Piłka nożna
Podsumowanie 10. kolejki
Za nami 10. kolejka ligowych rozgrywek. Pierwsza czwórka odskoczyła reszcie ligi na razie na 4. punkty. Zawisza i Flota wciąż bez porażki, natomiast Polonia nadal bez wygranej. Jeżeli nie zacznie punktować ostatnia czwórka ligowej tabeli, to mogą na długo ugrzęznąć pod kreską. Z faworytów zawiodła tylko- Miedź.
Flota Świnoujście – Dolcan Ząbki 2:0
Coraz słabsza forma zespołu trenera – Podolińskiego spowodowała, że zespół w tabeli jest już jedno miejsce „nad kreską”. Flota ciągle dominuje i zaskakująco przewodzi ligowej tabeli. Pytanie brzmi, czy oni tak na serio myślą o awansie? Małe miasto, mało kibiców, niski budżet miasta stawia pod znakiem zapytania zasadność walki o ekstraklasę. Piłkarze i trener mają jednak swoje ambicje i prawo ogrywać, kogo popadnie. Pierwsza połowa meczu bardzo wyrównana, a obie drużyny mogły pokusić się o 2 bramki. Bardzo aktywny, lecz nieskuteczny pod bramką, był doświadczony napastnik gości – Maciej Tataj, który zmarnował najlepszą sytuację w pierwszej połowie, jak i na początku drugiej. Na prowadzenie gospodarzy w 54. minucie wyprowadził – Piotr Kieruzel, który pewnie egzekwował jedenastkę. Do końca meczu sporo niedokładności i nieporadności z obu stron. Flota dobiła rywali strzelając na 2: 0 w doliczonym czasie gry. Strzelcem bramki – Christian Nnami. Widzów: 1600
Miedź Legnica – Okocimski KS Brzesko 0:0
Mecz, gdzie nie padają gole nie zawsze musi być nudny. Niestety nie można zaliczyć spotkania w Legnicy do tej kategorii. Mecz wyrównany, bez dużej ilości bramkowych sytuacji. Gospodarze zawiedli, natomiast – Okocimski , choć wciąż bez zwycięstwa to jednak z punktu na tak trudnym terenie może być zadowolony. Widzów: 3000
Polonia Bytom – Stomil Olsztyn 1:1
Bytomianie podobnie jak w Katowicach, tak teraz u siebie bardzo szybko zdobyli gola. Już w 3. minucie na prowadzenie zespół prowadzony przez trenera – Piotra Pierścionka, wyprowadził – Dawid Cempa. Jednak bohater gospodarzy był w sporej mierze winny tego, iż goście wyrównali w 35. minucie. Cempa się poślizgnął, piłkę przejęli goście i – Szymon Kaźmierowski pokonał – Mikę. W 50. minucie meczu, czerwoną kartkę za faul taktyczny, otrzymał piłkarz – Stomilu – Michał Świderski. Mimo gry w przewadze przez tak długi okres, Polonia nie była w stanie przechylić szali na swoją stronę. Bytomianie wciąż bez wygranej w lidze, ale również – Stomilowcy prezentują formę daleką od ideału. Warto podkreślić, że to goście mieli przewagę w tym spotkaniu, co odzwierciedlają statystyki. Na dodatek, chwilę po czerwonej kartce mieli kontrę, którą należało zamienić na bramkę. Mika świetnie obronił strzał kiepskiego – Strzelca…Tomasza. Widzów: 1150
Sandecja Nowy Sącz – GKS KATOWICE 0:2
Wszystko o meczu w innym miejscu naszej strony. Widzów: 2000
Zawisza Bydgoszcz – Warta Poznań 2:0
Bardzo dobry mecz w pierwszej połowie, „Zieloni” o dziwo bardzo aktywni ze sporą liczbą strzałów. Początek to prawdziwa dominacja – Warty i bramkowe sytuacje choćby – Trochima. Tymczasem mimo przewagi gości, bramkę zdobył – Zawisza. W 14. minucie na listę strzelców po asyście – Wójcickiego wpisał się – Adrian Błąd. Z każdą minutą coraz częściej do głosu dochodzili piłkarze – Szatałowa, ale ogólnie mecz toczył się w myśl zasady „ząb za ząb”, „akcja za akcję”. Druga połowa jeszcze lepsza niż pierwsza. Znakomita gra zawodników prowadzonych przez trenera – Owczarka. Warta zadziwiała w Bydgoszczy, tworząc mnóstwo okazji bramkowych. Goście byli jednak w kluczowych momentach drastycznie nieskuteczni. Za swoje zmarnowane okazje – „Warciarze” zostali pokarani w doliczonym czasie gry, kiedy to kropkę na „i” postawił – Gevorgyan. Cóż, tak poznaje się dobrą drużynę, że wygrywa, kiedy nie powinna. Zawisza wygrał mecz z bardzo dobrze dysponowaną – Wartą, która była lepsza w drugiej połowie. Widzów: 4000
Kolejarz Stróże – Cracovia Kraków 0:1
Podopieczni trenera – Wojciecha Stawowego zdobyli bardzo cenne 3 punkty, i są pierwszym zespołem, który pokonał – Kolejarza w Stróżach. Do 35. minuty kibice na stadionie ziewali i zastanawiali się, po co dziś wybrali się na mecz. Z boiska wiało nudą, ale wszystko wynagrodziło ostatnie 10. minut, kiedy to ataki przeprowadzali jedni i drudzy. 2 znakomite okazje zmarnowali gospodarze, co zemściło się w ostatniej minucie pierwszej odsłony. W 45. minucie podobnie jak w Katowicach z 35. metrów w kierunku bramki, huknął jak z armaty – Vladimir Bojlevic i piłka ugrzęzła w siatce. Druga połowa od początku trzymała w napięciu. Kolejarz dążył do wyrównania, ale dogodne okazje marnowali na zmianę – Stefanik z Gajtkowskim. „Pasy” znów groźne w końcówce, ponownie z dystansu próbował – Bojlevic, a potem – Dudzicz zmarnował między innym sytuację „oko w oko” z bramkarzem. W 85. minucie – Dudzicz wprawdzie strzelił gola, lecz arbiter liniowy zasygnalizował pozycję spaloną. Widzów: 1200
GKS Tychy – Arka Gdynia 0:0
Zasłużony remis na boisku w Jaworznie. Szkoda, że kibice zgromadzeni na stadionie oraz przed telewizorami nie doczekali się goli. Arkę dwa razy ratowała poprzeczka, a raz kapitan gospodarzy – Łukasz Kopczyk nie trafił do pustej bramki. Można powiedzieć, że był to remis ze wskazaniem na „gospodarzy”. Widzów: 700
LKS Nieciecza – ŁKS Łódź 3:1
Rozkręca się ekipa – Kazimierza Moskala. Po chimerycznym początku zespół „Słoników” wygrał 6. mecz z rzędu, tym samym w tabeli – Nieciecza awansowała na 3. miejsce. Sytuacja łodzian pomału staje się tragiczna, był to 9. mecz z rzędu bez wygranej. Gospodarze od początku rzucili się do ataków, co przyniosło efekty w 10. minucie, kiedy to bramkę zdobył – Emil Drozdowicz. Goście z tylko jednym groźnym strzałem, ale i tak niecelnym. W 38. minucie zrobiło się 2: 0 po golu – Jana Pawłowskiego i taki wynik widniał na tablicy , po pierwszych trzech kwadransach. Po wznowieniu gry wciąż przewagę mieli gospodarze, którzy chyba niewielkim nakładem sił, chcieli dowieźć wygraną do końca. W 81. minucie niespodziewanie bramkę zdobył ŁKS, a konkretnie – Jakub Więzik. Goście nie poszli jednak za ciosem, a na domiar złego dobił ich – Piotr Ceglarz, który w 88. minucie ustalił wynik meczu na 3:1. Widzów: 1200
Olimpia Grudziądz – Bogdanka Łęczna 1:1
60. sekund i po emocjach można by było rzecz po tym spotkaniu. Otóż w 4. minucie spotkania szybkie 1: 0 dla – Olimpii za sprawą – Roberta Szczota. Chwila radości, goście zaczynają od środka i bramka wyrównująca – Macieja Ropiejko. Emocji jednak nie zabrakło, gospodarze mieli przewagę natomiast podopieczni trenera – Rzepki sporadycznie sposobili się do kontrataków. Kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 44. minucie, wówczas mocny strzał –Smolińskiego obronił – Prusak, po chwili wypuścił jednak futbolówkę z rąk i chwycił ją ponownie, jednak gospodarze twierdzili, że piłka zdążyła już przekroczyć linię bramkową. Sędzia na protesty nie zareagował. W 45. minucie spotkania kontuzji doznał arbiter tego meczu i został zmieniony przez technicznego. Druga odsłona to przewaga – Olimpii, która zmarnowała dwie dogodne sytuacje. Mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów, z którego bardziej powinni się cieszyć goście. Widzów: 2300
3 spotkania wygrali gospodarze, 2 goście, a 4 spotkania zakończyły się podziałem punktów. Padło 15 bramek, co daje słabą średnią 1,6 gola na mecz. Na stadionach zameldowało się 17 150 widzów co, daje średnią 1905 widzów na mecz.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze