej opuścili (od bardzo dawna) strefę spadkową równając się z punktami z Łuczniczką. Tutaj walka o tę 14 lokatę będzie bardzo zacięta aż do samego końca, tym bardziej, że obie drużyny nie mają łatwego terminarza. BBTS czekają jeszcze mecze z Treflem, ZAKSĄ, Skrą i Wartą, a Łuczniczka zagra z AZS-em Olsztyn, Cuprum, Czarnymi i Treflem. Z kolei przegrana kielczan w Bielsku, praktycznie wskazała nam pierwszego spadkowicza z PlusLigi. Choć do zdobycia jest jeszcze 12 punktów, to patrząc na terminarz Dafi Społem, który zagra z ZAKSĄ, Skrą, Wartą oraz Jastrzębskim, to zdobycie 3 oczek wydaje się wszystkim na co mogą liczyć kibice tego zespołu, a to zdecydowanie za mało aby mieć jakąś szansę na uniknięcie spadku.

 

Wyniki 26 kolejki: 16, 17, 18 i 19 marca

Trefl Gdańsk – Cuprum Lubin 3:0 (25:18, 27:25, 25:18)

Trefl: Sanders (5), Schulz (17), Nowakowski (10), Grzyb (6), Ferens (6), Szalpuk (19), Olenderek (libero) oraz Kozłowski, Niemiec, Jakubiszak, Majcherski (libero). Trener: Andrea Anastasi. MVP: Artur Szalpuk.
Cuprum: Masny (2), Kaczmarek (12), Gunia (5), Hain (7), Terzić (6), Biegun (11), Kryś (libero) oraz Gorzkiewicz, Patucha, Michalski, Makoś (libero). Trener: Patrick Duflos.

Asseco Resovia Rzeszów – Łuczniczka Bydgoszcz 3:0 (25:22, 25:20, 26:24)

Resovia: Tichacek (1), Jarosz (13), Perłowski (9), Dryja (7), Rossard (15), Śliwka (14), Masłowski (libero) oraz Kędzierski, Schoeps (1), Depowski. Trener: Andrzej Kowal. MVP: Aleksander Śliwka.
Łuczniczka: Goas, Filipiak (3), Jurkiewicz (4), Sacharewicz (8), Ananiew (10), Gorczaniuk (9), A. Kowalski (libero) oraz Sieńko, Gryc (11), Akala. Trener: Jakub Bednaruk.

Jastrzębski Węgiel – ONICO Warszawa 3:1 (25:18, 25:21, 19:25, 25:23)

Jastrzębski: Kampa (5), Muzaj (22), Kosok (7), Sobala (7), De Rocco (12), Oliva (17), Popiwczak (libero) oraz Quiroga, Ernastowicz (1). Trener: Ferdinando De Giorgi. MVP: Jason De Rocco.
ONICO: Brizard (5), Gjorgiew (10), Wrona (3), Nowakowski (10), Samica (14), Włodarczyk (5), Gruszczyński (libero) oraz Firlej, Kowalczyk (6), Kwolek (12), Wojtaszek (libero). Trener: Stephane Antiga.

PGE Skra Bełchatów – MKS Będzin 3:0 (25:20, 25:12, 25:20)

Skra: Łomacz, Wlazły (13), Lisinac (10), Kłos (10), Bednorz (12), Ebadipour (11), Piechocki (libero) oraz Janusz, Romać (3), Penczew (1). Trener: Roberto Piazza. MVP: Karol Kłos.
Będzin: Kozub, Araujo (7), Ratajczak (5), Grzechnik (4), Peszko (1), Jordanow (8), Potera (libero) oraz Faryna (1), Kowalski, Waliński (6), Klobucar, Gregorowicz (libero). Trener: Gido Vermeulen.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Espadon Szczecin 3:0 (25:15, 25:10, 25:18)

ZAKSA: Toniutti, Torres (9), Rejno (9), Bieniek (9), Buszek (10), Deroo (4), Zatorski (libero) oraz Falaschi (1), Jungiewicz (6), Maziarz (1), Szymura (5), Semeniuk (1), Banach (libero). Trener: Andrea Gardini. MVP: Krzysztof Rejno.
Espadon: Kowalski (2), Duff (8), Gałązka (8), Gawryszewski (4), Kacperkiewicz (4), Ruciak (4), Mihułka (libero) oraz Murek. Trener: Michal Gogol.

BBTS Bielsko-Biała – Dafi Społem Kielce 3:1 (25:21, 25:20, 18:25, 25:19)

BBTS: Peacock (1), Krikun (6), Siek (11), Cedzyński (8), Tarasow (9), Łukasik (16), Jaglarski (libero) oraz Bucki (9), Gaca, Janeczek (4), Piotrowski, Marek (libero). Trener: Paweł Gradowski. MVP: Piotr Łukasik.
Społem: Stępień (1), Dokić (18), Nalobin (3), Morozow (12), Wachnik (10), Pawliński (12), Czunkiewicz (libero) oraz Adamski, Superlak, Schamlewski (4), Łapszyński (1). Trener: Dariusz Daszkiewicz.

Indykpol AZS Olsztyn – Cerrad Czarni Radom 3:0 (27:25, 25:22, 25:20)

Olsztyn: Woicki, Hadrava (23), Zniszczoł (12), Kochanowski, Andringa (12), Rousseaux (8), Żurek (libero) oraz Kańczok, Pliński (4). Trener: Roberto Santilli. MVP: Jan Hadrava.
Czarni: Vincić (4), Żaliński (10), Ostrowski (5), Huber (9), Fornal (13), Kwasowski (7), Watten (libero) oraz Ziobrowski (2), Teremienko (3), Rybicki (1), Wasilewski (libero). Trener: Robert Prygiel.

Aluron Virtu Warta Zawiercie – GKS Katowice 3:0 (25:15, 25:21, 25:21)

Warta: Pająk (4), Bociek (19), Swodczyk (4), Smith (10), Żuk (6), Patak (7), Andrzejewski (libero) oraz Długosz (3). Trener: Emanuele Zanini. MVP: Grzegorz Bociek.
GKS: Komenda (2), Butryn (9), Pietraszko (8), Kohut (6), Kapelus (4), Quiroga (7), Mariański (libero) oraz Fijałek (1), Witczak (2), Sobański (1), Stańczak (libero). Trener: Piotr Gruszka.

 

tabela po 26. kolejce

miejsce drużyna mecze punkty sety małe punkty
1 ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 26 68 73:24 2350:1990
2 PGE SKRA BEŁCHATÓW 25 58 66:25 2132:1949
3 TREFL GDAŃSK 26 54 62:32 2192:2024
4 ONICO WARSZAWA 25 51 61:37 2254:2119
5 Asseco Resovia Rzeszów 26 48 55:38 2137:2072
6 Jastrzębski Węgiel 26 48 56:42 2233:2143
7 Indykpol AZS Olsztyn 26 46 57:46 2350:2239
8 Cuprum Lubin 26 38 47:51 2178:2165
9 Cerrad Czarni Radom 26 36 50:51 2274:2236
10 GKS KATOWICE 26 34 44:53 2140:2197
11 Aluron Virtu Warta Zawiercie 26 31 44:59 2240:2321
12 Espadon Szczecin 26 29 46:62 2328:2445
13 MKS Będzin 26 28 39:59 2117:2274
14 BBTS Bielsko-Biała 26 19 34:68 2148:2367
15 Łuczniczka Bydgoszcz 26 19 30:66 2014:2243
16 Dafi Społem Kielce 26 14 20:71 1894:2197

 

Kolejność w tabeli po każdej kolejce rozgrywek (tabela) ustalana jest według liczby zdobytych punktów meczowych. W przypadku równej liczby punktów meczowych o wyższym miejscu w tabeli decyduje:

a) liczba wygranych meczów,
b) lepszy (wyższy) stosunek setów zdobytych do straconych,
c) lepszy (wyższy) stosunek małych punktów zdobytych do małych punktów straconych.

Jeżeli mimo zastosowania powyższych reguł nadal nie można ustalić kolejności, o wyższej pozycji w tabeli decydują wyniki meczów rozegranych pomiędzy zainteresowanymi drużynami w danym sezonie.

Miejsca 1-2 – 1/2 finału fazy play-off
Miejsca 3-6 – baraże o 1/2 finału play-off
Miejsca 13-14 – pokonany zagra baraż z drużyną I ligi
Miejsca 15-16 – spadek do I ligi

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga